Podejrzewam, że co jak co, ale większość z Was doskonale pamięta swojego ulubionego pluszaka z dzieciństwa. Podejrzewam nawet, że sporo osób ów pluszaka nadal przetrzymuje wbrew jego woli gdzieś w czeluściach jakiejś zapomnianej przez ludzkości i boga szafy.

Ja na przykład miałem seledynowego słonia, który wyglądał tak psychodelicznie, że kiedy dziś go sobie przypomnę to dochodzę do wniosku, że chyba powinienem się go wtedy bać.

A od niedawna mam w garażu nową maskotkę.

Dosłownie!

Nie jest to co prawda roznegliżowana, wybabrana smarem nastolatka w stroju króliczka, tylko niedźwiedź z nadwagą – niemniej jednak chyba i tak nie mam powodu do narzekań. Mój nowy kumpel ma na imię Tadeusz (żaden tam Tadek czy Tadziu- Tadeusz!).

Bo Tadeusz jest inżynierem…

A! I jeszcze taka mała sprawa – wybaczcie mu jego nieco ekscentryczne zachowanie

(Tadeusz myśli, że jest rodowitym Włochem. Co prawda włochy to on ma co najwyżej pod pachami, ale jak mu to mówię to strasznie się rzuca).

Tadeuszu!

Przywitaj się z Państwem!

Tadeusz pracuje obecnie nad wykończeniem silnika do fiesty. A przynajmniej – jak przystało na rodowitego Włocha, robi to w czasie pomiędzy domaganiem się zasiłku, jedzeniem makaronu i uganianiem się za panienkami.

Oczywiście Tadeusz jest profesjonalistą, przestrzega wszelkich norm BHP, zasad zdrowego odżywiania i zawsze utrzymuje idealny porządek na swoim stanowisku pracy – co nie Tadeusz?

Ech… I cały PR znowu szlag trafił…

11 Komentarzy

  1. banita 25 października 2012 o 20:12

    radler? tommy, bo strace szacunek…

  2. Tommy 25 października 2012 o 21:06

    Jaki radler się pytam?! 

    To jest RONDLER ! :P

  3. Serdak 25 października 2012 o 22:22

    a skąd Tadeusz wziął się w Twoim garażu?

    1. Tommy 26 października 2012 o 07:30

      @Serdak – No jak to Włosi – zorganizował myszom betonowe buciki i przejął teren.

  4. Radek 26 października 2012 o 15:56

    Co dwóch mechaników to nie jeden :). Widać, że czuje się w warsztacie jak ryba w wodzie

  5. maxx304 27 października 2012 o 07:33

    Tadeusz rządzi :) Ale przepisy BHP to on ma delikatnie mówiąc w poważaniu :) Ciekawe co zrobi, jak zobaczy kiedyś Twoją kobietę w garażu…

  6. zibi54 28 października 2012 o 21:39

    Oj  Prentki Tadeusza rozumiem ale Ty i silnik od Fiesty? 

    A  feee!

    1. Tommy 29 października 2012 o 08:28

      Ja Ci dam feeee niewdzięczniku :}

      Tej fieście zawdzięczam to, że dziś postrzegam samochody w taki, a nie inny sposób.

      Gdybym wtedy poszedł za "głosem rozsądku" i kierował się opiniami znajomych, zamiast Fiesty kupiłbym sobie pewnie Golfa i dziś w miejscu relacji z remontu silnika oglądałbyś poradnik jak zamontować mocniejsze neony pod progi…

  7. zibi54 30 października 2012 o 21:28

    A zdradż mi tajemnicę jak długo bawisz sięz tym cudem techniki? 

    Bo po zewnętrznym wyglądzie bloku to pieścisz go bardziej niż Becie. A Tadeusza przyślij do mnie na praktykę to będziesz miał fachową pomoc!

    1. Tommy 31 października 2012 o 07:43

      Odbudowa zajęła mi trochę ponad tydzień (sporo czasu czekałem też na poszczególne części – pompę wody, zimmeringi, świece, filtry i tak dalej). W każdym bądź razie teraz powinien spokojnie pojeździć trochę lat.

       

       

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.