Podejrzewam, że podobnie jak ja za każdym razem kiedy oglądacie Władcę Pierścieni robi się Wam żal, że ziemi nie zamieszkują Elfy, a dworzec centralny przypomina bardziej podziemia szpitalnej stołówki niż mistyczną Morię. Że nie ma tutaj bajkowych krain, mrożących krew w żyłach przygód i zapierających dech w piersiach opowieści przy kuflu piwa „Pod rozbrykanym kucykiem”. I że nasz prezydent nie ma ani charyzmy, ani też umiejętności posługiwania się mieczem cechujących króla Aragorna.

Owszem – mamy naturę odkrywców.

Wie o tym każdy kto po pijaku trzaskał drzwiami od lodówki, żeby przekonać się czy światełko jednak gaśnie.

To z jednej strony pozwoliło nam dojść do etapu w którym szympansy mają do wyboru bardziej lub mniej żółte banany, a my zastanawiamy się nad wyborem krzywizny uchwytu baterii łazienkowej czy kolorem szwu foteli w nowej Alfie Romeo. Odkryliśmy tak wiele rzeczy i rozwikłaliśmy tak wiele zagadek, że dziś niewiele już zostało do wyjaśnienia.

Gdzie podziała się cała ta magia i nieodkryte tajemnice? Gdzie jest świat znany z filmów z Indianą Jones’em się pytam.

Jednak ostatnio (zupełnie przypadkiem z resztą) odnalazłem go. Wiecie gdzie on jest?

Powiem Wam – ukrywa się w mroku.

Nocą wszystkie te rzeczy, których z natury nie dostrzegamy mają swój festiwal. Mają swoje święto i z natarczywością godną świadka jehowy wciskają się w nasze głowy i dusze… Nocne harce. Noc nie jest tak naprawdę dla imprezowiczów i dziewczyn pracujących na pobliskiej stacji Lotos. Dla nich stała się ona tak powszechna, że w zasadzie nie dostrzegają już jej zmysłowości. Jej czaru i wdzięku.

Noc to czas dla marzycieli.

Dla niedoszłych poetów, artystów szukających swej muzy i wszystkich tych, którzy kiedyś leżeli na łące i  patrzyli w niebo wypatrując zamków ukrytych wśród chmur. Noc to czas szczególny – trochę szkoda spędzić go z twarzą przyklejoną do poduszki i strużką śliny ściekającą po policzku. Czasem warto wyrwać się z tego marazmu i przetrwać wieczorny kryzys z niewielką pomocą sznikersów i wiadra Red Bulla.

Bo gdy nastanie prawdziwa noc, świat zmieni swe szare dotąd oblicze.

Nocą zegar inaczej odmierza kolejne sekundy. Płyną one wedle własnego rytmu – takiego, na który akurat mają w danej chwili ochotę. Czasem gramolą się niezdarnie po garażowych szafkach potykając się co rusz o porozrzucane niedbale narzędzia. Czasem płyną niczym wartki strumień torując sobie drogę po garażowej posadzce gdzieś pod starym BMW. Czasem zamierają w bezruchu – jakby przestraszone wizją przerwania jakiegoś ważnego momentu.

Szturchają mnie w ramię gdy zaczynam odpływać w nicość nad rozebranym silnikiem czy przepustnicą leżącą na garażowym stole.

Gdy w letnią, przepełnioną gwieździstym niebem noc przez otwarte garażowe drzwi wpada ciepły podmuch wiatru, każda chwila nabiera zupełnie nowego wyrazu. Światło trąconej nieopatrznie garażowej lampy kołysze się na ścianach niczym fale odległych oceanów. W cieniu za stertą starych opon czają się chochliki podkradające narzędzia, które przed momentem odłożyłem koło nogi – o dokładnie tutaj leżał jeszcze przed chwilą ten klucz.

Wszystko jest niezwykłe.

Jesteście samotni w zupełnie obcym Wam świecie. W waszym prywatnym świecie, którego jednak w ogóle nie znacie. Świecie leżącym gdzieś hen wysoko – ponad codziennością i zamkami szybującymi po nieboskłonie. Uwielbiam chwile spędzone w garażu, gdy świat już zwalnia dla mnie swoje tempo. Gdy miejski potwór układa się do snu szumiąc w oddali swym równomiernym, spokojnym oddechem.

Gdy jestem osamotniony w swych rozmyślaniach. Nierozpraszany obowiązkami codzienności. Gdy przez mą głowę przepływają tysiące szalonych myśli. Miliony zderzeń i pomysłów okraszonych odrobiną dziecięcej beztroski.

Tak powstaje prentki.

Napędzany magicznymi dźwiękami Bottiego i lustrowany bacznie ciekawskimi spojrzeniami gwiazd migoczących na ciemnej tafli nieba. Otoczony ciepłym kocem letniego wiatru niosącego zapach odległych krain.

Leśnych polan tonących w słońcu i dróg czekających by je kiedyś przemierzyć.

Najwspanialsze rzeczy rodzą się w ciszy…

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.