Czy wiecie, że jeśli narzuci się na siebie białe sukno, chwyci się w dłoń świecę i zapali ją, a następnie stanie się o północy w dniu letniego przesilenia przed lutrem i wypowie słowa „Ego vere amo pisorum” to wygląda się jak debil?

Fascynujące.

W każdym bądź razie dziś będzie nie o tym. Podejrzewam, że często zdarza się Wam przeskakiwać pomiędzy kolejkami w supermarkecie, czego efektem jest to, że do domu wracacie miesiąc później bo w końcu trafiacie w tę kolejkę, w której jakaś stara baba w kretyńskim żakiecie upiera się, że ten kalafior kosztował 5,49, a nie 5,52 i ona żąda wyjaśnień!

Od Premiera.

Na piśmie.

Zawsze tak jest.

W takich momentach zawsze myślę sobie „boże – zabierzcie tą babę, bo jeśli rak jej nie wykończy to przysięgam, że ja to zrobię”, a następnie przez kolejne osiem godzin – gdy ona dopierdala się jeszcze do ceny marchewki i okazuje się, że z półki zabrała jedyne w całym sklepie serki topione, które akurat nie posiadały kodu kreskowego, patrzę na nią maślanymi oczami z przyjaznym uśmiechem na ustach i zastanawiam się, czy do wyrwania jej serca użyłbym łyżki do butów czy może jednak pogrzebacza.

Zawsze przyczyną tego typu problemów jest coś, co towarzyszy nam w życiu na każdym kroku – niezdecydowanie. Ta baba w żakiecie to kara za to, że nie potrafimy zdecydować się od razu na jedną opcję i trzymać się jej z wypiętą klatą tylko biegamy z lewa na prawo i tuptamy nóżkami mrucząc pod nosem „co robić? Co mam robić!”.

To zawsze kończy się katastrofą – i problem ten nie dotyczy wyłącznie supermarketu.

Wyobraźcie sobie, że budzicie się w środku nocy, a Wasz dom stoi w ogniu. Z łóżka za nogi ściąga Was strażak z tą śmieszną maską na twarzy i krzyczy „Tędy! Na schody!”. Po chwili jednak stwierdza, że to nie do końca dobry pomysł, więc kiedy już macie stawiać nogę na pierwszy stopień ciągnie Was za bark i krzyczy „albo nie! Lepiej tędy!”.

Albo nie! Przez okno!

Albo nie, tam jest za wysoko!

Jednak na schody!

Biegniecie więc z powrotem na schody w tej swojej okropnej pidżamie, którą dostaliście pod choinkę od ciotki Ireny, a wtedy strop robi klasyczne „jeb dup pierrdu” i wszyscy giniecie.

Są pewne dziedziny życia gdzie nie ma miejsca na brak zdecydowania. Gdzie od błyskawicznego podejmowania decyzji zależy bardzo wiele. Żołnierze. Piloci. Strażacy i wspomniana wyżej sytuacja ze schodami. Policjanci i chwile kiedy ktoś zaczyna uciekać, albo sięga po broń. Wybór sosu kebaba, kiedy za Wami czeka długo kolejka głodnych i wkurwionych robotników z pobliskiej budowy.

Wszyscy nieustannie podejmujemy jakieś decyzje.

Samochód wymaga ich szczególnie, bo szybkość z jaką wszystko się odbywa jest zdecydowanie większa. Czy jechać tędy czy tamtędy. Czy wyprzedzić tę grubą babę w durnym żakiecie i jeszcze bardziej durnym fiołkowym matizie, czy może lepiej poczekać na dłuższą prostą? Przyspieszyć, czy zwolnić i przepuścić to M3 za nami? Kręcić trójkę, czy lepiej wrzucić czwórkę i dotoczyć się jakoś do szczytu tego wzniesienia?

Prowadzenie samochodu to nieustane podejmowanie decyzji.

Najlepszy przykład?

Pomarańczowe światło na skrzyżowaniu – wiecie o co mi chodzi prawda?

Szybkość reakcji i umiejętność błyskawicznego podejmowania decyzji jest cholernie ważna. Nie jest jednak nic warta jeśli brakuje nam wiedzy. Jeśli nie wiemy spośród jakich możliwości możemy wybierać.

Kiedy samochód wpada w poślizg, a my walimy przodem prosto na słup wysokiego napięcia nie mamy specjalnie dużo czasu na podejmowanie decyzji, jednak jeśli wiemy co na śliskim powoduje dodanie gazu, a co jego odjęcie to mamy już spory handicap. Jeśli jednak trzy razy zmienimy zdanie co do tego, z której strony lepiej ów słup ominąć to nieomal pewne jest że walniemy idealnie w jego środek.

Więcej pewności siebie.

Więcej zdecydowania i mniej zastanawiania się na siłę.

Intuicja to naprawdę bardzo fajna funkcja – trzeba tylko zacząć jej używać.

6 Komentarzy

  1. Bol 2 listopada 2012 o 17:34

    Jako instruktor nauki jazdy, w pełni przyznaję Ci rację. Już dość dawno zauważyłem,

    że ci którym podejmowanie decyzji nie sprawia problemu, szybciej się uczą prowadzenia samochodu.

    I jest to zupełnie niezależne od posiadanego wykształcenia.

    A tak na marginesie, to już dawno sprecyzowano "prawo kolejkowe", iż najszybciej posuwa się ta kolejka, z której właśnie zrezygnowaliśmy…

    1. Tommy 5 listopada 2012 o 09:55

      Nie wiem, która posuwa się najszybciej, ale za to doskonale wiem, która zawsze jest najwolniejsza ;]

  2. gustaw august 2 listopada 2012 o 19:23

    fiołkowy powiadasz….z doborem koloru tez mozna się wachać ,ja na przykład nie byłem do końca zdecydowany czy napewno dobrze będzie mi się jezdić różowym bolidem młodzieży wiejskiej lecz jednak stwierdziłem iż napewno nie bedzie to az tak gejowskie jak słuchanie justyny bimber na max volume przy otwartych szybach w czasie deszczu.

    pamiętam jak 64tym kiedy zrzucali nas na bałkany …ale to chyba nie moja pamięć, poza słowem …czas wacha się sam a my z nim jak jego wachadło.

    może jednak się już napije .

     

    …..g

  3. wmatusiak 3 listopada 2012 o 01:11

    Prawa murphiego się kłaniają ;)

  4. makdrajwer 4 listopada 2012 o 15:36

    Ja mam idealny sposób na kolejki : robie rekonesans i staje tam gdzie mam widok na ładną kasjerke lub klientke. Polecam !!!

    1. Tommy 5 listopada 2012 o 09:56

      I właśnie za takie pomysły Was uwielbiam :D

      Zanotowane!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.