Jak zapowiadałem już jakiś czas temu, na przełomie czerwca i lipca wspólnie z Izą znalazłem się w Poznaniu na imprezie o wiele mówiącej nazwie Gran Turismo Polonia. Korzystając z tego, że wykupiłem dla prentkiego zdecydowanie za duży hosting (tak to już jest kiedy na matematyce człowiek zamiast uczyć się liczyć, całą swoją uwagę skupia na stringach siedzącej przed nim koleżanki) postanowiłem podzielić się z Wami zawierającą sporo zdjęć relacją z tego eventu.

I teraz tak – ponieważ o tym co wydarzyło się pierwszego dnia na ulicy Hlonda wie chyba każdy kto posiada w domu telewizor, postanowiłem olać ten szeroko omawiany wątek i skupić się na tematach, o których „eksperci” z różnej maści programów informacyjnych na całe szczęście nie próbowali się wypowiadać.

Będzie zatem o pośladkach skąpo odzianych hostess w marynarskich szortach, spotkaniu z austriackim odpowiednikiem Dwayne’a „The Rock” Johnsona oraz trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Tor Poznań w chwili kiedy byłem zajęty kontemplowaniem kruchego bytu siedzącej na ścianie toi-toia biedronki.

Pozwólcie jednak, że zacznę od początku…

Do Poznania dotarliśmy z Izą w niedzielę około godziny 14:00. Oczywiście, ponieważ coś takiego jak zapisanie adresu zarezerwowanego hotelu zdecydowanie wykracza poza moje możliwości planowania, w ciągu kolejnych dwóch godzin około sześćset razy przejeżdżaliśmy przez to samo skrzyżowanie. W różnych kierunkach.

Raz chyba nawet tyłem.

W końcu, dzięki wrodzonemu instynktowi i świetnej orientacji w terenie (przypadkiem skręciłem w krzaki żeby się odlać) udało mi się trafić na nasz hotel (to było gdzieś w tej dżungli obok jeziora maltańskiego). Czym prędzej zrzuciliśmy więc do pokoju cały zapas chrupek i alkoholu po czym już pieszo ruszyliśmy w kierunku ulicy Hlonda. Jeszcze zanim dotarliśmy do zamkniętego odcinka, zaczęli pojawiać się pierwszy uczestnicy GTP

Przypadkiem udało nam się również przyłapać przechadzającego się invitro Kapitana Kirka ze Star Treka

Cwaniak założył ciemne okulary ale nie ze mną takie numery.

I teraz tak – ponieważ w ustawionej obok toru budce z kebabem udało mi się zwędzić dwóm reporterom zawieszki z napisem „media”, wspólnie z Izą mogłem przechadzać się po całym terenie imprezy i udawać, że mam jakiekolwiek pojęcie na temat obsługi wiszącego na mojej szyi wielkiego aparatu (dzięki Lookas!).

Szło mi nawet całkiem nieźle do chwili kiedy jakaś babka z TVP zwróciła mi uwagę, że robiąc zdjęcia powinienem zdjąć tę zaślepkę z obiektywu.

Szlag….

W każdym bądź razie pomimo absolutnego antytalentu udało mi się zrobić nieco zdjęć. Tak wyglądała więc ulica Hlonda kiedy odwracałem się w prawo

tak w lewo

A takie widoki miałem na wprost

Wśród ciekawszych samochodów, które udało mi się upolować warto wymienić Aventadora

Znanego z tegorocznej edycji Gumball Spidera

(tak – na drugim planie stoi ta nieszczęsna żółta Toyota)
I udające Hondę Civic Gallardo

W oczy rzucała się również zaparkowana w tłumie Ultima GTR

I lustrzane M5, które wbrew pozorom było w czołówce jeśli chodzi o wymiatanie drugiego dnia na torze

Co prawda niedziela była zaledwie prologiem, ale powiem szczerze, że od urodzaju tych wszystkich supersamochodów momentami aż kręciło mi się w głowie… Tylu Ferrari w jednym miejscu nie mają chyba nawet w Abu Dabi, a ja nie dość, że łaziłem sobie wśród nich niczym jakiś burżuj szejk z Sochaczewa to na dokładkę mogłem bajerować cycate małolaty stojące za barierkami, że to białe 599 należy do mnie.

Miałbym większe branie niż Justin Bóber gdyby ten szwed nie wrócił wtedy z kebaba i nie odjechał moim Ferrari.

To naprawdę niesamowite mieć wokół tyle rewelacyjnych samochodów wywodzących się z grupy mechanicznej arystokracji. Szybkich, jednak nie na ten garażowy sposób polegający na zamontowaniu wielkiego silnika do małego autka nie kosztującego więcej niż komplet dobrej jakości wycieraczek.

To dwunastocylindrowe odpowiedniki Daniela Craiga i Angeliny Jolie – eleganckie, szybkie i szalenie niebezpieczne. Nieco wyniosłe, z pozoru niedostępne, kuszące jednak każdym spojrzeniem i najmniejszym uchyleniem przepustnicy.

A najlepsze w tym wszystkim było to, że mogłem ot tak podejść sobie do Ferrangeliny i bez obciachu pomacać ją po cyckach.

Mniam.

Swoją drogą, spójrzcie na powyższe foto – minister finansów to jednak cwaniak. Widział skubany gdzie ten fotoradar ustawić…

Warto też zaznaczyć, że oprócz tak niekwestionowanych supersamochodów jak Lambo czy Ferrari, pojawiło się również sporo bardziej „przyziemnych” modeli (przyziemnych nie znaczy jednak kiepskich)

mówcie co chcecie, ale to co miał pod maską ten RX-7 to czyste porno

Na imprezie pojawił się też Hardkorowy Koksu

I Maciek Polody ze swoim sexem wyposażonym w niezwykle bajeranckie lusterka

A jeśli już o lusterkach mowa – spójrzcie i powiedzcie, jak tu nie kochać Włochów

Kiedy będę stary i nudny będę też opowiadał wnukom jak to dawno dawno temu na Gran Turismo Polonia w 2013 oberwałem w zęby kawałkami bieżnika z Ferrari 458;}

Mam nawet dowody na istnienie UFO

Niestety „Fakt” nie wyraził zainteresowania argumentując, że mają już temat dnia (jakaś kobieta z Radomia twierdzi, że wczoraj obrała ziemniaki na obiad).

I teraz tak – ponieważ w wyniku wypadku niedzielna część Gran Turismo skończyła się zdecydowanie przedwcześnie, musieliśmy znaleźć sobie z Izą jakieś absorbujące zajęcie na wieczór. Padło więc na piwo, shoarmę i wycieczkę wokół jeziora maltańskiego (było też poznawanie okolicznych stacji benzynowych i inne fajne rzeczy, ale o tym lepiej nie wspominać). Tak więc gdy dzień dobiegał już końca, zostawiliśmy BMW na hotelowym parkingu

i ruszyliśmy w kierunku położonej na drugim brzegu restauracji. Jedno Wam powiem – Poznań wymiata. Jezioro i okolica przypominają mi trochę Podbeskidzie ale w przeciwieństwie do południa, tutaj da się dojechać tramwajem. Poza tym nawet „Słoneczny Partol” nie miał tylu fajnych lasek na rolkach.

Spotkaliśmy też sympatycznie wyglądające kaczki, jednak po tym jak przypadkiem zobaczyłem na MTV teledysk grupy Bingo Players, stwierdziłem, że zaczepianie ich nie jest raczej najlepszym pomysłem.

Podsumowując – jak wspominałem, pierwszego dnia z powodu tej żółtej Toyoty impreza skończyła się zdecydowanie zbyt wcześnie. A szkoda, bo już sama możliwość zobaczenia w jednym miejscu tylu czterokołowych idoli wprost z okładek kolorowych gazet to nie lada wydarzenie. Nie wiem też czy wszyscy o tym wiedzą (W większości wypadków media sugeorwały, że cała impreza polegała na kręceniu się Porsche po parkingu pod biedronką) ale event na ulicy Hlonda miał być wyłącznie ukłonem w stronę mieszkańców i widowni. Tak naprawdę główna część Gran Turismo odbywała się bowiem przez kolejne trzy dni na zamkniętym dla widzów torze Poznań.

I tam też byliśmy.

O tym jednak będzie nieco później.

Póki co walczę z depresją. Po nasłuchaniu się tylu wyjących silników o mocach rzędu kilkuset koni tylko mój Eisenmann trzyma jeszcze w kupie moją psychikę.

Ibizy to nawet nie odpalam bo się załamię…

Pozdrawiam,

Tommy

16 Komentarzy

  1. Rafał ;] 10 lipca 2013 o 19:22

    Jak zwykle artykuł świetny, ale moim zdaniem i tak te auta stoją w cieniu tego pięknego auta na ostatnim zdjęciu i nie jest to jakaś krytyka, Boże broń jestem fanem BMW i to też nie za takich nowych i uważam że E36 to na prawde kawał dobrego auta.

    Pozdrawiam Rafał bmw3er

    1. maxo 10 lipca 2013 o 22:34

      Blogo, to Ty? ;)

        1. Tommy 11 lipca 2013 o 07:40

          Gdyby Blogo napisał mi coś tak pochwalnego (a na dokładkę na temat E36) to uznałbym, że albo pił płyn do chłodnic albo najadł się wkładów z katalizatora ;}

          1. Szczypior 11 lipca 2013 o 15:29

            Tenp płyn do chłodnic to jeszcze zużyty by musiał być, żeby na Bloga podziałał(nie polecam, gorzkie gówno). 

             

            Tommy, ładuj R6 do bordowej i nie będziesz miał co narzekać ;)

            1. Tommy 11 lipca 2013 o 15:34

              Robię co mogę, tylko powoli mi rąk brakuje :} Swoją drogą – uwierz mi, że po nasłuchaniu się tylu GTR-ów i innych wynalazków nawet swap na 2.8 wydaje się jakąś nieudolną pomyłką ;}

  2. szarak 11 lipca 2013 o 12:56

    Tommy, czy mi się wydaje czy te dziewczyny na 5 zdjęciu uśmiechają się tak zalotnie do ciebie? :P

  3. Krauzer 12 lipca 2013 o 07:43

    pewnie ten szwed z ferrary stał za nim :P Tommy – impreza zajebista! szkoda że tak daleko mam do poznania :/

  4. Autoaid.pl 12 lipca 2013 o 15:30

    Witam. 6 fotka to chyba Koenigsegg a nie toyota :) 

    1. ffresh 12 lipca 2013 o 18:03

      Nie załapałeś, przeczytaj dalej opis Gallardo ;)

      1. Tommy 16 lipca 2013 o 07:31

        Szlag, a ja przez cały czas byłem przekonany, że to po prostu stuningowana corolla :}

  5. Anonim 15 lipca 2013 o 02:06

    Nareszcie w Polsce można zobaczyć fajne auta podczas imprez na poziomie;) Ja jeszcze czekam tylko na Dub it w Kielcach 20 i 21 lipca. Po zeszłorocznym starcie jestem bardzo ciekawy jak wyjdzie w tym. Tym bardziej, że bedzie pokaz drifru i mozliwośc przejazdu drift taxi

    1. Panek_Franek 15 lipca 2013 o 22:03

      To błyszczące M5 rządzi! btw – jest możliwość kupna biletów żeby wejść też na tor?

      1. Tommy 16 lipca 2013 o 07:30

        Z tego co wiem to niestety się nie da – trzeba mieć akredytację.

  6. Waldek 23 lipca 2013 o 09:47

    W końcu normalna relacja…. coś więcej niż w TVN24… szkoda, że nie udało mi się dotrzec.

    1. Tommy 23 lipca 2013 o 15:29

      Lada dzień dorzucę jeszcze relację z Toru Poznań – tam było w mojej ocenie zdecydowanie ciekawiej niż pierwszego dnia.

      Poza tym za rok z pewnością znów wybieram się do Poznania – może będzie okazja się spotkać (przydałaby mi się ktoś do pomocy, bo sam nie przerzucę tego silnika przez ogrodzenie)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.