Pewnie zauważyliście, że ostatnimi czasy o moim Escorcie było dość cicho. Z powodu dużej ilości rzeczy, które starałem się doprowadzić do końca (remont BMW i Fiesty, lakierowanie Seata Izy, rozpierducha w ogródku i tak dalej) zabrakło w tym wszystkim czasu dla cabrio.

Teraz w każdym bądź razie staram się nadrobić te zaległości.

A więc do rzeczy – Przytargałem do garażu „nową” belkę, zbiornik paliwa (stary nie miał lekko przy tej wysokości zawieszenia) i parę innych elementów, nad którymi już obecnie pracuję.

Sprawiłem sobie też koziołki z prawdziwego zdarzenia ponieważ, jak podejrzewam najbliższe tygodnie będę spędzał głównie pod samochodem

Dotarły do mnie też nowe tylne podłużnice, które wczoraj udało mi się przygotować za pomocą dwóch warstw podkładu epoksydowego

Osłony bębnów, belka oraz zbiornik paliwa otrzymały dwie warstwy podkładu reaktywnego Novola. Zbiornik i osłony wykończyłem następnie emalią renowacyjną w szarym kolorze

 

Bębny hamulcowe otrzymały srebrny lakier wysokotemperaturowy (uprzedzając pytanie – będą tu nowe zaślepki piast – te starocie założyłem tylko w celu osłonięcia ślizgów)

udało mi się też położyć dwie warstwy lakieru na belkę oraz jej mocowania

Co prawda mamy piątek więc za chwilę zabieram swój tyłek na siłownię, ale dzięki chłopakom z firmy RAKO mam już w garażu nowy przedni błotnik oraz reperaturkę wlewu paliwa. Muszę jeszcze zamówić arkusze blachy do poprawek i kilka innych rzeczy, ale w zasadzie mam już prawie wszystko co jest mi potrzebne, żeby wstawić escorta do garażu i zabrać się za dalszą odbudowę.

Więcej informacji już wkrótce.

Pozdrawiam,

Tommy

Zobacz też ciąg dalszy prac nad Escortem: O tutaj.

11 Komentarzy

  1. Grzesiek 22 lutego 2013 o 20:40

    Szacun, Tommy, że ratujesz takiego rdzawca, jakim jest Escort…z drugiej strony, coraz mniej już jest Essich w choćby znośnym stanie, większość na ulicach to różne stadia agonii, a szkoda, bo mimo wszelkich wad (i rdzy) to całkiem fajny samochód jest.

  2. MaxMatt 22 lutego 2013 o 22:19

    Skoro wszystko jest na wierzchu, to dlaczego nie wyśrutować belki i nie ocynkować ogniowo? Podobnie podłużnice.

    BELOS pod nosem, w dodatku ocynk ogniowy jest tani, a zabezpieczenie daje na 50 lat.

    1. Tommy 25 lutego 2013 o 08:05

      Widzisz, cały sens tej zabawy polega na tym, aby taki samochód zbudować samemu. Ja wiem, że mógłbym zawieść to do piaskowania czy śrutowania, potem na przykład do malowania proszkowego i tak dalej, i tak dalej…

      Tylko, że wtedy cały mój wkład w budowę tego staruszka ograniczałby się do przykręcenia paru śrub.

      Nie wiem, może to trochę głupie podejście ale jednak najbardziej cieszy mnie ta świadomość, że całość prac od początku do końca wykonałem samodzielnie.

      Że to ja zrobiłem.

      To naprawdę zajebiste uczucie gdy po tym wszystkim usiądziesz sobie na stercie starych opon, otworzysz piwo i będziesz patrzył na to jeżdżące porno zaparkowane na Twoim podjeździe.

  3. shad 25 lutego 2013 o 13:57

    To trochę dziwne tłumaczenie, bo skoro coś robić to raz, a porządnie.

    Idąc twoim tokiem myślenia: czemu kupiłeś gotowe podłużnice skoro mogłeś je wyspawać samodzielnie od podstaw?

    1. Tommy 25 lutego 2013 o 14:12

      Może popadamy trochę w skrajności (analogicznie – dlaczego po prostu nie oddać całego samochodu do firmy zajmującej się profesjonalną renowacją, która ma dostęp do wszystkich narzędzi i procesów, które zapewniają najlepszą jakość i ochronę).

      Ten samochód nie będzie nigdy stanowił pomnika stojącego na lustrzanych podkładkach na jakimś podmiejskim zlocie miłośników auto politury i ściereczek 3M. Nie czuję potrzeby spuszczania się tu nad śrutowaniem poszczególnych części jak w jakimś hot-rodzie. Żeby miało to sens musiałbym rozebrać go do zera i wypiaskować totalnie wszystko – co mi po niezniszczalnej belce kiedy to po prostu moje cztery kółka, którymi od czasu do czasu dojeżdżam sobie do pracy.

      Obecne zabezpieczenie tych elementów jest w stanie przeżyć cały samochód ze dwa razy.

      Postrzegaj te operacje jako standardową wymianę klocków hamulcowych czy oleju, a nie budowę projektu na pierwsze strony gazet. Ja mam po prostu dobrze zabezpieczone elementy i radość z tego, że całą operację mogłem przeprowadzić we własnym garażu.

      1. shad 25 lutego 2013 o 15:32

        po prostu robiąc podłużnice w escorcie wolałbym to zrobić raz a dobrze. Tak jak piszesz – popadamy w skrajności, z tym że moją skrajność jestem w stanie racjonalnie wytłumaczyć – skoro mam się babrać kilka godzin/dni w garażu pod autem to chce to zrobić raz a dobrze zamiast poprawiać za jakiś czas bo wychodzi rudy.

        1. Tommy 25 lutego 2013 o 15:38

          O podłużnice się nie bój – przygotowanie budy chcę potraktować z najwyższą starannością (choć nie ukrywam, że jednak w zaciszu mojego garażu). Podłużnice są nowe. Dodatkowo zabezpieczyłem je dwoma warstwami podkładu reaktywnego – ten zabieg powtórzę jeszcze po ich wspawaniu więc myślę, że będzie ok.

          Po wycięciu starych podłużnic ocenię stan reszty nadwozia i wtedy będę mógł podjąć decyzje jak to najlepiej ogarnąć. Mam nadzieję, że uda się wytępić rdzę i po zabezpieczeniu naprawionych powierzchni reaktywnym zabezpieczyć wszystkie profile i podłogę chemią od 3M.

          W razie potrzeby będę wymieniał jeszcze inne elementy nadwozia (próg, podłoga). Celem jest po prostu wyeliminowanie całej uszkodzonej blachy.

  4. Toldi 26 lutego 2013 o 23:04

    Normalnie Tommy, prawie Cie zlinczowali :) ale nie łam się: rób swoje :D bo to podejście mi się podoba :D przyjemność daje zrobić coś samemu… Tak jak reno boxera na stolik: mogłem dać do piasku elementy a co zrobiłem? szczotka druciana na wiertarkę i jazda :D i powiem Ci mega zadowolony jest codziennie patrząc na efekty :)

  5. Jarek 27 lutego 2013 o 23:10

    Panowie przecie napisane w pierwszym komentarzu Tommiego…chcę zrobić to sam….szacun za ochotę :)

  6. Bartek 17 października 2013 o 19:05

    Pełen szacunek dla kolegi Tommiego..
    Też mam escorta i mam zamiar sam go rozebrac, wyremontować wszystko co będzie trzeba, a następnie złożyć wszystko do kupy i cieszyć sie w XIX w. z ponad 20-letniego autka.

    Pozdrawiam!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.