Prentki Blog Motoryzacyjny - Mam doskonałą pamięć. Tyle, że trochę krótką
4643
post-template-default,single,single-post,postid-4643,single-format-standard,no_animation

Mam doskonałą pamięć. Tyle, że trochę krótką

Od paru dni, podczas ruszania zacząłem wyczuwać delikatny luz w napędach. Taki tyci-tyci. Szczególnie zauważalny podczas ruszania od górkę. I pomimo, że nie zaglądałem jeszcze pod samochód, jestem praktycznie pewien, że to przegub na prawej półosi – najprawdopodobniej ten zewnętrzny.

I teraz chwila ciszy i pomyślcie proszę gdzie ja przez te ostatnie dziesięć lat właściwie zabrnąłem.

Iza nie ma pojęcia o czym mówię. Dość często korzysta z mojego e36, a mimo to nie wie nic o żadnym luzie na półosi. Null. Zero. Nic. Patrzy tylko na mnie jak zwykle tym swoim pełnym zrozumienia i troski spojrzeniem i kiwa śliczną główką sprawiając wrażenie, że doskonale wie o czym mówię. Choć nie wie. I nie żeby była tym samym jakąś ignorantką – o nie. To nie ten typ kobiety, która potrafi przejechać 400 kilometrów z urwanym kołem „bo nie zauważyłam”.

Ona po prostu nie ma prawa tego wyczuć, bo samo w sobie przypomina to próbę sprawdzenia czy ta biegająca po podłodze mrówka nie ma przypadkiem płaskostopia.

Chodzi o to, że po kilku latach spędzonych na rozbudowywaniu, odbudowywaniu, przebudowywaniu i przede wszystkim – jeździe moim samochodem, zgrałem się z nim do tego stopnia, że wszelkie najdrobniejsze zmiany w jego zachowaniu wyczuwam tak jakby chodziło o moje własne narządy i kończyny. Jeśli w przednim lewym kole pojawia się jakiś luz, czuję go tak wyraźnie jak gdyby chodziło tu o moje lewe kolano, a nie jakiś abstrakcyjny sworzeń wahacza.

Zwykły człowiek w życiu nie wyczułby tej delikatnej pauzy pomiędzy puszczeniem sprzęgła, a naprężeniem się całego układu napędowego.

A ja wiem, że ona tam jest i ta świadomość od kilku dni nie daje mi spokoju. Pośladkami podpiętymi do skórzanego recaro sonduję samochód tak dokładnie, że jestem nawet w stanie określić z dokładnością do jednego centymetra, w którym miejscu ten luz się pojawił. Sam nie wiem czy powinienem się z tego faktu cieszyć, czy płakać.

Czasami zdarza mi się rozmawiać z innymi ludźmi posiadającymi podobne do mojego BMW i z reguły przyłapuję się na tym, że gdy dyskusja schodzi np. na sterowanie skrzynią biegów, wcale nie muszę rysować sobie przed oczami jakichś abstrakcyjnych schematów z katalogu real oem.

Stary, nie musisz mówić – wiem jak to wygląda.

Rozbierałem to w zeszłym tygodniu.

Najlepsze jest to, że w moim samochodzie demontowałem i wymieniałem już chyba wszystko. Ale tak na serio wszystko – nie wyłączając podsufitki, zawieszenia, skrzyni biegów czy ukrytego pod deską rozdzielczą wentylatora. Rozbierałem nawet fotele. Wiem co jest pod wykładziną, jak wygląda tylna strona zegarów i którędy jest poprowadzona wiązka przewodów do pompy paliwa.

Pompę paliwa też miałem w rękach. Podobnie jak znajdujący się w gnieździe po drugiej stronie zbiornika pływak i kilka innych pomniejszych elementów.

Kiedy ktoś zastanawia się czy da radę samodzielnie wymienić, dajmy na to – dyferencjał, ja jestem w stanie w kilka sekund przedłożyć mu szczegółową procedurę serwisową wraz ze zwróceniem uwagi na jakieś sprytne patenty i trudności.

Wiem co dokładnie trzeba w tym celu zdemontować i w jakiej kolejności. Z głowy podaję numery nasadek i kluczy, ilości śrub do odkręcenia i ich umiejscowienie. Pamiętam nawet, że odkręcając lewą śrubę trzymającą dyferencjał do wózka lepiej nie używać grzechotki z nasadką bo w pewnym momencie zakleszczymy się o wnękę koła zapasowego i nie będziemy mogli jej zdjąć.

Lepiej użyć tam łamanego klucza oczkowego.

Jakież to dziwne – zaawansowana pamięć ejdetyczna u człowieka, który średnio piętnaście razy dziennie zastanawia się, gdzie do cholery położył swój telefon.

Potrafię zgubić się w sklepie spożywczym i nadal nie pamiętam, którym przyciskiem na pilocie włącza się tryb AV, ale szczegółową procedurę wymiany kolektora dolotowego w silniku M52 wyrecytuję Wam nawet kiedy wyrwiecie mnie ze snu w samym środku nocy.

Gdybym równie dobrze jak wiedzę techniczną przyswajał sobie chociażby historię albo wzory matematyczne, byłbym dziś nowym Einsteinem, a nie gościem, który wie jaką śrubką jest przykręcona pompa wspomagania w Fordzie Escorcie, ale nie ma zielonego pojęcia jaki nosi rozmiar spodni.

Podobnie wygląda to w innych dziedzinach życia. Listę zakupów Iza pisze mi drukowanymi literami. Bóg mi świadkiem, że poważnie rozważa malowanie na niej dodatkowych obrazków bo nawet wysyłając mnie po chleb i masło istnieje wysoki stopień ryzyka, że wrócę do domu z piwem i puszką groszku.

Czasami rozbieram różne rzeczy tylko dlatego, bo ciekawi mnie jak działają.

A potem już nie działają.

W ten sposób popsułem w BMW pompę wspomagania. Dwa razy. Złożyłem ją jak należy dopiero kiedy uzyskałem wiedzę pozwalającą mi wyświetlić w głowie projekcję 3D uwzględniającą kierunek przepływu płynu hydraulicznego, zakresy ruchu poszczególnych elementów i działanie wszelkich zapadek czy trybów. Dopiero wtedy mogłem poskładać ją do kupy, a materiał o zasadach jej działania włożyć na półkę w moim umysłowym archiwum.

Aż sam boję się siebie na starość bo wszystko wskazuje na to, że jedyną istotą, z którą będę się w stanie wtedy dogadać będzie robot z taśmy montażowej w fabryce Fiata…


23 Komentarze
  • radosuaf - Grudzień 10, 2014

    Ja tak mam po wymianie kół na zimowe w samochodzie mojej żony – jeżdżę nim od czasu do czasu, ale mógłbym sobie dać coś uciąć, że w prawym przednim kole jest coś nie tak, coś obciera. Posłuchałem, jak się samochód wolno toczy – nic, pomacałem felgę po kilku kilometrach jazdy – zimna. Nie mam pojęcia, o co chodzi, ale coś mi nie pasuje…

  • Beddie - Grudzień 10, 2014

    Każdy petrolhead tak ma. W pewien sposób nienawidzę wracać po zakupie nowym autem. Tyle dźwięków, których jeszcze nie znam, wścieku dupy można dostać!

  • humanlife - Grudzień 10, 2014

    Bardzo dobrze Cie rozumiem :D i mam tak samo :D czasem nie pamiętam co do mnie ktoś chwilę wcześniej mówił ale to jak i co robiłem w samochodzie to pamiętam bardzo dobrze :D
    A tak w ogóle skoro mówisz o dyferencjale :D wyjmowałeś może cały wózek tylny? bo mnie czeka wymiana wszystkiego i złożenie na poliuretanach.

    • Tommy - Grudzień 11, 2014

      Głupie pytanie ;D To była chyba druga rzecz, którą wymontowałem po kupnie bordowej (wymieniałem wtedy wszystkie gumy i tuleje w tylnym zawieszeniu i wszystko lakierowałem). Nie polecam jednak robić tego w pojedynkę – tym bardziej jeśli chcesz zdjąć i założyć potem cały zawias z wózkiem w jednym kawałku (ileż ja się z tym utargałem…) ;}

      • humanlife - Grudzień 12, 2014

        przyjmę chętnie wszelkie wskazówki dotyczące tego manewru jeśli to możliwe :D

  • zyga - Grudzień 11, 2014

    Kwinta i esencja. Lubię jeździć „rozpracowanym” samochodem, współodczuwać bolączki, wiedzieć na co mogę sobie z nim pozwolić a czego nie nadwyrężać. I oczywiście dopieszczać, wiedzieć gdzie przykleić plasterek i jaki podać syropek. To jak ze starym ukochanym kundlem, nikt go nie zrozumie tak, jak właściciel. O, tu moje trzy z moich siedmiu kundli: :)

  • 0125gd - Grudzień 11, 2014

    @zyga, łooo stary, srogie masz dyliżansy w stajni. Matra Espace i Szewrolet Żukiette to nie byle pikuś ;)

    • zyga - Grudzień 11, 2014

      Ten chart (prawie chart) najszybszy ze wszystkich! :)

      • Tommy - Grudzień 11, 2014

        I pewnie najrzadziej się psuje : D

        • zyga - Grudzień 11, 2014

          Ale za to płynów gubi najwięcej.

          • Beddie - Grudzień 11, 2014

            Nie byłbym taki pewien, prawiechart leje tylko jak stoi, żuk jak i jak stoi i jak jedzie ;)

  • Jurek - Grudzień 11, 2014

    Petrolhead, fajne określenie.

    Czyli jednak od dawna coś ze mną ‚nie tak’, posłali mnie do sklepu po margarynę, przyniosłem masło i nie wiedziałem, czemu nikomu taki stan rzeczy nie pasuje…
    Ale doznać olśnienia w środku nocy jak coś zrobić, a potem biegusiem do garażu sprawdzić, czy w praktyce to się sprawdzi, to jak najbardziej…

    • Tommy - Grudzień 11, 2014

      Oj tak – te nagłe olśnienia też mi się zdarzają (najczęściej kiedy coś co poskładałem nadal nie działa i łażę przez kolejne 2 dni jak w transie nie myśląc o niczym innym)

  • Bebok - Grudzień 11, 2014

    Tak jak piszą inni :) Kto ma do tego dryg, i jest zżyty z tym czym jeździ, wyczuwa wszystkie stuki, inny dźwięk pracy zawieszenia kiedy się kulamy przez guliki czy kocie łby. „Na prostej w tych koleinach coś jest nie tak”.

    A z wiedzą mam podobnie ale nie do końca :D Jestem mistrzem wiedzy bezużytecznej, czyli wszystko to co potencjalnie w życiu jest mało przydatne. Pierdoły, co jak działa, jak jest zbudowane, kto co gdzie i kiedy, znam jakieś fakty i detale o rzeczach których normalni ludzie nawet nie dostrzegają. =]

  • Garnier - Grudzień 11, 2014

    Najgorsze jest, jesli masz tak z kilkoma rzeczami i raptem zaczną Ci się zlewać w jedną całość. Ja na ten przykład doskonale pamiętam, w którym miejscu w w grze (w WoWie, a jakże) spotkałem konkretną postać o konkretnym nicku i kim ona była dla całego Lore. Ok, zdarza się, grałem w to kilka lat. Znam tam kazdy zakamarek.

    A do cholery ulic w moim rodzinnym mieście, ich nazw w sensie, do tej pory nie potrafię zapamiętać. Znam miejsce, nazwy za to ni cholery.

    Boję się, że jak zacznę remontować to, co chce remontować, to skońcy się to źle. Już teraz zapominam o połowie zakupów które miałem zrobić.

    • radosuaf - Grudzień 11, 2014

      Ja znam na pamięć VIN do berliny sportivo, a z numerem rejestracyjnym mam problem :D.

      • Tommy - Grudzień 11, 2014

        Ja znam na pamięć VIN i numery rejestracyjne samochodów, a nie pamiętam PIN-u do komórki : /

        • radosuaf - Grudzień 11, 2014

          To akurat może być wybawieniem, jak idziesz się spotkać wieczorem z kolegami :D.

          • Tommy - Grudzień 11, 2014

            Kiedy idę spotkać się wieczorem z kolegami, nigdy nie zabieram ze sobą telefonu;}

            • Garnier - Grudzień 11, 2014

              Kurde. Ja pamiętam kazdy pin jak tylko na niego spojrzę.

              A rejestracji się uczę kilka miesięcy. Debilizm.

              • humanlife - Grudzień 14, 2014

                oj nie debilizm tylko pamięć wybiórcza :D

  • yerzoll - Grudzień 15, 2014

    Mam tak samo, mimo że mam swojego Golfa od roku, już zdążyłem go w całości rozebrać. Tylko jeszcze nie poskładałem bo zawsze są ciekawsze rzeczy do roboty niż wnętrze. Coś pod maską albo zawieszenie :P
    Wszystko pamiętam gdzie i jakimi śrubkami było przykręcone, a kumple korzystają ze mnie jak z wikipedii :O

  • Przemo - Listopad 4, 2015

    No to trafił swój na swego :) Też raz rozkręciłem golfika, tylko po to żeby go potem skręcić :) Nie wymyślono chyba lepszego sposobu na wypoczynek, a ile wiedzy to daje dodatkowo :D

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Prentki na instagramie:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie