Ociągałem się z tym jak tylko mogłem (co więcej – myślałem, że uda mi się temat przemilczeć bo niespecjalnie chce mi się dolewać benzyny do tego płonącego gówna) ale ponieważ cały czas dopytujecie się co właściwie mam do powiedzenia w sprawie tej całej żaby-królewicza postanowiłem napisać na ten temat kilka zdań.

Żeby nie było, że unikam „trudnych” dla mnie tematów związanych z moją ulubioną marką jak mi to niektórzy z Was sugerują ;}

Bo tak – przede wszytskim wysłaliście mi kilkadziesiąt maili, linków i wiadomości o żabie, która to poprzez różnego rodzaju media i sieci społecznościowe od kilku dni niezwykle skutecznie reklamuje nowy model BMW M3 oraz zapowiadaną PC-tową wersję najnowszej odsłony serii GTA. Ponoć pan ropucha urządza nawet jakieś spontaniczne happeningi z policjantami co by przekaz był bardziej naturalny i przekonujący.

Ponieważ jednak w internetach napisano o całej kampanii już chyba wszystko co się dało (czytałem nawet o tym, że mała kijanka jest ponoć nieślubnym dzieckiem Wladimira Putina i Kate Moss), postanowiłem nie narzekać jak to zwykle mam w zwyczaju na to, że kampania znów zaszkodzi BMW i tak dalej bo o tym doskonale wiedzą chyba wszyscy. Ubolewam jednak, że w wyniku zaistniałych procesów myślowych (niezbyt skomplikowanych jak podejrzewam ale zawsze) Pan żaba wybrał BMW M3, a nie inny model samochodu bo gdyby zdecydował się na przykład na camaro to najprawdopodobniej już po pierwszym zakręcie zjawiłby się u świętego Piotra z wystającym z tyłka, płonącym wałkiem rozrządu i wbitym w szczękę obrotomierzem.

Oraz wybitnie zaskoczoną miną.

No bo tak – nie ulega chyba żadnej wątpliwości, że z powodu „wyczynów” kapitana żaby każdy posiadacz nowszego modelu BMW w kolorze Alpinweiss ma od dziś przesrane.

Nie posądzałbym policji o umiejętność odróżnienia przodu serii trzy od serii pięć czy też M3 od zwykłej serii 3 z dieslem pod maską. Szczególnie gdy zbliża się ono z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, a aspirant widzi je ze swojej leśnej bazy operacyjnej zlokalizowanej w rosnącym obok bocznej drogi krzewie ostrężyn (jeżyn jakby ktoś nie kojarzył).

Dlatego też, jak mniemam na widok nadjeżdżającego białego BMW każdy marzący o awansie, dzierżący lizak policjant dostaje dziś takiej erekcji, że w pewnych okolicznościach można by go posądzić o nieuzasadnione użycie broni.

Za niedługo jazda białym BMW może stać się tak uciążliwa, że ludzie będą oddawali je na allegro za piętnaście złotych byle tylko ktoś uwolnił ich od grupy antyterrorystów siedzących z lornetką w krzakach za osiedlowym śmietnikiem.

Generalnie wiele mówiło się ostatnio o braku tolerancji dla kierowców łamiących przepisy. Policja w towarzystwie fotoreporterów urządzała nawet pokazowe zatrzymania i odbierała prawa jazdy wszystkim „wariatom drogowym w imię bezpieczeństwa, poszanowania prawa i tak dalej”. W ten sposób prawo jazdy straciła zapewne spora grupa starszych mężczyzn jadących swoimi Toyotami Avensis w odwiedziny do przyjaciół mieszkających gdzieś po drugiej stronie gierkówki.

Bo na pustej, prostej drodze mieli czelność pędzić na złamanie karku z zabójczą prędkością 130 km/h i mieli takiego pecha, że trafili na radiowóz, w którym siedział gość z kamerą i naklejką TVN-u.

W takiej sytuacji nie było możliwości zastosowania taryfy ulgowej bo kamerzysta.

Tymczasem gdy gość na poziomie umysłowym czterolatka szaleje w najlepsze po stolicy z grupą przedszkolaków na motorkach, a następnie udostępnia w sieci film udowadniający fakt, że posiada zdecydowanie przykrótkiego penisa to jedynym na co stać starszego aspiranta jest wymowne wzruszenie ramionami i pytanie o to czy szanowny Pan posiada może jakieś prawo jazdy czy coś.

Albo chociaż kartę rowerową może?

