Kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z czterema kółkami, by móc dokonywać jakichkolwiek prac i modyfikacji w moim samochodzie, potrzebowałem tak naprawdę tylko kilku prostych narzędzi – paru kluczy oczkowych, kilku nasadek, dwóch wkrętaków, kilku snickersów z orzeszkami oraz młotka. Miałem nawet taką swoją ulubioną, łamaną trzynastkę, której używałem do większości prowadzonych przy samochodzie prac.

A to dlatego, bo w tamtych czasach większość śrub i nakrętek używanych w przemyśle motoryzacyjnym była robiona pod klucz numer 13 i nikt nie widział w tym nic złego.

Tymczasem dziś chcąc wymienić chociażby głupi filtr powietrza potrzebne jest Wam około czterdziestu siedmiu kluczy specjalistycznych, które kosztują tyle, że taniej wyszłoby już kupno afrykańskiej kopalni, huty i odlanie ich sobie samemu.

Poza tym dziś, nie wiedzieć czemu wszystkie śruby trzymające elementy silnika to muszą być torxy o rozmiarze pasującym wyłącznie do nasadki, którą zgubiliście w zeszłym tygodniu.

Dam Wam przykład.

Od kliku dni należąca do Izy Ibiza przejawia symptomy samochodowej demencji starczej – trzęsie się jak osika, zrobiła się straszliwie powolna (a weźcie pod uwagę, że nigdy demonem prędkości nie była), a do tego zaczęła puszczać z wydechu wyjątkowo irytujące bąki. Gdyby był to normalny samochód to wystarczyłoby wyczyścić świece, sprawdzić przewody na pompie paliwa, a potem uderzyć dwa razy młotkiem w obudowę rozrządu – i wszystko wróciłoby do normy.

Ponieważ jednak Ibiza to samochód stosunkowo nowoczesny (rocznik 2005 to w moim postrzeganiu osi czasu coś na poziomie reaktora warp ze Star Treka) samo dostanie się do świec przypomina próbę dostania się do swojego fiuta, kiedy macie na sobie rękawice z jednym palcem, bieliznę termoaktywną i zimowy kombinezon z zacinającym się zamkiem. I jesteście pijani. Na samej górze silnika jest wielka jak Syberia pokrywa zintegrowana z filtrem powietrza i termostatem dolotu.

Nie mam pojęcia dlaczego ktoś uznał, że ten wielki pojemnik tupperware wygląda lepiej niż aluminiowa pokrywa zaworów ale na całe szczęście zdjęcie go z silnika nie wymaga zastosowania improwizowanych ładunków wybuchowych i koparkoładowarki.

Wystarczy zrobić szpagat, zaprzeć się lewą nogą o przednią szybę, poparzyć się o osłonę kolektora wydechowego, a potem porządnie szarpnąć i wyrżnąć głową o krawędź maski tak, żeby stracić przytomność i dostać rozległego krwotoku.

Potem musicie już tylko odczepić kilka spinek trzymających przewody instalacji elektrycznej, a następnie wydostać z pokrywy zaworów cewki, które zostały zaprojektowane specjalnie tak, żeby za nic nie dało się ich wydostać z pokrywy zaworów.

Wtedy możecie już wykręcić świece ale i tak nie ma to żadnego znaczenia, bo wszystko wskazuje na to, że zamontowano je tam tylko i wyłącznie dla picu, tak, żeby obserwowani z przeszklonej poczekalni serwisanci w ASO mogli udawać, że robią coś uzasadniającego opiewającą na milion dolarów fakturę za przegląd silnika.

To międzynarodowy spisek i jestem pewien, że jest w niego zamieszany Jurek Owsiak, Bono oraz Reptilianie.

Chodzi o to, że te silniki w ogóle nie spalają benzyny – spalanie wewnętrzne to ściema.

Nowe silniki pracują dzięki magii i promieniowaniu kryptonitu.

Doszedłem do tego wniosku, bo wszystkie racjonalne z punktu mechanika-amatora czynności, które wykonywałem żeby sprawić, by silnik zaczął w końcu normalnie pracować nie przyniosły jakiegokolwiek efektu. Kupiłem nowe świece. Nic. Zdemontowałem i dokładnie wyczyściłem przepustnicę, sprawdziłem działanie potencjometru i złożyłem wszystko na nowych uszczelkach. Sprawdziłem szczelność kolektora dolotowego, wyczyściłem zamontowane w nim czujniki, potraktowałem styki i połączenia specjalnym preparatem.

Nic.

Poprawiłem wszystkie uszczelnienia na układzie wydechowym, założyłem nowe opaski i skręciłem całość z użyciem specjalnej pasty do wydechów.

Nic.

Podmieniłem sondy lambda, sprawdziłem ciśnienie paliwa na listwie, przeszukałem tę plastikową Syberię w poszukiwaniu jakichkolwiek przedmuchów, dziurek i nieszczelności. Sprawdziłem bezpieczniki na akumulatorze, punkty mocowania masy i…. nic.

Podejrzewam, że gość w warsztacie, w którym w ubiegłym tygodniu zostawiałem do wprasowania tuleje wahacza zobaczył wtedy zaparkowaną na podjeździe Ibizę i zrobił jakąś laleczkę voodoo, w którą teraz namiętnie wbija bagnety od oleju.

Pewnie liczy, że w końcu poddam się i podstawię do niego samochód, a wtedy on będzie mógł w teatralny sposób wykręcić świece, powąchać je, a następnie zniknąć na zapleczu, wyjąć bagnet oleju z tyłka pluszowego Seata i wystawić fakturę opiewającą na pół miliona euro.

Doszło już nawet do tego, że wyjąłem z szafki stary kabel OBD i podłączyłem go do komputera tak, żeby Ibiza mogła poserfować sobie trochę po internecie i pooglądać roznegliżowane muscle cary, ale jedyne czego udało mi się dzięki temu dowiedzieć to to, że zamontowane pod deską rozdzielczą Atari odnotowuje jakiś błąd, którego nikt nie jest w stanie sensownie wytłumaczyć.

Poważnie rozważam swap na 2.0 bo w mojej ocenie to na ten moment najlepsze rozwiązanie problemu źle pracującego 1.4.

Pewnie okaże się też, że tańsze niż losowe wymienianie kolejnych podzespołów w nadziei, że w końcu pojawi się jakaś Czarodziejka z Księżyca i zamerda swoją różdżką.

Choć jak się tak chwilę zastanowić to w epoce gender wcale nie wydaje się to aż takim fantasy…

49 Komentarzy

  1. maxx304 13 stycznia 2015 o 15:48

    Tommy, rób swapa – Iza nie zauważy, zamocuj tylko tą plastikową pokrywę od 1.4 :)

    1. Tommy 13 stycznia 2015 o 15:49

      Po co? Myślisz, że ona kiedykolwiek tam zajrzy? ;)

  2. Dominik 13 stycznia 2015 o 16:22

    Wrzuć tam silnik od Cupry. Iza powinna się ucieszyć :)

  3. Kuba 13 stycznia 2015 o 16:55

    Wrzucaj V8!

    1. Tommy 14 stycznia 2015 o 08:21

      To ma za mały bagażnik! ;}

      1. YatzeK 14 stycznia 2015 o 09:23

        Ale i ma też, niepotrzebną jak mniemam. tylną kanapę.

        Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć ;-P

        1. radosuaf 14 stycznia 2015 o 09:26

          Eeeee, V8 FWD… Seems legit :).

  4. MSK 13 stycznia 2015 o 17:02

    Przewody! Przewodów nie wymieniłeś (w tekście). A włoski tuning? Stare dobre przepalenie nie pomaga? W nowym Megane 1.6 czasami pomaga pozbyć się problemu falujących obrotów, gaśnięcia i ogólnego nie działania. Może te nowe to siłą trzeba.

  5. mateusz 13 stycznia 2015 o 17:26

    a może to ten magiczny rozrząd miedzy walkami daje dupy:D

    1. Tommy 13 stycznia 2015 o 20:48

      Rozrząd odpada bo kompresje niezachwiane, a problem na około minutę poprawia wykasowanie błędu z VAG-a (po tym czasie pojawia się znowu, a silnik znów zaczyna swoje dansy)

      1. Jerzy 14 stycznia 2015 o 12:14

        U mnie był czujnik przy wytysku trafiony.

        1. Jerzy 14 stycznia 2015 o 12:14

          podobne objawy

  6. Baju 13 stycznia 2015 o 17:48

    Miałem ten silnik w Golfie, zrobił się całkiem przyjemny jak na swoje 75 kukcyków pony, gdy zdiagnozowaliśmy co mu dolega.

    Zajęło to prawie rok, bo auto było dość ospałe, do 3,5k rpm (myślałem, że to normalne). Do tego doszło wyrzucanie błędu o niskim ciśnieniu oleju poniżej 2 tysięcy obrotów.

    Zrobiłem olej i filtr – zero poprawy,
    wymieniłem pompę oleju – ciśnienie oleju na ciepłym silniku spadło, stara pompa z powrotem,
    rozebrałem i wyczyściłem odmę – nic,
    Dopiero, jak mechanik ściągnął wałki z głowicy, to okazało się, że są wyrobione czopy na jednym wałku i ich gniazda w tej „kanapce” nad głowicą. Luz na milimetr co najmniej. Po wymianie inne auto zupełnie, ciśnienie książkowe :D

    1. Tommy 14 stycznia 2015 o 07:21

      Właśnie u mnie ciśnienia są idealne, silnik ma dopiero 45k przebiegu więc nie powinien wykazywać jakiegoś zużycia (o wymiany oleju i filtrów dbam ja).

      Generalnie nie podejrzewałbym jakiegoś grubego uszkodzenia mechanicznego – bardziej jakaś ukryta nieszczelność, uszkodzone styki albo dołujący okresowo czujnik.

  7. radosuaf 13 stycznia 2015 o 17:50

    Mnie mega pomógł włoski tuning – pi***olnij się A4 (jeśli dobrze kojarzę Twoje miejsce pobytu) do Monachium na browara i będzie git :).

    Poważnie piszę – po przelocie trasy Poznań – Berlin i z powrotem średnie spalanie spadło mi o ponad pół litra – więc pewnie coś tam trzeba było w silniku dopalić.

    1. Tommy 13 stycznia 2015 o 20:47

      Stary – ja mieszkam w okolicy krętych, górskich dróg ;} Ona tak często dostaje w dupę do czerwoności, że jest wypalona bardziej niż bebechy Snoop Doga ;}

      1. radosuaf 13 stycznia 2015 o 20:51

        Ja codziennie dojeżdżam autostradą do roboty ponad 20 km (a w sumie to 35) w jedną stronę – ale to, jak widać, nie wystarczyło… Żeby było śmieszniej, to nawet mi odma przymarzła w zeszłym roku i wywaliło olej przez bagnet. Dopiero >2h przejażdżka działa ;).

        1. Tommy 14 stycznia 2015 o 07:22

          Niedawno dostała ode mnie w tyłek na trasie Bielsko-Zakopane (krętymi, dość szybkimi drogami przez Suchą Beskidzką) więc na starcie wykluczyłem jakieś zatkane katalizatory i inne tego typu zamulenia ;D

  8. Łysy 13 stycznia 2015 o 17:54

    U mnie w M40 pracę silnika zaburzał regulator napięcia. Jego wina ujawniła się gdy zagotowal akumulator. Wcześniej walczyłem z silnikiem krokowym, świecami, kabli etc.

  9. Łysy1303 13 stycznia 2015 o 18:15

    Oczywiście nie twierdze ze to, to. Pisze to jako przykład wpływu elementów, które w pierwszej myśli nie przychodzą do głowy jako źródło awarii.

  10. humanlife 13 stycznia 2015 o 18:43

    Ja bym sprawdzil przewody których jak kolega zauważył nie wymieniłeś bądź też cewki dają w dupe.

  11. Juzek 13 stycznia 2015 o 20:09

    Trzęsie się i puszcza bąki??? Jaki kolor?
    Może warto byłoby kompresję zmierzyć (skoro i tak się do świec dobierałeś)…

    1. Tommy 13 stycznia 2015 o 20:46

      Kompresja książkowa (14,4 – 14,0, rozbieżność 0,4).

      Ewidentnie na wszystkich cylindrach niedopala mieszanki (sadza na świecach i na wylocie z wydechu)

  12. arka 13 stycznia 2015 o 20:37

    Jeżeli ma cewki na świecach to raczej przewodów ww. nie ma co szukać.
    Obstawiam padającą którąś cewkę.

    1. Tommy 13 stycznia 2015 o 20:44

      sęk w tym, że wykasowanie błędu w VAG-u na jakąś minutę rozwiązuje problem (przez ok. minutę silnik pracuje idealnie, po tym czasie znów włącza się mu tryb niewyregulowanego V8).

      Wydaje mi się, że w wypadku walniętej cewki kasowanie błędów na niewiele by się zdało.

  13. matth 13 stycznia 2015 o 22:04

    Lambda albo przepływomierz, to bardzo prosta jednostka. Jeżeli wykluczyłeś świece, a na wszystkich garach wyglądają jednakowo słabo to masz za bogatą mieszankę. Za mieszankę odpowiadają dwa czujniki, ilości powietrza w dolocie oraz potwierdzenie czystości spalin przez lambdę. Oczywiście może to być coś dalszego ale zacząłbym od sprawdzenia tych dwóch – znając problemy silników vag – przepływomierz. Sonde po prostu zmierz miernikiem, wykluczysz ją bez problemu i podmieniania na inną (cholera wie czy sprawną).

    1. Tommy 14 stycznia 2015 o 07:24

      Ten model nie ma przepływomierza (wiem, bo sam szukałem ;D)

      Lambdę będę jeszcze dziś dokładnie mierzył (choć podmieniałem testowo na inną z bliźniaczej, sprawnej ibizy i niczego to nie zmieniło).

      Dziwi mnie jednak to, że oprócz błędu o złym stanie spalin na sensorze o2 nie wywala mi jakiegokolwiek innego uszkodzenia (czujnik, sonda, cewki – cokolwiek!)

  14. Sobieski 13 stycznia 2015 o 23:21

    U mnie w pracy był podobny problem tyle że z gulfem IV 1.4.
    W jego przypadku głównym objawem było to że auto jako tako jechało aż do pewnej prędkości po czym już go totalnie muliło.
    Przyczyną był ujowy czujnik halla.

  15. matth 13 stycznia 2015 o 23:32

    Czujnik Halla odpowiada za pomiar prędkości obr. silnika. Przy jego usterce świece powinny wyglądać ok.

  16. Blogomotive 14 stycznia 2015 o 00:06

    Vanos się zrypał, znam z autopsji. A nie, czekaj, chwileczkę…

  17. Kruszyna 14 stycznia 2015 o 00:37

    Tommy podaj kod błędu z vaga.

    1. Tommy 14 stycznia 2015 o 07:31

      17519 – Oxygen (Lambda) Sensor Regulation: Bank 1: System too Lean P1111

      Z tego co udało mi się wyszukać po zagranicznych forach przyczyny mogą być takie:

      Mass Air Flow Sensors (G70) faulty – wykluczam bo go nie mam.

      Intake Air System faulty/leaking (false Air) – sprawdzony cały dolot

      Fuel Injector(s) faulty – to samo dzieje się na podtlenku LPG więc odpada.

      Insufficient Fuel Delivery – jak wyżej

      Exhaust System leaking – wydech złożony na nowych uszczelnieniach

      Faulty O2 Sensor(s) – podmiana sond (obu) nic nie dała, odczyty w vagu są ok (sprawdzę je dziś jeszcze miernikiem)

      1. Marcin 14 stycznia 2015 o 08:53

        Przepływomierza nie ma ale jest map sensor w dolocie.

        1. Tommy 14 stycznia 2015 o 08:58

          Tak – jest po lewej stronie kolektora. Wyczyściłem gnoja, sprawdziłem szczelność, sam w sobie nie wywalił żadnego błędu. Spróbuję go dziś testowo odpiąć i zobaczę jak silnik zareaguje (czy będzie w ogóle jakaś różnica).

          Nie wiesz może czy i na których blokach w vag-u da się go skontrolować?

          1. Kruszyna 15 stycznia 2015 o 01:37

            Da się go sprawdzić za pomocą multimetru.
            Pomiędzy skrajnymi pinami 1 i 4 na bieg jałowym powinien wskazywać około 0.9v Przy chwilowym maksymalnym obciążeniu około 4v.

            Dane z niego powinny być w 000 ale który kanał i ile powinien pokazywać dla tego silnika nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć.

            Spróbuj zblokować (base settings/nastawy podstawowe) Nie zaszkodzi zerknąć do rozrządu…

  18. rebel 14 stycznia 2015 o 12:29

    Tommy, ja średnio się orientuję w tych nowych wymysłach szatana, ale może to czujnik położenia wału?
    Objawy są chyba raczej osprzętowe. A co Ci powiedziały świece w kwestii składu mieszanki? Ubogo, Bogato czy w sam raz? Może jedna miała inny kolor niż pozostałe? Czytaj – pali na 3?

    1. Tommy 14 stycznia 2015 o 12:36

      Kolor ciemnobury, z lekką domieszką grafitu i szarości w wypadku klasycznego kanonu sadzy na świecach, a także lekko kwaskowaty posmak z wyczuwalną nutką nagaru (rocznik nagaru 2007-2008, wyczuwalny posmak kolektora dolotowego z tworzywa) pozwalają stwierdzić, że mieszanka jest odrobinę zbyt uboga i słabo wyeksponowana.

      Równomierne rozproszenie nalotu w wypadku wszystkich czterech świec, a także brak bezpośrednich szarpnięć w cyklu pracy silnika kierują z kolei uwagę w kierunku raczej niedokładnych dopaleń mieszanki na wszystkich cylindrach aniżeli wypadania któregoś ze wspomnianych przez Ciebie zapłonów w sposób indywidualny i zaburzający pracę całego zespołu napędowego.

  19. Marcin 14 stycznia 2015 o 20:52

    Z tego co się orientuję to w tym modelu już jest pierwsza sonda pięcioprzewodowa z pomiarem temperatury spalin a przepustnica jest w całości sterowana elektronicznie.Po wykasowaniu błędu okres adaptacji sondy do nowych warunków jest o wiele dłuższy niż minuta po której silnik znowu zaczyna szaleć.Ja bym na sam początek wlazł w nastawy podstawowe i wyresetował wszelkie „wyuczone” parametry komputera(komputer gazowy również się na nich opiera więc praca na obu paliwach jest niewłaściwa) oraz koniecznie przeprowadził procedurę adaptacji przepustnicy gdyż to ona w większości odpowiada za stosunek powietrze-paliwo na wolnych obrotach.Dopiero po tych procedurach na nagrzanym silniku można patrzeć jak zachowuje się sonda oraz czujnik temperatury cieczy widziany przez komputer i na bazie tego szukać dalej który element się zużył.W autach jeżdzących n a gazie bardzo często z racji o wiele wyższej temperatury spalin i agresywnego środowiska padają sondy lambda więc może i w tym przypadku ona umarła niemniej w przypadku jej usterki zimny silnik zaraz po rozruchu powinien pracować poprawnie gdyż nie korzysta z sondy zanim nie uzyska ona temperatury pracy.

    1. Tommy 15 stycznia 2015 o 07:18

      Dzięki za pomysły! Będę dziś próbował z przepustnicą, wykasuję nastawy i dam znać czy coś to zmieniło.

  20. Wojtek 15 stycznia 2015 o 13:15

    O co chodzi z tym „złym wyglądem świec”? Ja mam podobne objawy w aucie i muszę przyznać, że nie jest to prosta sprawa. Mój silnik to 1.6 w audi a3 i wiecie co było przyczyną? Niesprawny czujnik pompy wspomagania kierownicy! Po wypięciu wtyczki z niego wszystko wróciło do normy. Niestety nie cieszyłem się sprawnym autem zbyt długo. Teraz identyczne objawy zauważam przy niskich temperaturach. Jeszcze wrócę do tego wpisu, może ktoś coś poradzi w komentarzach ;)

  21. FLEX 16 stycznia 2015 o 02:06

    Wyczyściłeś odme + wezyki z podciśnień ?

    1. Tommy 16 stycznia 2015 o 07:20

      Odmę wykręciłem i przedmuchiwałem kompresorem – nie była jednak prawie w ogóle zabrudzona.

  22. FLEX 23 stycznia 2015 o 08:56

    W zaleznosci od budowy odmy, jezeli ma membrane i ona bedzie uszkodzona to odma nie bedzie pracowac jak powinna, mimo ze pozornie nie wygladała na zabrudzona :)

    1. Tommy 23 stycznia 2015 o 09:01

      Dzięki za cynk – dziś mam jeszcze w planie wymianę oleju więc przy okazji chyba zdemontuję całą odmę i skontroluję jej stan na stole, bo dojście za silnik jest kiepskie. Na pewno nie zaszkodzi jej też porządne mycie.

  23. Julia 27 stycznia 2015 o 17:42

    Bardzo ciekawy blog! Temat notki super ;)

  24. części do kładów 30 listopada 2015 o 14:37

    Laleczka voodoo wymiata :D Jak Ty to robisz, że Twoje wpisy czyta się z takim uśmiechem? :)

  25. tomi 28 sierpnia 2017 o 18:04

    Witam. Tommy I jak zakończyła się sprawa z 17519 ? Mam ten sam problem.
    Pozdrawiam.

    1. Prentki 31 sierpnia 2017 o 08:16

      W sumie trudno jednoznacznie stwierdzić, bo zrobiłem kilka rzeczy ale pomogła kombinacja:

      1. Wymiana sondy lambda (tej pierwszej – tuż za kolektorem)
      2. Wyczyszczenie i uszczelnienie odmy (pod kolektorem dolotowym)

      Zacznij od sprawdzenia pierwszej sondy – u mnie po jej odpięciu na wtyczce była już zauważalna poprawa pracy.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.