Prentki Blog Motoryzacyjny - Kobiety są chore psychicznie - Prentki Blog Motoryzacyjny
9154
post-template-default,single,single-post,postid-9154,single-format-standard,no_animation,essb-7.4

Kobiety są chore psychicznie

Widzieliście kiedyś jak kobiety kupują kosmetyki?

Nie mam pojęcia jakim algorytmem posługuje się typowa przedstawicielka płci żeńskiej, ale kiedy widzę z jaką pasją niektóre kobiety wpatrują się w półki ze szpachlówkami do twarzy, naprawdę dziwię się, że z uszu nie leci im jeszcze dym, opiłki i zużyte panewki.

To są miliony skomplikowanych operacji na sekundę.

Kompleksowa obróbka danych, analiza faktów i korelacje z pozyskiwanymi na bieżąco z etykietek informacjami.

Intel pentium z pasemkami, kartą ti-kej-max i wydepilowanym bikini.

Marka, cena, kolor opakowania, ta szmata pięć lat temu miała taką samą sukienkę jak ja, stopień nawilżenia, do jakiego to jest typu skóry, o, to było w gazetce, czy on mnie jeszcze kocha i ten kolor chyba nie pasuje do mojej cery.

O, a na to chyba jest jakaś promocja… I nie myślcie sobie, że jest to jakaś logiczna, stopniowa analiza dająca konkretne wyniki – o nie.

To jedno wielkie neuronowe tornado podsycane szaleństwem, stanikiem typu push-up i estrogenami.

Jakiś czas temu Iza przez dwadzieścia minut oglądała w sklepie jakiś krem, po czym stwierdziła, że w sumie nie jest on jej potrzebny. Poszła więc oglądać szampony, których jak podejrzewam również nie potrzebowała.

Nie jestem pewien, ale to chyba taka kobieca forma relaksu.

Tymczasem kiedy ja mam kupić szampon to wchodzę do najbliższego sklepu i kupuję pierwszą z brzegu butelkę, na której jest napisane „szampon” – byle tylko móc jak najszybciej wrócić do domu z tej morderczej krucjaty, którą kobiety zwykły żartobliwie nazywać zakupami (początkowo metodologia z najbliższym sklepem miała pewien minus ale usprawniłem ją wykreślając z listy wszystkie zoologiczne. Teraz jednak przynajmniej wiem już, że szampony dla psów słabo się pienią).

Wracając jednak do zakupów – jeśli na butelce oprócz „Szampon” pisze jeszcze „For Men” to już w ogóle biorę w ciemno bo to oznacza, że mogę również umyć nim tyłek, uzupełnić nim poziom płynu chłodniczego w silniku, odkamienić czajnik i zaimpregnować altankę.

Możecie się śmiać ale tak szerokie zastosowanie szamponu pozwala odwlec w czasie konieczność odbywania kolejnej krucjaty – bo w razie potrzeby zastąpi wszystko czego mi potrzeba.

Kolejna sprawa – ja regularnie dostaję po uszach za porozrzucane po domu ubrania, ale już takie dajmy na to damskie buty w ilości znacznej walające się po samochodzie są jak najbardziej spoko.

Bo te są na siłownie, te na spacer, te do biura… O, a tych ostatnio szukałam!

Poza tym wydaje mi się, że kobiety mają jakiś poważny problem z oczami bo z jednej strony są w stanie zauważyć kilka włosków pozostałych na umywalce po goleniu, a z drugiej nie widzą, że wnętrze ich samochodu wygląda jak klasyczna szafka pod zlewem. Taka z koszem na śmieci, miotełkami i leżącymi obok plastikami po pieczarkach w ilości znacznej.

Widzicie, kobieta może mieć w samochodzie metrowej grubości warstwę kurzu, okruchy i nadgryzione jabłko walające się pod nogami, a i tak nie zwróci na to najmniejszej uwagi – ale spróbujcie tylko zostawić gdzieś w mieszkaniu swoją skarpetkę… O bobrze…

O układaniu ubrań to już nawet nie wspominam bo jeśli Iza to przeczyta to będę miał przemoc w rodzinie.

Widzicie, to nie jest tak, że my mężczyźni jesteśmy jacyś nienormalni. Pod wieloma względami kobiety wcale nie są od nas lepsze – po prostu ich choroby psychiczne objawiają się w innych sferach życia niż nasze i dlatego to wszystko jakoś się wzajemnie uzupełnia. Można jednak zastanawiać się dlaczego z reguły to facetom obrywa się za te wszystkie skarpetki i podniesioną deskę, podczas gdy walające się po samochodzie buty czy szafka w łazience zawalona  milionem szpargałów pozostają niezauważone.

Otóż tutaj działa jedna z najważniejszych cech jakie są związane z faktem posiadania penisa.

My, w przeciwieństwie do kobiet po prostu się takimi pierdołami nie przejmujemy… ;)

22 Komentarze

Prentki to taki internetowy, pełen starych samochodów garaż ze starym kalendarzem z gołą babą wiszącym na drzwiach. Prentki to styl życia. To tysiące pokonanych kilometrów, noce zarwane w garażu, wymienione silniki, nieplanowane poślizgi i pourywane zawieszenia – cała ta pasja, która płynie w moich żyłach, przelana na internetowy blog robiony tak zwyczajnie – po mojemu. Sam praktycznie mieszkam w garażu (tak przynajmniej twierdzi Iza), pałam chorą miłością do manualnych skrzyń biegów, uwielbiam również komiksy z serii Dragon Ball oraz chrupki bekonowe (najlepsze!). Sporo czasu spędzam na zlokalizowanej na poddaszu siłowni gdzie kilka razy w tygodniu bez specjalnego zamysłu przekładam z miejsca na miejsce różne ciężkie rzeczy. Oprócz tego sporo czytam, biegam po górach, eksploruję jaskinie, unikam golenia, trochę gotuję i okazjonalnie śpiewam pod prysznicem piosenki Sinatry. To właśnie ja i moje miejsce w sieci.