fbpx
Prentki Blog Motoryzacyjny - W poszukiwaniu kompromisu - Prentki Blog Motoryzacyjny
14642
post-template-default,single,single-post,postid-14642,single-format-standard,no_animation,essb-7.3

W poszukiwaniu kompromisu

Ponieważ budowa mojej jużniebordowej wyścigówki wciąż posuwa się naprzód (co prawda chwilowo ciśnie w tempie, w jakim Gruby zwykł włazić po schodach po minięciu 6 piętra, ale jednak) zacząłem zastanawiać się nad tym, w jaki sposób będzie najwygodniej transportować mi ją na tor.

Bo choć perspektywa jazdy przez pół Polski wybebeszonym autem z klatką, przelotowym wydechem, kubłami i plastikowymi błotnikami jest dla mnie niezwykle kusząca, to obawiam się, że  smutni panowie w przyciasnych czapkach mogą nie podzielać tego mojego „wyścigowo-szczenięcego” entuzjazmu.

Owszem, lubię kolekcjonować pamiątki z podróży po kraju, ale akurat mandat karny kredytowany to nie jest coś, co chciałbym widzieć obok magnesu w kształcie piernika czy ciupagi wiszących na drzwiach od lodówki.

Tak więc przeanalizowałem temat i wymyśliłem sobie, że najprościej (i najbezpieczniej zarazem) będzie po prostu wypożyczać na każdy wyjazd autolawetę – bo wtedy odpadł by mi problem z tym posranym do cna cofaniem, stabilnością zestawu w koleinach, zajmowaniem pod hotelem 14 miejsc parkingowych i tak dalej. Ponieważ jednak nasze wypady torowe łączymy zwykle z grillowaniem, graniem na konsoli i bieganiem po hotelu ze zrobioną z ukradzionego ze stołówki obrusu peleryną, na każdy taki wyjazd musiałbym wypożyczyć lawetę na przynajmniej 3-4 dni – a to w przypadku lawety nie będącej pokraczną inkarnacją starego Lublina i aluminiowej drabiny daje koszt przynajmniej dwóch pięćsetplusów za wypad.

W sumie to trochę śmieszne ale po roku, koszt samego wynajmu autolawety przerósłby najpewniej wartość wożonego na niej BMW.

Dramatu nie ma, ale mając w paroletniej perspektywie przynajmniej kilka wypadów w sezonie, rozsądnie byłoby przemyśleć bardziej opłacalne opcje. Zacząłem więc zastanawiać się czy nie lepiej byłoby kupić jakąś starą autolawetę na własność i międzyczasie dodatkowo ją podnajmować – tak, żeby zwróciło mi się chociaż OC i koszty utrzymania, a bilans finansowy zrobił się tym samym bardziej korzystny (tak – sam jestem zaskoczony, że umiem takie mądre słowa).

Wtedy jednak dotarło do mnie, że jeśli kupię na własność jakiegoś starego mercedesa z wypierdzianymi fotelami to nie minie tydzień, a ja będę miał pod domem kolejny rozgrzebany projekt – bo nie zapominajmy o tym, że jestem w końcu idiotą.

Zrozumiałem to w chwili kiedy przeglądając kilka ogłoszeń zatrzymałem się na starym, dziurawym jak sito Mercedesie typu kaczucha wystawionym za cztery dwieście i zacząłem wyobrażać go sobie z offroadowym wyposażeniem, satynowym lakierem i customowym stojakiem na dodatkowe koła do upalania, zamontowanym tuż za kabiną.

Nie.

Nie, nie, kur** nie.

No ale dobra – a więc inne opcje. Doszedłem do wniosku, że wygodnie byłoby mieć przynajmniej własną przyczepkę o dopasowanej do jużniebordowej ładowności, żeby móc bez pośpiechu załadować ją sobie z dzień-dwa wcześniej i nie płacić za to, że wypożyczony sprzęt stoi na podjeździe. Przyczepka to jednak zaledwie połowa sukcesu – bo przydałby się jeszcze samochód, który dałby radę komfortowo całe to żelastwo na taki Tor Kielce zaciągnąć. A Złota, bo pewnie o niej w pierwszej chwili pomyśleliście, choć bez wątpienia bardzo dzielna, to jednak ledwie radzi sobie nawet z moim tyłkiem i kilkoma walizkami.

Z kolei podpinając lawetę do Polo uzyskalibyście dokładnie taki efekt jak gdybyście podpięli ją do mojego psa – bo podobnie jak Polo, cztery godziny później będzie stał on dokładnie w tym samym miejscu, w którym go zostawiliście i patrzył się na Was tym swoim żałosnym wzrokiem.

Co więc mi pozostaje?

Prawda jest taka, że prędzej czy później i tak będę musiał kupić jakieś większe auto – bo obecnie moim największym i najbardziej praktycznym samochodem rodzinno-wielozadaniowym jest 20 letnie, 2 drzwiowe BMW z niskoprofilowymi oponami i 118 konnym silnikiem. Kiedy jednak otwieram otomoto i zaczynam przeglądać modele, które nadawałyby się do holowania lawety, od razu dopadają mnie stany lękowe.

Głównie dlatego bo moje wymagania spełniają w zasadzie tylko terenówki – a te (o ile nie mieszkacie gdzieś w Bieszczadach) są w mojej ocenie najbardziej bezsensownym sposobem marnowania paliwa, zasobów ziemi i przestrzeni jaki tylko można sobie wyobrazić.

Co gorsza, poza paroma paskudnymi kombi w grę wchodzą jeszcze chyba tylko SUV-y – a te są jeszcze głupsze bo w przeciwieństwie do terenówek nie sprawdzają się nawet jeśli rzeczywiście mieszkacie w Bieszczadach.

Ech…


34 Komentarze
  • Józek - 14 lipca, 2020

    X5 pierwszej generacji z 4.4 i podtlenkiem jest kozacką furą na daily i do ciągania lawety

    • Prentki - 15 lipca, 2020

      Myślałem o X5 ale to jednak okrutnie wielki czołg, a przez większość czasu najpewniej jeździłaby tym Iza (nie lubię ciężkich aut). Dlatego prędzej skłaniałbym się ku X3 z jakąś dużą benzyną, ale znowu ono jest strasznie paskudne i musiałbym przechodzić przez podjazd patrząc na czubki butów, żeby o tym nie myśleć ;D

  • Łukasz K. - 14 lipca, 2020

    Tanie auto do tachania lawety? Opel Frontera B 3.2 V6, Kia Sorento 3.5 V6, Discovery 2 2.5 TD (to z grupy wrednych, paliwożernych terenówek). No chyba, że w grę wchodzi VAN… Ale taki nie do końca przemyślany i logiczny VAN. Np Taka Kia Sedona 3.5 V6. Bardzo fajna fura do przemieszczania się dla 4 osób + wystarczający bagażnik ;) Albo jakaś autolaweta która nie będzie Cię męczyć w temacie dziwnych przeróbek? Np Jakiś Fiat Ducato? Tam nie ma co przerabiać a jeśli byś się nudził wieczorami to możesz dorobić na chrupki bekonowe jako taki typowy „Mirek Laweciarz” :D

    • Prentki - 15 lipca, 2020

      Właśnie niekoniecznie musi być tanie – musi być solidne, użyteczne na co dzień i na swój sposób fajne. Stare terenówki odpadają bo chociaż mają klimat to mają też okrutnie badziewne wnętrza i najczęściej wymagają dużo pracy (bo trudno kupić coś co przez 25 lat jest ganiane po krzakach i skacze na progach zwalniających i wciąż jest w dobrym stanie). KIA, Hyundai etc również odpadają z powodu wnętrz – mam po prostu okrutną alergię na badziewny plastik i tanią skórę (przy dłuższym kontakcie zaczynam wkładać koszulki w spodnie i słuchać szlagierów Krzysztofa Krawczyka). A autolaweta to już taka opcja bardzo awaryjna, bo przyznam, że gdybym miał kupić coś, co będzie stało i będę używał tego tylko do transportu lawety, to wolałbym już trzymać na podjeździe stare E38 czy Jeepa niż Fiata Ducato :)

  • maxx304 - 14 lipca, 2020

    Ło matko bosko wolnossąco, Tommy przemówił :D
    Dobra, starczy tego uwielbienia bo poczujesz się jak celebryta.
    Biorąc pod uwagę wpis, no to niestety zostaje Ci do wyboru jakaś dziwna terenówka lub rzeczywiście Ducato laweta.
    No chyba że sobie kupisz Cybertrucka albo jakiegoś wielkiego, amerykańskiego pickupa, a niebordową wrzucisz na pakę :D

    • Prentki - 15 lipca, 2020

      Nie ukrywam, że patrzyłem na Fordy Raptor, ale cena jeszcze jednak mocno mnie odrzuca ;D

  • Majk - 15 lipca, 2020

    Mercedes w220 w lpg

    • Prentki - 16 lipca, 2020

      S-ka to jak już zostanę prezydentem (a zostanę) ;)

  • Tomek - 16 lipca, 2020

    Ford Kuga pierwszej generacji, 2.0 TDCI 4×4. Izie będzie się dobrze jeździło, bo to jest bardzo poręczne auto. Mechanicznie praktycznie niezniszczalne, o ile nie kupisz z automatem. Chociaż… mógłbyś napisać wtedy jakieś szesnaście artykułów nt. mózgu projektanta tego wynalazki. Ceny tych aut sa całkiem przystępne, jakość wykonania niezła, jeździ się tym zdecydowanie lepiej niż X3-ką. Montujesz hak, do tego laweta i po temacie. Uciągnie.

    • Prentki - 16 lipca, 2020

      Brałem pod uwagę Kugę, ale problem w tym, że MK1 ma DMC 2160kg – przynajmniej o 200 za mało, żeby pociągnąć lawetę z jużniebordową . Dopiero Mk4 ma ponad 2300 – minimum pod lawetę DMC 1700 kg jeśli chcemy zmieścić się w przepisowej proporcji 1,33:1.

      • Kuba - 5 sierpnia, 2020

        Może Transit/Tourneo Connect? Albo Custom?

        • Kuba - 5 sierpnia, 2020

          Ewentualnie gość ze Słupska sprowadza pojazdy ze szwedzkiej energetyki…ma w ofercie kilka Fordow Rangerow Crew Cab z webasto i zabudową warsztatową zamontowana na pace.
          Na haku mają chyba 2,5 lub 3t wbite.
          A warsztacik taki podstawowy przy upalaniu zawsze się przyda.
          Sam się nad takim bolidem zastanawiam bo wkurza mnie wozenie 40 kompletów kluczy luzem w Berlingo.

          • Prentki - 7 sierpnia, 2020

            Ranger byłby ok, ale w tej nowej budzie, a to już niestety jest zupełnie inny pułap cenowy (bez 100k nie ma nawet co podchodzić do tematu). Myślę jeszcze o innych pickupach pokroju Amaroka – muszę pooglądać te zabawki na żywo.

  • TaTo - 20 lipca, 2020

    Rodius. Tylko Rodius. Odrażający, dziwny, zły ale duży i silny. Z lawetą sobie poradzi. Dodatkowe komplety kół pojadą spokojnie w bagażniku. O chrupkach czy browarze nie wspomnę.

    • Prentki - 24 lipca, 2020

      To auto wygląda jak płukanie okrężnicy z wycieraczkami xD

  • Pablo - 24 lipca, 2020

    Może Volvo v70 T5, a najlepiej R

    • Prentki - 24 lipca, 2020

      Auto świetne, ale masa całkowita za mała ( T5 ma koło 2200, ja potrzebuję minimum 2350 kg )

      • Arek - 26 lipca, 2020

        na holownik tylko Mitsu, wysoko więc dziewczyna go polubi, miękko i uciąg na tyle duży że nie wiem czy się zmieścisz na B

        • Prentki - 27 lipca, 2020

          Arek – jaki model?

        • Fiat Spider Polska - 8 sierpnia, 2020

          Witam
          A że zapytam o Korei tak mówisz źle z autopsji czy z zasłyszenia?;) Bo Santa Fe DM (3gen) z silnikiem 2,4 albo 3,3 to wstydu by nie było;)!
          Jak nie Korea to Infiniti EX albo Cherokee WK2 bo poprzednik czyli WK to plastik w środku straaaaszny!;)

  • jonas - 27 lipca, 2020

    Mój kolega ciągał kiedyś E46 na lawecie podpiętej do E39 po swapie na bodajże 4.0 V8. Nie żebym do czegokolwiek namawiał, ani ciut ciut.

    • Prentki - 29 lipca, 2020

      E39 z 4.4 V8 jest niezłe bo ma spore DMC i uciąg na haku, chociaż ciężko będzie kupić coś, co nie będzie wymagało totalnego remontu.

      • jonas - 30 lipca, 2020

        Rajdówka na ukończeniu, to pora się zabrać za Prentki Holownik, tylko szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu. E36 na lawecie ciągniętej przez E39, BMW-cepcja taka.

