Jak już kiedyś wspominałem, niedawno ekipa z firmy Shell zorganizowała dla nas event na torze kartingowym w Warszawie.

Od imprezy minęło już co prawda trochę czasu ale w końcu udało mi się przysiąść nad zdjęciami i ogarnąć dla Was pełną relację.

A więc po kolei – w ramach imprezy Shell Helix Challenge wspólnie z innymi blogerami od samochodów mieliśmy okazję przejąć tor na wyłączność i pojeździć sobie trochę we własnym gronie nie przejmując się wyprzedzającymi nas z każdej strony ośmiolatkami w kaskach i strojach kosztujących więcej niż średniej klasy używany samochód.

Innymi słowy Shell zorganizował nam taki mały, kameralny zlot przedstawicieli środowisk petroseksualnych.

Przy okazji mogliśmy też dowiedzieć się trochę o olejach silnikowych bo Shell oddał nam na cały dzień paru swoich ekspertów, których to mogliśmy do woli i całkowicie bezkarnie molestować – zadawać im niewygodne pytania, prosić o wyjaśnienie jakichś intrygujących nas tematów i tak dalej (o tym będzie trochę później):

34

Bo na początek parę słów o samej imprezie.

Jak to mam w zwyczaju, do Warszawy dotarłem ze sporym wyprzedzeniem – miałem więc jeszcze chwilę na to, żeby na spokojnie kupić sobie chrupki i coś do picia. Jeździć mieliśmy na torze F1 Karting i o dziwo znalazłem go bez problemu (pomimo, że czasem zdarza mi się zgubić się we własnej łazience).

I teraz tak – nie wiem to wygląda u Was, ale ja w kwestii kartingu zatrzymałem się gdzieś w połowie lat 90-tych. Gokartem jeździłem może ze trzy razy w życiu, a ostatni raz miał miejsce jakieś dwadzieścia lat temu.

I powiem Wam, że naprawdę sporo się od tamtej pory zmieniło.

Po pierwsze – sam tor. W okolicach roku 1995, nawierzchnia typowego toru kartingowego była po prostu połataną gdzieniegdzie pofabryczną, betonową posadzką. Atrakcję stanowił od biedy kilkunastometrowy, pokryty gumą podest, a bandy robiono z ułożonych na sobie, pomalowanych na biało opon do malucha. Gokarty były rozklekotane, kaski pamiętały jeszcze lata siedemdziesiąte, a czasy mierzono zapisując odczyty ze stopera na zwykłej, szkolnej tablicy – rzadko kiedy zarządzał tym jakiś normalny system z fotokomórką.

Pomyślcie więc jaki przeżyłem szok kiedy zobaczyłem coś takiego:

shell-helix-challenge

 tor

gokart

Wychuchany tor, bariery, monitory, czujniki, wyświetlacze… Z początku czułem się trochę jak neandertalczyk wpuszczony do centrum dowodzenia NASA.

I teraz tak – ściganie obejmowało w sumie trzy przejazdy po kilkanaście okrążeń każdy. Pierwszy przejazd (typowo zapoznawczy), następnie przejazd kwalifikacyjny, w którym trzeba było wykręcić jak najlepszy czas okrążenia i w końcu główny wyścig, w którym to walczyliśmy już nie o najlepszy czas, tylko o to kto pierwszy przekroczy linię mety (o kolejności na prostej startowej decydowały jednak czasy z kwalifikacji).

W sumie zrobiliśmy więc kilkadziesiąt okrążeń i powiem Wam szczerze, że gdyby nie to moje zamiłowanie do przekładania z miejsca na miejsce różnych ciężkich rzeczy to chyba by mi normalnie ręce odpadły.

Od początku jednak – kiedy już wszyscy zainteresowani dostali swoje kaski, przeszliśmy przyspieszone szkolenie. Ja się przekimałem, Rafał sprawdzał co tam na pudelku, a reszta chłopaków swoimi minami wyrażała ogromną radość z informacji, że nie wolno się nawzajem taranować i spychać na ściany:

akcja-shell-helix-blogerzy-motoryzacyjni

Na szczęście szkolenie nie trwało zbyt długo i już po chwili obsługa pozwoliła nam zająć miejsca za kierownicą. Marcin z pozoru zachowywał spokój ale w jego oczach wyraźnie było widać to narastające napięcie:

shell-blogerzy-na-torze-kartingowym

Każdy przygotowywał się do wyścigu inaczej – po jednych widać było luz i pewność siebie:

rafal-przygotowania-do-wyscigu

Po innych sportową złość i determinację:

blogerzy-shell-helix

A Rafał haratał w Pac-Mana:

blogomotive-shell

W końcu jednak skończył i mogliśmy wyjechać na tor by pokonać pierwsze kilkanaście okrążeń:

shell-helix-challenge-wyscig-blogerow

shell-helix-ultra-blogi-motoryzacyjne

shell-helix-prentki-blog-motoryzacyjny

blogo-tor-kartingowy

Przejazdy próbne zdecydowanie zdominowali Marcin i Rafał – nie owijając w bawełnę zdemolowali nas z taką łatwością jakby ścigali się z czterolatkami:

blogomotive-i-spalacz-wyscig

Kiedy zobaczyli tablicę z czasami, Rafał nie ukrywał satysfakcji z dobrego wyniku ale już Marcin był wręcz zdegustowany faktem, jak beznadziejnie jadą wszyscy poza ich dwójką:

blogomotive-i-spalacz

P.S. Chłopaki pewnie mnie zabiją ale po prostu nie mogłem się powstrzymać…  ;)

spalacz-i-blogo-jeden

Wracając jednak do wyścigu – Rafał i Marcin odstawiali to swoje profesjonalne F1, a ja tymczasem metodą prób i błędów uczyłem się w trybie przyspieszonym jak mam prowadzić to zupełnie pozbawione nadsterowności cholerstwo bez wspomagania.

Pomyślcie jaka to trauma – całe życie z tymi głupimi, nieefektownymi poślizgami.

Nawet podczas ścigania się rajdowym 206 na torze w Mikołajkach byłem w tym moim małym, pozbawionym przyczepności i totalnie nadsterownym żywiole. Ustawiałem się do zakrętów hamulcem, wykorzystywałem poślizgi żeby lepiej wpisywać się w szykany, szukałem przyczepności podczas rozpędzania się na wyjściach i tak dalej. Tymczasem tutaj, by mieć jakiekolwiek szanse na uniknięcie totalnej kompromitacji, musiałem w kilka minut nauczyć się jeździć na okrągło bez najdrobniejszego nawet uślizgu.

Mówcie co chcecie, ale dla mnie było to równie naturalne co jedzenie opakowań po tabletkach do zmywarki.

No dobra jeszcze jeden i obiecuję, że to już koniec:

spalacz-i-blogo-2

I wracając do gokartów – dopiero na ostatnich okrążeniach jazd testowych zacząłem jakoś powoli kumać o co chodzi i w rezultacie wykręciłem całkiem znośny, bodajże piąty czas.

shell-helix-challenge-pit-stop

Po minach chłopaków widać komu poszło najlepiej (Albin widząc nierealną wręcz przewagę pierwszej dwójki zastanawiał się czy patrzy w ogóle na dobrą tablicę):

shell-helix-challenge-tommy

Żeby jednak nie przynudzać Was szczegółami z samego wyścigu – w biegu kwalifikacyjnym udało mi się uzyskać drugi czas (pierwszy jak nietrudno się domyślić wykręcił Spalacz). W takiej więc kolejności startowaliśmy w finale. Wyścig nie zapowiadał żadnych rewelacji ale na 3 okrążania od końca, w wyniku niespodziewanego zbiegu okoliczności (przetarta chwilę wcześniej opona, cholernie szybkie wyjście z szykany i odrobina miejsca na wewnętrznej) udało mi się minąć za jednym zamachem zarówno Spalacza jak i gościa, którego ten miał zamiar właśnie dublować.

W efekcie na metę dojechałem pierwszy, drugi był Spalacz, a trzeci Blogomotive.

Jak to bywa w sportach motorowych o wyniku często decyduje nie tylko kierowca ale też zwykłe szczęście – po prostu tym razem ja miałem tego szczęścia trochę więcej niż inni.

Do domu wróciłem więc z własnym, największym tego dnia pucharem z takim oto grawerem:

krul_f1

Reasumując – zabawa serio była przednia. Rewelacyjny tor, wyścig z autorami blogów, które zwykłem czytać i możliwość poznania zakręconej na punkcie olejów ekipy Shella z olejowym guru, Czarkiem na czele.

Generalnie w ciągu dnia dowiedzieliśmy się naprawdę sporo o olejach silnikowych. Czym się różnią, jak się je produkuje, czym właściwie jest baza olejowa… Jak skład oleju wpływa na silnik i jak różnicuje się dodatki w zależności od tego jakie zadania ma spełniać gotowy olej – mnóstwo, naprawdę mnóstwo fajnych informacji na temat, który dotąd wydawał mi się prosty i niespecjalnie skomplikowany.

Oprócz tego dostaliśmy też od Shella dobrany dla naszych silników olej – dla mojego 328i Czarek zalecił Shell Helix Ultra 5W40 i od paru dni jeżdżę już właśnie na nim:
shell-helix
O tym jak się spisuje będę mówił za jakiś czas – póki co podczas wymiany zajrzałem do wnętrza silnika i zrobiłem sporo zdjęć obrazujących jak wygląda on przed przejściem na Helixa.

Dzięki temu za jakiś czas będę mógł obiektywnie ocenić jak dobrany przez Czarka olej poradzi sobie ze smarowaniem i usuwaniem uzbieranych przez lata nagarów oraz szlamu:

silnik-328-nagar-olejowy

Nie ma jakoś specjalnie dużo twardych osadów (najwięcej widać w zakamarkach obudowy vanosa gdzie olej nie ma łatwego dostępu) ale cały silnik jest pokryty taką miękką, ciemną warstwą nalotu – zobaczymy jak nowy olej sobie z nimi poradzi (więcej zdjęć spod pokrywy i z wymiany już wkrótce).

Zabrzmi to pewnie trochę dziwnie, ale w sumie to cieszę się,  że silnik nie jest idealnie czysty – dzięki temu będę mógł przetestować nowy olej w bardziej wymagających warunkach ;)

Powiem Wam też trochę o technologii Shell PurePlus, o współpracy Shella z producentami samochodów (niedawno Shell został oficjalnym dostawcą olejów dla BMW – od jakiegoś czasu więc wszystkie oleje z logiem BMW na butelce są produkowane właśnie w technologii Shell PurePlus) czy o bardzo ciekawych z mojego punktu widzenia związkach marki Shell z motorsportem.

Będzie też trochę zdjęć, poradniki, konkurs i parę innych atrakcji.

Na dziś to tyle.

Niech moc (i moment!) będzie z Wami!

podsufitka

 Dobra, to już serio ostatni raz… ;)

53 Komentarze

  1. Dominik 30 lipca 2015 o 12:20

    Pod tym pierwszym montażem powinien być podpis „Pobierz w HD” :)

    1. Tommy 30 lipca 2015 o 14:10

      Jakim montażem – to nagie fakty!
      Zdjęcia z oficjalnego afterparty

  2. Ramox 30 lipca 2015 o 13:46

    Te fotomontaże po prostu bezbłędne… :D
    Szykuję się na upalanie pod remizą wieczorem, bo jak prentki upalał przez lata i dzięki temu objechał tylu „poważnych ” gości to trzeba się uczyć od najlepszych :)

    1. Tommy 30 lipca 2015 o 14:14

      Czekam na telefon z teamu Ferrari – spakowałem już nawet kapcie i szczoteczkę do zębów

  3. Karol 30 lipca 2015 o 15:04

    Tomy, lecisz w kulki! W poprzednim poście motoryzacja, lifestyle, ale nie było chrupek bekonowych. W tym nawet samochody jakieś udawane! Domagam się składania silnika do Arrancii na 2 komorowym Weberze, piwa i chrupek!

    1. Tommy 30 lipca 2015 o 15:45

      Spokojnie – przeprowadzam teraz sporo operacji analogowo-alkoholowych więc za niedługo będzie na prentkim trochę więcej mechaniki ;) Muszę tylko znaleźć trochę czasu żeby nad materiałami posiedzieć.

  4. Garnier 30 lipca 2015 o 15:04

    Aż się dziwię, że Blogo nie zażądał gokarta na białych felgach :O

  5. Kensey 30 lipca 2015 o 15:13

    Tommy a na jakim oleju jeździłeś dotychczas jeśli można wiedzieć ?:)

    1. Tommy 30 lipca 2015 o 15:25

      Przy swapie na 2.8 nowy silnik zalałem olejem Mobil 1 (10W40). Podobno wcześniej był zalewany Castrolem (podczas swapa pod pokrywą wyglądał tak jak teraz i był generalnie w dobrym stanie – jedynie lekko dzwoni vanos ale to typowa usterka tych silników i nie ma to związku z olejem).

      Na Mobilu zrobił u mnie w sumie 22 000km (z dodatkową zmianą po 10 000km). Ciekaw jestem bardzo jak będzie się sprawował Shell.

      1. Kensey 30 lipca 2015 o 16:26

        Mobil 1 10W40 ? Chyba 5W40 ?? :) ja jeżdżę na Liqui Molly (ten sam silnik) i ciekaw jestem jak wygląda… :)

        Dzięki za odpowiedź!

        1. Tommy 31 lipca 2015 o 07:17

          Wybacz – nie Mobil 1 tylko Mobil 2000 10w40 (jedynka jest chyba u nich zarezerwowana dla „górnej półki”)

          1. radosuaf 31 lipca 2015 o 10:10

            Miałem ten szlam w Peżocie przez kilka lat – w sumie całkiem dawał radę, jak na taką taniochę. Poza zimnym rozruchem w temperaturach <5C, który był masakryczny (ze względu na klasę lepkości) było całkiem OK, ale wymieniam regularnie co 10 tys. km.

            1. Mowad 31 lipca 2015 o 22:15

              Ja mam ten szlam od 6 lat w uturbionym 1.6. moc zwiekszona z 125 do 270KM i lata glownie po torach, w tym po poznaniu. i dziala bez zarzutu. ale fakt ze zmieniam co roku a rocznie robie jakies 2-3tys km :)

              1. Tommy 1 sierpnia 2015 o 08:21

                Ja zrobiłem na nim 22 000 km z wymianą po 10 000 km (te 2k nadrobiłem bo wiedziałem już wtedy, że będę zmieniał na Helixa więc dociągnąłem do serwisu ;)

                Narzekać nie mogę (poza wspomnianym rozruchem – czasem silnik przy mrozach lubił sobie przydzwonić przez chwilę) ale z drugiej strony nie miałem też porównania, bo nie wiem jak pracował ten silnik wcześniej (i w jakich warunkach).

                Zobaczymy jak będzie sprawował się na Helixie 5w40.

                1. radosuaf 3 sierpnia 2015 o 11:24

                  Ja będę w Peżo zalewał teraz 0W-30. Nawet przy 5W jest tak średnio zimą. Z drugiej strony Giulietta z 5W nie ma problemu. 75 nie jeżdżę zimą, to nie wiem :).

                  1. Tommy 3 sierpnia 2015 o 11:29

                    Ja póki co zostanę przy 5w40 zalecanym przez Czarka – zobaczymy jak będzie się spisywał

                    1. radosuaf 3 sierpnia 2015 o 11:48

                      Masz raczej za luźno pasowany silnik, żeby iść w 0W, 5W to moim zdaniem minimum.

  6. radosuaf 30 lipca 2015 o 15:21

    Ładnie ten silnik wygląda. Moim zdaniem Shell tu nic nie wyczyści. O ile się zakładamy? :) Jak przegram, odpalę Ci prywatny numer komórki do Kate Beckinsale, którego obiecałem solennie nikomu nie przekazywać :).

    1. Tommy 30 lipca 2015 o 15:26

      Ja mogę Ci zaoferować co najwyżej telefon do Mariana od spawania aluminium – jeśli Ci pasuje to nie ma sprawy :)

      1. radosuaf 30 lipca 2015 o 15:28

        Możesz mi załatwić Shella Helix Ultra 5W-40 ACEA C3 – 4 litry wystarczą :).

        1. Tommy 31 lipca 2015 o 11:35

          Myślę, że możemy spróbować – zapytam w wolnej chwili czy zorganizują mi w razie czego baniak dla Ciebie ;)

          1. radosuaf 3 sierpnia 2015 o 11:22

            Ultra chyba już nie da rady, ale nawet HX7 ECT może być.

  7. Alonso 30 lipca 2015 o 15:30

    Uśmiałem się z tych przeróbek :D

  8. Kamil 30 lipca 2015 o 17:43

    Jakieś 400 km temu zmieniałem u siebie olej z filtrem na 10w40 motula(+filtr bosh) i sie zastanawiałem czy nie przejść na pełny syntetyk, sporo o tym czytałem ale nie ogarnąłem zbytnio tego. Mógłbyś coś napisać na ten temat? Warto? Silnik ej20 NA (2.0 boxer). Nie oczekuję gotowej odpowiedzi ale chętnie się dowiem gdzie jej szukać bo zdania są różne.

    1. radosuaf 30 lipca 2015 o 20:35

      Najlepsze forum o olejach w sieci to BITOG (Bob is the Oil Guy). Każdy Ci powie, że zawsze warto przejść na syntetyk (tutaj drobna uwaga – jakieś 5% olejów 5W-40 na rynku to syntetyki).

      1. Kamil 30 lipca 2015 o 21:58

        Sprawdziłem to forum o olejach i myślę ,że będę w stanie znaleźć tam coś ciekawego, dziękuję bardzo. :) Jeżeli chodzi o wątpliwości dot. przejścia na syntetyk to pochodziły one z wypowiedzi na temat starszych silników, zapewne wiesz o co chodzi więc nie będę się rozpisywał. Jeżeli chodzi o mój to kompresja jest w porządku, zużycie oleju w normie (jak na boxera), żadnych problemów z nim nie ma. Właśnie stąd mój dylemat. :)

      2. Kubutek 30 lipca 2015 o 22:50

        Mógłbyś rozwinąć te „5% olejów”,bo z tego co ja się uczyłem i podawane jest w tabelach różnych producentów to:
        Rodzaj oleju – Specyfikacja
        Olej mineralny 15W-40, 15W-50
        Olej półsyntetyczny 10W-40
        Olej syntetyczny 0W-30, 0W-40, 5W-30, 5W-40, 5W-50, 10W-60

        Wynika z tego,że olej 5W-40 nie może,niebyć olejem syntetycznym.

        1. Kamil 30 lipca 2015 o 23:07

          continue topic please

          1. Tommy 31 lipca 2015 o 07:41

            Chodzi o to, że zgodnie z definicją olej w pełni syntetyczny powinien składać się głównie z olejów grupy IV i V – a ten wymóg spełnia tylko kilka procent olejów klasy 5W40 (które są okrutnie drogie bo uzyskanie tych klas po prostu kosztuje).

            Większość olejów 5W40 to więc oleje produkowane w technologii syntetycznej (hydrocracking ropy) ale nie w 100% syntetyczne. Dziś jest jednak tak, że wysokiej jakości oleje grup III i III+ mają bardzo zbliżone parametry do syntetyków – dlatego producenci nazywają je syntetycznymi (choć w teorii jak wyżej nimi nie są).

            Takie rozróżnienie klasami (że 15w to minealny, a 0w to syntetyk) w jakimś tam stopniu się sprawdza ale trzeba pamiętać, że np. takie 10w może być zarówno dobrej jakości mineralnym, jak i półsyntetykiem.

            W skrócie – oleje mineralne robi się z ropy naftowej, która ma po prostu dużo zanieczyszczeń (siarki, reaktywnych węglowodorów i innych), których nie da się do końca usunąć – w efekcie więc produkt końcowy nie jest idealnie oczyszczony.

            Oleje syntetyczne powstają z lekkich frakcji ropy naftowej, które na starcie są dużo lepiej uporządkowane strukturalnie, a do tego przechodzą bardziej skomplikowany (i droższy) proces obróbki – wychodzi z tego czystszy i lepszej jakości produkt końcowy.

            Shell z kolei jako jedyny opracował system produkcji oleju bazowego nie z zanieczyszczonej ropy tylko z dużo czystszego gazu ziemnego (technologia Shell PurePlus). Robi więc bazę olejową, która pod względem czystości i parametrów przewyższa znacznie oleje III i III+.

