Nie lękajcie się.

Zauważyłem, że gdy tylko nie odzywam się przez nieco dłuższy niż zwykle czas, ludzie od razu zakładają, że na pewno odciąłem sobie głowę podczas szlifowania jakiejś części i wykrwawiam się właśnie na posadzce w garażu.

Otóż uspokajam Was – pomimo dwóch lewych rąk i ADHD, które towarzyszy mi od lat młodzieńczych matka natura najwyraźniej bardzo mnie lubi. Chroni mnie pomimo usilnych starań z mojej strony, aby coś sobie urwać, uciąć bądź spalić.

Jest ok.

Wiem, że ostatnimi czasy ciężko z aktualizacją prentkiego, ale nie martwcie się – ja wciąż żyję i w zasadzie mam się całkiem dobrze. Po części brak czasu na nowe wpisy jest spowodowany tym, że nadal pracuję nad odbudową nowego BMW. Już za niedługo pokażę Wam pierwsze efekty moich prac.

Sporo czasu zajęło mi również przebicie się przez zwały gratów, które skumulowałem w garażu przez całe lato – w czasie gdy nie był on mi potrzebny, a samochody serwisowałem na placu pod błękitnym, słonecznym niebem.

Sprzątanie zajęło tyle czasu, że gdy skończyłem mój pies ledwie mnie pamiętał, a w telewizorze mówili, że Węgrzy najechali na Warszawę i zrobili tam Budapeszt.

W każdym bądź razie garaż został wysprzątany, BMW jest już na etapie demontażu zużytych elementów, a nowe leżą i czekają na ich montaż.

Wkrótce się ruszy.

Pozdrawiam,
Tommy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.