Prentki Blog Motoryzacyjny - Garażowy dział utrzymania ruchu
12813
post-template-default,single,single-post,postid-12813,single-format-standard,no_animation

Garażowy dział utrzymania ruchu

Jak wiecie po godzinach prowadzę prentkie, przydomowe ZOO.

Trzymam na podjeździe upośledzoną świnkę morską o imieniu Ibiza, mam również Złotą, Wąską czy Jużniebordową. Mieszka z nami również dość rzadki okaz czerwonego Forda bez rozległej korozji (jest naprawdę bardzo dzielny mimo, że biedny urodził się bez dachu).

Jakiś czas temu miałem tu nawet Kangura.

I teraz tak – faktem jest, że taka kolekcja potrafi sprawić naprawdę sporo radości. Każdego dnia możecie wybierać się do pracy innym samochodem (o ile oczywiście ten, który sobie upatrzyliście jakimś cudem odpali). Poza tym macie do dyspozycji wozy idealne na praktycznie każdą możliwą okazję. Kabriolet jest świetny na niedzielny wypad za miasto, 328i nadaje się na tor, a Wąska to taki wyposażony w kółka odpowiednik skręta, kebsa i chilloutowej muzyki.

Jeżdżę nią w każdy poniedziałek.

Złota z kolei spełnia się idealnie w roli komfortowego GT na dłuższe podróże czy też podczas rocznicowego wypadu do eleganckiej restauracji.

No i jeszcze Ibiza.

Hmm…

Zdaje się, że jakiś czas temu wiozłem nią na wysypisko starą szafkę z łazienki i było całkiem ok.

Do czego jednak właściwie zmierzam… Widzicie, chodzi o to, że ten mały autokomis, choć niewątpliwie fajny, wymaga jednak sporych nakładów pracy. Kiedy macie w domu jeden samochód to o większym serwisie przypominacie sobie zwykle raz do roku, gdy trzeba wymienić olej i przy okazji sprawdzić klocki. Kiedy jednak samochodów jest kilka to praktycznie nie ma dnia, w którym nie znaleźlibyście sobie czegoś do zrobienia.

Szczególnie gdy średnia ich wieku zaczyna ocierać się o typowy oddział geriatryczny.

Gdybym był Jayem Leno, albo Eltonem Johnem to nie miałbym z tym żadnego problemu bo mógłbym zatrudnić osobnych ludzi do mycia, wymieniania oleju czy pilnowania stanu klocków i ciśnienia w oponach. Ponieważ jednak jestem tylko podrzędnym blogerem motoryzacyjnym to całą obsługą tego grajdołka muszę zajmować się sam.

Mógłbym oczywiście odstawić wszystkie auta do serwisu na kompleksowy przegląd, ale wtedy musiałbym pozbyć się wszystkich oszczędności i jednej nerki.

Poza tym  brakowałoby mi pewności, że wszystko jest zrobione jak należy. Dlatego też od czasu do czas przyjeżdża do mnie transport części typowy dla ogólnopolskiej hurtowni motoryzacyjnej, a nie podmiejskiego, niewielkiego garażu. Dla przykładu, mimo szczerej niechęci do tego auta, zająłem się niedawno naszą Ibizą – wymieniałem cały układ hamulcowy, olej, płyny, elementy zawieszenia, wszelkiego rodzaju filtry, świece, wycieraczki i tak dalej. Przy okazji naprawiłem też niedziałający od jakiego czasu zamek w drzwiach kierowcy, radio, hałasującą taśmę poduszki w kierownicy i stycznik odpowiadający za działanie brzęczyka od świateł. Założyłem też w końcu zimówki do już nie bordowej.

Przy najbliższej okazji wymienię jeszcze kompletny rozrząd wraz z pompą wody (na blogu pojawi się instrukcja krok po kroku).

W sumie całość to nic specjalnie trudnego ale aż boję się pomyśleć ile musiałbym zapłacić za to wszystko gdybym ot po prostu odstawił samochód do warsztatu.

 

Idąc dalej – wydawać by się mogło, że po takiej operacji będę miał kilka miesięcy spokoju, ale nie – bo ledwie dwa dni później, podczas wypadu w tatrzańskie jaskinie, w Złotej zapaliła się kontrolka zużycia klocków hamulcowych. Po powrocie przeprowadziłem więc szybką diagnostykę i doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby wymienić od razu komplet czterech tarcz i klocków – bo zarówno te na przedniej jak i tylnej osi miały przed sobą niewiele życia (szczególnie, że złota jeździ głównie po górach).

Korzystając z okazji postanowiłem zająć się też innymi sprawami – wymienić świece, filtry i zawieszający się czasem wtryskiwacz od LPG.

 

Złota wyjechała z garażu ledwie parę dni temu, a dziś stoi w nim Jużniebordowa – bo wymieniam uszkodzone na lodowej bandzie nadkole i dokładkę, plus poprawiam od razu kilka drobiazgów w układzie chłodzenia. Na stole leży „nowy” gaźnik do Wąskiej, końcówki stabilizatora i kilka innych drobiazgów. W planie mam też dość konkretny lifting Złotej bo sezon tuż tuż.

Przydałoby się również przygotować Forda, żeby znów nie przespać pierwszych ciepłych dni.

Ech, takie trochę neverending story… ;)


24 Komentarze
  • REMIQ - Luty 23, 2018

    W Twoim przypadku dość sporym ułatwieniem jest to, że masz garaż. Ja takiego luksusu nie mam, a do zrobienia jest:
    – rozrząd w Passacie, wymiana zegarów na zakupione kilka miesięcy temu wyposażone w wyświetlacz FIS + manetki, sprawdzenie hamulców, założenie kitu H&R
    – rozrząd i uszczelnienie silnika w Saxo, wymiana poduszek amortyzatorów, wyklepanie błotnika od wewnątrz, bo trze o oponę, montaż radia
    – regeneracja serwa i tylnych zacisków w Audi, wymiana linek ręcznego, tulei sanek pod silnikiem, wspawanie blachy w miejsce dziury w bagażniku, połatanie wydechu i wymiana sondy lambda

    I wszystko przed blokiem. Na mrozie/w deszczu.

    Ale to ma kilka zalet:
    – +milion do szacunku na dzielni
    – mróz skutecznie znieczula poharatane łapy
    – na otwartej przestrzeni jest gdzie się rozłożyć z gratami

    • Prentki - Luty 26, 2018

      Jak już zostanę prezydentem (a zostanę) to obok orlików postawimy takie ogólnodostępne, dobrze wyposażone warsztaty. W zależności od tego jakim autem jeździsz, będziesz otrzymywał co miesiąc określoną ilość darmowych godzin do wykorzystania (według klucza – stara Alfa najwięcej, nowy Golf zero).

      A tak poza konkursem – podziwiam. I szanuję. Serio.

  • jonas - Luty 23, 2018

    Nic tylko ciepnąć przytulny etat, wymalować koślawy szyld „Tu naprawiajo to co inne nie umio” i kasować tych, którzy nie umio za byle filtr albo klocki. Biorąc pod uwagę postępującą atechniczność młodych brodaczy w obcisłych spodniach wygląda to na żyłę złotych chrupek.

    • REMIQ - Luty 23, 2018

      Panie, a idź Pan z tymi chrupkami. Całe podniebienie sobie poharatałem, a tylko sąsiadowi skasowałem błąd poduszki. Za wymianę klocków to z 10 paczek zgarnę. Kto to będzie jadł?
      Zmieniam walutę na żelki Haribo.

      • Prentki - Luty 26, 2018

        Żelki są dla cieniasów

        • Hubert - Marzec 8, 2018

          Zleżałe i przemrożone Haribo zmieniają perspektywę

  • Mateusz - Luty 24, 2018

    standardowo ciekawy wpis, ale mam pytanie z innej beczki
    jak się sprawuje stożek po takim czasie? czyszczenie go to nie udręka? i w końcu gdzie kupiłeś swój :D

    • Prentki - Luty 26, 2018

      Póki co nie mam z nim żadnych problemów – czyszczę go i impregnuję co 7-10k km. Póki co trzyma się dobrze, podejrzewam, że wymienię go dopiero za 20-30k.

      Kupowałem na internetach – chyba w intercarsie (Gąbkowy Pipercross).

  • Wojtalle - Luty 25, 2018

    Pchasz tyle kasy w auta. Nie szkoda Ci kasy i pracy wlozonej w pasje – niszcac to filtrami Kamoka? Przeciez to taki sam Syf co Maxgear czy inny podrabianiec.

    • VAGEN - Luty 25, 2018

      Warto zainwestować w filtr oleju i paliwa. Reszta jest bez znaczenia. Powietrza i kabinowy czy dasz Kamoka, Kraft, Mann, Knecht wyjdzie na to samo.

      • Lagunaseca - Luty 25, 2018

        No nie powiedziałbym, że to to samo :)

        • jonas - Luty 25, 2018

          Znowu się zacznie.

          • Prentki - Luty 26, 2018

            Ibiza jeździ na Kamoce odkąd ją mamy i póki co (odpukać) jest to najmniej awaryjny samochód w naszej małej flocie. Po zakupie założyłem jakiegoś Mann’a (tylko to mieli na miejscu w pobliskim sklepie) i musiałem zmienić go na coś innego po dwóch dniach bo auto dziwnie się zachowywało (spadek mocy, dziwna reakcja na gaz). Okazało się, że filtr powietrza robił chyba za duże opory bo po włożeniu Kamoki wszystko wróciło do normy.

            Do BMW zawsze kupuję Boscha albo Meyle (w zależności do tego co mają na miejscu), do Seata Kamokę. Po 10 jazdy na nich latach nie mam powodów do narzekania ;)

            • superparts - Luty 28, 2018

              W tym przypadku liczy się doświadczenie. Filtr filtrowi nie równy, ale jeden silniczek poradzi sobie z tańszym, a drugi wymagać będzie droższego. Naturalna sprawa! :)

              • A$4 - Luty 28, 2018

                Dokładnie filtr filtrowi nie równy. Nawet tani Kraft może być dobry. Ja powietrza i kabinowy stosuje Filtrona i jest dobrze. Oleju Mann/Bosch/Knech. Do samochodu żony zazwyczaj leci zestaw Filtrona i auto nie wybuchło.

                • Marcin - Marzec 17, 2018

                  U siebie zwykle wkładam kamokę lub filtrona właśnie. Nie mam żadnych zastrzeżeń

  • Seb - Marzec 1, 2018

    Warunki sprawiają, że się chce robić! Tutaj dziupla wygląda godnie.

  • lukionon - Marzec 7, 2018

    Jeśli chodzi o filtr oleju to jakiej firmy mi polecisz? :)

    • A$4 - Marzec 7, 2018

      Mann, Knecht, Bosch, Hengst, Purflux, Filtron

  • Radek P - Marzec 7, 2018

    Hej! Jestem tu nowy i już mi się spodobał twój sposób pisania. Na pewno zostanę za dłużej. ;) Pozdrawiam!

  • Ucando - Marzec 7, 2018

    Ten filterek to wygląda jakby bardzo dużo już przeżył. Tarcze też już wołały o wymianę jak widać. Czekam na wpis z rozrządem!

  • andree - Marzec 9, 2018

    Tommy masz Ty rękę do fotek, ten stary, brudny, zaolejony i powiercony ;D stół wygląda tak klimatycznie jak blat z egzotycznego drewna w salonie bentleya ;)

    • Prentki - Marzec 9, 2018

      Wiesz – mam w aparacie taki specjalny tryb AUTO do fotografowania aut ;)

      • andree - Marzec 9, 2018

        Stół zdecydowanie wyszedł korzystniej :D

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie