Sytuacja wygląda tak – bordowa nadal stoi rozebrana i wszystko wskazuje na to, że raczej nie wróci już do stanu fabrycznego (z mojej perspektywy to akurat bardzo dobrze ale o tym za chwilę). Wonska owszem – sprawdza się całkiem fajnie jako do samochód do miasta czy na zakupy (jeżdżę nią codziennie od listopada i jak dotąd nie próbowałem jeszcze powiesić  się na lusterku przy pomocy linki od ręcznego) ale jeśli chodzi o dłuższe wojaże to jazda nią przypomina trochę próbę pokonania Atlantyku na desce do prasowania.

Dyferencjał ma krótkie przełożenie, nadwozie posiada właściwości aerodynamiczne zrzuconej z ósmego piętra meblościanki, a 90 koni to jednak trochę za mało żeby wyprzedzać tiry i te malutkie Hyundaie bez konieczności planowania tego manewru z dwutygodniowym wyprzedzeniem.

Bo tyle mniej więcej zajmuje w tym wypadku nabranie bezpiecznego rozpędu. Poza tym latem ciężko jest dojechać nią gdziekolwiek tak, żeby po wysiadce nie przypominać kogoś kto właśnie pokonał Saharę na rowerze. Brak klimatyzacji, wloty wentylacyjne tuż obok rozgrzanej maski, czarny lakier i bardzo duża powierzchnia szyb sprawiają, że antyperspiranty i proszek do prania doprowadziłby mnie do bankructwa (za to przez brak wspomagania ręce mam teraz jak u niedźwiedzia – słoiki z ogórkami to otwieram normalnie dwoma palcami. Bohater domu).

A Ibiza to po prostu Ibiza – owszem, Iza bardzo ją lubi ale prawda jest taka, że nieuchronnie zbliża się dzień, w którym zacznie się ona sypać niczym polityka imigracyjna UE.

A ponieważ jak wspomniałem jest to po prostu zwykła Ibiza to bezcelowe i nieopłacalne będzie nieustanne przykręcanie do niej części, które znów z niej odpadły – trzeba będzie po prostu utrzymywać ją w akceptowalnym stanie technicznym i jak to niedawno ujął niedawno Blogomotive „dojeździć”. Najprawdopodobniej zajmie się tym mama Izy bo Ibiza idealnie spełnia się w roli miejsko-parkingowego worka bokserskiego, którego jej potrzeba.

Plan jest zatem następujący – kupujemy Izie „nowy” samochód.

Taki do jazdy na co dzień, którym będzie mogła w komforcie i względnym prestiżu dojechać do pracy albo na siłownię, i którym to w razie potrzeby będziemy mogli wybrać się również w jakąś dłuższą trasę (na zagraniczną wycieczkę do Żywca czy coś).  Chodzi wygodny samochód z sensownym wyposażeniem, ładnym nadwoziem i dwoma uchwytami na kubki.

Co ważne – chcę go serwisować we własnym zakresie więc z automatu odpada wszystko co przypomina telefon, do którego jakiś azjata dla niepoznaki przyczepił cztery kółka.

Poza tym zależy mi na czymś wykonanym z tworzyw, które pod względem jakości są lepsze niż lakierowany styropian do dociepleń, z którego robi się obecnie większość hatchbacków. Odpadają więc praktycznie wszystkie niskobudżetowe modele pokroju Volkswagena Polo czy Opla Corsy.

Wieczorem usiadłem zatem przy laptopie, zaparzyłem sobie kawę i zacząłem na spokojnie przeglądać ogłoszenia – moja uwaga w pierwszej kolejności skupiła się na Alfie Romeo 159 z 3.2 litrowym V6. Ja byłem nią zachwycony ale Iza, która docelowo miałaby nią jeździć stwierdziła, że ma napęd podłączony z niewłaściwej strony samochodu. Okazuje się, że to dla niej bardzo duży problem. Poza tym nie podobała się jej zamontowana nie po środku zderzaka tablica rejestracyjna. Serio – okazuje się, że dla kobiety to może być absolutnie kluczowy argument.

Póki co 159 wyleciało więc z listy z powodu ekscentrycznej ramki (a podobno to ja mam dziwne kryteria jeśli chodzi o wybór auta). Taki sam los spotkał model GT, który również mi się spodobał.

