Prentki Blog Motoryzacyjny - AZEV A do prentkiego BMW 328i - operacja renowacja - Prentki Blog Motoryzacyjny
11327
post-template-default,single,single-post,postid-11327,single-format-standard,no_animation,essb-7.4

AZEV A do prentkiego BMW 328i – operacja renowacja

No dobra – ponieważ za niedługo majówka i (mimo chwilowych perturbacji) wiosna ewidentnie czai się już tuż za rogiem, postanowiłem w końcu zająć się na poważnie tematem letnich kół do mojego BMW. Jeśli w miarę regularnie śledzicie prentkiego, to wiecie już, że zdecydowałem się na komplet AZEV / ATEV model A. Kojarzą mi się one nieco z modelem MO5 od Compomotive, do którego mam słabość równie wielką jak do chrupek bekonowych, komiksów Dragon Ball i Izy w kusych szortach.

Niedawno widziałem ten model na żywo na białym Lancerze EVO VI i niewiele brakowało, a udowodniłbym, że wielokrotny orgazm jest nie zarezerwowany wyłącznie dla kobiet.

Wróćmy jednak na ziemię – w sumie żeby uzyskać zestaw w odpowiadającej mi konfiguracji (z szerszym tyłem), musiałem kupić dwa różne komplety. Zdecydowałem się na siedemnastocalowe koła o szerokości 8 cali (przód) i 8,5 cala (tył). Początkowo myślałem jeszcze wrzucić na tył felgi o szerokości 9,5 cala, ale żeby jakoś upchnąć to w nadkolach musiałbym naciągnąć na nie opony z roweru – odpuściłem więc bo niespecjalnie uśmiechała mi się wizja posiadania sportowego samochodu o właściwościach jezdnych motorynki.

I teraz co fajne – w te moje radosne poszukiwania idealnej konfiguracji postanowiło włączyć się również OPONEO.PL, które pomoże w organizacji opon do już nie bordowej.

W tej kwestii na pewno będę potrzebował jeszcze Waszej pomocy, bo nie mam zielonego pojęcia jaki model powinienem wybrać, ale o tym będzie trochę później (ustalam jeszcze jaki rozmiar będzie najbardziej odpowiedni). Tak czy inaczej dzięki pomocy Oponeo.pl na koncie zostanie mi trochę oszczędności, co bardzo mnie cieszy (planuję zainwestować je w chrupki bekonowe, większe hamulce i nowy zegarek na rękę).

Taki z Batmanem.

Zawsze chciałem mieć zegarek z Batmanem.

Najpierw jednak trochę o samych felgach – po odpakowaniu paczek dostarczonych przez podejrzanie zadowolonego pana kuriera, moim oczom ukazał mi się taki oto widok:

 

Felgi miały różny kolor, były brudne, poszczerbione i porysowane. Tym jednak zupełnie się nie przejmowałem bo i tak przed założeniem miałem zamiar je odnowić.

Co prawda początkowo planowałem polakierować tylko fronty, ale w końcu doszedłem do wniosku, że oddam je jednak Lucjanowi z FelgenGarage – temu samemu, który parę lat temu zajmował się też prentkimi Motorsportami:

W końcu i tak musiałbym podrzucić je do Lucjana w celu sprawdzenia (i na ewentualne prostowanie). Poza tym kiedy pojawiła się możliwość współpracy z Oponeo.pl, stwierdziłem, że warto chyba jednak zrobić to wszystko jak należy.

Zapadła więc decyzja – robimy pełną renowację.

Korzystając z okazji wybrałem się do Lucjana z aparatem oraz długą listą niezwykle irytujących (i niekoniecznie mądrych) pytań – dzięki temu nie dość, że mogłem rozejrzeć się na spokojnie po całym warsztacie, to na dokładkę miałem okazję osobiście nadzorować proces renowacji moich AZEV-ów. Krok po kroku.

 

W sumie to trochę dołujące ale na miejscu okazało się, że przy felgach, które miał na warsztacie Lucjan, moje AZEV-y wyglądały jak ja wśród kandydatów na Mr Olympia. Chodzi o to, że oprócz takich „rutynowych” renowacji, chłopaki zajmują się też wieloma znacznie ciekawszymi rzeczami – polerują i wymieniają ranty, zmieniają konfiguracje felg, przetaczają i wymieniają gniazda, polerują wibracyjne całe koła – generalnie szaleństwo.  To sprawia, że większość felg, które do nich trafiają jest droższa niż całe moje 328i razem wzięte.

Zobaczcie tylko na te BBS-y z ostatnich fotek – same ranty są warte więcej niż moje E30…

Wracając jednak do Prentkich AZEV-ów – nad kolorem myślałem długo, ale ostatecznie zdecydowałem się na czarną satynę. Raz, bo jest to kolor na tyle uniwersalny, że obcierki i uszkodzenia (a z moim podejściem zapewne będzie ich sporo) da się zamaskować zwykłą farbą do malowania kominków. Po drugie, czary mat powinien dobrze zagrać z matowym nadwoziem. No i nie będzie się tak łatwo brudził (a to dość istotny problem przy nacinanych tarczach i sporej ilości krętych dróg).

Żeby jednak nie przynudzać – wyszło tak:

 

Na dniach przymierzę koła na aucie tak, żeby zobaczyć ile mam miejsca i w jaki rozmiar opon powinienem celować. Później poszperam trochę po wyszukiwarce na Oponeo i spróbuję wybrać kilka ciekawszych modeli –  nie ukrywam, że liczę tu na Wasze opinie i doświadczenia bo nie chciałbym nadziać się na oponę, która będzie wyła jak podekscytowany labrador, albo pogubi się totalnie na deszczu.

A teraz wracam do garażu – muszę przygotować nowe dekielki ;)


24 Komentarze

Prentki to taki internetowy, pełen starych samochodów garaż ze starym kalendarzem z gołą babą wiszącym na drzwiach. Prentki to styl życia. To tysiące pokonanych kilometrów, noce zarwane w garażu, wymienione silniki, nieplanowane poślizgi i pourywane zawieszenia – cała ta pasja, która płynie w moich żyłach, przelana na internetowy blog robiony tak zwyczajnie – po mojemu. Sam praktycznie mieszkam w garażu (tak przynajmniej twierdzi Iza), pałam chorą miłością do manualnych skrzyń biegów, uwielbiam również komiksy z serii Dragon Ball oraz chrupki bekonowe (najlepsze!). Sporo czasu spędzam na zlokalizowanej na poddaszu siłowni gdzie kilka razy w tygodniu bez specjalnego zamysłu przekładam z miejsca na miejsce różne ciężkie rzeczy. Oprócz tego sporo czytam, biegam po górach, eksploruję jaskinie, unikam golenia, trochę gotuję i okazjonalnie śpiewam pod prysznicem piosenki Sinatry. To właśnie ja i moje miejsce w sieci.