Wiecie po czym można poznać, że idzie wiosna ?

Po kolejce na myjni samoobsługowej.

Pierwszy słoneczny dzień i połowa miasta jest sparaliżowana przez pięćdziesięciokilometrową kolejkę ustawiającą się przed wjazdem do myjni. Brakuje tylko wolontariuszy czerwonego krzyża roznoszących wodę w plastikowych butelkach i śmigłowca TVN-u.

Ale nie to jest najgorsze. Przez całą zimę z uporem maniaka myłem swój samochód pomimo świadomości, że za parę chwil znów będzie zmasakrowany przez błoto, brud i gołębiowe naloty dywanowe.

Spadł śnieg – umyłem samochód.
Spadł deszcz – umyłem samochód.
Ciężarówki z budowy obwodnicy nawiozły na drogę błoto – umyłem samochód.
Kot sąsiada urządził sobie libację na dachu mojego BMW – umyłem samochód.
Brook po raz osiemdziesiąty siódmy wyznała miłość Ridżowi – umyłem samochód.

A teraz kiedy zza chmur wyszło słońce, a aura w końcu sprzyja błyszczącym felgom i lakierom jeżdżę upierdzielonym samochodem bo połowa powiatu wpadła na ten sam pomysł, aby w końcu skuć ze swoich pojazdów półmetrową warstwę brudu zbieraną od września ubiegłego roku.

Rząd zamiast reformą OFE powinien zająć się kwestią ulg i udogodnień dla ludzi dbających regularnie o czystość swoich samochodów.

Dostawałbyś platynową kartę z wizerunkiem Jarka uprawniającą Cię do wjazdu poza kolejką na pozłacane stanowisko znajdujące się obowiązkowo na każdej myjni samoobsługowej. W końcu jeżdżąc zawsze czystym samochodem sprawiasz wrażenie szczęśliwego i żyjącego w dostatku, a tym samym wspierasz proces przemiany Polski w Irlandię czy jakąś tam inną republikę Afryki.

W sumie mnie to jeszcze nie boli tak bardzo, ponieważ zawsze mam podjazd, wiaderko, wąż ogrodowy i 2 paczki mrożonych brokułów w lodówce, ale pomyślcie jaką frustrację muszą czuć mieszkańcy osiedli i blokowisk pozbawieni tego udogodnienia. Oni nie mogą na widok kolejki sięgającej gdzieś pod Sochaczew po prostu wrócić do domu i po gimnastykować się z wiadrem i gąbką w dłoni.

Ale pójdźmy dalej – zawsze zatrważało mnie jak wielkie ilości pieniędzy kobiety są skłonne wydawać na różnego rodzaju kosmetyki mające zmylić bądź oszukać potencjalnych przedstawicieli płci przeciwnej i umożliwić podstępnym kobietom ich schwytanie.

Takie działania pomimo, że same w sobie są nieetyczne i sprzeczne z postanowieniami helsińskiej fundacji praw człowieka to na dokładkę kosztują tyle pieniędzy, że rząd mógłby wypełniać banknotami dziury w ulicach i jeszcze by zostało na odszkodowania dla rodzin ofiar katastrofy w Smoleńsku.

Do tej pory uważałem to za rozrzutność i niegospodarność.

Lecz zmieniłem zdanie kiedy przyszło mi uzupełnić zapasy kosmetyków dla moich samochodów.

Kiedy Pani w niebieskim fartuchu stojąca przy kasie podała mi kwotę do zapłaty trzykrotnie straciłem przytomność.

Mój zestaw i tak jest stosunkowo ubogi – składa się na niego szampon do mycia, wosk, środek do czyszczenia felg, czernidło do opon, preparat do odświeżania tapicerki i stary dobry przyjaciel właścicieli komisów samochodowych – wujek Plak. Wszystko byłoby ok, ale ze względu na fakt, że posiadam kilka samochodów zużycie tych wszystkich środków jest kilka razy szybsze niż u przeciętnego fana czystych opon. Boże, ja nie wydaję tyle na swoje kosmetyki co na te szampony i inne wynalazki dla mojego BMW czy escorta.

A teraz czeka nas najgorszy okres – czas błota, kurzu, deszczu i zmasowanych kampanii reklamowych majonezu winiary.

W zasadzie mógłbym sobie w tym okresie odpuścić to pedantyczne podejście do samochodu. Zauważyłem jednak pewną regularność:

Dbasz o samochód – samochód Cię lubi.
Nie dbasz o samochód – samochód urwie Ci głowę, zgwałci Twoje zwłoki, a potem zamorduje Twojego kota.

Może się to wydawać śmieszne, ale kiedy parę dni temu zostawiłem BMW pod opiekę mojej piękniejszej połówce, w ciągu dwóch dni zepsuł się zamek w drzwiach, odpadła z nich tapicerka, a przedni lewy halogen wybrał się na wycieczkę krajoznawczą.

Co ciekawe nic podobnego nie zdarzyło się mi w przeciągu ostatnich 5 lat i podejrzewam, że jest to spowodowane właśnie moim obsesyjnym myciem i rozpieszczaniem bolidów.

Także nie czytajcie bezsensownych wpisów na jakimś poradzieckim blogu, tylko bierzcie gąbki, wiaderka i zimne piwo w dłoń i do roboty…
 

1 Komentarz

  1. pandrajwer 19 listopada 2017 o 22:46

    Czysty samochód to bezawaryjny samochód?
    Idę wywoskować swój, w końcu idzie zima, sól, śmierć, korozja i poślizgi. Przyda się go zabezpieczyć :D

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.