Generalnie to jestem trochę upośledzony społecznie i większość spraw przeżywam równie emocjonalnie co cegła, ale niedawno, gdy wspomniałem na prentkiej twarzksiążce o jednym z moich archiwalnych felietonów, Kuba napisał w odpowiedzi, że cytuję:

„NIBY KREUJESZ SIĘ NA TAKIEGO WYJĄTKOWEGO A TAK NAPRAWDĘ JESTEŚ JEDNĄ Z OWIEC W STADZIE”

I widząc ten komentarz, chcąc nie chcąc zacząłem myśleć (a tu warto zaznaczyć, że w moim koślawym świecie jest to wydarzenie równie rzadkie co doniosłe).

ŻEBY ODPOWIEDNIO UHONOROWAĆ TEN PRZEŁOMOWY MOMENT, POSTANOWIŁEM NASKROBAĆ NAWET FELIETON.

Dlaczego jednak właściwie aż tak mnie ruszyło – nie chodzi o to, że porównanie do owcy to jakiś szczególnie dotkliwy dla mnie pocisk, patyk z kupą, hejt czy inne coś, bo do takich rzeczy jestem przyzwyczajony za sprawą tej trójki głąbów, z którymi na co dzień obcuję.

Tym samym nazywanie mnie „jedną z owiec w stadzie” powoduje u mnie obrażenia nie większe niż rzucenie we mnie bułką. Co więcej, niektóre obelgi to nawet szczerze mówiąc lubię, bo są zabawne w brzmieniu i całkiem dobrze do mnie pasują.

Na przykład „zjeb”.

„ZJEB” TO W ZASADZIE MÓGŁBY BYĆ MÓJ OFICJALNY TYTUŁ NAUKOWY.

Poza tym odkąd końcem grudnia wkręciłem Diabhala w treningi, tekst „nienawidzę cię chuju” słyszę średnio czternaście razy dziennie.

O co więc chodzi?

Chodzi o to, że zacząłem zastanawiać jak właściwie cały ten mój codzienny szajs wygląda z zewnątrz– bo przyznam szczerze, że nie wiem. Kuba stwierdził, że kreuję się na jakąś wyjątkową jednostkę ale szczerze mówiąc zwykle dążyłem do tego, żeby zachowywać się tak normalnie jak tylko potrafię – i jak przystało na człowieka ubierającego się w najbardziej pospolite ciuchy, jeżdżącego najbardziej pospolitymi samochodami i pasjonującego się tym samym co pewnie z 80% mężczyzn w tym kraju.

Człowieka słuchającego typowej muzyki, lubiącego te same filmy co większość jego znajomych i czytającego głównie książki pochodzące z ogólnodostępnych list bestsellerów.

ŻEBY DODATKOWO PODKREŚLIĆ SWOJĄ WYJĄTKOWOŚĆ DODAM, ŻE NAWET ŚCIANY W DOMU MAM BIAŁE.

Jestem więc typowym przykładem gościa z twarzy podobnego do nikogo i jestem pewien, że gdyby ktoś robił nabór na szpiegów to dostałbym się w pierwszej turze bo aż tak bardzo jestem monochromatyczny, standardowy i typowy. Mógłbym wejść w trybie invitro do dowolnego ministerstwa w tym kraju i absolutnie nikt nie zwróciłby na mnie najmniejszej uwagi.

A jakby co, powiedziałbym, że przysłali mnie żebym naprawił im to Atari co przestało działać i na dowód wyciągnąłbym jakiś klucz albo śrubokręt, który prawie zawsze noszę ze sobą, bo odłożyłem go do kieszeni naprawiając coś w garażu i zupełnie o nim zapomniałem.

SERIO MAM Z TYM PROBLEM – NIEDAWNO BĘDĄC NA POGRZEBIE ZNALAZŁEM W KIESZENI MARYNARKI JEDENASTKĘ DO PRZEWODÓW HAMULCOWYCH, A TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ PRAWIE POPSUŁEM PRALKĘ, BO ZOSTAWIŁEM W SPODNIACH KILKA NASADEK 1/2 CALA.

Owszem, z bardziej unikalnych cech to umiem trochę w memy, czasem gonię po lesie jak debil i samodzielnie zmieniam olej, ale to dalej daje mocne kilkadziesiąt procent zgodności z innymi miłośnikami karkówki i piwa żyjącymi w tym kraju. Z resztą, wystarczy, że wrzucę na prentką twarzksiążkę jakiś post o spawaniu albo wierceniu i zaraz okazuje się, że połowa z Was robi to samo co ja tylko dużo lepiej (chociaż faktycznie, w przeciwieństwie do mnie zwykle nie używacie do tego martwych lisów).

W SUMIE JAKBY SIĘ ZASTANOWIĆ TO NAWET TROCHĘ DEMOTYWUJĄCE.

Do czego jednak zmierzam – widzicie, prawda jest taka, że trudno mi określić jak jestem odbierany, bo każdy z nas trochę gra. Życie to teatr i niewiele jesteśmy w stanie z tym zrobić jeśli chcemy nadal żyć w społeczeństwie, w którym każdorazowe wyjście z domu nie grozi byciem postrzelonym w tyłek, albo ugodzonym grabiami w twarz. Gdybyśmy tak nagle wszyscy postanowili wypaść ze swojej roli i zacząć być sobą na 100%, połowę z nas trzeba by od razu zamknąć, a z resztą nie dałoby się najpewniej wytrzymać.

IDĘ O ZAKŁAD, ŻE NIEPRZYMUSZONA, SPORA GRUPA LUDZI PRZESTAŁABY SIĘ MYĆ I ZMIENIAĆ BIELIZNĘ.

Na każdym kroku słyszałbym też teksty w stylu:

„TY GRUBY CHU**!”

„WYGLĄDASZ JAK DEBIL!”

„WEŹ COŚ ZRÓB Z TYMI WŁOSAMI!”

TAKA DAWKA SZCZEROŚCI, ŻE STRACH POMYŚLEĆ CO BĘDZIE DALEJ, JAK JUŻ UDA MI SIĘ WYJŚĆ Z DOMU.

Dobra, ale przechodząc do sedna – chodzi o to, że mam świadomość, że prowadząc blog nie da się w stu procentach pokazać swojego realnego wizerunku, bo świat po prostu tak nie działa. Gdybym zawsze mówił to co myślę, to po miesiącu zabrakło by ludzi, których mógłbym jeszcze obrazić. Gdybym pokazywał Wam wszystko co robię, po miesiącu mielibyście mnie dość, bo większość tego co robię na co dzień jest strasznie nudna.

WYGLĄDAŁOBY TU JAK NA INSTAGRAMIE TYCH LASEK, KTÓRE CZTERNAŚCIE RAZY DZIENNIE ZMIENIAJĄ SPODNIE, ŻEBY TYLKO MIEĆ PRETEKST DO DODANIA ŚWIEŻYCH HASZTAGÓW.

Tak więc owszem – z jednej strony wydaje mi się, że mam raczej standardowe życie, zainteresowania, wygląd i wszystkie inne cechy, na podstawie których rysujecie sobie w głowie mój wizerunek. Z drugiej, pokazuję i opisuję tu wyselekcjonowane elementy życia, które w mojej ocenie są ważne, ciekawe albo na swój sposób unikatowe – bo taka jest idea tego miejsca i na tym chyba polega szeroko pojęta radosna twórczość.

Wydaje mi się jednak, że zdecydowanie większą wagę ma ta pierwsza, przyziemna część mnie.

W każdym razie jeśli macie jakieś ciekawe spostrzeżenia jak ten cyrk wygląda z zewnątrz, albo też chcecie przekonać się czy faktycznie jestem tą owcą, czy zwykłym baranem to zamiast się zastanawiać, po prostu wpadnijcie kiedyś na tor Kielce.

I postawcie mi piwo.

10 Komentarzy

  1. Antares 18 stycznia 2022 o 17:54

    Po pierwsze- niech mi ktoś wyjaśni co złego jest w byciu owcą w stadzie i czy koniecznie za wszelką cenę trzeba być wyjątkowym ?? Osobiście uwielbiam chodzić na 8h codziennie do pracy, następnie oglądać kurze podudzia w markecie, żreć pizzę z rodziną w pospolitej knajpie na osiedlu i jeździć na wczasy na Chorwację. Absolutnie nie widzę potrzeby aby dokładać do tego skoków na spadochronie, tańca na rurze i podróży na Marsa.
    Kolejna rzecz- jako osoba strasznie stara, która śledzi Twoje poczynania od jakiegoś strasznie długiego okresu czasu uważam że nie kreujesz się na nikogo. Kreowanie to naśladowanie, kopiowanie czegoś, na dłuższą mete ciężkie, gdyż prędzej czy później wychodzi prawdziwa natura, a Ty po prostu postępujesz zgodnie z tym co dyktują Ci twoje ubogo rozwinięte ( co systematycznie podkreślasz) struktury układu nerwowego :)

