Prentki Blog Motoryzacyjny - Arancia 33 – część 12
8387
post-template-default,single,single-post,postid-8387,single-format-standard,no_animation

Arancia 33 – część 12

Ostatnio zabrałem się za renowację zawieszenia w Arancii. Może wydawać się Wam nieco dziwne, że robię to jeszcze przed lakierowaniem nadwozia ale miałem ku temu swoje powody.

Po pierwsze, jakiś czas temu przygotowałem „na gotowo” całe podwozie – zabezpieczyłem je antykorozyjnie, położyłem pastę na spawy i zamknąłem wszystko 2 warstwami konserwacji. W związku z tym bardzo nie podobała mi się opcja przykręcania do niego znów tych pordzewiałych, brudnych wahaczy i całego syfu, który dopiero co z niego zdjąłem.

Początkowo  miałem w planie tylko oczyszczenie i odnowienie samych wahaczy tak, żeby dało się na partyzanta postawić auto na kołach (rekonstrukcją układu hamulcowego miałem zająć się później) ale kiedy wróciły do mnie z piaskowania i lakierowania doszedłem do wniosku, że nie ma chyba sensu robić tego na raty.

Żeby jednak nie przynudzać – przed wysyłką do regeneracji części zawieszenia wyglądały tak:

Szczęki i elementy montażowe były w fajnym stanie (widać, że ktoś je niedawno wymieniał). Trzeba jednak było zająć się całym pozostałym osprzętem i elementami, do których wszystko się trzyma.

Rozebrałem więc wszystko, zrobiłem listę części do zamówienia (te, które nie nadawały się do regeneracji), a pozostałe wysłałem do piaskowania i lakierowania.

Przy okazji sprężyny trafiły do zaciskania w piecu przez co docelowo Arancia powinna usiąść niżej o około 3 centymetry (to będę w stanie stwierdzić jednak dopiero kiedy poskładam ją już do kupy i dociążę tył silnikiem). Tak czy inaczej niedługo później na stole warsztatowym miałem już wszystkie części potrzebne mi do poskładania zawieszenia:

Nie pozostało mi nic innego jak tylko zabrać się za montaż.

Zacząłem od wymiany tulei w tylnych wahaczach – przydał się tu ściągacz do tulei pływających, który jakiś czas temu kupiłem sobie do E36:

Następnie zamontowałem nowe śruby z koszykami:

i zabrałem się za składanie układu hamulcowego. Poskładane wnętrze bębna wyszło tak:

Od razu zamontowałem też nowe przewody hamulcowe i cylinderki oraz wyczyściłem i nasmarowałem elementy, których nie wymieniałem (np. łapę linki ręcznego):

Na koniec odnowiłem jeszcze bębny (a jakże by inaczej – w złotym kolorze ;). Tutaj mały tip – lakierując bębny czy tarcze powierzchnię stylu z felgą zostawiamy w spokoju.

Można jedynie porządnie ją wyczyścić i bardzo delikatnie natrzeć smarem miedzianym lub pastą ceramiczną w sprayu, żeby nie korodowała.

Wszystko jest już gotowe do montażu – czekam jeszcze na nowe amortyzatory, mam nadzieję uporać się ze złożeniem wszystkiego jeszcze przed weekendem tak, żeby Arancia znów stanęła na koła:

Nadwozie mam już zabezpieczone 2 warstwami podkładu epoksydowego. Biorę się więc powoli za szpachlowanie i  przygotowanie go w podkładzie akrylowym – już bezpośrednio pod lakier.

cdn ;)


3 Komentarze
  • Dapo - Luty 24, 2016

    Pięknie, czemu u mnie nie ma takiego mechanika, chętnie bym mu zlecił kilka prac, a najlepie zrobił je razem z nim. Tymczasem u mnie ręczny pomimo tego że był robiony w tamtym roku trzyma tylko w jedną stronę.
    Do przodu nie pojadę a do tyłu bez problemu. Taka ciekawostka.

  • Bebok - Luty 24, 2016

    Bardzo wkurza robota kiedy co sekundę odkładasz klucz żeby sięgnąć po aparat? ;)

    • Tommy - Luty 24, 2016

      Tadeusz składa.

      Ja piję piwo, strzelam z bicza i haratam w pac-mana na gejmboju.

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie