Prentki Blog Motoryzacyjny - Baby są jakieś inne - Prentki Blog Motoryzacyjny
14349
post-template-default,single,single-post,postid-14349,single-format-standard,no_animation

Baby są jakieś inne

Nie wiem czy to cecha typowa dla tej części społeczeństwa, która zwykła spędzać wolny czas na wyrywaniu sobie włosów z twarzy i oglądaniu seriali o wyglądających jak abażury kobietach jeżdżących powozami, ale zauważyłem, że spora część imigrantek z Wenus najwyraźniej nie lubi, kiedy w życiu idzie im zbyt łatwo. To znaczy, nie, żeby kobiety specjalnie robiły sobie pod górkę albo nie potrafiły poradzić sobie z wyzwaniami – nie.

Chodzi o to, że zanim dotrą one do etapu, w którym zaczną szukać w końcu sposobu na rozwiązanie trapiącego je od dłuższego czasu problemu, wykonują wcześniej całą masę totalnie zbędnych i angażujących ogromne ilości energii czynności. To trochę tak, jakbyście w drodze na lotnisko po wjechaniu w dziurę w drodze złapali kapcia i zamiast czym prędzej szukać w bagażniku lewarka i zapasu, uznali, że w pierwszej kolejności musicie porozmawiać o tym z jakimś przechodniem.

A następnie chwilę popłakać i napisać wyjątkowo długi komentarz na profilu miejskiego zarządu dróg.

W efekcie kiedy kobieta ma do rozwiązania jakiś problem, zaczyna zwykle od nakrzyczenia na swojego faceta za to, że ten jakoś tak wyjątkowo irytująco oddycha, a następnie otwiera ona butelkę czerwonego wina i przez cztery godziny rozmawia przez telefon z koleżanką, z którą widziała się w pracy jakieś piętnaście minut wcześniej.

Przez pół dnia.

Z tym winem to też jest zresztą całkiem ciekawe, bo z tego co zauważyłem, w przypadku kobiet ulubionym miejscem do picia wina nie jest wcale elegancka restauracja pod miastem (jak zwykło się to przedstawiać to w komediach romantycznych z Hugh Grantem), tylko wanna w łazience na piętrze.

Ktoś, kto wymyśli kiedyś niezatapialne kieliszki do wina, będzie ku*** milionerem.

No dobra, ale wracając do tematu – przykład z życia. Jakiś czas temu Iza powiedziała mi o problemie w pracy, który nie dawał jej spokoju od paru dni. Kiedy skończyła mówić, zastanawiałem się nad tym w ciszy przez mniej więcej 10 sekund (warto wiedzieć, że jeśli zamyślony wyraz twarzy utrzymuje się u mnie dłużej to trzeba klepnąć mnie porządnie w potylicę, żebym się przypadkiem nie udusił bo prawdopodobnie poszedł mi jakiś ważny bezpiecznik), a następnie w całej tej swojej słodkiej, męskiej naiwności przedstawiłem jej w dwóch zdaniach jego bardzo proste rozwiązanie.

Teraz już wiem, że to był błąd, bo to tylko jeszcze bardziej ją poirytowało – okazuje się bowiem, że kiedy kobieta mówi wam o trapiącym ją od paru dni problemie to wcale nie po to, żebyście pomogli jej go rozwiązać. Co więcej – zapamiętajcie to sobie bardzo dobrze:

W ŻADNYM WYPADKU NIE WOLNO WAM TEGO ROBIĆ.

Co prawda nie zwykłem malować sobie brwi flamastrem ani dobierać butów do koloru czegokolwiek, dlatego nie za bardzo ogarniam determinujący to ciąg przyczynowo-skutkowy, ale w dużym uproszczeniu wygląda to tak, że jeśli spróbujecie doradzić coś proszącej o radę kobiecie, to oberwie się wam za to, że cztery tygodnie wcześniej zapomnieliście opuścić deskę od toalety.

Albo wynosiliście wczoraj śmieci nie tak jak trzeba.

Właśnie w tamtym momencie zrozumiałem, że Iza, mówiąc mi o tym wcale nie chciała żebym rozwiązał jej problem – bo z tym przy odrobinie chęci poradziłaby sobie sama. Tu chodziło o to, żebym go wspólnie z nią przeżywał. To jest sedno całej akcji – przeżywanie. Melodaramat, nieoczekiwane zwroty akcji i wielopoziomowa fabuła.

Kobiety, w przeciwieństwie do nas czują potrzebę przeżywania takich przygód bo ich system uczuciowy przypomina instalację LPG w 25 letniej, kupionej za 1500 złotych Alfie 156 V6.

To jest jeden, wielki chaos.

Gdybym to ja musiał funkcjonować z czymś takim to wymiana czegokolwiek w samochodzie trwałaby u mnie tydzień i każdorazowo kończyła się wizytą u psychologa.

Wracając jednak do tematu – konkluzja jest taka, że zamiast sugerować Izie prosty sposób na rozwiązanie trapiącego ją problemu, powinienem był poubolewać nad jej ciężkim losem, ponarzekać na to, na czym ten świat stoi i doszukiwać się związku między powodem powstania całego zamieszania, a tym, że trzy tygodnie wcześniej jakaś dziewczyna której nie lubi ktoś, kogo nie lubi ktoś inny, założyła jakieś buty.

Albo sukienkę – bo już szczerze mówiąc nie pamiętam.

Tak więc jeśli macie jakiś problem, to powiem tylko „ojoj” i na wszelki wypadek sprawdzę, czy aby na pewno dobrze wyniosłem te śmieci…


6 Komentarze
  • Murzyn - Lipiec 10, 2019

    Przy tekście o bezpieczniku autentycznie się oplułem ze śmiechu – czyli Prentki w formie :V

    • Prentki - Lipiec 15, 2019

      U mnie wszystko w normie – nie zanosi się, żebym miał cokolwiek zmądrzeć, więc zawsze możesz liczyć na tak samo żenująco niski poziom ;)

  • maxx304 - Lipiec 12, 2019

    Witamy w kobiecej rzeczywistości, Tommy :) Mnie odkrycie tej prostej zależności zajęło pięć lat związku. Co więcej, nie trzeba za wiele mówić – wystarczy od czasu do czasu mruknąć współczująco, pokiwać głową ze zrozumieniem i od czasu do czasu westchnąć. Działa, sprawdziłem. One nie potrzebują rozwiązań, tylko wysłuchania.

    PS. Czy mi się wydaje, czy Iza Cię nieco wkurzyła? ;)

    PPS. Wpis jest niewidoczny z głównej strony prentkiego – tak ma być, czy znowu coś zepsułeś? :)

    • Prentki - Lipiec 15, 2019

      Nie wiem co by musiała zrobić, żeby mnie wkurzyć ;) To bardziej dziecięca fascynacja – bo zarąbiście fajnie jest odkrywać takie rzeczy po tych 16 wspólnych latach (tak – jestem średnio rozgarnięty).

      P.S. Już naprawiłem – jak zwykle klikałem coś na oślep

  • AUTOstrada - Lipiec 15, 2019

    Sam tytuł przyciąga do artykułu .

    Jeśli chcecie pomoc mi w uzbieraniu na pierwsze auto to zapraszam :http://autostrada.cupsell.pl/

  • cha - Lipiec 19, 2019

    Babę trzeba tresować i nigdy nie odpuszczać drobnych małych rzeczy, bo o ile dziecku się należy od czasu do czasu dzień dziecka i trochę swawoli, to w punktowaniu siebie nawzajem nie ma litości ani gry fair play, skoro wypominają jakieś pierďoły, trzeba stosować zasadę wzajemności, symetryczności bądź też podstępem wpuszczać je w sidła, które same zastawiają. Kobiecy umysł niefunkcjonuje logiką dwuwartościową, ich stan bliżej odpowiada kwantowemu, bo w zależności od humoru ta sama sprawa ma miliony rozwiązań.

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Prentki na instagramie:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie