Prentki Blog Motoryzacyjny - Ford Escort cabrio Evo 5 – część II
1558
post-template-default,single,single-post,postid-1558,single-format-standard,no_animation

Ford Escort cabrio Evo 5 – część II

Podejrzewam, że nie umknął Wam fakt, iż ostatnio na prentkim pojawia się trochę mniej wpisów. W celu podkolorowania mojego życia miałem powiedzieć, że jest to spowodowane moim udziałem w ściśle tajnej misji odbijania zakładników z rąk Kolumbijskich lesbijek-rebeliantów, ale prawda jest taka, że ostatnio po prostu siedzę w garażu.

Jak wspominałem kilka wpisów temu walczę z odbudową karoserii mojego Escorta cabrio – czas więc na kolejną porcję wieści – udało mi się już rozebrać cały środek oraz tył samochodu. Po tym zabiegu Escort wyglądał mniej więcej tak:

Dobra wiadomość jest taka, że podłoga trzyma się naprawdę bardzo dobrze:

Wykułem trochę wygłuszeń i udało mi się znaleźć jedynie kilka kropek rudego nalotu – zabezpieczę to reaktywnym i lakierem, a potem położę nowe maty bitumiczne.

Podczas rozbiórki samochodu na jaw wyszły także dość specyficzne preferencje poprzedniego właściciela – wygląda na to, że gardzi on tradycyjnymi męskimi bokserkami:

Ale wracając do samego Forda – z podwoziem również nie jest tak źle jak zakładałem:

W zasadzie poza tymi nieszczęsnymi podłużnicami reszta wymaga tylko czyszczenia i potraktowania dobrą chemią. Wygląda na to, że uda mi się też wykorzystać oryginalne mocowania belki (mam tylko do wyjęcia jedną urwaną śrubę) bo nie wyglądają one na uszkodzone przez korozję.

Idąc dalej – ponieważ zamiennik podłużnic jest wykonany z blachy 1,5mm (fabryczna podłużnica ma miejscami nawet 4mm) postanowiłem wykorzystać go po prostu jako zewnętrzne poszycie. Cabrio samo w sobie wymaga mocnego podwozia, a co dopiero w wypadku kiedy jeździ ono na skręconym prawie do oporu gwincie.

Niektórzy wspawują same zamienniki, inni naspawują je na stare, zgnite podłużnice – ponieważ zależy mi na tym, aby to cabrio pojeździło jeszcze trochę lat, postanowiłem zrobić to nieco inaczej.

Wykorzystując nową podłużnicę jako szablon wypełniam ją dodatkowymi elementami z blachy wyprowadzając od razu „parapet” służący do mocowania jej do podłogi bagażnika. Mógłbym po prostu położyć w środku trzy długie pasy blachy (po 1 na każdą płaszczyznę) ale za wszelką cenę uniknąć spawów na zagięciach podłużnicy. Wiadomo, że spawy znacznie obniżają odporność blachy na korozję w efekcie czego po paru latach mogła by ona pękać właśnie na tej mocno pracującej krawędzi.

Poza tym zależy mi na tym aby Essi wyglądał dobrze także z dołu (nie chcę tam zbieraniny łat i dorabianych nakładek)

W skrócie zrobiłem to tak – po dopasowaniu i unieruchomieniu nowej podłużnicy „na gotowo” wykonywałem z tekturki szablony, którymi wyznaczyłem sobie odpowiednią wysokość od końca nowej podłużnicy do podłogi:

W ten sposób mogłem określić dokładnie wysokość wykonania wewnętrznego profilu, dla którego po zdjęciu podłużnicy także przygotowałem szablon:

Potem na jego podstawie wycinałem element z blachy 2mm (optimum w relacji łatwość kształtowania/grubość)

i wyklepywałem go w odpowiedni kształt:

W efekcie podłużnicę wypełniam w ten sposób:

Tę zewnętrzną ściankę będę chciał wzmocnić punktowo blachą 1mm tak, żeby ładnie wsunęła się w fabryczne miejsca montażowe pomiędzy podłogą i nadkolem (nie może być zbyt gruba).

Zastanawiam się jeszcze nad dołożeniem widocznych na fotce kątowników, ale to już było by chyba trochę przegięcie więc raczej sobie odpuszczę ;}

Dziś chcę wypełnić lewą podłużnicę do końca i zobaczyć czy jej ponowne dopasowanie już z parapetami nadal będzie ok. Jeśli nie, będę musiał je ściąć i wykonać połączenie z podłogą dokładanym zewnętrznie pasem blachy.

Elementy wzmocnienia oczywiście wyszlifuję i ponawiercam – przed wspawywaniem zarówno je jak i podłużnicę położę dwuskładnikowym podkładem reaktywnym (oczyszczę potem tylko miejsca spawów). Po wspawaniu podłużnic do środka przez otwory rewizyjne wpuszczę pół cysterny środka do konserwacji profili zamkniętych z 3M.

Z zewnątrz po spawaniu cały goły metal i spawy pokryję również reaktywnym, następnie na łączenia trafi pasta głusząca i na całość baranek novola.

Dalsze wieści są tutaj

Pozdrawiam,

Tommy


7 Komentarze
  • gustaw august - Marzec 12, 2013

    no i jak tu nie lubic Gościa za podejście do roboty :) gdyby tak tusk podchodzil do sprawy to żylibyśmy w Raju :)

  • Szczypior - Marzec 12, 2013

    Tommy, nie kłam, że poprzedniego właściciela, tylko się przyznaj, że Twoje :] 

  • Serdak - Marzec 12, 2013

    myślałeś kiedyś o tym żeby samemu zbudować samochód? pytam poważnie. tzn mam na myśli całe podwozie, np jakąś konstrukcję na bazie rurek do okrycia plastikowymi elementami karoserii (+ do tego wrzucić jakiś silnik który cieszy się Twoim uznaniem) tak żeby powstał lekki samochód sportowy. albo jakiegoś hot roda? 

    • Tommy - Marzec 13, 2013

      O zbudowaniu hotroda myślałem wiele razy, ale póki co jestem na to zdecydowanie za krótki. Brakuje mi miejsca, przydałaby się giętarka do blach i rur i tak dalej i tak dalej… Poza tym dostępność hot-rodowych części jak reflektory, elementy zawieszeń itd jest u nas tragiczna (a nie chciałbym budować bieda-hotroda na zawieszeniu z jakiegoś poloneza ;} 

      Nie wiem też jak to dokładnie wygląda, ale w Polsce raczej nikt nie dopuściłby do ruchu czegoś z odsłoniętymi kołami czy bez dachu i żadnego pałąka.

      Póki co w sferze „todo” zostanę więc chyba przy moim customowym planie na BMW e28 ;}

  • Serdak - Marzec 13, 2013

    rozumiem.

     

    powiem Ci że mi też hotrod strasznie chodzi po głowie, takie małe duże marzenie, kiedyś do zrealizowania. na razie warunki, a przede wszystkim umiejętności, nie pozwalają, ale pewnego dnia… :)

     

    dostępność części u nas faktycznie jest żadna, trzeba sprowadzać z USA, ewentualnie bliżej to z Niemiec, no ale z tym to się już pogodziłem i nie postrzegam jako specjalny problem (ewentualnie finansowy). gorzej właśnie z ruchem ulicznym, ze zdobyciem rejestracji myślę że jakoś dałoby radę, ale w przypadku kontroli drogowej maszyna która dźwiękiem tłucze szyby w oknach, jak wspomniałeś ma odkryte koła, a do tego pluje półmetrowymi płomieniami, mogłaby budzić pewne wątpliwości policjantów…

     

    tak czy siak, pewnego dnia… :)

  • Na takiego kabrioleta, pewnie w czasach nowości nie jedną wyrwał, więc znalezisko nie dziwi :)

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Prentki na instagramie:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie