Kolejna porcja wiadomości związanych z odbudową cabrio.

Przede wszystkim na ten moment Escort jest już mobilny i można go od czasu do czasu spotkać na ulicach stolicy Podbeskidzia. Póki co nie odnotowałem żadnych poważniejszych chorób wieku dziecięcego – jedyne co się wydarzyło to odkręcenie się dolnej nakrętki kontrującej gwintu (lewy tył – za słabo dociągnąłem) oraz drobne problemy z nierówną pracą silnika na wolnych obrotach.

O środkach zaradczych będzie jednak trochę później – na razie parę słów o tym co działo się zanim Escort był w stanie samodzielnie opuścić garaż.

Przede wszystkim po poskładaniu tyłu zabrałem się jeszcze za odbudowę przedniego zawieszenia, oraz drobne porządki przy silniku i układzie napędowym. Wiązało się to znów ze zdefraudowaniem części budżetu na parę nowych gratów:

Pojawiły się nowe poduszki skrzyni biegów oraz przedniego zawieszenia, łożysko oporowe, uszczelniacze, uszczelka miski olejowej, serwo hamulcowe, przednie przewody hamulcowe i masa innych drobiazgów. Prace zacząłem oczywiście od demontażu przedniego zawieszenia:

oraz skrzyni biegów i układu hamulcowego:

Po demontażu wszystko trafiło do rozbiórki, czyszczenia i lakierowania:

Odnowiłem też nowy przedni gwint:

I wymieniłem zmęczone życiem uszczelniacze wału i skrzyni biegów oraz uszczelkę miski olejowej:

Jak wspominałem musiałem wymienić na nowe również serwo wspomagania i kolektory siły hamowania – stare wyglądały jakby ktoś wyciągnął je przed chwilą z dna jeziora.

I w końcu – po wielu dniach walki Escort opuścił garaż o własnych siłach (podziękowania dla Piotrka za pomoc w kompletowaniu części, oraz Kanara za wsparcie prasą).

Teraz zostało mi jeszcze mycie i polerowanie ale tak naprawdę po kilku miesiącach spędzonych pod samochodem to już czysta przyjemność. Dotarły do mnie również nowy przepływomierz oraz większa przepustnica z Forda Mondeo mk1. W najbliższych dniach chciałbym odnowić je i zamontować do samochodu, a także skończyć montaż wnętrza.

Jeśli Escort będzie spisywał się bez zarzutu to w najbliższych dniach (po powrocie z Poznania) zabiorę się również za demontaż zielonego E36 i przygotowanie silnika i osprzętu do swapa.

Trzymajcie kciuki – wakacje zapowiadają się w tym roku niezwykle ciekawie.

Pozdrawiam,

Tommy

12 Komentarzy

  1. Baju 24 czerwca 2013 o 17:07

    A coś mówiłeś, że będziesz jeździł zielonym, gdy bordowa będzie miała kurację odmładzającą. Zmana planów, "więcej mocy" już teraz :D ?

    1. Tommy 25 czerwca 2013 o 07:44

      Ponieważ Essi jeździ już o własnych siłach, może on pełnić funkcję codziennego samochodu – tym samym zielona nie jest mi aż tak niezbędna do szczęścia jak początkowo zakładałem. Myślę wyrzucić z niej elementy niezbędne pod swap i zająć się ich odnowieniem (zawias do piaskowania itd). Potem wyrzuciłbym sprzęt z bordowej i odnowił komorę silnika oraz tunel i miejsca mocowania zawieszenia. Mógłbym wtedy zainstalować 2.8 i mając w miarę kompletny samochód na spokojnie zabrać się za remont blacharki oraz lakier nadwozia.

  2. TurboDymoMan 24 czerwca 2013 o 22:44

    bez sensu…,

    lepiej kupić Hyndaia w dieslu z gwarancją na 5 lat niż tak się pocić by potem wyszedł pordzewiały, szpachlowany złom z paroma nowymi "wstawkami", który wygląda jak auto dresa spod remizy:)

    1. Tommy 25 czerwca 2013 o 07:47

      Hyundai nie podkreślałby tak subtelnie zbliżającego się kryzysu wieku średniego, zamiłowania do kiczu i totalnego stylistycznego bezguścia, którymi to się cechuję :}

  3. Stasiek 25 czerwca 2013 o 01:54

    Włączył mi się czepiator i się czepiam – nie "kolektory siły hamowania" tylko korektory siły hamowania…

    Ogólnie trzymam kciuki za projekt bo bardzo podoba mi się podejście do tematu. Nie 50naklejek "pajonier" na szybę tylko zdrowa blacha i dobre zawieszenie…

    Felga, felgą. Ale jak zobaczę do tego dobrą nową oponę to już w ogóle mód spłynie na moje oczy :D

    Pozdrawiam, Stasiek.

  4. Tommy 25 czerwca 2013 o 07:55

    O popatrz, zawsze uważałem, że to kolektor (moje życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej) 

    A odnośnie opon – nie wiem co tam preferujesz w tym swoim specyficznym fetyszu ale mnie się tam te moje opony nawet podobają:}

  5. Piotrek 25 czerwca 2013 o 19:37

    Spoko, problemu niema, coś z Fiesty poleciało do Essiego, coś z Essiego do Fiesty.

    Tak myśle że za jakiś czas w tym roku jeszcze mam nadzieję :D żeby zrobić jakąś foto sesje obu :)

  6. wypozyczgo 15 lipca 2013 o 20:45

    Escort, autko z duszą… Posiadałem dwa, najpierw mk7 1.8TD a potem mk6 1.6 benzyna… milo wspominam :)

  7. sylwo2 10 sierpnia 2013 o 04:27

    hah swietne auto.

    daje ci gwarancje ze jak bedzie zrobiony to bedziesz sie usmiechac od ucha do ucha i da Ci wiele radosci. sam smigam czasem cabrio mx-5 ale to nowka sztuka salonowa wiec nic specjalnego. jak zaczyna padac to zamykasz recznie dach max 2 sekundy gdzies na skrzyzowaniu i jedziesz dalej. 

    tu nie chodzi o rocznik tylko o to ze samochod ma dawac radosc. a jeszcze jak samodzielnie zrobiony to who ho! 

  8. rebel 3 września 2013 o 02:58

    Haha,

    Widzę, że obaj (chyba nie całkiem świadomie) lansujemy teraz modę na 'podkład-look' :) Założe sie, że w sezonie 2014 najbardziej lansiarskie bryki będą latać w podkładzie. "No wiesz, built, not bought'… :)

  9. kali 28 czerwca 2016 o 12:48

    co jest nie tak z lewym reflektorem swiatel drogowych?

    1. Tommy 28 czerwca 2016 o 12:49

      Jest tam zrobiony wlot powietrza do dolotu (diabeł tasmański to maskownica) ;)

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.