Co prawda z powodu przedawkowania świątecznego piernika nie byłem w stanie zmieścić się ani w drzwi od garażu, ani też w stojący przed komputerem fotel, na szczęście jednak powoli nadrabiam już zaległości i zaczynam działać.

Na pierwszy ogień poszła jak zwykle zapomniana nieco w ostatnich tygodniach Arancia.

Od początku jednak – wczoraj zabrałem się za narożnik przedniego słupka/progu bo to od niego muszę zacząć skomplikowaną, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji i wybuchów procedurę zamykania poszycia po stronie pasażera. Tak więc po wywaleniu samego naroża ukazał mi się taki oto piękny (i raczej średnio zachęcający) widok:

Musicie wiedzieć, że całość ma typowo warstwową konstrukcję (coś jak cebula) więc chcąc nie chcąc rekonstrukcję musiałem zacząć od elementów znajdujących się najgłębiej. Zabrałem więc kawałek kartonu i wyrysowałem szablon skorodowanego elementu, który musiałem zastąpić:

Po wycięciu kontrola czy wszystko się zgadza:

I przeniesienie wzoru na blachę:

Po wycięciu i dopasowaniu nowego elementu wyglądało to tak:

Pozostało już tylko wspawać i wyrównać spawy:

A następnie dopasować kolejną warstwę poszycia czyli nowy narożnik:

Zanim jednak mogłem go wstawić musiałem odpowiednio wszystko przygotować. Elementy pod nim zostały oczyszczone ze śladów rudego nalotu i zagruntowane dinitrolem (po zamknięciu elementu do wnętrza trafi podkład, a później konserwacja do profili). Następnie zabrałem się za przygotowanie samej wytłoczki. Najpierw – otwory pod spawy:

tutaj jak zwykle standardowa ścieżka – punktowanie:

i wiercenie:

I teraz tak – ponieważ nowa wytłoczka nie ma wykonanego wcięcia w okolicy zawiasu drzwi, musiałem zrobić je sobie samemu. Tak więc spasowałem nowy narożnik na budzie, a następnie zdejmując wymiar ze starego, wyciętego elementu wyrysowałem zarys otworu:

Ponieważ jednak moja miniszlifierka jest obecnie w serwisie, musiałem poradzić sobie z wycinaniem elementu nieco inaczej. Owszem – można haratać dziurę szlifierką kątową ale raz, że tarcza jest za duża, żeby zrobić to precyzyjnie (trzeba by ciąć pasy od czoła, a to nie sprzyja równym krawędziom) to na dokładkę niemiłosiernie przegrzałoby to cienką blachę.

Tak więc postanowiłem użyć starej, dobrej metody polegającej na nawierceniu otworów po linii i doszlifowaniu pozostałych nierówności:

po wykończeniu krawędzi pilnikiem wyszło tak:

Następnie kolejna przymiarka na samochodzie:

Całość bardzo ładnie pokryła się z linią nowo wstawionej podłogi – wygląda na to, że wszystko poszło tak jak powinno (nawierciłem już otwory ale mocowanie z podłogą będę spawał dopiero kiedy na samochodzie będzie już cały próg):

Element wspawany, spawy wstępnie oszlifowane – wyszło całkiem nieźle:

Teraz muszę doszlifować ładnie spawy (czekam na informacje z serwisu o mojej miniszlifierce, bo jest tam w cholerę zakamarków – w najgorszym wypadku będę musiał kupić sobie nową), położyć podkład, a następnie wyciąć równo i wstawić nowe elementy przedniego nadkola wewnętrznego.

Tym samym po zamontowaniu drzwi będę mógł już pasować i spawać na gotowo tylny błotnik i cały próg.

Bi in tacz.

Pozdrawiam,

Tommy

24 Komentarze

  1. radosuaf 30 grudnia 2014 o 10:28

    Jak na amatora, to elegancko ogarniasz :). Wpadłem dzisiaj na projekt, który może dostarczyć niezapomnianych wrażeń (legendarna jakość blach w Alfasudach + rzut oka na te progi) i niewątpliwie da okazję do szlifowania swoich umiejętności:
    http://otomoto.pl/alfa-romeo-sprint-volce-jeden-z-niewielu-dostepnych-C35456690.html

    Tylko cenę by trzeba zbić do jakichś 5 tys., bo za te pieniądze to chyba na głowę upadli :).

    1. Tommy 30 grudnia 2014 o 10:29

      Czy Ty za cel życia obrałeś sobie jeżdżenie mi po psychice? ;}

      1. radosuaf 30 grudnia 2014 o 10:33

        Spoko, spoko, to jest FWD, więc aż tak bardzo Cię pewnie i tak nie grzeje…

        1. radosuaf 30 grudnia 2014 o 10:34

          No ale za to z bokserem :D.

          1. Tommy 30 grudnia 2014 o 10:37

            No i ma w nazwie Sprint Volce, a to brzmi to mniej więcej jak „naga Penelope Cruz w wannie wypełnionej martini i świeżymi truskawkami” ;}

            1. radosuaf 30 grudnia 2014 o 10:50

              Wygląd ma obłędny (widziałem kilka egzemplarzy na żywca), ale ta blacha to zmora w tym modelu – ale widząc Twoją rzeźbę powyżej, poradziłbyś sobie, a po wszystkim mógłbyś spokojnie warsztat blacharski otwierać.
              W jedynie słusznym kolorze wygląda jak na zdjęciu (o ile się załączyło), a brzmi tak:
              http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=g4ggieyss_0#t=148

              1. Tommy 30 grudnia 2014 o 13:14

                Straszna ślicznota. Tył jakby się przyjrzeć ma nawet trochę ze starej linii DeTomasso Pantery

                1. Beddie 31 grudnia 2014 o 12:12

                  DeTomaso przez jedno S, poza tym się zgadzam ;) Prawie kupiłem jeden egzemplarz kiedyś. Ależ była zajebista, jak to gadało, jak to się charyzmatycznie odpychało… Szkoda, że buda była tak zgnita, że jak stanąłem na b.niskim krawężniku jednym kołem to nie było szans zamknąć drzwi. Aż było widać jak się wygina.

                  1. radosuaf 31 grudnia 2014 o 19:43

                    No sztywność nadwozia, nawet zdrowego, Suda i 33 też jest dość legendarna :). Nie jeździłem, ale podobno szczególnie model P4 lubi się giąć w zakrętach… Co nie przeszkadzało ludziom ścigać się Sudami dość poważnie, ale tutaj pewnie pomagało wspawanie klatki.

                    1. Tommy 2 stycznia 2015 o 07:14

                      Mój brat miał kiedyś alfasuda z boxerem – szalony samochód ;}

  2. Bebok 30 grudnia 2014 o 11:59

    No co mogę powiedzieć, no.
    Jak zawsze ful wypas no :) Jak otworzysz lakiernie, jadę do Ciebie z moim kombiakiem!

  3. Kuba 30 grudnia 2014 o 12:08

    Fajnie to wyszło, powyżej wszystko wygląda na bardzo proste i oczywiste, zdradzisz ile roboczogodzin na to poświęciłeś, bo to chyba jednak ogrom pracy?

    1. Tommy 30 grudnia 2014 o 13:04

      To co jest na zdjęciach wydaje się być małą pierdołą ale i tak zajęło mi jakieś 3,5 godziny (już z wliczoną przerwą na siku). Tu rządzi jedna podstawowa zasada – jeśli chcesz, żeby spawanie przebiegało szybko i sprawnie, musisz poświęcić dużo czasu, żeby wszystko do tego spawania idealnie przygotować. Jak olejesz dopasowanie i przygotowanie elementu to udupczysz się za to przy spawaniu (a i efekt będzie znacznie gorszy) ;}

  4. Łukasz 30 grudnia 2014 o 19:02

    Tommy, rozumiem, że spawasz doczołowo? Nie rzuca Ci tej blachy? Czy reperaturki błotników też będziesz spawał doczołowo czy na zakładkę? Powiem szczerze, że doczołowo mnie bardziej przekonuje, bo przy zakładce rdza ma już świetne miejsce do rozwijania się… A radzą mi spawać z 1 lub 2mm zakładką – która niby się przetopi przy spawaniu i będzie ok, ale mnie to do końca nie przekonuje…

    Pozdrawiam,

    Łukasz

    1. Tommy 31 grudnia 2014 o 07:27

      Łukasz – szczeliny spawam tylko i wyłącznie doczołowo – nienawiść do zakładek wpoił we mnie mój tata (motywował ją tymi samymi obiekcjami co Ty) i tak już mi zostało.

      Żeby nie rzucało Ci blachą i nie robiła Ci się fala od nadmiaru ciepła, dłuższe linie musisz spawać punktami z dużymi odstępami.

      lewy tylny błotnik spawałem tak – po spasowaniu obu elementów wykonałem migiem punkty co ok 10cm, tak żeby ustawić równo do siebie obie krawędzie blachy – w ten sposób unieruchomiłem sobie element i mogłem już zdjąć magnesy montażowe (jeśli masz stare magnesy z głośników etc to idealnie sprawdzają się do przytrzymywania ze sobą blach).

      Następnie poszedłem sobie zrobić kawę.

      Blacha w tym czasie przestygła, a ja po powrocie wykonałem kolejne punkty w połowie długości pomiędzy tymi pierwszymi.

      Wtedy znów wyłączyłem spawarkę i poszedłem napić się kawy, którą sobie zrobiłem, a po powrocie wykonałem kolejne punkty pomiędzy nimi. I tak oto powolutku zagęszczałem sobie spawy, aż w końcu doszedłem do etapu gdzie miałem wykonaną całą spoinę.

      Wystarczyło ją oszlifować (również ostrożnie, żeby nie przegrzać) i położyć podkład.

      Najważniejsze to nie przegiąć z temperaturą blachy – jak zadbasz o to, to wszystko będzie dobrze ;}

      1. Łukasz 31 grudnia 2014 o 10:28

        Dzięki! Tak właśnie to sobie wyobrażałem – trochę to potrwa, ale będzie porządnie. A powiedz mi, czy zostawiasz te 0,5 lub 1 mm przerwy między blachami żeby to ładnie zalać czy elementy w miarę do siebie przylegają?

        1. Tommy 31 grudnia 2014 o 10:51

          Staram się zostawiać szczelinę koło tego 1mm (ale nie więcej) – jak nie zostawisz przerwy to podczas spawania może Ci wypchnąć blachę w którąś stronę (zrobi Ci się stożek bo od ciepła blachy będą się rozszerzać i na siebie napierać).

          Zostaniesz blacharskim geologiem ;}

          Przy spawaniu do czoła kluczowe jest odpowiednie dobranie posuwu drutu i amperażu – trzeba dobrze wywąchać swoją spawarkę. Jak dasz za mały posuw, będziesz palił dziury bo szczelina w przeciwieństwie do zakładki nie daje opcji opierania się spawem na warstwie blachy pod spodem.

          Jak dasz za duży – pistolet będzie Ci odskakiwał i dobrze się nie wtopisz (wyjdzie Ci bardziej klejenie dwóch blach niż spawanie i pęknie to przy pierwszym porządnym naprężeniu).

          Wszystko kwestia wyczucia ;}

  5. Piotr 1 stycznia 2015 o 20:03

    Zawsze imponowali mi ludzie, którzy tak pieczołowicie odbudowują „stare” samochody z duszą. Tak trzymać!

  6. Marcin 11 lutego 2015 o 15:36

    Też mam 126p ale już po remoncie i spawałem na zakładke bo tak mi wszyscy polecali… ale to był błąd niepotrzebnie ich słuchałem, trzeba było robić po swojemu :D

    Na wiosne będe miał kolejnego i kolejne naprawy karoserii, tym razem spawał będe doczołowe.

    Co sądzisz o lutospawaniu? Odbywa sie ono w dużo niższej temp i można sprawniej by było spawać do czoła, bez tych przerw.Co prawda drut troche kosztuje ale 1KG(za ok 100zł) na maluszka wystarczy.

  7. damian126p/el 2 marca 2015 o 16:20

    elo zastanawiam sie czy buda się nie zwichrowała ?? co o tym myślisz tommy mam 16 lat i chce odrestaurować malucha umarł mi tato mam wszystkie części i sprzęt tzn.migomat i szlifierki itd.Co myślisz czy dam radę i czy te wzmocnienia wystarczą ??? mój prawie nie ma progów?? prosze POMOCY!!!!!!!!!!

  8. Dapo 24 czerwca 2015 o 14:57

    Co się stało z tym Maluszkiem? Czyżby projekt umarł?

    1. Tommy 3 lipca 2015 o 10:23

      Hej Dapo. Projekt cały czas żyje ale ostatnimi czasy musiał ustąpić miejsca innym sprawom, z którymi musiałem pilnie się uporać. Od jakiegoś czasu jednak wraca na tapetę i (trzymaj kciuki) powinien już ruszyć mocno do przodu.

      Świeża porcja zdjęć z dalszych prac jest tutaj:

      http://prentki-blog.pl/projekt-fiat-126-arancia-33-czesc-9/

      Kolejne już za niedługo.

  9. kamil 17 maja 2020 o 22:15

    Dobry wieczor.
    Wlasnie tez musze wymienic Narożniki i szukam i szukam ale nie wie gdzie je kupic.
    Czy masz jakies informacje?

    Pozdrawiam.

    1. Prentki 18 maja 2020 o 08:01

      Dostaniesz je nawet na allegro – szukaj po „reperaturka progu”, „zakończenie progu/słupka” etc.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.