Kolejna porcja wieści na temat mojego czerwonego rupiecia.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi (a w szczególności tabliczka znamieniowa na przednim pasie oraz numer VIN) wskazują, że mój Escort posiada lakier o wiele mówiącej nazwie „Radiant Red”. Ponieważ muszę w końcu zrobić porządek z tylnymi reperaturkami, które wymieniłem pod koniec zeszłego sezonu, a także dokończyć świeżo zamontowany przedni błotnik, zamówiłem trochę odpowiedniego lakieru w pobliskim sklepie.

Żeby mieć pewność, że dostałem odpowiedni kolor naniosłem trochę lakieru na próbki wykonane z kawałka wyciętej blachy pokrytej białym podkładem akrylowym. Okazało się, że faktycznie nowy kolor jest niemal identyczny jak ten na samochodzie.

Niestety jednak nie wszędzie…

Nie wiedzieć czemu poprzedni właściciele cabrio zamiast zamówić odpowiedni odcień postanowili różnej maści poprawki wykonywać przy użyciu kilku innych kolorów i cieniować je później przez sąsiadujące elementy.

Wygląda więc na to, że aby uzyskać satysfakcjonujący mnie efekt będę musiał polakierować cały samochód (świeżo pomalowany przedni błotnik idealnie pasuje do tylnej klapy, ale do przedniej połowy drzwi niestety już nie)

Żeby jednak zbytnio Was nie zanudzać – zamieszczam po prostu kilka zdjęć.

Wyprowadzenie nierówności na epoksydzie:

Dwie warstwy białego podkładu akrylowego:

I po lekkim przetarciu z faktury długo wyczekiwany kolor:

Teraz pozostaje mi już tylko wyszlifować i wypolerować cały element z odkurzu i pyłków i zabrać się za przygotowanie reszty nadwozia. Wszystko wskazuje na to, że jeśli polakieruję cały samochód w ten kolor, stanę się posiadaczem jedynego tak niewielkiego obiektu, który będzie zarazem doskonale widoczny z kosmosu.

Pozdrawiam,

Tommy

35 Komentarzy

  1. maxx304 14 marca 2014 o 18:27

    Krwista czerwień… I like it :) Poza tym podobno czerwone jest szybsze.

    1. paulina 16 marca 2014 o 14:00

      Potwierdzone info. Moje CC700 w kolorze czerwonym to nie było zwykłe CC700. Zamieniało się w CC7000.

      1. Tommy 17 marca 2014 o 08:04

        Albo nawet CCX ;}

        Kiedyś miałem malucha, którego pod wpływem albumu o Ferrari przelakierowałem na kolor Rosso Corsa (znany również jako "ten najtańszy czerwony renolak poproszę"). Czas jaki ustaliłem nim kiedyś na spadaniach z przełęczy przegibek po dziś dzień (nawet mimo faktu posiadania prawie 200 konnego BMW) pozostaje poza granicami moich możliwości.

        Skurczybyk był głośny, miękki i nieprecyzyjny ale końcówkę skali zawsze pokonywał nie tyle mocą i momentem co sercem.

        Lubię czerwone samochody.

  2. Peedro 14 marca 2014 o 19:33

    zwykły akryl? Czy baza plus klar?

      1. vegetagt 16 marca 2014 o 02:22

        to czemuż to tak ładnie wygląda? :D

        1. Bio 16 marca 2014 o 09:35

          A czemu ma nie wyglądać? Wygląda normalnie, jak dobrze pomalowany element ;) 

          1. Tommy 16 marca 2014 o 12:17

            Akrylowa czerwień zawsze gniecie jajka tuż po lakierowaniu, albo tuż po poleroce. Sztuką jest utrzymać ten lakier w dobrej kondycji na dłuższą metę bo płowieje jak jasna cholera ;}

            1. Bio 17 marca 2014 o 09:32

              czeka Cię stały rabat w sklepach z woskami samochodowymi :P

  3. naobrotach.blog.pl 14 marca 2014 o 20:02

    maluj całość! bez dyskusji, musi być świerzo, akryl nie jest drogi:)

    ps. myslałem, że sprzedałeś mangelsy?

  4. Łukasz 14 marca 2014 o 20:56

    Efekt super!!! :)

  5. Parzych 14 marca 2014 o 22:52

    Tylko dachu nie pomaluj z rozpędu… ;)

  6. bebok 15 marca 2014 o 07:35

    Paanie jak to tak bez uszczelek i opon? Co to za garażowe malowanie! :-D

    1. Tommy 17 marca 2014 o 07:48

      Opon nie pomalowałem ale w wyniku dziwnego zbiegu okoliczności (i niedokładnie zamkniętej puszki z lakierem) mój pies uchodzi obecnie za najszybszego labradora w okolicy – także ten… ;}

      1. Bebok 17 marca 2014 o 13:45

        Już widzę te fotkę na mieście :D

        czerwone, super błyszczące Cabrio.

        #1 myśl – WOW, ale utrzymane

        #2 myśl (po tym jak dostrzeżesz czerwony łeb psa wystający poza obrys samochodu) – Całkiem nieźle pomalowane, nie licząc mordy (że psa) :)

        1. Tommy 17 marca 2014 o 13:50

          Labradora przykleję do maski srebrną taśmą powertape – będzie udawał jaguara ;}

  7. Bio 15 marca 2014 o 09:22

    A ja znowu na żywo zobaczę i Ci prawie pobródze na biało :( Za dobrze mody robisz w samochodach :D

  8. Peedro 16 marca 2014 o 17:25

    To żeby nie blakło to ja bym wolał w tym samym kolorze pomalować, ale w systemie baza + bezbarwny :P

    1. Tommy 17 marca 2014 o 07:43

      Też bym wolał ale do położenia ładnego lakieru z klarem trzeba mieć naprawdę dobre warunki (wentylacja, idealna czystość etc). Jednowarstwowy akryl wiele wybacza – dasz radę wypolerować odkurz i pył, który pojawi się w trakcie nakładania lakieru, możesz nawet wyprowadzić zacieki, a w razie gdybyś naprawdę coś spaprał to łatwo zrobisz miejscowe poprawki.

      Z błotnikiem dałbym sobie radę ale malowanie całego wozu w metallic bez odpowiedniego miejsca zakrawa już na głupotę ;}

  9. Jurek 16 marca 2014 o 17:33

    nie prościej było wykręcić cały błotnik, niż męczyć się z oklejaniem auta?

    1. Tommy 17 marca 2014 o 07:44

      Gdyby tylko cabrio miało odkręcane błotniki to owszem ;}

      1. maxx304 17 marca 2014 o 08:22

        Tommy, jak już fabrykę poprawiasz, to możesz od razu kątówką tak blachy podzielić, żeby składało się jak puzzle :)

        1. Bebok 17 marca 2014 o 13:43

          TRANSFORMERS! :D

          zamiast Mustanga był by Escort :D

          1. Tommy 17 marca 2014 o 13:48

            Ale to jest transformers.

            Jeśli za szybko wjedziesz w dziurę to otworzą się drzwi i schowek pasażera, radio samo przełączy stację na Dire Straits i kawałek Sultans of Swing, a podwozie wyda z siebie dźwięk łudząco podobny do Optiumsa Prime krzyczącego "kurrrrrrwaaaa!".

            1. Bebok 17 marca 2014 o 14:37

              Kolega woził mnie kilka razy 306 cabrio, ale nie było żadnych z w.w. oznak niestabilności konstrukcji :D

              Mój escrot w kombiaku był też wykonany z gównolitu a nie blachy. I kiedy np stałem na nierówności jednym kołem, lub jakoś koślawo na krawężnikach, tylna klapa bez problemu sie otwierała ale gorzej było z zamykaniem. Wtedy z jednej strony był ruch a'la nożyce, po krawędzi. Z drugiej strony można było wyciagać zakupy przez szparę :)

              1. Tommy 17 marca 2014 o 14:41

                Za każdym razem kiedy przesiadam się z BMW do Escorta odnoszę wrażenie, że wóz zaraz się rozpadnie ;}

                1. Bebok 17 marca 2014 o 15:00

                  U ciebie jest "wymówka". Bo cabrio, bo 2 cegły połączone kawałem blaszki. A u mnie w kombi? :) Aż dziw że okna nie pękały od jazdy na taczkowym zawieszeniu i oponach profil 205/40 ^^

      2. Jurek 19 marca 2014 o 09:10

        aaa, takie to mądre. no to faktycznie nie było wyjścia…

  10. AutoChlodnice.com 17 marca 2014 o 13:50

    Ahhh ta czerwień jest super, a w rzeczywistości musi to wyglądać jeszcze lepiej niż na zdjęciach… +100 do agresywności i wyglądu :) Swoją drogą człowiek uczy się całe życie i właśnie dowiedziałem się, że w cabrio nie ma odkręcanych błotników hehe, dzięki za lekcję i powodzenia w lakierowaniu :D

  11. iParts.pl 18 marca 2014 o 12:45

    no widzę zmiany ostre :) piękna czerwień na pewno doda mocy ;)

  12. Konrad 18 marca 2014 o 20:15

    Ech, czsami sporo wysiłku kosztuje realizacja motoryzacyjnych marzeń :) Ciekawy blog, pozdrawiam. 

  13. dealerauto 21 marca 2014 o 09:45

    czekam na zdjęcia prezentujące efekt finalny w całości :)

     

  14. lutek 5 kwietnia 2014 o 20:30

    Kolor rzucający się w oczy …Efekt świetny :) 

     

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.