Co prawda ostatnio prace przy Escorcie idą mi jak krew z nosa ale myślę, że udało mi się zrobić już na tyle dużo, by można było pokazać to w formie kolejnego wpisu. A więc tak – na ten moment mam już praktycznie skończoną jedną stronę (na dziś zostało mi już tylko połączenie z podłużnicą poprzecznego wzmocnienia podłogi bagażnika).

Nie jest to tak estetyczne jak chciałbym, żeby było ale podczas dopasowywania elementów doszedłem do wniosku, że jednak bardziej liczy się trwałość i solidność wykonania niż to, jak równo ułożone są mocowania.

Zaniechałem więc pomysłu wyprowadzenia mocowań do podłogi z wnętrza podłużnicy i dołożyłem je po jej zewnętrznej stronie. Docelowo spawy i tak zostaną wyrównane za pomocą pasty poliuretanowej i wykończone barankiem więc wygląd podłużnic nie powinien specjalnie kłuć w oczy.

Żeby jednak nie zamulać – obecnie podwozie wygląda mniej więcej tak:

Musicie wybaczyć mi niezbyt równe spawy – dopiero uczę się prawidłowo używać mojej spawarki, a i pozycja pod samochodem nie sprzyja specjalnie równemu prowadzeniu dyszy (nie, nie obracam w garażu jakiegoś łiskacza).

Poza tym przeważnie do garażu docieram po treningu na siłowni i wierzcie mi – nie jest łatwo przez dwie godziny trzymać rąk w górze kiedy chwilę wcześniej przerzuciło się nimi kilkaset kilo złomu.

Wzmocnienia podłużnicy, które wstawiłem powinny w zupełności poradzić sobie z siłami działającymi na budę, ale że sama blacha z jakiej wykonane są nadkola i podłoga bagażnika nie są specjalnie grube, postanowiłem wzmocnić je dodatkowo arkuszem 2mm blachy:

Z ciekawszych informacji – dzięki wielkiej uprzejmości Złomowego Barona Darasa, Escort jako zwieńczenie prac podwoziowych otrzyma nowsza generację gwintu, który powinien z całą pewnością wpłynąć na poprawę jego prowadzenia (no i oczywiście pozwoli jeszcze bardziej poszurać podłużnicami).

Jeśli dziś skończę wspawywać wzmocnienie podłogi, od jutra powinienem zająć się drugą stroną (powinno być zdecydowanie szybciej bo teraz wiem już doskonale co i jak ciąć i dopasowywać ;})

Kolea porcja wieści z odbudowy jest tutaj

Pozdrawiam, Tommy.

8 Komentarzy

  1. Szczypior 3 kwietnia 2013 o 19:25

    Złomowy Baron? Mam rozumieć, że gwincior z odzysku? ;) 

     

    No, wygląda… Strasznie ;) chociaż zapewne w moich rękach z Escorta wyszłaby riksza- cabrio i przy okazji spawania podłużnic pewnie zaspawałbym kolektor dolotowy i zwrotnice przez przypadek. No i milion razy lepiej niż rdza, c'nie? ;) 

    1. Tommy 4 kwietnia 2013 o 07:56

      Szczypior – do 20 letniego Escorta to aż nie wypada montować nowych części ;]

      Odnośnie samych podłużnic – ze względu na ich popierdolony kształt bardzo trudno jest wykonać estetycznie :] Ja przy spawaniu skupiałem się przede wszystkim na solidności połączeń (odpowiednim przetopie) – po namyśle stylistyka zeszła na dlaszy plan. Docelowo spawy i tak zostaną jeszcze oszlifowane i wyprowadzone pastą poliuretanową. A jeśli uważasz, że moje wykonanie podłużnic wygląda strasznie to zobacz na to (fotki zapożyczone z forum Forda):

      :]  

      1. Szczypior 4 kwietnia 2013 o 15:43

        Okej, piękne masz te podłużnice :D 

         

        E tam, nie wypada. szacun za ekologiczny (i zapewne bardzo ekonomiczny) odzysk. Nie sądziłem, że zdatne części tego typu da się wygrzebać na szrotach. Będzie trza pobiegać i do Almery czegoś poszukać, mamusia się ucieszy ;)

        1. Tommy 5 kwietnia 2013 o 11:46

          To nie tyle szrot co lokalne centrum zaopatrzenia w unikatowe części ;} Udało mi się kupić gwint FK Konigsport G19 i G20 (na częściach KONIG-a z dodatkową regulacją twardości) oraz unikatowe czerwone boczki i elementy tapicerki (tak, robili takie oryginalnie).

  2. Maciek 4 kwietnia 2013 o 22:28

    Chyba chciałeś powiedzieć MOJEJ WŁASNEJ CZERWONEJ SPAWARKI! Heh:)

    Dobra robota, dobre podejście. O wiele zdrowsze niż wypierxxxlić w cholerę na złom, a na podjeździe postawić nowego fiata/chevroleta/kiję… O, albo hundaja! Pewnie gdzieś w kraju 3 świata jeszcze byś dostał fabrycznie nowego poniaka, trzeba mieć wiarę!:D

    1. Tommy 5 kwietnia 2013 o 11:49

      No pewnie, że mojej własnej czerwonej spawarki :D

      Robota może nie idealna (za takie krzywe spawy pewnie niejeden by mi uszy pourywał) no ale jakoś trzeba się tego nauczyć, a podłużnice są na tyle niewidocznym elementem, że nikt nie powinien zejść z tego powodu na zawał.

      Jestem bardzo zadowolony bo udało mi się uzyskać dobry przetop materiału i spawy pomimo niespecjalnie pięknego wykonania są naprawdę solidne. Myślę, że przy drugiej podłużnicy spawanie będzie mi szło już coraz lepiej ;]

      1. Szczypior 5 kwietnia 2013 o 14:36

        … a wtedy wytnie się pierwszą i wspawa na nowo, coby wyglądały podobnie, ot, tak, perfekcjonistycznie :P

  3. Grant 2 maja 2019 o 19:44

    Thіs piece oof writing ѡill assist tһe interrnet viewers for building
    ᥙp neԝ website orr even a blog froom start tο
    end.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.