Aha… No to szkoda…

Jednak w mojej ocenie najgorsza nie jest wcale ta szeroko komentowana nieudolność policji i ograniczeń prawa tylko świadomość, że przez tego bałwana i jego korzystających z tego samochodu kolegów będziemy cierpieć absolutnie wszyscy.

Z niecierpliwością czekam bowiem na zmiany w prawie umożliwiające policjantom zastrzelenie każdego kto przekroczy prędkość o więcej niż dwa kilometry na godzinę i rekwirowanie samochodów za najechanie skrawkiem opony na linię ciągłą.

Bo przecież opinia publiczna się tego domaga, prawda?

Druga niezwykle istotna z mojego punktu widzenia sprawa – wiele portali internetowych i gazet (a nawet pewien wysoko postawiony pan policjant) nazywają żabkę „sportowcem” i „kierowcą rajdowym” czy też „wyścigowym”.

I szczerze mówiąc krew mnie zalewa kiedy to słyszę bo co jak co, ale jedyną rzeczą jaka w moim odczuciu łączy go z prawdziwymi sportowcami są białe skarpetki.

Przede wszystkim sport ma na celu propagowanie dążenia do doskonałości. Poprawiania wyników, mobilizowania się do wysiłku i zarażania zdrowymi postawami społecznymi innych ludzi. Sportowcy to współcześni herosi. Kierowcy wyścigowi i rajdowi angażują się w akcje społeczne, udzielają się przy projektowaniu nowych rozwiązań, prowadzą szkoły bezpiecznej jazdy, a ze względu na swoją postawę stanowią wzór do naśladowania dla rzeszy młodych ludzi naklejających na swoje Peugeoty naklejki ku pamięci Janusza Kuliga i logotypy cyklu WRC.

Tymczasem nazywanie sportowcem idioty, który szczyci się faktem, że fartem udało mu się nie rozbić w centrum miasta swojego samochodu przypomina trochę nazywanie kogoś supermanem tylko dlatego, że wyskoczył kiedyś po pijaku przez okno i się nie zabił.

Takie postawy powinny być piętnowane i w sumie cieszę się, że internet i media „uwzięły się” na żabkę wywierając jakąś publiczną presję, która znacznie utrudni zamiecenie sprawy pod dywan.

Z drugiej strony jednak zastanawia mnie wciąż totalny brak zainteresowania bandą kretynów na motorkach, która w moim odczuciu wcale nie ustępowała kermitowi głupotą. Przez ostatnie dni trafiłem wyłącznie na jeden wpis dotyczący możliwego ustalenia kto właściwie popylał sobie po centrum na jednośladach. Internet tymczasem aż się trzęsie od materiałów o białej beemce i aspołecznym płazie w białych skarpetkach.

To jak? BMW be, a motorki spoko bo przecież one już tak mają?

Czy może temat o BMW lepiej się sprzedaje?

Martwi mnie również, że drugi akt akcji, który powinna zakończyć się szybkim i zdecydowanym wyciągnięciem gościa za szmaty, zakuciem i postawieniem mu zarzutów przypominała jeden wielki skecz Monty Pythona.

Jaki kraj taki Steven Segal.

8 Komentarzy

  1. Brzydki 11 czerwca 2014 o 19:50

    O ile dobrze mi wiadomo, ten filmik onetu, do którego nawiązujesz na końcu to materiał nakręcony ponad 2 tygodnie temu i kierowcą tego auta nie był chyba żabcia, tylko któryś z jego kolegów. ;) Cytując za pewnym portalem informacyjnym "To auto było wcześniej zatrzymywane przez nas. Ostatnio 24 maja, także po pościgu – mówił Mariusz Sokołowski. Jak dodał, wówczas jeden z użytkowników tego auta nie chciał zatrzymać się do kontroli. Ostatecznie odebranu mu prawo jazdy i skierowano wniosek do sądu."

    A ogólnie, to szkoda słów. Jeżeli gościu wyłącznie dla zabawy naraża na uszczerbek zdrowie szeregu postronnych osób, które znajdują się na jego drodze, to to już nie jest drogowy pirat, tylko zwykły socjopata, którego powinno się izolować od reszty społeczeństwa.

