Ostatnio zastanawiałem się jak powinno definiować się prawdziwego mężczyznę.

Wiecie jak to jest – każdy kto ma jaja i nie wpycha ich codziennie w swój tyłek po to, żeby zmieścić dupę w za małe o czternaście rozmiarów spodnie, ma chcąc nie chcąc aspiracje, by zachowywać się jak prawdziwy mężczyzna. Taki typowy twardziel o złotym sercu. Uwielbiamy gości z krzywo zrośniętymi nosami noszących doskonale skrojone garnitury, walących zbirów z karata i jeżdżących samochodami w takim stylu, że sam diabeł łapie się za głowę. Bo tak naprawdę większość z nas patrząc na nich, wyobraża sobie w tej roli i siebie.

Sam tak mam bo mój system wartości opiera się na elementach, które zarówno ja, jak i reżyserzy kina akcji uważamy za typowo męskie.

Czy jednak aby na pewno każdy zdefiniowałby dziś męskość tak samo jak ja?

Może wydawać się Wam, że przecież w byciu mężczyzną nic specjalnego na przestrzeni ostatnich lat się nie wydarzyło. Dalej trzeba mieć fiuta, nieprzenikniony wyraz twarzy i cios będący w stanie powalić dorosłego niedźwiedzia – to takie uniwersalne podstawy.

Faktem jest jednak, że lista oczekiwań jakie się dziś przed nami stawia, zdecydowanie wykracza poza rodzaj noszonych spodni i zaszczepioną w oczach pewność siebie. Spójrzcie tylko na wymagania jakie mają dziś w stosunku do nas kobiety. Wiem z doświadczenia, że mężczyzna musi być twardy, ale zarazem i delikatny. Miły ale i oschły kiedy trzeba. Musi dobrze zarabiać ale z drugiej strony mieć mnóstwo czasu dla rodziny i dzieci. Ma być pewny siebie i władczy ale musi też słuchać się żony.

Powinien nosić buntowniczy zarost ale być też ogolony na gładko.

Jednocześnie!

Kobiety chcą żebyśmy byli umięśnieni, wysportowani i sprawni – tak, żebyśmy mogli zapewnić im bezpieczeństwo i dobry sex. Kiedy jednak mamy trzy razy w tygodniu iść na siłownię, dostają szału…

„Znowu idziesz na tą siłownię? Nie wolałbyś spędzać wieczorów ze mną? Byłeś przecież przedwczoraj.”

Ten wszechobecny chaos informacyjny nie ma większego znaczenia, jeśli posiadacie własny, nienaruszalny system wartości. Taki męski, wewnętrzny kompas. Na szczęście większość z nas go ma i doskonale chroni nas on przed próbami wpływania na nasze zachowania i cele. Jeśli go macie to nie grozi Wam, że pod wpływem kobiety lub innego szaleństwa zaczniecie wypierać się czegoś, co bardzo cenicie. Nie będziecie się zmieniać i dawać się kształtować, a kobieta, która zdecyduje się z Wami związać będzie musiała zwyczajnie to zaakceptować.

Zaakceptować Was, nie swoje wyobrażenie o tym jacy możecie się stać.

Istnieje jednak również duża grupa mężczyzn, którzy bez wahania podążają za wszystkimi możliwymi wymaganiami – i oni problem już mają.

Niedawno rozmawiałem z gościem, który niczym chorągiewka na wietrze reaguje na wszelkie możliwe podmuchy mody. Jeszcze rok temu nosił obcisłe, szare spodnie i brodę menela. Wszędzie zabierał ze sobą kubek z kawą i próbował toczyć intelektualne dysputy udając, że ma jakiekolwiek pojęcie o twórczości Kafki. A teraz kupił sobie koszulę w kratę, buty caterpillara i jestem pewien, że poważnie rozważa wychodzenie na miasto z przytwierdzoną do pleców siekierą.

Nie wiem czy jest to spowodowane brakiem pewności siebie, niską samooceną czy zwyczajną desperacją ale to na swój sposób przerażające bo patrzysz na tego gościa i masz świadomość, że nie jest w stanie odnaleźć swojego miejsca w świecie, w którym chcąc nie chcąc musi przecież żyć.

To trochę tak jakbyście doskonale wiedzieli dokąd chcecie dotrzeć, ale zupełnie nie wiedzieli jak macie to zrobić. W związku z tym co chwila zmienialibyście kierunek i przeczesywali każdą kolejną uliczkę w poszukiwaniu jakichś znaków albo wskazówek.

To tędy? Hmm, w sumie wydaje się ok. Tak, to chyba będzie tu. A nie, czekaj – tamta uliczka prowadzi chyba w dobrą stronę, lepiej w nią skręcę!

To niebezpieczne bo brak pewności siebie to chyba najgorsze co może spotkać mężczyznę. Sam cholernie często nie wiem czy postępuję dobrze. Czy podejmuję właściwe decyzje albo zwyczajnie nie wiem co mam w danej chwili zrobić. Wpakowałem się przez to w całą masę trudnych sytuacji ale nigdy, przenigdy nie dałbym po sobie poznać, że nie wiem co robić albo, że boję się, że im nie podołam.

Wiem, że jeśli ja nie będę w tych trudnych chwilach pewny siebie i zdecydowany to Iza nie będzie mogła czuć się przy mnie bezpiecznie. Często świadomie więc przyjmuję od życia ciosy na twarz i dźwigam rzeczy, których dźwigać wcale nie musiałem, bo chcę chronić coś na czym mi zależy.

Taka jest cena bycia mężczyzną i nikt nie powinien odbierać sobie możliwości poniesienia tego trudu.

Zdecydowanie daleko mi do ideału. Mam prawie 28 lat i dopiero teraz zaczynam rozumieć czym powinienem się kierować kupując koszule. Jestem małomówny, skupiam się na drobiazgach i mam problemy z ukierunkowaniem się wyłącznie na jeden cel. Mam całą masę wad, słabości i psychicznych niedoróbek. Mimo to jednak od wielu lat udaje mi się podążać własną ścieżką, a ten blog właśnie jest jednym z efektów tej wewnętrznej determinacji.

Po prostu zwykłem ogarniać moje życie po swojemu.

Czasem dobrze, czasem źle ale zawsze na mój własny sposób. Tak więc robię różne rzeczy (a warto zaznaczyć, że są to w przeważającej części straszne głupoty) i ze względu na własne przekonania zawsze staram się robić je najlepiej jak tylko potrafię.

No więc stoję tu i jestem najlepszy w moim własnym życiu.

Poziom master – super combo, fatality i te sprawy. W efekcie tego mojego zaangażowania w każdy kolejny oddech, czasami nawet zostaję przez życie nagrodzony.

Otrzymuję od niego przede wszystkim wiedzę, wspomnienia i doświadczenia ale kiedy uświadomicie sobie, że z dnia na dzień wszystko inne może chuj strzelić zrozumiecie, że jest to dziś najcenniejsza, odporna na wszelkie spekulacje i katastrofy waluta.

Dzięki temu, że żyję tak jak żyję, wiem już dziś naprawdę wiele wartościowych rzeczy. Wiem już na przykład, że świadomość, iż jest się najbystrzejszą czy najfajniejszą osobą w grupie wcale nie znaczy, że jest się kimś zajebistym. Znaczy co najwyżej tyle, że jest się za głupim by dostrzec, że jest się w nie tej grupie co trzeba.

Wiem też, że ciężka praca to najlepszy sposób na to by jutro obudzić się będąc kimś lepszym niż dziś. Wiem też, że jeśli nie jest się szczęśliwym w tym co się robi, nie warto czekać na cud tylko trzeba zwyczajnie coś zmienić. Teraz. Nie jutro czy od nowego roku – teraz!

Wiem również, że nawet jeśli spierdolę coś po całości to i tak będę czuł się z tym znacznie lepiej, niż gdybym w ogóle nie spróbował. Dlatego właśnie ciągle robię jakieś głupoty.

Bycie mężczyzną to jeden wielki maraton. Tor przeszkód, poligon i rosyjska ruletka w jednym.

Jeśli jednak świadomie się tego wyprzecie, wysoce prawdopodobne, że zamienicie się po prostu w cholernie mało urodziwą kobietę.

Loading comments...