    Odpowiedz
  2. maxx304 18 stycznia 2022 o 19:03

    Antares, jak ja Cię dawno nie widziałem! Witaj :)
    Wracając do sedna, czyli Ciebie, Tommy – przyszedłem tu w cholerę czasu temu i… zostałem, czytając Twoje życiowe przygody. To, co pokazujesz, jest fajne. Ten kawałek motoryzacyjnego świata, wypełnionego pasją i zabawą. Brakuje mi tego na co dzień, często nie mam odwagi po to sięgnąć, lub wydaje mi się to, nie wiem… głupie? niedojrzałe? Zaiste, konwenanse społeczne trzymają człowieka za pysk czasem naprawdę mocno. Ale przez Ciebie kupiłem stare BMW, wyłączałem DSC na ośnieżonym parkingu i zżyłem się z tą Multiplą po tuningu, więc trochę tej radości się pojawiło. Wierzę, że będzie jej coraz więcej. I sądzę, że jeśli to, co robisz, staje się dla kogoś inspiracją, to dobrze. Najważniejsze jest to, jak sam siebie postrzegasz, a nie jak widzą Cię Anony z internetu, więc lałbym sikiem prostym na takich delikwentów, którzy mówią kim jesteś lub na kogo się kreujesz. Jesteś, kim jesteś (nie jesteś pizzą, żeby zadowolić wszystkich). Jeżeli pod koniec żywota będziesz przy kominku snuł opowieści o swoim życiu, a wnuki z otwartą gębą będą słuchać godzinami, to znaczy że warto było. A może wystarczy, że patrząc wstecz, uśmiechniesz się do wspomnień. Trzymaj się i rób swoje. I pisz, do marca jeszcze daleko! :)

    Odpowiedz
    1. Antares 18 stycznia 2022 o 21:20

      Miło mi, witaj

      Odpowiedz
  3. Regis 18 stycznia 2022 o 20:28

    Cholera… Czytam Twoje wypociny od… Jakichś 9-10 lat? (Dokładnie chwilę po tym jak kupiłem Forda i na forum natknąłem się na felieton o cabrio), i jedno co Ci mogę napisać to to, żebyś niczego nie zmieniał. Pisz jak chcesz, pisz o czym chcesz bylebys pisał ;) bo Jesteś taki trochę nie do podjebania, taki jedyny w swoim rodzaju. Taki, który usłyszy słowo „dupa” To od razu uśmiech na twarzy gości ;)
    Także możesz być owcą, wilkiem, sterem, okrętem czy nawet śrubokretem ;) ważne żebyś Ty się dobrze czuł będąc tym, kim jesteś ;)

    Odpowiedz
  4. Wisznia 18 stycznia 2022 o 20:39

    Jebaniutki strzelił już trzeci felieton, tylko po to by wysępić piwo na końcu xd Sprytne ;)

    Odpowiedz
  5. Kamil 22 stycznia 2022 o 09:22

    Co by nie mówić to sprawa jest jasna i oczywista – NIE MA LEPSZEGO BLOGA I BLOGERA NIŻ PRENTKI NA POŁUDNIU POLSKI ! KRÓTKO I W TEMACIE !

    Odpowiedz
  6. jonas 2 lutego 2022 o 14:03

    Na całe szczęście nie ma obowiązku bycia kreatywnym baristą czy innym wyjątkowym płatkiem śniegu ani też egzystencji w trybie Bieszczadzki Eremita Gardzący Doczesnością. Można sobie być zwykłym prostym chłopem ze wsi jak na przykład ja i całkiem nieźle dogadywać się samemu ze sobą.

    Odpowiedz
  7. kolejnyrozdzial 5 lutego 2022 o 21:40

    Owca w stadzie to i wilk gdzieś musi być. Tylko gdzie on jest…

    Odpowiedz
  8. Murzyn 9 lutego 2022 o 15:09

    Nie żeby coś, ale owce to tak uparte zwierzęta że ludzie musieli specjalnie wyhodować kilka ras psów żeby nad nimi zapanować ;)

    Odpowiedz
  9. ewa 15 marca 2022 o 22:09

    super wpis

    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.