  2. Tobiasz 11 czerwca 2014 o 22:17

    Jak zwykle u Ciebie, można liczyć na rozsądne podejście do omawianej kwestii. Kretyn zrealizował Twoje oczekiwania i pokazał się w Nissanie, gdzie chwalił się swoją "cudną nutą". Mam wrażenie że jedyną szansą na to by ten człowiek zniknął z ulic jest jakaś śmieciarka czy inna betoniarka, która znajdzie się w odpowiednim miejscu oraz czasie. Bo chyba jedynie tego typu pojazd zmaksymalizować może szanse że ten kretyn zrobi krzywde tylko sobie.

    Myślę że sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mógłby się skończyć co najwyżej tym że kierowcy [bo jak widać kretynów nie brakuje] tego bmw będą z większą determinacją starać się uniknąć bezpośredniego kontaktu z funkcjonariuszami policji. Czym to się może skończyć, każdy obdażony wyobraziną raczej wie.

  3. paulina 11 czerwca 2014 o 23:39

    Jestem na tyle skrzywiona, że marzę o takim BMW (może niekoniecznie M3) w kolorze Alpinweiss. Nawet w tak krytycznym momencie. I wyjechałabym sobie takim. Prosto w Warszawkę. A co!

    Może to dlatego, że jeszcze nigdy nie zarobiłam mandatu.

    Teksty o tym, że Żaba jest sportowym kierowcą na szczęście w porę do mnie nie dotarły. Chociaż z moim dystansem do mediów (jak stąd do Honolulu), to i tak bym takie rewelacje olała sikiem prostym. Mam z tego potężny ubaw, serio. Szkoda tylko ofiar policyjnych akcji. Aaach! I czekam na propozycję nowelizacji prawa o ruchu drogowym od każdej partii politycznej :)))

  4. Jurek 13 czerwca 2014 o 23:06

    Widzę że też zwróciłeś podczas oglądania filmiku uwagę na motocykle, bo jak wiadomo, motorków na filmie było ogrom, ze dwa pewnie w samej beeemce. 

    Ludzie przed byle g..nem czoła chylą, trudne sprawy i inne odmózgowiające seriale doprowadziły do tak kolosalnie złego stanu rzeczy.

    Dobre wtyki zawsze dadzą radę, co widać na załączonym obrazku. Fotoradary, kamery uliczne, zdolność namierzenia w internecie, oraz multum innych pierdół – 3 dni przed tym tacy mogą się chować (dorwali w końcu, czy nie? nie ogladam tv, radio rzadko nadaje, a prasa kłamie, na wizyty u cyganki, która powie prawdę, nie stać mnie). Ciekawe co by było w przypadku szarego Kowalskiego, czy dalsze nie da rady, ni chu chu…?

    cytując przyszłego klasyka 'kto z tego napięcia pier…nie ze szczęścia?'…

  5. Ven_RS 15 czerwca 2014 o 23:36

    NIe pierwszy i nie ostatni imbecyl za kółkiem. I co? i zasadniczo nic. zmian w prawie można oczekiwać jedynie w klimatach gender. Bo BMW mówisz… Masz rację że teraz na każdym białym BMW będą psy wieszać. NIestety Imbecyle nie zasiadają tylko za fajerą BMW. widziałem kilka zdarzeń w stolicy spowodowanymi ujemnym IQ kierowcy. Gazety biły pianę, internety też huczały… i co? i nic.
    Przykład pierwszy: Nawalony jegomość uciakający swoim autem przed policją rozbija się na rondzie starzyńskiego. media podają "kierowca miał pięciokrotny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych"
    Co to wogóle jest? Powie mi ktoś? Może niedługo mordercy będą dostawać "X krotne" dożywocie? tak powiedzny do oczka…
    Przykład drugi: Nawalona pani adwokat (czy tam mecenas, wiadomo nieważne) zostaje zatrzymana po podejżanym poruszaniu się po jezdni swoim pojazdem. Stwierdzono upojenie alkoholowe. Media podają: "środowisko adwokackie jest obużone zarzutami ponieważ pani x ma wyjątkowo niską przyswajalność alkoholu i upiła się kilkoma czekoladkami" (Wg mnie to musiały być baryłki o poj 0,5, ale jeszcze nie spotkałem takich w biedronce).
    Przykład trzeci: Nienormalny oszołom cyklicznie zimą podpala samochody. po ostatnim takim wyczynie (czwarty sezon chyba) zostaje zatrzymany. Media podają: "Wreszcie zatrzymany został podpalacz xxx, syn znanego adwokata. Tym razem już nie uda mu się unikać wymiaru sprawiedliwości."  Urzekła mnie mnie jego historia. Przeciętny człowiek za spuszczenie powietrza jego tatusiowi dostałby conajmniej dożywocie. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego sezonu z nim w roli głównej.
    Przykład czwarty: młodzian lat 17 chyba, nocną porą urządził sobie rajd sportowym mercedesem tatusia. Najprawdopodobniej, poza brakiem głównego narządu wypełniającego czaszkę, cierpiał również na daltonizm, bo czerwonym się nie przejął i skasował dziewczynę w uno czy innym tico. Mijając miejsce zdarzenia zastanawiałem się dlaczego policja stoi jakieś 100m od skrzyżowania. jak się okazało klient lecąc od zachodniego ul. bitwy warszawskiej trafił w auto wyjeżdzajęce z poprzecznej na swoim zielonym. dziewczynę wyrwało z auta razem z fotelem i chyba drzwiami też, bo przeleciała 5 pasów ruchu w poprzek i jakieś 100m wzdłuz jezdni, jej auto wbiło się między drzewa jakieś 30m od skrzyżowania, a mercedes doleciał prawie do skrzyżowania z grójecką. zabrakło mu z 50metrów. I co? i poza jedną wzmianką na tvp info i późniejszym omówieniu w "wypadek przypadek" cisza… a. jeszcze fakt o tym pisał… Ale nie każdy tatuś może sobie pozwolić na pożyczenie synusiowi auta droższego od mojego mieszkania…
    Można by tego mnożyć w nieskończoność… Nie ma co liczyć że prawo w tym kraju to zmieni. jedynie my, szerząc naganę takich postępowań mamy szansę to ukrucić, bo idiota szukający poklasku nie zrobi tego, mając świadomosć ze nikt mu nie przyklaśnie.

  6. Parzych 17 czerwca 2014 o 02:39

    Jak nie kijem go to pałką, nie mogli gnoja przymknąć za imbecylską jazdę, to przymknęli go z nielegalne posiadanie broni gazowej i amunicji oraz części umundurowania policji, podejżewają go również o wyłudzenia kasy z ubezpieczeń "skradzionych" samochodów… :P

  7. rebel 23 czerwca 2014 o 14:09

    Tor wyścigowy w każdym mieście wojewódzkim (nie koniecznie o specyfikacji FIA F1 – byle był bezpieczny) i cykliczne zawody. Amerykanie mieli z takimi debilami problem na przełomie lat 40tych i 50tych. Jak kto zna angileski, to sporo jest takich edukacyjnych filmów z tamtych czasów na ten temat. Generalnie potępienie ściganctwa na ulicy i pochawała rywalizacji w bezpiecznych warunkach. Temat się u nas co jakiś czas powtarza i efekt zawsze jest ten sam. "Wariat! Do więzienia go" to racja, ale zaraz po tym się pojawią głupie pomysły typu – a po co w ogóle takie mocne samochody są dopuszczone do ruchu? I mamy problem. Wyleją dziecko z kąpielą. Odpukać – niech zakażą modyfkacji i jesteśmy wszyscy przez jednego debila ugotowani… Jedyny sposób to wciągnięcie wieczornych ścigantów w profesjoanlnie zorgazowane zawody, profesjonalizacja sportu, i konkretne nagrody, sponsorzy itp. Amerykanie to zrozumieli i założyli kilka organizacji mających na celu organizację wyścigów i utrzymanie ich profi poziomu. Jedyną która z nich pozostała, to NHRA (od 1951r.). Zbudowano ileś tam torów wyścigowych, a drag racing zaraz po futbolu i nascarze stał się trzecim najważnieszym sportem narodowym. W ten sposób udało im się w dużej mierze zdjąć chłopaków z ulicy. Po po kilku latach się okazało, że jak się ścigasz na ulicy, to twoje dopuszczone do ruchu auto nie ma pojary do tych wyspecjalizowanych dragsterów na torze. A co to za chwała objechać frajera na ulicy. Wygrać w zawodach NHRA to było coś. I dalej jest. Mniej więcej do połowy lat 70tych był to sport w pełni amatorski bez mega zaplecza i góry pieniędzy jak w F1. Przeciętny warsztat z jakiejś dziury w południowej Kaliforni mógł wystawić mającego spore szanse dragstera i być na pudle. 

    Mamy jednych z najlepszych kierowców driftowych w Polsce. Może warto pójść tą ścieżką? Dziś zawody się odbywają na zamkniętych odcinkach dróg publicznych. Da się? Da się. 

  8. Autosalon 22 grudnia 2014 o 06:23

    O motorkach nie było, bo to nie były motorki marki BMW …

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *