Prentki Dzień Dziecka 2012 Pierwsza jazda - BMW e36 328i Efekt motyla czyli co nieco o stacjach diagnostycznych Dobry czy zły? Syndrom grubego stabilizatora

Niskie zawieszenie powoduje kaca

Jeśli nie mieliście okazji jeździć samochodem, w którym Wasze pośladki stanowią integralny i niezwykle istotny element systemu zawieszenia (a komfort jazdy zmienia się diametralnie gdy opony zamiast do 2,2 napompujecie poprzez pomyłkę do 2,3 bara) to jestem pewien, że po tygodniu z moim 328i dostalibyście pospolitego pierdolca. Serio. Nawet ja go czasem dostaję. Wiem, że po "50 twarzach Grzegorza" niektórzy z Was mogą myśleć, że takie małe sado-maso nadaje życiu pikanterii ale kiedy po wjechaniu w pierwszą większą dziurę Wasz

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Nastała era podróży w czasie?

Nie wiem czy słyszeliście, ale Arrinera zaprezentowała niedawno drogową wersję swojego samochodu o swojsko brzmiącej nazwie Hussarya (to dobra opcja dla ludzi, chcą chwalić się na bankietach tym, że kupili supersamochód, ale ze względu na bliskowschodni akcent nie są w stanie wymówić słowa „Huayra” ani „Lamborghini” bez bycia kojarzonym z gościem od kóz z „Nie zadzieraj z fryzjerem”). Naprawdę bardzo ciekawi mnie czy ktoś kupi ten wóz i czy będzie można spotkać go za rok czy dwa w kolejnej części

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Żyję choć bolą mnie nogi…

Chciałbym wyjaśnić Wam dlaczego ostatnio na prentkim tak niewiele się dzieje. Tak, żebyście się nie martwili, że porwali mnie jacyś aktywiści z klubu miłośników Dacii Duster czy coś w ten deseń. Bo widzicie – tak naprawdę (jak to z resztą zwykle u mnie bywa) dzieje się bardzo, bardzo wiele. Tyle, że na razie nie mogę Wam jeszcze o tym powiedzieć (to znaczy mogę, ale nie powiem). Jak uzasadniłaby to Iza "bo nie". W dużym skrócie chodzi jednak o to, że

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

To jak to w końcu jest z tym turbo?

Niedawno podczas rozmowy z moim znajomym natknęliśmy się niechcący na pewien mocno intrygujący paradoks. Znajomy, o którym mowa od paru dobrych lat jeździ sobie zielonym, turbodoładowanym (ależ to fajnie brzmi) Subaru Lagacy wyposażonym w napęd na cztery koła, choinkę zapachową "New Car" i bajeranckie fotele recaro. Jego żona z kolei (jak zaznaczył dwukrotnie – świadomie i w stanie pełnej poczytalności) kilka miesięcy temu kupiła sobie jakieś nowe, seledynowe (my przyjęliśmy, że jest niebieskie ale żona się uparła) pudełeczko z doczepionymi

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Żyj po swojemu, a uznają Cię za wariata

Kiedy byłem jeszcze małym brzdącem i za sprawą wielkich, sarnich oczu podobałem się kobietom (z czasem niestety coś w tym temacie poszło bardzo nie tak bo obecnie mruga do mnie tylko wąsaty dozorca z pobliskiego magazynu z meblami) moja nauczycielka języka polskiego, będąca zarazem moją wychowawczynią (oraz przyczyną wielu traum i urazów psychicznych, które wniosłem ze sobą w dorosłe życie), na jednym z zebrań dla rodziców powiedziała mojej mamie, że na tle pozostałych dzieci jestem uczniem raczej przeciętnym. Takim szarakiem

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Jak to w końcu jest z tymi starymi samochodami?

Za każdym razem kiedy rozmowa przy piwie, w której biorę udział schodzi na temat starszych samochodów (a schodzi na ten temat za każdym razem kiedy tylko ktoś da mi do ręki trzecie z kolei piwo albo wyczerpie mi się asortyment dowcipów o penisach i zajączku), zawsze znajdzie się ktoś kto na samym wstępie użyje legendarnego już stwierdzenia "bo przy starym samochodzie to przynajmniej sobie sam wszystko tanio zrobisz, a nie te komputery, drogie moduły i inne pierdolstwa"… Serio – słyszę

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

VERVA4Fans – Wygraj wsparcie swojej imprezy!

Jak wiecie często jeżdżę na różnego rodzaju związane z motoryzacją imprezy i eventy. Verva Street Racing , Moto-wośp, Gran Turismo Polonia, szkolenia z Sandrą czy nawet ten nasz skromny, prentki Dzień Dziecka albo akcja z choinką – bo i te na upartego można by zaliczyć do imprez o charakterze motoryzacyjnym jak mi się zdaje. Fajne jest to, że tego rodzaju imprez jest coraz więcej (o czym świadczyć może chociażby ilość zaproszeń w różne strony Polski, które codziennie wpadają na moje

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Czasami wydaje mi się, że jestem pokemonem…

Kiedy patrzę na swoje życie z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że przypominam chyba trochę takiego średnio rozgarniętego pokemona. Nie mieszkam co prawda w kulce analnej, a jedyny atak specjalny z wykorzystaniem prądu jaki mi się jak dotąd udał miał miejsce kiedy naprawiałem akurat lampę w łazience (poza tym był on raczej mało skuteczny, bo poza tym, że zapaliły mi się włosy w uszach, obrażenia odniósł tylko mój pies, na którego to spierdzieliłem się w stanie szoku pourazowego z chybotliwego

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

BBC nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!

Szukając jakiejś ciekawej biografii do poczytania przez weekend, zajrzałem nie wiedzieć czemu do działu "bestsellery" na stronie empiku. I przyznam, że empik po raz kolejny nieźle mnie zaskoczył bo w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się książek, tuż obok kilku części tego szarego harlequina dla kobiet, które marzą o wtykaniu sobie w tyłek różnych przedmiotów codziennego użytku znalazła się książka o niezwykle intrygującym tytule. Brzmi on "Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała" i jest to obecnie mój faworyt

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Wyniki konkursu #postępyRobię – Bezpieczna jazda nocą

Mógłbym powiedzieć, że nie było łatwo, że napociłem się przy tym nie mniej niż przy tarmoszeniu zimówek do piwnicy i tak dalej, ale ponieważ i tak nikt z Was by mi nie uwierzył to podaruję sobie wymówki dlaczego wyniki publikuję z takim opóźnieniem Dlatego też bez zbędnego przynudzania powiem tylko, że mam już wyniki konkursu związanego z moim wkładem w akcję #postępyRobię i jak pewnie mogliście się spodziewać nie są one w żaden sposób logicznie uzasadnione. Żeby jednak nie trzymać

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

#postępyRobię – Zasada ograniczonego zaufania od antymoto.com

Za każdym razem gdy w jadącym przede mną samochodzie zauważę wystającą znad zagłówka łysinkę, tudzież farbowaną na fioletowo trwałą z katalogu fryzur "Dzień Wszystkich Świętych 1998", w głowie włącza mi się lampka ostrzegawcza sygnalizująca, że fiołkowy matiz, za sterami którego zasiada tenże osobnik może w każdej chwili zrobić coś, czego nie spodziewaliby się nawet najstarsi górale. Ani nawet Boguś z M3. Chodzi o to, że mam wytypowane pewne "grupy kierowców nieprzewidywalnych", którym za cholerę nie ufam. Duże podejrzenia budzą więc

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Dzień Mężczyzn – ja też dostanę tort?

Pomimo, że mój inteligentny, nowoczesny telefon ma wifi, wielki wyświetlacz i mnóstwo określanych za pomocą trzyliterowych akronimów funkcji, których ani nie rozumiem, ani tym bardziej nie potrzebuję, to za cholerę nie potrafię nakłonić go do wysłania do Helmuta maila z propozycją powiększenia penisa. A szkoda bo jestem pewien, że gdyby mi się to udało to ten nie dość, że od razu przelałby na moje konto całą swoją wypłatę to jeszcze zaciągnąłby z tego powodu jakiś wyjątkowo atrakcyjny kredyt w providencie.

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter

Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Czy to droga na Ostrołękę?

Doskonale wiecie jaki był plan. Najpierw dzieciństwo – szczęśliwe, pełne psot i biegania po łące za ważkami i kolorowymi motylami. Łapanie pasikoników do słoika z podziurkowanym wieczkiem, oblizywanie upaćkanej masą łyżki, gdy mama robiła ciasto w sobotnie przedpołudnie i skakanie w przydużych relaxach po zmrożonej pierwszymi oznakami zimy kałuży. Batoniki Kuku-Ruku, Yattaman i wypatrywanie cycków w trakcie transformacji Czarodziejki z księżyca. Podstawówka – bieganie za powycieraną piłką na szkolnym boisku, pozdzierane kolana, ściganie się z wiatrem na rozklekotanym rowerze, McGyver,

Czytaj całość…

  • Wykop
  • email
  • Facebook
  • Drukuj
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • Twitter