Zauważyliście ile w ostatnich latach pojawiło się możliwości w tworzeniu stylingu samochodów?
JDM, Cult, German, Stance, Rost, Rat…
Jest tego tyle, że można się pogubić równie łatwo jak w elementach damskiej garderoby.

Kiedyś, gdy chciałeś sprawić aby Twój samochód nabrał indywidualnego wyrazu, po prostu kupowałeś żółtego wunderbauma i wieszałeś go na lusterku wstecznym.

A teraz sam wybór gałki zmiany biegów może przyprawić o sraczkę. Okrągła czarna z nowej kolekcji momo, czy może klasyczna skóra sygnowana logiem m-pakietu? A może ta z chromowanym wykończeniem, co by pasowała do obramowań zegarów? Albo może jednak ta biała, bez żadnych emblematów utrzymana w surowym, rajdowym stylu..

Wybaczcie określenie, ale to się zaczyna robić gejowskie…

Krzątamy się jak panienki dobierające rodzaj koronki do wykończenia zasłon w majtkowo-różowym salonie. Gdyby Caroll Shelby widział jak siedzę nad silnikiem zastanawiając się nad odcieniem jaki powinien mieć dekiel zaworów, pewnie kopnął by mnie w dupę i pokręcił z dezaprobatą swoją łysinką.

„Powinieneś raczej myśleć co zrobić, aby weszło tu coś co ma dwie takie pokrywy chłopczyku.”

Dinozaury motorsportu. Kolosi sztuki rasowania samochodów, którzy przez lata odpowiadali za wszystko to co mogliśmy kolekcjonować na foliowych papierkach z gum turbo. Twórcy najbardziej zwariowanych samochodów w historii i bohaterowie łamiący za ich sterami prawa fizyki.

Skoro już poruszyłem postać Carolla.

Wiecie, że słynna AC Cobra uchodząca w wielu kręgach za kwintesencję motoryzacyjnego szaleństwa to nie rodowity samochód sportowy, a po prostu ostro podrasowany Ac Ace?

Seryjny AC Ace miał pod maską 105 konny silnik, który bardziej pasował do jakiegoś zwyczajnego sedana niż samochodu sportowego. Za to monstrum, które mogliśmy oglądać m.in. w serialu z Michaelem Dudikoffem odpowiada właśnie Caroll Shelby i jego popierdolone pomysły.

Wpadł on na to, żeby kupić parę takich seryjnych Ace’ów, włożyć do nich V8 pożyczony od Forda, mechanizm różnicowy z E-type, a potem będzie trzymać kciuki żeby to wszystko nie rozpadło się od nadmiaru mocy.

Warto dodać, że jednak się rozpadło.

Seryjne nadwozie nie do końca dawało sobie radę z przenoszeniem ponad 400 koni mocy na asfalt. To tak jakbyś chciał wykonać na rampie Red Bulla skok z backflipem na starym dobrym „Karliku 21”. To po prostu nie ma prawa się udać, a nawet jeśli to i tak nie będzie miało najmniejszego sensu.

Caroll jednak nie był głupi i po jakimś czasie udoskonalił projekt do tego stopnia, że nadawał się on nawet do codziennej jazdy. Warto dodać, że cobry wygrywały nawet w słynnym LeMans.

Wyobrażacie to sobie? Gość wpada na totalnie szalony pomysł, a chwilę później ta jego „abstrakcja” wygrywa w LeMans.

Zwykły gość. Człowiek, który je obiad widelcem, a jego szuflada na skarpetki wygląda tak samo jak Twoja.
Typ człowieka, który ma w dupie słowa „wybacz stary, ale tego się nie da zrobić”.

Wiem, że świat się zmienia, woda płynie i tak dalej, ale pewne wartości powinny zostać niezmienione. Jak „Moda na sukces” w ramówce TVP, albo utwory Deep Purple (tak poza tematem – zostawcie w spokoju „smoke on the water”, a jak już nie jesteście w stanie wymyślić nic nowego to przynajmniej siedźcie cicho, a nie psujcie kultowe kawałki).

Trochę pogubiliśmy się w tym całym „tuningowaniu”.

Umknęło nam to, po co właściwie kupiliśmy samochód i do czego tak naprawdę został on stworzony. Skupiamy się nad gadżetami i detalami zapominając, że samochód ma przede wszystkim (wybaczcie kolokwialne określenie) zapierdalać.

Zapierdalać, skręcać i hamować.
Po to ma kółka, pedał gazu i wajchę ręcznego.

Jeśli chciałbym posłuchać dobrego audio to usiadłbym sobie w fotelu w salonie i puścił kino domowe, a nie wkładał do samochodu pół tony kabli, które ważą więcej niż Wojciech Mann. Jeśli chcę obejrzeć film to idę do kina, a nie montuję telewizor w zagłówkach.

Po co instalować spojler, który nie zmieni niczego w aerodynamice, skoro za te pieniądze można przebudować cały układ dolotowy i jeszcze wypić zimne piwo w pobliskim barze?

To może nie najlepszy przykład, ale postarajcie się zrozumieć co mnie gryzie. Na większości forów przeważającą ilość tematów stanowią prezentacje zawierające zdjęcia pomalowanych zacisków hamulcowych i chromowanych końcówek wydechu. Ludzie podniecają się zdjęciem nowej gałki zmiany biegów i alufelg o „nieco innym wzorze niż te, które miałem w zeszłym tygodniu”.

Grupa osób, która naprawdę przeczy logice swapując i przebudowując silniki stanowi margines i z reguły jest uważana za odludków.

Nie zaglądają do tematów o tym jakie lampy założyć, albo czy ten kolor podświetlenia zegarów będzie ok. A wiecie dlaczego?

Bo mają to najzwyczajniej w dupie.

Na PW wymieniają się spostrzeżeniami o tym jaka przepustnica będzie pasować pod dany kolektor i czy zaciski hamulcowe z większego modelu da się zamontować bez przerabiania jarzma. Po prostu robią swoje i mają gdzieś opinię jakiegoś lansiarza użalającego się nad „brzydko spolerowanym rantem”. Dłubią sobie w zaciszu swoich przesiąkniętych zapachem benzyny garaży ulepszając wciąż mechaniczną stronę swoich projektów.

Szacunek dla Was chłopaki.

Marudziłem już o tym wiele razy i teraz zrobię to ponownie – styling ma duże znaczenie, bo mimo wszystko lubimy patrzeć na samochody. Samochody są same w sobie rodzajem sztuki. Są jest jak kobiety – nie muszą być piękne, ale przede wszystkim winny być zadbane.

Kobieta będzie naprawdę sexy jeśli założy wspaniałą suknię od Versace.
Jednak wystający brzuch i włosy na nogach z pewnością zepsują cały efekt.

Rasujmy stare samochody…

1 Komentarz

  1. Bebok 11 marca 2014 o 07:47

    Pewnie dostanę złotą łopatę ale podsumuję to:

    MYŚLĘ IDENTYCZNIE!

    Nie rozumiem buractwa które dokłada kawałki laminatu wszędzie gdzie się da, a na koniec kupuje kołpaki ze spinerami na stalowe 13stki. Całość zaś zostawia na seryjnym zawieszeniu co przy jeździe po polskich górach i dolinach z asfaltu daje całkiem fajne efekty dzwiękowo-wizualne (niczym zderzenie dwóch laminatowych łodzi motorowych). Kazdy krawężnik przypomina mi zimę, kiedy plastikowym szpadlem pan Heniu ciora o kostkę brukową. Obowiązkowe wlepki i znaczki 16v V6 TDI 4×4 Turbo Intercooler Pioneer LPG i można jechać na podóbj Wygwizdowa Małego i jego panien.

    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.