            Generalnie oleje to strasznie rozbudowany temat. W kolejnych wpisach rozwinę mocnej kwestie tych klas i grup oraz metod ich produkcji – w sumie mocno mnie to zaintrygowało (przed poznaniem ludzi z Shella nie miałem pojęcia, że z olejami to takie cuda). Z pomocą ich speców będę też próbował wyjaśniać popularne olejowe mity (że przejście na pełen syntetyk zniszczy Ci silnik, że do starych silników to wszystko jedno co lać itp).
            Będę też tłumaczył jak powinno się dobierać olej, na co warto uważać w eksploatacji i tak dalej – powinno być ciekawie ;)

            1. Kamil 31 lipca 2015 o 08:25

              dzięki za rozpisanie się, z pewnością będę śledził Twoje wpisy. Z chęcią dowiem się co zalać do planowanego 2.0TT+ALS :3

            2. Kubutek 31 lipca 2015 o 23:23

              Nie wiem, czy płacą za reklamę Shell Helixa :P ale zapewne korzyści są.Mój sympatyczny kolega, był ostatnio też na prezentacji i szkoleniu,tylko nie pamiętam czy Liqui Moly, czy innego Motula.Olej był kolory szarego (pokazywał mi ten olej)Zalany nim silnik pracował kika-kilkanaście minut.Po kilku godzinach po zgaszeniu go rozbierali,żeby pokazać,że wszędzie ten olej został (w sensie nie spłynął,tylko tak jakby oblepił wszystko co możliwe do smarowania)Szczegółów nie znam,poza jednym.Jest w ch,,j drogi:))

              1. Tommy 1 sierpnia 2015 o 08:17

                Widzisz – ja kiedyś myślałem, że wszystko ogranicza się właśnie do tego zostającego wszędzie „filmu olejowego”, który kiedyś tak intensywnie reklamowali.

                Okazuje się jednak, że tam jest cała masa innych cholernie istotnych dla silnika kwestii – jak chociażby to jak olej daje się zaciągnąć przez pompę (szczególnie w niskich temperaturach kiedy robi się bardziej glutowaty i nie płynie tak swobodnie).

                Czy to jak smaruje kiedy już uzbiera po kilku tysiącach kilometrów trochę tych nagarów, brudu i osadów ze spalin.

                Jak odprowadza ciepło z denka tłoków i innych mocno rozgrzanych elementów?

                Albo to jak mocno odparowuje (bo też nie miałem pojęcia, że olej paruje i znika w sporych ilościach).

                Będę to wszystko rozpisywał, tylko najpierw sam uczę się jeszcze tych wszystkich rzeczy ;)

        2. radosuaf 31 lipca 2015 o 10:08

          Ta klasyfikacja jest „z czapy” :). Generalnie najpopularniejsze klasy lepkości (5W-30, 5W-40 i 10W-40 są praktycznie w całości obsadzone przez półsyntetyki, ładnie to opisał Prentki poniżej.
          Przykład „taniego” oleju syntetycznego 5W-40: LM Synthoil High Tech. Teraz wystarczy porównać cenę z innym popularnym olejem w tej klasie.

        3. radosuaf 31 lipca 2015 o 10:13

          Generalnie w klasie popularnej jedyny olej, który można podciągnąć pod syntetyk (ok. 60% PAO, jeśli dobrze pamiętam, a wymóg jest 80%, no ale ponad połowa chociaż) to Mobil1 0W-40. Shell Helix Ultra 5W-40 ma również bardzo dobre parametry (dzięki GTL), ale syntetykiem nazwać go nie można.

          1. Kamil 31 lipca 2015 o 15:29

            Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi, przy następnej wymianie oleju z pewnościa wleci pełny syntetyk. :)

            1. radosuaf 31 lipca 2015 o 17:14

              Dodam tylko, że największym producentem PAO na świecie jest firma ExxonMobil Chemical – więc wiadomo, jaki olej się najbardziej opłaca kupować :) – nie jest najlepszy, ale będzie miał najlepszy stosunek jakości do ceny. Mówimy oczywiście o Mobil1, a nie Mobil 2000 czy 3000…

              1. pieklonakolach 1 sierpnia 2015 o 07:45

                Ten stosunek jest najlepszy oczywiście na allegro :P

                1. radosuaf 3 sierpnia 2015 o 11:23

                  Oleje kupuję zawsze u autoryzowanego sprzedawcy.

  9. Kamil 31 lipca 2015 o 05:13

    Piszesz naprawdę dobre artykuły, ale akurat tu przeróbki przebiły wszystko :D

  10. Bebok 31 lipca 2015 o 11:23

    No to teraz Tommy mam dla Ciebie i twoich speców mega wyzwanie! :)
    Mam tą moją Szkarade.
    Silniczek „nowy” bo ma raptem 120 tysięcy. Nie wiem co teraz tam jest wlane ale chcę o niego zadbać i pozbyć się szlamu który na pewno przez 24 lata stania się odłożył.
    Czy polecą mi jakiegoś Shella do zakonserwowania i oczyszczenia tego wszystkiego? Syntetyk o odpowiedniej lepkości nada się? :>

    1. Tommy 31 lipca 2015 o 11:31

      W Warszawie rozmawiałem o tym z Czarkiem z Shella (gość żyje olejami do tego stopnia, że nawet schabowe smaży na 0w30) i stwierdził on wtedy, że Helix świetnie radzi sobie właśnie z wszelkiego rodzaju szlamami i twardymi nagarami (na te drugie potrzebuje więcej czasu ale daje radę je rozpuścić).

      W zasadzie głównie to sprawdzam właśnie na przykładzie bordowej – specjalnie pozrzucałem pokrywy i porobiłem zdjęcia, żeby zobaczyć czy za te dajmy na to 10-20 kkm na Helixie coś się poprawi.

      Daj więcej informacji o tym samochodzie (Marka, model, rok produkcji, wersja silnikowa) – poproszę Czarka żeby coś dopasował (tak w ogóle to za niedługo zrobię wpis o tym jak powinno się dobierać oleje pod dany silnik).

      1. Bebok 31 lipca 2015 o 13:27

        No więc jest to Daihatsu Charade G100 1.0 D, bez turbo, 3 gary, 37 kuni :>
        Rocznik wozu: 1991

        Nie zdziwię się gdyby fabryka przygotowała go na mineralny :P muszę w domu poszukać instrukcji.
        Pytanie czy tak dobry olej nie będzie „za dobry” do takiego padła z początku lat 80 (konstrukcyjnie).

        1. Tommy 31 lipca 2015 o 13:29

          Tak myślałem, że chodzi o ten nowy nabytek ;) Zapytam i dam znać.

        2. radosuaf 31 lipca 2015 o 13:51

          10W-40, bez większego znaczenia, co wlejesz, może być HX7 od Shella, dodaj do tego Archoila AR2300 i zlej po 3 tys. km. Jeśli będzie straszny szlam, czynność można powtórzyć.

          1. Bebok 4 sierpnia 2015 o 08:58

            Kupiłęm. Zaraz wymienię. Co do zlania po 5 tyś… ten tego :D Wg książki i tak powinno się zmieniać co 5 :P Na szczęście z zalaniem filtra wchodzi ~3l więc majątku na tym nie stracę a za raz zobaczę jak to wyjdzie :)

            1. Tommy 4 sierpnia 2015 o 09:02

              Daj znać później jak to wyszło :)

            2. radosuaf 4 sierpnia 2015 o 10:50

              Też jestem ciekaw – u mnie olej wyglądał porażająco, lałem (u mnie akurat do Mobila 2000) przy przebiegu ok. 130 tys. w benzyniaku wolnossącym :).

              1. Bebok 7 sierpnia 2015 o 07:46

                Więc wczoraj zlałem stary mazut. Miał przejechane niby 6 tysięcy, ale chyba był to jakiś najtańszy minerał bo kurde! Po przejechaniu 25km na trasie ekspresowej, ten olej powinien być rzadki jak woda, a on dalej był niczym z butelki.
                Zmieniono filtr, zalano całe 2 litry (!) tego łonego.
                Wróciłem znowu przez dwadzieścia parę km i dziś rano pierwsze co dostrzegłem to że kontrolka gaśnie niemalże od razu, a wcześniej wymagało to nawet kilku sekund działającego silnika. Drugie to znacznie cichsza praca. Ciekawe co spłynie :)

                1. Tommy 7 sierpnia 2015 o 08:02

                  U mnie pierwszym odczuwalnym efektem przejścia na Helixa 5W40 jest właśnie wyciszenie pracy silnika (szczególnie kiedy jest jeszcze zimny) – trudno powiedzieć ile w tym wydajemisie ale w sumie znam ten samochód na tyle dobrze, że chyba jestem w stanie obiektywnie to wyłapać.

                  Zobaczymy co będzie działo się dalej.

  11. Mirek 31 lipca 2015 o 15:19

    Fajny artykuł, a fotki super :)

  12. gokarty 17 września 2015 o 08:49

    szukam toru na gokarty, warszawa byłaby najlepsza. chciałem gdzieś pojeździć z kumplami i znalazłem ten w jankach. polecam

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.