fbpx
Prentki Blog Motoryzacyjny - Zostałem Dorotą Szelągowską polskiej motoblogosfery - Prentki Blog Motoryzacyjny
14610
post-template-default,single,single-post,postid-14610,single-format-standard,no_animation

Zostałem Dorotą Szelągowską polskiej motoblogosfery

Zapewne wiecie o tym, że jakiś czas temu wspólnie z Izą postanowiliśmy spełnić marzenie o własnych czterech ścianach. Zakładam, że wiecie bo za sprawą tej dość spontanicznej decyzji na prentkich soszjal midiach pojawiło się już trochę zdjęć z szeroko pojętego placu budowy (czy też pola bitwy jak wolę to nazywać).  Inne efekty uboczne tej decyzji to między innymi fakt, że Iza ogląda teraz wyłącznie kanał HGTV (i seriale o dziwnie uczesanych wampirach noszących obcisłe spodnie i tenisówki – ale to mam nadzieję bez związku z wystrojem).

Do tego mój garaż od pół roku wygląda jak dział budowlany w Castoramie, do którego jakiś debil wpadł po pijaku starym BMW e36 i wszystko totalnie rozp***ił.

Muszę przyznać, że z jednej strony to trochę dołujące bo zamiast składać silnik do jużniebordowej, przez większość czasu szukam teraz miarki, którą „przed chwilą gdzieś tutaj ku*** przecież położyłem”, mieszam zaprawy starą wiertarką albo godzinami kopię dziury w ziemi tylko po to, żeby włożyć do nich coś ciężkiego (i najczęściej kosztującego chore pieniądze), a potem przez kolejne kilka godzin to zasypywać.

Swoją drogą – jeśli tak wyglądało życie piratów, to wcale nie dziwię się, że przerzucili się na siedzenie w piwnicy, walenie konia i nielegalne kopiowanie płyt DVD.

Do czego jednak zmierzam – kiedy wszystko było jeszcze na początkowym etapie, wydawało mi się, że budowanie domu polega głównie na wybieraniu pieniędzy z bankomatu, jeżdżeniu do OBI po jakieś pojedyncze, kosztujące milion złotych za sztukę uszczelki i sprawdzaniu czy Saszka, który od 4 dni przykręca tę samą rynnę jest na tyle trzeźwy, żeby nie spierdzielić się z rusztowania na pracującą na dole betoniarkę.

Okazjonalnie trzeba było przenieść jeszcze coś cholernie ciężkiego i nieporęcznego (tylko po to, żeby po chwili okazało się, że jednak będzie to jeszcze potrzebne) oraz kilka razy dziennie naprawiać przedłużacz, który Saszka nieopatrznie znów przepierdzielił gumówką gdyż z niewiadomych przyczyn trochę trzęsły się mu ręce.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że na etapie budowy praktycznie non stop musicie decydować o ważnych sprawach, o których nie macie zielonego pojęcia.

Po prostu w połowie dnia okazuje się, że coś nie może być zrobione tak, bo musi być zrobione siak lub owak i teraz Wy musicie wybrać czy chcecie czerwoną czy niebieską tabletkę mimo, że nie wiecie nawet czy to M&M’s z orzeszkiem czy  może mefedron.

„Ale spokojnie szefie, nie ma presji, pamiętaj tylko, że na zamkniętej chwilowo ulicy czeka gruszka, która musi szybko wylać gdzieś ten beton”.

Żeby jednak nie było – na etapie wykańczania (domu i siebie jeśli mam być precyzyjny) wcale nie jest łatwiej. Po przejściach z betonem i instalacjami wod-kan coś takiego jak wybieranie rodzaju podłogi czy koloru parapetów może wydawać się istną sielanką, ale wierzcie lub nie, wbrew temu co pokazują w telewizji, bycie Dorotą Szelągowską to cholernie ciężki kawałek chleba. Po pierwsze, na tym etapie musicie wybierać rzeczy, które wypełnią połowę Waszej nowej przestrzeni życiowej – i musicie robić to mając do dyspozycji jedynie próbkę koloru czy materiału niewiele większą od torebki herbaty.

I wnętrze bardziej niż salon czy waszą wymarzoną sypialnię, przypominające aktualnie coś pomiędzy halą w fabryce koparek, a radzieckim bunkrem.

Świadomość, że wydacie na to sporo kasy, a potem będziecie patrzeć na swój wybór przez kolejne 20-30 lat wcale tu nie pomaga. Poza tym istnieje ryzyko, że wybierzecie coś, co będzie naprawdę ładne, ale jednocześnie okaże się cholernie problematyczne w utrzymaniu – a to trochę tak, jakbyście położyli na podłogę drewniany odpowiednik Alfy Romeo 156 i nie mogli sprzedać go przez kolejne 30 lat bo to wymagałoby rozpierniczenia połowy domu.

Dorzućcie do tego barwne przerywniki jak wnoszenie po schodach bardzo ciężkich  i nieporęcznych paczek lub przyklejanie listew przypodłogowych za pomocą specjalistycznego kleju do listew przypodłogowych, który sprawdza się świetnie do mocowania absolutnie wszystkiego tylko nie listew przypodłogowych, a będziecie mieli pogląd na to jak aktualnie wygląda mój typowy dzień.

I dlaczego ostatnio tak mało u mnie czasu na typowo motoryzacyjne projekty.

Jest jednak i światełko w tunelu – jak widzicie na zdjęciu na górze, w końcu zaczyna to przypominać dom. Zostało mi jeszcze trochę prac wykończeniowych i układanie glazury w łazienkach, ale w porównaniu z tym, z czym walczyłem w ostatnich tygodniach (zerknijcie sobie na prentkiego insta) przypomina to już lajtowy spacerek.

PS Tomek z Diabhal Garage przywiózł mi wczoraj brakujące części do jużniebordowej. Coś czuję, że nie wytrzymam i wezmę się za to jeszcze w tym tygodniu.

PS2 Wpis z relacją z dotychczasowych prac nad prentkim 328i już się tworzy i powinien pojawić się w przyszłym tygodniu (w końcu!).

PS3 Jak miałem to grałem na nim w „The Last of Us” i jadłem przy tym kanapki z dżemem, ech kiedyś to było fajnie…


5 Komentarze
  • Cha - 25 kwietnia, 2020

    Brawo, powodzenia z wykańczaniem i wracaj do życia.

  • Bebok - 28 kwietnia, 2020

    Czy ta Pani Dorota to ta ruda z serialu Dr Quen?
    Czemy Ty znasz takie osoby!
    Co Ci ta twoja Iza zrobiła!!!

  • Murzyn - 30 kwietnia, 2020

    Cała budowa to mały pikuś, jeśli fachowcy których zatrudniłeś faktycznie coś robią. Lepiej lub gorzej, ale robią.

    Wyobraź sobie teraz mieć wszystkie ekipy pokroju gościa, który robi u mnie tarasy, i uznaje że „elastyczne godziny pracy: nie mają swojej granicy elastyczności, więc może pojawić się raz na miesiąc żeby popatrzyć na miejsce w którym ma być taras przez 4 godziny, po czym zwinąć się do domu bo akurat zaczęło padać :v

    • iron64 - 7 maja, 2020

      Wspólnie podjęta decyzja, ykhyyym jaaaasssne. Znaczy tyle, że Iza powiedziała ma być i koniec. ;)

  • Alek - 20 maja, 2020

    Początkowo sądziłem, że tytułową postać można obejrzeć na ekranach telewizorów w paśmie dla dorosłych, ale, o dziwo, nie.
    Bliżej jej do motoryzacji, bo prowadziła program o rowerach:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Dorota_Szel%C4%85gowska

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie