Prentki Blog Motoryzacyjny - Faceci mają łatwiej - Prentki Blog Motoryzacyjny
13160
post-template-default,single,single-post,postid-13160,single-format-standard,no_animation,essb-7.4

Faceci mają łatwiej

Obserwując jak Iza przed dobre pół godziny bezskutecznie próbuje znaleźć satysfakcjonującą ją korelację między kolorem czterdziestej z rzędu pary spodni, a wiszącą na drzwiach szafy koronkową bluzką (z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu nie mogła wybrać innej – z tego co udało mi się ustalić miało to jakiś związek z włosami), doszedłem do wniosku, że my to jednak kurde mamy w życiu łatwiej.

My, w sensie mężczyźni.

No bo zobaczcie sami – ja w przeciwieństwie do Izy kompletnie nie przejmuję się swoją garderobą. Każdego dnia zakładam na siebie pierwszą rzecz, którą w trybie porannego otępienia i niedowładu wymacam ręką wewnątrz szafy.

Zwykle są to stare dżinsy i ciemna koszulka bez nadruku – bo tak się składa, że 90% mojej szafy to stare dżinsy i ciemne koszulki bez nadruku.

To z resztą kolejny spory atut bycia mężczyzną – nawet kiedy ilość ciemnych koszulek bez nadruku znajdujących się w mojej szafie spadnie do poziomu krytycznego, a ja stanę przed koniecznością odbycia tej przepełnionej bólem i cierpieniem drogi krzyżowej, którą kobiety zwykły żartobliwie nazywać „szopingiem”, wystarczy, że wpadnę do położonego najbliżej parkingu sklepu z ubraniami i starając się oddychać głęboko kupię kilka najtańszych, ciemnych koszulek w rozmiarze L.

To jest genialne bo praktycznie każdy sklep takie ma.

Raz nawet udało mi się kupić kilka sztuk w Tesco kiedy wpadłem tam na szybko po płyn do spryskiwaczy. Ponieważ należę do tej części społeczeństwa, która rozróżnia tylko 16 kolorów, to chcąc kupić jakieś ubranie, w przeciwieństwie do osobników 32-bitowych nie muszę przez kilka godzin dymać po centrum handlowym taszcząc w torebce 4000 kart rabatowych i zastanawiać się czy coś kosztującego 200 złotych i wyglądającego jak połączenie firanki z fikuśnym obrusem będzie pasowało do kupionych przeze mnie chwilę wcześniej skarpetek.

Bo skarpetki kupuję według tego samego klucza co koszulki.

Idąc dalej – z tego co zauważyłem kobiety posiadają cholernie rozbudowany i złożony system relacji łączących je z innymi kobietami. W dodatku cały ten skomplikowany system nie ma sensu. To trochę jak internet, tyle, że zepsuty, a na dokładkę zamiast porno i zdjęć z kotami są tam głównie piosenki Korteza, seriale na HBO, Dorota Szelągowska i przepisy na ciasto z galaretką. W efekcie typowa, kobieca rozmowa telefoniczna z koleżanką z pracy trwa około siedmiu godzin.

Zastanawiałem się o czym można rozmawiać przez tyle czasu i udało mi się ustalić, że kobiety wykorzystują najwyraźniej ten sam system co Google i Facebook –  najpierw zapisują w pamięci absolutnie wszystkie usłyszane danego dnia rozmowy i wypowiedzi, a następnie dzwonią do siebie i w przerwach między dyktowaniem sobie przepisów na ciasto z galaretką rozkładają to wszystko na czynniki pierwsze i dokładnie analizują.

Serio panowie – nie macie pojęcia co kobiety są w stanie wywnioskować po tym, w jaki sposób powiedzieliście do kogoś „cześć”.
NIE MACIE.

Dla kontrastu, w ramach eksperymentu próbowałem przypomnieć sobie moją ostatnią, bardziej złożoną konwersację z użyciem telefonu i doszedłem do wniosku, że będzie to chyba SMS o treści „co robisz debilu?”, którego kilka dni temu wysłałem Helmutowi.

Warto dodać, że nasza rozmowa zakończyła się po wymianie dwóch kolejnych wiadomości, z których pierwsza nie nadaje się do analizowania, a druga to „OK”.

Idźmy jednak dalej – nie wiem czy wiecie, ale jestem osobnikiem wybitnie aspołecznym. Kiedy czytacie tego bloga może wydawać się Wam, że na co dzień przypominam nafaszerowanego nutellą i kokainą kochającego wszystko i wszystkich labradora ale prawda jest taka, że zdecydowanie bliżej mi do siedzącego na gałęzi samotnego szympansa, który przez cały dzień rozkręca banany, grzebie w tyłku i od czasu do czasu zrobi śmieszną minę. Odkąd sięgam pamięcią zawsze byłem samotnikiem, a to sprawia, że w przeciwieństwie do Izy zupełnie nie ogarniam jak normalny człowiek powinien zachowywać się w typowych, wymagających znajomości pewnych społecznych reguł sytuacjach.

Po prostu się tego nie nauczyłem bo jako aspołeczna małpa, zamiast rozmawiać z ludźmi wolałem rozkręcać banany.

W efekcie kiedy ktoś mówi do mnie coś, co powinno wywołać u mnie jasno określone emocje, zwykle stoję jak kołek i zastanawiam się czy wyraz twarzy, który właśnie przyjąłem jest adekwatny do sytuacji (warto zaznaczyć, że zwykle nie jest). Iza nie ma z tym najmniejszego problemu bo jest kobietą, ale ja nadaję się do pocieszania czy wzruszania równie dobrze co cegła klinkierowa. Z jednej strony to wada, ale z drugiej dzięki temu nie przejmuję się wieloma sprawami, przez które większość ludzi nie może normalnie spać.

Kolejna sprawa –  jak każdy typowy mężczyzna, mimo daty urodzenia widniejącej w dowodzie wciąż jestem tylko nadwymiarowym dzieckiem.

Mogę więc robić całą masę rzeczy, które u Izy wywołują wstyd i zażenowanie. Jakiś czas temu dla przykładu zabrałem ją na premierę filmu „Dobry dinozaur” i trafiliśmy akurat na zorganizowaną grupę (sądząc po średniej wieku chyba z przedszkola). Przed filmem robili quiz z nagrodami i rozdawali cukierki – obżarłem się wtedy jak świnia, a gdyby nie jeden czterolatek, który szybciej kojarzył fakty to zgarnąłbym jeszcze taką zarąbistą czapkę z diplodokiem.

Mimo że Iza prawie schowała się wtedy pod fotel to ja naprawdę świetnie się bawiłem.

Bycie facetem jest w dechę – serio. Normalnie nie dziwię się, że feministki mają na to takie parcie.


16 Komentarze

Prentki to taki internetowy, pełen starych samochodów garaż ze starym kalendarzem z gołą babą wiszącym na drzwiach. Prentki to styl życia. To tysiące pokonanych kilometrów, noce zarwane w garażu, wymienione silniki, nieplanowane poślizgi i pourywane zawieszenia – cała ta pasja, która płynie w moich żyłach, przelana na internetowy blog robiony tak zwyczajnie – po mojemu. Sam praktycznie mieszkam w garażu (tak przynajmniej twierdzi Iza), pałam chorą miłością do manualnych skrzyń biegów, uwielbiam również komiksy z serii Dragon Ball oraz chrupki bekonowe (najlepsze!). Sporo czasu spędzam na zlokalizowanej na poddaszu siłowni gdzie kilka razy w tygodniu bez specjalnego zamysłu przekładam z miejsca na miejsce różne ciężkie rzeczy. Oprócz tego sporo czytam, biegam po górach, eksploruję jaskinie, unikam golenia, trochę gotuję i okazjonalnie śpiewam pod prysznicem piosenki Sinatry. To właśnie ja i moje miejsce w sieci.