  • Baju - 30 lipca, 2020

    S211 E500 306km 5g-tronic jest odpowiedzią na Twoje wszelkie zmartwienia – DMC wynosi 2440kg

  • Banasiewicz02 - 30 lipca, 2020

    Masz prentki ten sam dylemat co ja i wiesz co? nie kombinuj, peugeot boxer albo citroen jumper 2.8td to jest jedyna opcja. Na codzień niech gania jako autolaweta a na wypady masz komfort, że ładujesz gruza na pake i lecisz upalać.

    • Kuba - 5 sierpnia, 2020

      Albo Iveco w 3 litrowym dieslu i kurnik na dach albo kabiną typu backsleeper.
      Lub ew. średnie Iveco blaszak i na tyle mały warsztat i za tym laweta na haku.

  • Michał - 31 lipca, 2020

    LR Disco 3/4 ;)
    Na trzy/cztery wyjazdy w roku powinno dać się doprowadzić do sprawności, ewentualnie powrót na lawecie xd

  • Kuba - 5 sierpnia, 2020

    Paanie…jak ma być użyteczne, oszczędne, dobrze wyposażone i straszyć ludzi w lusterkach wstecznych…to polecam kombivana.
    FORD CONNECT TOURNEO…diesel 120kuni, 5 lub 7 miejsc, super wygląd (W czarnym w ogole), dobre zawieszenie rodem z Focusa, drzwi odsuwane z obu stron.
    I wbrew pozorom już nie tak drogie.
    Części też nie są kosmicznie drogie.

    Bo te wszystkie teutonskie sztrucle są już w wieku „zaraz będę się sypal i będziesz właścicielu pytał o naprawy na forach dla druciarzy”

    • Prentki - 5 sierpnia, 2020

      Niestety ale ma za niskie DMC, żeby pociągnąć lawetę z e36 ;)

      • Kuba - 6 sierpnia, 2020

        A wspomniany przeze mnie wyżej Ranger starszej generacji z 2,2 lub 3,0 diesel pod maską i zabudową warsztatową na pace (miejsce na kompresor, szafki na klucze, miejsce na agregat prądotwórczy i miliard innych przydatnych wynalazków plus miejsce na lodówkę do browarów i ma webasto żeby sobie na postoju na jesiennej lub zimowej sesji treningowej podgrzać tyłek) jeszcze można mu bagaznik na dach wrzucić i wozić zapasowe kółka do BMW i udawać ,ze się jedzie na Camel Trophy.

        Albo wspomniane wyżej przeze mnie IVECO Daily- kolega ma niskie i średnio długi i ciąga tym lawetę 3,5t z koparką a do Iveca wrzuca taczki, łopaty, zaprawy, wódkę i inne przydatne budowlańcom rzeczy…

      • Kuba - 6 sierpnia, 2020

        Oj tam Panie, kiedyś byłem na akcji gdzie Berlingo 2,0HDi 90koników ciągnęło za sobą kilka kilometrów na holu Opla Astrę w kombi z przyczepioną przeładowaną lawetą (mokre drewno z tartaku, które miało być suche, tak ciężkie, że laweta na płaskim szorowała zderzakiem po asfalcie). Astra wyzionęła ducha przed jedną z górek (chyba silnik Isuzu sie przestraszył), więc trzeba było sholować do warsztatu.
        Po podliczeniu mas i zważeniu lawety pełna/pusta wyszło, że Berlingo ciągnęło za sobą około 5ton… W sumie mnie to nie dziwi skoro 3 litrowe Iveca po 7t ciągną.

        • Prentki - 7 sierpnia, 2020

          Jak pisałem, najwygodniejsza byłaby faktycznie autolaweta, ale nie chcę trzymać na podjeździe mebla, a wiem też, że nie będzie mi się chciało bawić w jej podnajmowanie – dlatego wolałbym coś do ciągnięcia przyczepy. Tak realnie to z lawetą spokojnie poradziłoby sobie chociażby BMW E39 ale jednak wolałbym coś, co będzie w stanie jeździć na legalu więc papier musi się zgadzać – a to już niestety komplikuje temat :)

  • Anonim - 8 sierpnia, 2020

    Ja mogę polecić Mercedesa Mla, roczniki 2001-2005 wygodne i niezawodne.

  • Krzysztof - 11 sierpnia, 2020

    Można powiedzieć że jestem na podobnym etapie co Ty, rozważam 2 auta albo range rover z v8 z bmw albo 1 generacje cayenn-a.

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie