Jak wiecie od jakiegoś czasu jeżdżę na oleju Shell Helix Ultra 5w40, który to przywiozłem ze sobą z Warszawy przy okazji akcji z gokartami.

Tak w telegraficznym skrócie –  staram się sprawdzić jak będzie się spisywał w tej 20 letniej, rzędowej szóstce, którą jakiś czas temu własnoręcznie wcisnąłem pod maskę.

I teraz tak – ponieważ olej w silniku lubię wymieniać samodzielnie, postanowiłem przy okazji tej wymiany na Helixa przygotować dla Was taki uproszczony mini-poradnik.

Większość z Was pewnie doskonale wie jak należy to robić ale z drugiej strony – może zajrzy tu ktoś dwuleworęczny, kogo zmotywuje to do spróbowania własnych sił w tym jakże męskim rytuale oblewania rąk gorącym olejem, sprawiającym, że chłopcy stają się rasowymi mechanikami.

Od początku więc – jak samodzielnie wymienić olej w silniku?

Przede wszystkim musimy mieć samochód, którym będziemy mogli się zająć. W moim wypadku padło na bordową czyli BMW e36 z silnikiem M52B28. Nie jest to może najwdzięczniejszy obiekt do tworzenia takiego faq (o tym dlaczego będzie za chwilę) ale myślę, że jakoś damy radę:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od czego więc zaczynamy?

Podejrzewam, że większość osób wymieniających olej w serwisie nie będzie dysponowała podnośnikiem kolumnowym ani własnym kanałem, dlatego skupmy się na operacji przeprowadzonej z użyciem zwykłego podnośnika samochodowego. Przede wszystkim musimy porządnie zabezpieczyć samochód tak, żeby nie spadł nam na głowę kiedy będziemy walczyli pod spodem ze śrubą spustową od miski olejowej. Kliny przynajmniej pod jedno z tylnych kół, zaciągnięty hamulec ręczny i możemy podnosić:

Tu cholernie ważna sprawa – w żadnym wypadku nie wsadzajcie głowy pod samochód, który stoi tylko na samym podnośniku.

Nigdy.

Nigdy nigdy przenigdy.

Najpierw zabezpieczcie go dodatkowo za pomocą koziołków czy też innych solidnych podpórek. Podnośniki (szczególnie te fabryczne robione z cienkiej jak papier blachy) są równie stabilne co grecka gospodarka.

Jedno mocne szarpnięcie kluczem i zostaniecie takim mało apetycznym naleśnikiem z dżemem.

Co dalej – moje e36 nie jest może najlepszym przykładem, bo nie dość, że jest straszliwie brudne to na dokładkę ma aparycję przeoranej po przydrożnych krzakach, styranej wyścigówki (zobaczcie choćby jak po moim ostatnim jakże cennym doświadczeniu praktycznym z udziałem przydrożnej flory spod Wrocławia wygląda zderzak na pierwszym zdjęciu).

Jeśli jednak Wasz samochód, w przeciwieństwie do bordowej posiada lakier nie wyglądający jak wewnętrzna ścianka śmietnika, to bardzo fajną sprawą są pokrowce serwisowe.

Ja skorzystałem z okazji i podkradłem sobie za jeden magazynu Shella:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wypasioną kurtałkę serwisową z resztą też (wyglądam w niej tak profesjonalnie, że wystarczy, że zapuszczę jeszcze wąsy i od ręki dostanę akredytację na ASO Volkswagena):

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak więc jeśli częściej dłubiecie pod maską to serio warto sobie taki pokrowiec sprawić (szczególnie jeśli pracujecie w spodniach z metalowym rozporkiem albo guzikami). Jakby na to nie patrzeć pokrowiec jest dużo tańszy niż lakierowanie porysowanej rozporkiem atrapy.

