Ostatnio na prentkim FB pojawiło się zdjęcia, na którym bawiłem się z kawałkiem sklejki. Dziś postanowiłem pokazać Wam co właściwie wtedy budowałem – bo choć projekt nie był specjalnie trudny, ani wymagający to jednak wyszło to moim zdaniem całkiem fajnie. Poza tym, a nuż przyda się to komuś z Was ;)

W dużym skrócie – jeśli posiadacie konsolę PS4 i kierownicę Logitech G29 to pewnie boli Was, że nie da się do niej dokupić hamulca ręcznego, a na dokładkę opcjonalny ręczny shifter obsługuje wyłącznie standardowy układ H (a nie tryb sekwencyjny).

Jeśli chodzi o samo zmienianie biegów to na całe szczęście w grach typowo rajdowych (jak chociażby Dirt Rally) bardzo fajnie spisują się standardowe łopatki przy kierownicy. Na niektórych trasach bardzo brakowało mi jednak hamulca ręcznego – pokonanie dobrym tempem kilku nawrotów pod rząd na trasach Grecji czy Monte Carlo było praktycznie niemożliwe.

Drugi temat to z kolei gry wyścigowe, takie jak chociażby Project Cars 2 – tu brakowało mi osobnej skrzyni biegów działającej w trybie sekwencyjnym (gdzie biegi wbija się i zbija popychając lub ciągnąc drążek do siebie).

Postanowiłem więc wykorzystać fabryczny shifter i przerobić go tak, żeby działał zarówno jako sekwencja jak i hydrołapa.

Sama przeróbka była stosunkowo prosta – wydrukowana w 3d nasadka ograniczająca ruch drążka do zakresu w przód i w tył (drążek porusza się teraz po ścieżce między 3 i 4 biegiem), do tego dwie śrubki i nałożony na nią uszczelniacz gumowy pełniący funkcję sprężyny (standardowo taki shifter działa jak zwykła skrzynia, czyli po wbiciu konkretnego biegu nie odbija z powrotem do pozycji neutralnej tylko zostaje – gumka sprawia, że po każdym pociągnięciu i pchnięciu drążka ten wraca do pozycji wyjściowej). Testowałem dwie średnice uszczelniacza, ostatecznie wybrałem trochę ciaśniejszą tak, żeby drążek pracował z większym, bardziej „hydraulicznym” oporem.

Na koniec oryginalną gałkę zastąpiłem uniwersalną, aluminiową – wystarczyło rozwiercić delikatnie dołączony do niej adapter, dobrać dłuższe śruby trzymające osłonę lewarka i złożyć całość do kupy:

 

Idąc dalej… Stelaż z fotelem, który mam u siebie jest przystosowany do montażu samej kierownicy, jednak brakuje w nim uchwytu na shifter. Nie ma go i z tego co wiem nie występuje także jako opcja.

Musiałem go więc sobie dorobić.

Mogłem co prawda użyć spawarki i dorzucić do niego kilka kształtowników, ale ostatecznie zdecydowałem się na coś prostszego i nie wymagającego spawania.

Wybór padł na sklejkę o grubości 15mm, która ma wystarczającą sztywność i nie waży przy tym 20 kilogramów. Zacząłem od przymiarek i określenia optymalnego położenia skrzyni (tak, żeby nie walić w nią rękami podczas nerwowych sytuacji, a których macha się chaotycznie jak zaatakowany Marcin Najman). Później wyrysowałem szablon. Kształt jest w dużej mierze podyktowany wytrzymałością – mógłbym wyciąć po prostu prostokąt dochodzący od kierownicy do skrzyni, ale podczas ciągnięcia łapy na płytę działają na tyle duże siły, że ta mogłaby się za bardzo wyginać.

To dlatego przednia część podstawy leci dość mocno po łuku.

Ponieważ jednak tak wykonana podstawa wyglądała trochę za masywnie, postanowiłem dodać jej nieco rajdowego sznytu i nawierciłem trzy otwory nawiązujące luźno do klasycznej metody redukcji wagi w rajdówkach ;)

 

Tak nawiasem mówiąc żałujcie, że nie widzieliście jak obliczałem optymalne rozstawienie i średnicę tych otworów.

Powinni puszczać to dzieciakom w podstawówkach jako przestrogę „dlaczego lepiej nie spać na lekcjach matematyki”.

Idąc dalej – kiedy element był już wycięty i oszlifowany, postanowiłem dopasować go stylistycznie do reszty zestawu. Wyjąłem więc wałek i położyłem na całości czarny, matowy lakier:

 

Wciąż jednak nie byłem zadowolony z efektu – wyglądało to po prostu trochę drętwo.

Nieciekawie.

Postanowiłem więc zainspirować się logotypem na znajdującym się w zestawie fotelu i trochę zaszaleć. Początkowo liczyłem, że uda się okleić podstawę taśmą i wykonać sprayem idealnie równe logo, ale ponieważ sklejka ma nie do końca gładką fakturę, biały lakier i tak porozlewał się pod taśmą. Musiałem więc improwizować.

Poprosiłem o pomoc Izę, która poprawiła ręcznie istniejące już linie i domalowała kolejne (mnie trzęsą się ręce – pewnie od nadmiaru piwa i chrupek).

Na koniec, żeby całość wyglądała jak dobrze zaplanowany hendżob, przeszlifowałem powierzchnię drobnym papierem ściernym, wykończyłem ręcznie krawędzie i zabezpieczyłem całość wcieranym szmatką, satynowym lakierem bezbarwnym.

Takim do parkietów.

Wyszło tak:

Taki trochę prentki wintydż.

Zostało mi jedynie zamontować wszystko na stelażu za pomocą nowych śrub, wyregulować i otworzyć sobie piwo.

I chrupki.

Chyba jestem uzależniony.

 

Testuję ten system od paru dni i póki co spisuje się wzorowo. Ponieważ haratam głównie w Dirt Rally, shiftera używam jako ręcznego (przypisałem akcję do 4 biegu). Pojeździłem jednak trochę wyścigowym e21 po Nurburgringu i tu również sprawdzał się zarąbiście jako sekwencyjna skrzynia biegów (przypisanie do przycisków – czwórka jako bieg w górę i trójka jako bieg w dół).

Tyle na teraz – wracam do ścigania ;)