Jakiś czas temu zauważyłem delikatny wyciek płynu chłodniczego pod jedną ze śrub trzymających obudowę termostatu w bordowej. Wiecie – taka większa kropla, która kwalifikowała się do kategorii „może cieknie, a może tylko coś się skropliło i spływa”. Dlatego stwierdziłem, że zajrzę pod maskę za kilka dni i sprawdzę czy ten „wyciek” nadal tam jest. Jeśli będzie to się nim zajmę, jeśli nie – problem sloved.

I dziś muszę stwierdzić, że to był spory błąd.

Wyciek, jak się okazało nie był specjalnie duży (przez prawie dwa tygodnie ze zbiorniczka wyrównawczego ubyło może pół szklanki płynu) jednak bałagan, jakiego narobił pod maską nadawał się już do tego programu w TV, w którym ta dziwna kobieta o kanciastej twarzy molestuje seksualnie parapety za pomocą odzianych w białe rękawiczki rąk.

Co jednak właściwie się wydarzyło – nie wiem czy kojarzycie, ale w silniku M52 obudowa termostatu znajduje się na froncie silnika – bezpośrednio nad wentylatorem chłodnicy i tuż pod krawędzią pokrywy zaworów. Oznacza to, że dostęp do niej jest prosty i bezproblemowy.

To dobrze.

Z drugiej strony jednak płyn, który wycieka spod tej obudowy za sprawą grawitacji kieruje się w dół, prosto w objęcia wspomnianego wcześniej wentylatora. Tak więc zamiast ściekać sobie spokojnie po obudowie rozrządu i zostawiać pod samochodem drobną plamę, trafia na wirujący wentylator, który napierdziela nim po całej komorze jak jakieś napędzane kokainą i czystym szaleństwem tornado.

A to, jak już się zapewne domyślacie niedobrze.

W efekcie więc wyciek, który powinien objawiać się jako ledwie widoczny zaciek, zamienił się w pierdzielony granat odłamkowy, który zafajdał komorę silnika niczym epileptyk z biegunką łazienkę.

Może się Wam wydawać, że to przecież nic takiego – odrobina zabarwionej na różowo wody. O co tyle hałasu. Jeśli jednak weźmiecie pod uwagę, że płyn chłodniczy jest z natury tłusty, a z powodu zawieszonego nisko przodu (i niekompletnego zderzaka) pod maskę bordowej dostało się sporo kurzu i pyłu, to macie już gotowy przepis na taki syf, że głowa boli.

Musiałem zdjąć do prania wygłuszenie maski, filtr pipercrossa wygląda jakby przeleżał miesiąc w rynsztoku, a wszystko co znalazło się w zasięgu rażenia wentylatora pokrywa tłusta warstwa złożona z piachu, kurzu i boryga.

Ma to jednak i swoje dobre strony bo nie ukrywam, że zmobilizowało mnie w końcu do zrobienia pod maską porządków (i przy okazji zajęcia się osłoną dolotu, do której od dawna się przymierzałem).

Wybaczcie mało zdjęć, ale wysrała mi się ładowarka i oszczędzałem aparat (jechał na oparach) ;)

Tak więc, na początek zabrałem się za demontaż całego zafajdanego chłodziwem osprzętu – okablowania, cewek, wentylatora, dolotu, osłon itd.

e36-m52b28-komora-silnika

Tutaj widać trochę jakiego syfu narobił ten wyciek (bliżej wentylatora i na osprzęcie silnika jest tego dużo więcej):

prentki-blog-bmw-porzadki

Tak czy inaczej, z powodu konieczności poczekania na nową uszczelkę mycie komory odłożyłem na później (chcę najpierw zamknąć termostat)i postanowiłem wykorzystać wolny czas na zbudowanie sobie osłony dla otwartego dolotu.

Wygrzebałem więc z szafki pudełko po masce spawalniczej i z pomocą ołówka i nożyczek przygotowałem szablon:

osłona-stożka-e36-m52

Specjalnie nie wpuszczałem się ze ścianką głębiej w komorę silnika – raz, żeby nie znalazła się zbyt blisko gorących elementów, a dwa, żeby nie wyróżniała się zbytnio optycznie zajmując połowę komory.

obudowa-stożka-bmw-328i

Poza tym w ten sposób zachowuję bezproblemowy dostęp do zbiorniczka płynu wspomagania, zaworu spustowego chłodnicy i paru innych elementów, które lubię mieć na oku. Zakładam też, że przy wyprowadzeniu nawiewu spod zderzaka i pozostawieniu fabrycznych wlotów powietrza obok chłodnicy ilość chłodnego powietrza dla filtra powinna być w zupełności wystarczająca i nie będzie mu potrzebne więcej przestrzeni.

Wracając jednak do ścianki – prototyp postanowiłem wykonać z metalu. Nie jest to co prawda zbyt dobry izolator ale przynajmniej będzie solidnie, a w razie czego metalowa zabudowa będzie stanowiła dobrą formę do wykonania odlewu elementu z włókna szklanego, albo węglowego (bo i taką opcję rozważam).

Poza tym od strony silnika chcę wykleić całość ekranem termicznym więc powinno to dać sobie spokojnie radę z blokowaniem ciepła (tym bardziej, że głównie i tak chodzi tu o zablokowanie samego ruchu gorącego powietrza, a nie przewodzenie ciepła).

Tak więc po wstępnych przymiarkach wyszło tak:

stożek-bmw-m52b28

Tutaj uzupełniłem jeszcze brakujący element:

osłona-termiczna-dolotu-bmw-e36

zabudowa-stożka-filtra-stożkowego

Zostało mi teraz dorobienie mocowań i docięcie górnej krawędzi tak, żeby spasowała się dobrze z linią zamkniętej maski (oraz oczywiście zespawanie wszystkiego do kupy, bo obecnie trzyma się tylko na punktach)

Ściankę, przez którą przechodzi przepływomierz chcę wykonać z jakiegoś elastycznego tworzywa zamontowanego na nity, ale do tego dojdę dopiero kiedy będę miał już zamontowaną na sztywno ściankę i dolot. Wewnętrzną stronę pokryję lakierem strukturalnym, a od strony silnika panelem termoizolacyjnym. Na krawędzie trafi elastyczna listwa.

Na razie tyle, działam dalej, dam znać  ;)

32 Komentarze

  1. Heniek 7 maja 2015 o 14:42

    No to teraz musisz z tym pojeździć i sprawdzić jak się spisuje i kto wie… może zawstydzisz niejednego producenta :)

    1. Tommy 7 maja 2015 o 14:45

      Cudów się nie spodziewam (dupohamownia raczej niewiele wykaże), ale liczę przynajmniej na mniej syfu w rejonie stożka i lepsze samopoczucie wynikające ze świadomości, że ta osłona tam jest i coś tam teoretycznie pomaga ;)

  2. zjawa 7 maja 2015 o 14:47

    A powiedz jakie masz odczucia po założeniu stożka, bo internety mówią że nic lepszego niż oem to świat nie widział. Co o tym sądzisz? Może zrobisz porównanie po skończeniu na hamowni?:)

    1. Tommy 7 maja 2015 o 15:04

      Powiem Ci tak – stożek postanowiłem zamontować kiedy przechodziłem na kolektor dolotowy z M50. Opinii na necie była masa i każda inna. Raz ktoś pokazywał wykres po montażu stożka wskazujący na 211 koni, ktoś inny pokazujący ich ledwie 170 .

      Generalnie gównoburza, daje, zabiera i dopalacze.

      Ponieważ jednak moja puszka była połamana to stwierdziłem, że i tak spróbuję (w razie czego zrobiłbym sobie z tego filtra jakąś lampkę nocną albo element scenografii garażowej). Szukając kierowałem się głównie tym jak dany filtr radzi sobie z łapaniem syfu, a nie opiniami o przyrostach (na jakimś amerykańskim forum znalazłem jakieś testy z bibułką i najlepiej wypadł pipercross więc zdecydowałem się na niego).

      Z kolektorem z M50 pojeździłem z 2 miesiące i wróciłem do M52 bo miał jednak w cholerę lepszy dół. Razem z nim przeszedłem na zwykłą puszkę filtra, ale po kolejnym miesiącu przypomniałem sobie o stożku i zamontowałem go dla draki do seryjnego kolektora. I co do przyrostu czy spadku mocy itp. nie odczułem totalnie nic.

      Zero – żadnych zmian.

      Jak jechało, tak jedzie.

      Uznałem więc to za spory sukces bo po odprężeniu dolotu spodziewałem się jednak jakiegoś muła przy ruszaniu, a tymczasem wóz chodził jak wcześniej.

      Powiem Ci jednak, że to co po montażu stożka porobiło się z dźwiękiem silnika – to już jest jakaś absolutna pornografia, harem sułtana i Metallica w złotym okresie.

      Wydech mam oparty na dwóch osobnych liniach (po jednej na każde 3 gary) 2 stalowych katach i przelotowym Eisenmannie (dwie perforowane rury idą na przestrzał równolegle do siebie i wychodzą z drugiej strony puszki) – i wyobraź sobie, że przy pełnym depnięciu dolot bez większego problemu dziada zagłusza.

      Drze się jak rażony prądem grizzly na amfetaminie.

      Powyżej 5000 spod maski dochodzi takie „hooooooonk”, że człowiek odruchowo dostaje erekcji. Barwa dźwięku jest po prostu obłędna – nie jest to jakieś buczenie czy dudnienie tylko taki cholernie fajny, podrasowany i pogłośniony dźwięk pracy R6. Mam wyjęte gopro to może w wolnej chwili nagram to z jakiegoś onboarda.

      1. zjawa 7 maja 2015 o 19:11

        Tommy cholera, przez Ciebie znów odkładam wszystkie inne wydatki łącznie z jedzeniem na później! Kupuję stożek! :D
        Bosz, jak ja go teraz pragnę przez Ciebie:D

          1. zjawa 8 maja 2015 o 21:56

            A jaki masz dokładnie model pipercrossa? Dobierałeś dolot pod pojemność?
            Ja póki co mam b20, ale z tyłu głowy mam mistyka dlatego nie chciałbym się ograniczyć tym filtrem. Wszystko co zmieniam staram się robić już z zapasem, dlatego mam już kompletny wydech b28 (który dał aż 2KM i 3Nm przy okazji:D) czy z filtrem uda sie podobnie?

            1. Tommy 11 maja 2015 o 07:12

              Patrzyłem na dwie rzeczy – średnicę kryzy (m52b28 ma b. dużą średnicę dolotu i niewiele jest modeli, które pasują tu bez kombinowania z redukcjami) oraz na teoretyczny zakres mocy, przy których filtr spokojnie wyrabia (u mnie chyba coś niby do 280KM ale wiadomo jak trzeba do tego podchodzić).

      2. CentrumFelg 8 maja 2015 o 10:13

        No to widzę, że radości co nie miara ze stożka :)

  3. Grzegorz 7 maja 2015 o 15:17

    Czy jest sens, żebym się za coś takiego zabierał? Kiedyś udało mi się podrobić rurę do seata, ale to seat … nie lepiej coś kupić? Jak sądzisz ?

    1. Tommy 8 maja 2015 o 07:52

      Sprecyzuj co masz na myśli – masz dolot zbudowany na filtrze stożkowym i zastanawiasz się nad zrobieniem ścianki, czy może masz seryjny dolot i chodzi Ci o samo przejście na otwarty filtr?

  4. Sobieski 7 maja 2015 o 16:33

    Nagrywaj.
    A jakbyś chciał carbon to coś tam mam.

    1. Tommy 8 maja 2015 o 07:33

      Nakręcę coś przez weekend (dziś powinienem skończyć składać dolot i może wieczorem uda mi się wyjechać).

      Odnośnie carbonu – zanim zacznę rzeźbić w drogim materiale wolałbym podszkolić się trochę na tańszym włóknie szklanym. Póki co kończę wersję metalową – jeśli się sprawdzi to na podstawie jej wymiarów zrobię sobie korytko z płyt mdf i wykorzystam je jako formę do żywicy :)

      1. Spalacz 8 maja 2015 o 12:12

        Ten metal wystarczy obkleić taśmą teflonową i już można wykorzystać jako formę do włókna (tkaniny) szklanej. Nie ma sensu robić nowej formy bo to jest dobre. Chyba, że ma być bardzo ładne wizualnie i wtedy przeszkadzać będą nierówności na tych spawach.

        1. Sobieski 8 maja 2015 o 22:43

          Porzeźbić szpachlą (jak kol wiek to brzmi) wyprowadzić łuki itd.
          Pomalować lakierem i forma jak ta lala.

          1. Tommy 11 maja 2015 o 07:13

            Póki co kończę wersję metalową – zobaczymy jak wyjdzie to na gotowo i czy będzie w ogóle sens bawić się w jakieś laminaty :)

  5. Artur 7 maja 2015 o 19:19

    Czytam Twój blog od jakiegoś czasu i zazdroszczę Ci, Twoje pomysły są super ten cały blog!!! jestem członkiem klubu tego samego co Ty z tym że ja jestem tam zwykłym pionkiem. Zoszczę Ci tego że masz garaż, wiele bym zrobił w swojej… jeżdżę e91 i mam trochę rzeczy do zrobienia lecz nie mam gdzie…

    1. Tommy 8 maja 2015 o 07:50

      Siemasz Artur,

      w tym klubie również jestem tylko zwykłym pionkiem (co najwyżej jakimś koniem :v )

      Co do dłubania – za chęć wsadzenia łap pod maskę e91 masz już u mnie dużego plusa :) Garaż zaś, to tak naprawdę tylko kawałek zamkniętej przestrzeni – przez długi czas bawiłem się przy samochodach mając tylko walizkę z narzędziami, karimatkę i kawałek podjazdu – i też się dało więc się nie łam. Od czegoś trzeba zacząć ;)

      1. Artur 8 maja 2015 o 18:24

        Co do elektroniki w moim samochodzie to czarna magia, ale z tych rzeczy co mam do zrobienia to ogarnę sam no może nie do końca ale z osobą nadzorującą.Dokładniej dokucza kompresor klimy (wyje) i luz w układzie kierowniczym, prawdopodobnie krzyżak lub przekładnia…
        Nie mam sprzętu ani narzędzi i czarna dupa…

        1. Szczypior 10 maja 2015 o 09:36

          Co do narzędzi- ja kupiłem walizkę blisko 100-elementową w Lidlu za 160zł. Jak na razie się spisuje, a pełni w domu rolę jedynej takiej, więc służy do wszystkiego- grzebania przy moim Kundlu, przykręcania kibli, rozbieraniu Almery mojej mamuśki. Do tego tylko jakiś tańszy komplet płaskich dorzucić i w 200zł jesteś w stanie się zamknąć (zakładam, że jeżdżąć E91 możesz przełknąć taki wydatek :) ) Nie musi być drogo :)

  6. Łukasz 7 maja 2015 o 19:38

    a tak poza konkursem -jakiej używasz maski spawalniczej?

    1. Tommy 8 maja 2015 o 07:54

      Mam jakiś prosty model samościemniający (ochrona chyba 9-13 DIN) -jest tego pełno na allegro.

      Przy tej ilości spawania, jaką ogarniam spisuje się dobrze.

  7. Adrian 7 maja 2015 o 19:45

    A ja pytanie to mam z innej beczki. Jak poradziłeś sobie z praniem wygłuszenia maski? U mnie lało się zimą ze spryskiwaczy i teraz mam pół wygłuszenia zarzygane na niebiesko a piorąc to nie chcę przy okazji narobić sobie szkód.
    A co do Twojej pracy nad dolotem, to kawał dobrej roboty. Wszystko przemyślane, żeby każdy tak działał jak Ty, a nie drut trytytka i „zrobiłem”.
    Pozdrawiam ;)

    1. Tommy 8 maja 2015 o 07:58

      Przede wszystkim nie przemocz go bo szlag je trafi (jest miękkie i wypełnione jakąś dziwną włókniną. Jak to za mocno zalejesz to może się pozbijać i będzie wisiało potem jak stare majtki).

      Ja zrobiłem to tak – kupiłem płyn do prania tapicerki (jakiś „tapis” w formie spryskiwacza), spryskałem wygłuszenie, odczekałem chwilę, a potem przetarłem całość zwilżoną, miękką szczotką z włosia (taką, jakiej używa się przy pastowaniu butów).

      Przeleciałem tak całość 2x i po wyschnięciu przeodkurzałem jeszcze delikatnie, żeby pozbierać to co się zmechaciło i wylazło podczas szczotkowania.

      Efekt jest ok.

      1. Adrian 11 maja 2015 o 00:34

        Dzięki wielkie, ja chciałem to taka szczotką do rąk potraktować, ale chyba tylko bym to zniszczył. Dzięki wielkie ;)
        Pozdrawiam!

  8. Paweł 8 maja 2015 o 08:58

    Co wiesz na temat „odlewów” z włókna szklanego? Mam do odbudowania część zderzka(uszkodzona prawa strona, lewa jest ok) z włókna szklanego, a schody zaczynają się już na zrobieniu jakiejś formy. Drugi problem to nawiązanie do reszty konstrukcji, tak, żeby łączenie wytrzymało.
    Internety zasypują dużą ilością szczątkowych informacji. Może Ty trafiłeś na jakiś materiał godny polecenia?

    1. Tommy 8 maja 2015 o 09:03

      masz może zdjęcie tego uszkodzenia? Technologia zależy w dużej mierze od tego jak jest to pęknięte i jaki jest dostęp do miejsca naprawy od obu stron.

      1. Paweł 8 maja 2015 o 09:21

        Poszły zdjęcia na maila ;)

  9. Darosz 8 maja 2015 o 12:06

    Często tak sobie wesoło spawasz przy akumulatorze?:D Mam nadzieje, że korki były pozamykane :P

    1. Tommy 8 maja 2015 o 17:47

      Akumulator stoi na stole garażowym i się doładowuje ;)

      w M52B28 akumulator jest w bagażniku, nie pod maską – pewnie zmyliła Cię osłona, która została po 1.8 ;)

    2. Marcin 8 maja 2015 o 23:41

      Centra futura ma zgrzaną na stałe obudowe labiryntową zamiast korków dających dostęp do cel,można palić przy takim akumulatorze ognisko podczas ładowania,najwyżej huknie wodór jaki sie wydobywa z jednego z dwóch otworów po bokach akumulatora :)

  10. wod2u 11 maja 2015 o 16:20

    Bardzo jestem ciekaw, jak zachowywałby się samochód na seryjnej puszce/obudowie filtra ale np z poszerzonym wlotem do samej puszki. Bo generalnie zazwyczaj największe restrykcje/zwężki w dolocie są przed puszką filtra (rezonatory – zmniejszają hałas), a ich eliminacja daje znacznie więcej korzyści niż stożki. Do tego brzmienie też się poprawia, na tym Tommiemu jak widać zależy:P

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.