Idziemy jednak dalej – do 328i wchodzi około 6,5 litra oleju i jest to nieco problematyczne jeśli nie dysponujecie jakimś dużym i płaskim pojemnikiem, do którego możecie zlać za jednym zamachem cały zużyty olej (specjalnie dla tego silnika kupiłem sobie taką niską, czarną wanienkę z dziubkiem na 10 litrów).

Jeśli jednak Wasz samochód ma mniejszy silnik to najprawdopodobniej wchodzi do niego około 3,5 – 4 litry oleju. W takim wypadku jako pojemnika możecie użyć awaryjnie na przykład rozciętego w taki sposób baniaka po płynie do spryskiwaczy:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Później wystarczy lekko go odchylić, żeby olej spłynął spod korka, odkręcić go i zlać zawartość do jakiegoś normalnego zbiornika (zalecam używać lejka bo łatwo napaskudzić). Zużyty olej oddajecie do punktu utylizacji (listę miejsc znajdziecie w internetach) lub na przykład do warsztatu, który używa nagrzewnic przystosowanych do pracy na przepracowanym oleju (często korzystają z nich warsztaty samochodowe więc pewnie ucieszą się za darmowe paliwo).

I teraz trzy ważne sprawy.

 

  1. Olej dobrze jest zlewać kiedy ten jest ciepły (i co się  z tym wiąże – rzadszy, przez co chętniej opuszcza miskę). W żadnym wypadku nie bierzemy się jednak za spuszczanie oleju kiedy silnik jest gorący. Zamknięty w misce olej dość długo trzyma temperaturę przez co łatwo poparzyć sobie nim paluchy – to raz. Po drugie, jeśli silnik niedawno pracował to sporo oleju wciąż będzie jeszcze znajdowało się w różnych jego zakamarkach – trzeba poczekać, aż silnik trochę się ostudzi, a wszystko spokojnie spłynie sobie do miski.
  2. Zanim zabierzemy się za spuszczanie starego oleju, dobrze jest okręcić korek wlewu – nie będzie problemu z podciśnieniem i olej będzie wypływał swobodnie.

Kolejna sprawa – miski olejowe i śruby spustowe są przeróżne, nie będę więc zgłębiał się w szczegóły jakim kluczem i co należy odkręcać. Powiem Wam tylko o dwóch istotnych rzeczach, o których osoby zmieniające olej po raz pierwszy często nie myślą.

Po pierwsze, wykręcając śrubę spustową, przez cały czas dociskajcie ją do miski.

Dopiero kiedy będziecie mieli pewność, że jest już ona całkowicie wykręcona (nie trzyma jej już gwint miski), odsuńcie ją zdecydowanym ruchem i pozwólcie olejowi wypływać. W ten sposób unikniecie zalania paluchów i posadzki rozbryzgującym olejem i oszczędzicie sobie konieczności szukania śruby w pojemniku, do którego ta z pewnością Wam wpadnie jeśli o tym zapomnicie.

Druga sprawa – podstawiając pojemnik pod miskę pamiętajcie o tym, że olej inaczej płynie na początku, a inaczej gdy zostanie go w misce bardzo mało. Początkowo olej leci mocno do przodu, później, wraz ze spadkiem ciśnienia strumień się skraca, a czasem nawet podcieka dołem miski – warto z początku wysunąć pojemnik sporo przed korek, a potem pilnować strumienia i wprowadzać korekty.

Warto też pod sam pojemnik podłożyć jakiś większy arkusz folii – nawet jeśli coś się wyleje, nie zachlapiecie trudnym do zmycia olejem podjazdu albo poadzki.

A to jak dokładnie zachowuje się strumień oleju wyjaśni na schemacie nasz ekspert:

No dobra, zlaliśmy więc ten cały olej – co dalej?

Następnie należy zająć się filtrem oleju. Moje BMW ma akurat filtr w formie samego wkładu montowanego w specjalnej obudowie (to to okrągłe coś na środku):

Jeśli jednak macie „tradycyjny” zewnętrzny filtr wkręcany w blok to przesuwacie po d niego pojemnik z olejem i po prostu go wykręcacie (zalecam zaopatrzyć się w specjalny klucz bo czasem filtr siedzi cholernie mocno) po czym wylewacie siedzący w nim olej do pojemnika.

W skrajnych wypadkach stary filtr można przebić na wylot grubym, długim śrubokrętem i użyć go jako dźwigni – sprawdzone na Ibizie gdy klucz do filtrów odmówił współpracy ;)

Tu jeszcze jedna sprawa – po odkręceniu filtra do miski olejowej może zlać się jeszcze trochę oleju. Przed wykręceniem filtra wkręćcie więc na miejsce korek spustowy, żeby ten nie wyleciał Wam na posadzkę  kiedy pojemnik z olejem przesuniecie pod filtr. Kiedy wyjmiecie już filtr oleju i zlejecie z niego olej, miskę przesuwacie z powrotem pod korek spustowy i zlewacie to co wpadło jeszcze do miski

I teraz tak – do nowego filtra dostajecie często uszczelki i podkładki – w wypadku 328i są to kolejno:

  • uszczelka pokrywki
  • podkładka stalowa pod śrubę pokrywki
  • podkładka miedziana pod korek supstowy
  • oring na dolną stronę śruby pokrywki

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Warto je wymienić żeby oszczędzić sobie ewentualnych wycieków – szczególnie ten na korku spustowym.

Tu jeszcze ważna uwaga odnośnie filtra – gumową uszczelkę filtra smarujemy lekko świeżutkim olejem i dopiero wtedy wkręcamy go na swoje miejsce.

Ważne – nowy filtr zewnętrzny najlepiej nie dokręcać kluczem tylko na czuja ręką – zbyt mocne dokręcenie może zerwać gwint na filtrze (niedobrze) lub gnieździe w bloku (bardzo niedobrze).

Ok – olej zlany, filtr założony, możemy zabrać spod samochodu pojemnik ze zużytym olejem i wkręcić na miejsce korek spustowy (sprawdźcie 2x czy jest na swoim miejscu).

Nie pozostaje więc nam nic innego jak tylko zrzucić samochód z podnośnika (dobrze, żeby podczas ustalania poziomu na bagnecie stał równo) i zalewać go nowym olejem.

Jak wspominałem u mnie jest to Helix Ultra 5w40 (wcześniej silnik pracował na 10w40):

shell-helix-ultra-czy-dobry-olej

Jeśli nie macie pewnej ręki albo macie problem z alkoholem lub kawą – zalecam używać lejka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I teraz tak – ja zawsze robię w ten sposób, że nie wlewam od razu całej zalecanej ilości oleju (w tym wypadku 6,5 litra + filtr ) tylko około 70-80% tej wartości. Następnie czekam chwilę aż olej spłynie sobie spokojnie do miski i dopiero wtedy sprawdzam poziom na bagnecie.

Celuję zawsze w 50% poziomu na bagnecie – jeśli jest za mało, to dolewam niewielkimi porcjami aż będzie ok:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A kiedy jest ok, uruchamiam silnik i pozwalam mu popracować na wolnych obrotach jakieś 2 minuty, następnie gaszę go odczekuję chwilę, aż olej ścieknie i ponownie sprawdzam poziom na bagnecie.

Chodzi o to, że przy takim rozruchu silnik pobierze sobie trochę oleju do pustego filtra przez co poziom na bagnecie spadnie.

Po tym zabiegu mogę już uzupełnić olej do docelowego poziomu (ja trzymam zawsze około 3/4 skali ale słyszałem opinię, że M52B28 można zalać spokojnie do górnej granicy).

I tyle.

Teraz można już z czystym sumieniem otworzyć sobie zimne piwo i triumfalnie rozsiąść się na tronie ze starych opon by z dumą patrzeć na silnik i inne porno-moto-graficzne detale pod maską.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

PS. Albo mi się zdaje albo przez pomyłkę podwędziłem pokrowiec na Camaro MK IV,a nie stare e36…