Prentki Blog Motoryzacyjny - Forza Bawaria - Prentki Blog Motoryzacyjny
2939
post-template-default,single,single-post,postid-2939,single-format-standard,no_animation,essb-7.4

Forza Bawaria

W sumie to miałem zachować to dla siebie ale kiedy ostatnio porządkowałem pulpit ze zdjęć z gołymi babami i schematów podłączenia elementów, których nawet nie jestem w stanie zidentyfikować, znalazłem przypadkiem zdjęcia z pewnej wycieczki zagranicznej na jaką jakiś czas temu mój brat wypożyczył moje coupe.

Ale wiecie – takiej wycieczki zagranicznej przez duże „Z”

Nie takiej do Sosnowca, żeby nie było.

Postanowiłem więc pokazać Wam te kilka zdjęć bo choć nie są one specjalnie urodziwe to jednak wiecie – bordowa była we Włoszech. Takich zagranicznych, o!. Była nawet w rejonie wyspy Gilio gdzie przyglądała się między innymi podnoszeniu wraku liniowca Costa Concordia oraz nie mniej skomplikowanej operacji opróżniania niezliczonej ilości win owocowych nieustalonej marki.

Była też w Pizie (nie mylić z wiadomo czym) oraz paru innych miejscach, w których raczej nikt by się jej spodziewał.

I dała radę.

Ja wiem, że to żaden wyczyn i niejedna Astra w dizlu sto razy tyle tej naszej europy przejechała, niemniej jednak cieszy mnie, że pełnoletnie coupe sprawdza się również w formie samchodu rodzinnego.

Ot, taki dzielny, sportowy samochodzik…


11 Komentarze

Prentki to taki internetowy, pełen starych samochodów garaż ze starym kalendarzem z gołą babą wiszącym na drzwiach. Prentki to styl życia. To tysiące pokonanych kilometrów, noce zarwane w garażu, wymienione silniki, nieplanowane poślizgi i pourywane zawieszenia – cała ta pasja, która płynie w moich żyłach, przelana na internetowy blog robiony tak zwyczajnie – po mojemu. Sam praktycznie mieszkam w garażu (tak przynajmniej twierdzi Iza), pałam chorą miłością do manualnych skrzyń biegów, uwielbiam również komiksy z serii Dragon Ball oraz chrupki bekonowe (najlepsze!). Sporo czasu spędzam na zlokalizowanej na poddaszu siłowni gdzie kilka razy w tygodniu bez specjalnego zamysłu przekładam z miejsca na miejsce różne ciężkie rzeczy. Oprócz tego sporo czytam, biegam po górach, eksploruję jaskinie, unikam golenia, trochę gotuję i okazjonalnie śpiewam pod prysznicem piosenki Sinatry. To właśnie ja i moje miejsce w sieci.