Prentki Blog Motoryzacyjny - Prentkie BMW e46 coupe - wiosenny lifting - Prentki Blog Motoryzacyjny
12916
post-template-default,single,single-post,postid-12916,single-format-standard,no_animation,essb-7.4

Prentkie BMW e46 coupe – wiosenny lifting

Złota to całkiem ładne, wyposażone w drzwi bez ramek BMW 318Ci z 2000 roku.

118 koni, cztery cylindry, napęd na tylną oś i 10,4 do setki – nic szczególnie porywającego.

Kupiliśmy ją dwa lata temu dla Izy, żeby ta mogła dojeżdżać sobie we względnym komforcie do pracy w centrum (a ja mógł serwisować coś, co znam i co nie psuje się średnio co piętnaście minut). Nie poszło nam najlepiej bo w przeciągu tych dwóch lat Złota, zamiast parkować na chodnikach i kręcić się od święta w okolicach osiedlowej Biedronki, pokonała ponad 40 tysięcy kilometrów… Była na najwyższej przełęczy Słowenii, była nad jeziorem Bled, w Trieście, nad morzem, w górach, na Jurze, w Poznaniu, Wrocławiu i w Warszawie.

I to po kilka razy.

Wystąpiła w akcji „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”, robiła za zerówkę podczas motoWOŚP-u, śmigała bokiem po Zakopanem i choć na karku ma już osiemnaście lat to nigdy jeszcze mnie nie zawiodła.

Ani razu.

 

Stare, dzielne coupe.

Co ciekawe, mimo, że dzisiaj bardzo się ze Złotą lubimy to z początku było między nami raczej drętwo – nastawiałem się wręcz, że być może za kilka tygodni będę musiał zamienić ją na jakieś Punto z elektrycznym wspomaganiem i pikającymi rubasznie czujnikami parkowania. W końcu miała nią jeździć Iza, a Złotej, jakby nie patrzeć daleko jest do typowo miejskich standardów.

Na szczęście Iza bardzo szybko ją polubiła i dziś, po tych dwóch, wspólnie spędzonych latach Złota stanowi już tak pewny element naszego podjazdu, że chyba najwyższa pora żebym poświęcił jej nieco więcej uwagi.

Nakreśliłem więc plan…

Po pierwsze, w tym roku muszę zająć się kilka niedoróbkami związanymi z nadwoziem – na przednim błotniku pojawiły się drobne ogniska korozji, drzwi kierowcy wymagają ponownego lakierowania (naprawiający je serwis odcień lakieru dobierał ekierką), a wgniecenia i odpryski na przednim zderzaku pozwalają sądzić, że od jakiegoś czasu owady nauczyły się latać w kaskach. Skoro więc Złota i tak musi odwiedzić lakiernika to dlaczego przy okazji nie dorzucić by jej kilku wyróżniających ją z tłumu drobiazgów?

Co prawda niespecjalnie kręci mnie fabryczny m-pakiet ale od jakiegoś czasu zastanawiam się nad dokupieniem do seryjnych zderzaków jakichś klimatycznych dokładek.

Generalnie chodzi mi po głowie stylistyka opierająca się na czymś pomiędzy pakietem Aero, a wersjami Alpiny:

Celuję w dokładki zderzaków (spoiler już mam ;) ), może jakieś delikatne paski na bokach, podwójna końcówka wydechu, pomarańczowe kierunkowskazy i dopasowane do całości felgi.

Ma być elegancko i spójnie – coś jak kompletny kit od fabrycznego tunera.

I teraz tak – jeśli śledzicie prentkiego fejsbuka to wiecie już, że aktualnie rozkminiam temat nowych felg. Początkowo myślałem zostawić Złotej aktualne stylingi 32, ale im dłużej na nie patrzę, tym bardziej wydają mi się zbyt płaskie – czegoś po prostu im brakuje. Poza tym przydałaby się im konkretna renowacja, nowy lakier i dość grube dystanse.

Chcąc nie chcąc zacząłem więc rozglądać się za czymś bardziej „prentkim”.

Od początku jednak – jak zapewne już wiecie mam straszną słabość do kół w stylistyce Alpiny.

Mam je zarówno na moim e30 jak i w zimowym setupie do prentkiego e36. Problem w tym, że ładny komplet 18 calowych, używanych felg od Alpiny kosztuje 5-6 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę to, że Złota kosztowała tysięcy dziesięć, a na dokładkę oscylujące wokół połowy jej wartości używane felgi mogą okazać się prostowanymi milion razy ulepami, zacząłem rozglądać się za nowymi kołami utrzymanymi w „alpinowskiej” stylistyce. Tak, żeby nie wydawać pięciu koła, a mimo to mieć gwarancję, że będzie to proste i nie będzie wymagało na dzień dobry renowacji.

I tu właśnie mam misję dla Was.

Szukając felg w internetach trafiłem na taki oto model:

Nazywa się „Carbonado Deluxe”, wzór jest zbliżony do nowszych modeli Alpiny – 18 cali i 8,5 cala szerokości przy dość neutralnym ET 33.

Testowo nałożyłem go sobie na zdjęcie Zlotej – powinno to wyglądać mniej więcej tak:

Co prawda na VT felga wydaje się płaska, ale jak widać na pierwszej fotce, rotor jest lekko wklęsły (a nie wiem czy wiecie ale takie właśnie felgi podobają mi się najbardziej).

I teraz tak – felgi razem z wentylami kosztują niecałe 2300 zł za komplet. Początkowo byłem nastawiony sceptycznie bo marka Carbonado nic mi nie mówi, ale wypytałem o nie mocniej Felgeo i w sumie zapowiada się nieźle – jest u nich od niedawna ale na wszystkie modele dają 3 lata gwarancji (w tym rok na lakier).

Sporo droższy Keskin KT15, którego też brałem pod uwagę daje tylko 2 lata na całość. Tak samo Borbet. Poza tym Złota nie będzie jeździła na nich zimą więc myślę, że bez soli lakier powinien przeżyć w znośnym stanie przynajmniej kilka lat (o ile oczywiście Iza nie będzie haratać nimi o wszystkie krawężniki ;) ).

I w tym momencie ta historia mogłaby się skończyć szybkim przelewem, happy endem i odjazdem w stronę zachodzącego słońca, gdyby nie to, że zacząłem przeglądać też inne wzory Carbonado i trafiłem jeszcze na to:

Model Diamond, te same parametry, wzór zbliżony do koła, które wchodziło w nowszych generacjach BMW M5 – na złotej wyglądałoby to mniej więcej tak:

Cholernie przemawia do mnie ten wklęsły rotor (taki fetysz). Trochę inny styl niż Alpina ale wydaje mi się, że z dokładkami i pomarańczowym kierunkowskazem mogłoby to wyglądać na serio dobrze (szczególnie w połączeniu z nacinanymi tarczami, które niedawno montowałem i polakierowanymi na złoto zaciskami). Taki trochę bardziej drogowy bandyta.

W założonym budżecie z wklęsłych wzorów znalazłem jeszcze to:

Spider w 18″ – na Złotej wgląda tak:

Jest trochę lżejsze optycznie i bardziej futurystyczne, ale wydaje mi się, że z emblematem BMW na złotym e46 też będą robiły robotę (szczególnie kiedy spojrzy się na auto pod kątem).

Na Felgeo wstępnie zarezerwowałem sobie wszystkie trzy modele. Wszystkie kosztują tyle samo, wszystkie mają 8,5 cala szerokości i ET 33 – rozważam jeszcze dorzucenie do nich dystansów tak, żeby koła wysunęły się ładnie do obrysu nadkoli ale to już wyjdzie w praniu (dotychczasowe stylingi 32 mają et47 więc przy et33 i tak powinno być o wiele lepiej) . Póki co najważniejszy jest dla mnie wybór modelu felgi – bo to do niego będę dopasowywał stylistykę i kolory innych elementów.

Dlatego potrzebuję Waszej opinii.

Temat felg chciałbym zamknąć do końca marca tak, żeby początkiem kwietnia ruszyć z poprawkami lakierniczymi i dokładkami.

Pytanie zatem brzmi: opcja numer 1, 2 czy 3?

40 Komentarze

Prentki to taki internetowy, pełen starych samochodów garaż ze starym kalendarzem z gołą babą wiszącym na drzwiach. Prentki to styl życia. To tysiące pokonanych kilometrów, noce zarwane w garażu, wymienione silniki, nieplanowane poślizgi i pourywane zawieszenia – cała ta pasja, która płynie w moich żyłach, przelana na internetowy blog robiony tak zwyczajnie – po mojemu. Sam praktycznie mieszkam w garażu (tak przynajmniej twierdzi Iza), pałam chorą miłością do manualnych skrzyń biegów, uwielbiam również komiksy z serii Dragon Ball oraz chrupki bekonowe (najlepsze!). Sporo czasu spędzam na zlokalizowanej na poddaszu siłowni gdzie kilka razy w tygodniu bez specjalnego zamysłu przekładam z miejsca na miejsce różne ciężkie rzeczy. Oprócz tego sporo czytam, biegam po górach, eksploruję jaskinie, unikam golenia, trochę gotuję i okazjonalnie śpiewam pod prysznicem piosenki Sinatry. To właśnie ja i moje miejsce w sieci.