Drugim moim pomysłem było Subaru Impreza WRX – bo ma napęd na cztery koła, pornograficzną ścieżkę dźwiękową i jest jednym z niewielu samochodów, który dobrze wygląda z wielkim spoilerem na tylnej klapie (a ja zawsze chciałem mieć samochód z wielkim spoilerem na tylnej klapie). Tutaj problemem jest jednak dość skomplikowany i drogi w utrzymaniu układ napędowy – nie mam wątpliwości, że Iza mając do dyspozycji Subaru do oporu wykorzystywałaby jego możliwości (nie widzieliście jak potrafi przegonić moje 328i). No i Subaru ma silnik, o którego obsłudze wiem mniej więcej tyle co o grze na flecie poprzecznym (do pewnego stopnia jestem świadomy, w którą stronę się dmucha).

No i największy problem – mając na podjeździe turbodoładowane Subaru z wielkim spoilerem prawie na pewno dość szybko zacząłbym przy nim kombinować.

Wiecie – lepsze hamulce, większe turbo i tak dalej. Nie minęłoby pół  roku, a ja znów potrzebowałbym jakiegoś normalnego samochodu.

A zatem Subaru również odpadło.

W podobny sposób wyeliminowałem kolejne kilka samochodów, aż w końcu nieco zrezygnowany chcąc nie chcąc zacząłem przeglądać oferty dotyczące BMW e46. Jakby na to nie patrzeć modele BMW znam jak własną kieszeń, mam już większość potrzebnych kluczy czy ściągaczy, a społeczność daje mi w zasadzie nieograniczony dostęp do wiedzy, pomocy i części. Poza tym jako niepełnosprytny bloger motoryzacyjny jestem tak bardzo stereotypowy i przewidywalny, że kupno czegoś innego niż kolejne BMW mogłoby niechcący zabić Radosuafa.

Biedak przeglądając internet w poczekalni w serwisie Alfy udławił by się jeszcze niechcący kawą z automatu czy coś.

Wszystko wskazuje więc na to, że moja mała kolekcja powiększy się o egzemplarz kojarzony dotąd głównie ze znanym blogerem modowym z Warszawy, który to zwykł nosić białe skarpetki do czarnych, prasowanych w kantkę spodni.

Jeśli więc uda mi się znaleźć coś sensownego to będę miał na podjeździe e30, e36 oraz e46. Sąsiedzi na bank pomyślą, że otwieram autokomis.

A wracając do bordowej – choć może to się wydawać nieco dziwne, pomimo dość agresywnego setupu jest ona obecne naszym najbardziej „rodzinnym” samochodem. Od czasu do czasu podkrada mi ją Iza (np. gdy akurat ktoś z rodziny zwinie jej niepostrzeżenie Ibizę) i jeździ nią normalnie do biura albo na zakupy. Ja zaś używam jej zarówno jako race-cara jak i jako samochodu „oficjalnego” do wypadów na jakieś imprezy czy nudne spotkania. Poza tym to właśnie bordową zabieramy zawsze na długie weekendy czy wypady na wakacje (głównie ze względu na mocny silnik i wygodne fotele).

Teraz zaś, gdy Iza będzie miała swoje własne BMW (którego na dokładkę będziemy mogli używać do dłuższych podróży) bordowa będzie mogła stać się dużo bardziej bezkompromisowa.

Do tej pory nie chciałem na przykład wyrzucać z niej tylnej kanapy bo od czasu do czasu musiałem zapakować do środka kogoś z rodziny lub przyjaciół. Teraz awaryjnie będę miał do dyspozycji e46 więc kanapę może w końcu zastąpić skręcana klatka i pasy szelkowe.

Nie muszę również martwić się o konieczność regulacji fotela – Iza będzie miała własne BMW więc bez stresu będę mógł zamontować do 328i dwa twarde kubełki.

Mogę też na stałe rozstać się z wygłuszeniami, zamontować hydrołapę i mocniej spiętą szperę, albo nawet kompresor. Innymi słowy – w końcu mogę myśleć nad budową samochodu do jazdy na co dzień, który będzie w pełni spełniał moje dość specyficzne standardy.

Wszystko wskazuje więc na to, że ten nad wyraz rozsądny zakup może mieć wyjątkowo nierozsądne skutki.

 

85 Komentarzy

  1. Richi 21 stycznia 2016 o 15:07

    W roli takiego zwykłego auta u mnie dobrze się sprawdza Fiesta mk6 ST, taki nie do końca nudny miejski samochód.

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 15:10

      Celuję jednak w coś większego i w 4 drzwiach ale fakt – ST też są fajne :)

    2. Misza 21 stycznia 2016 o 19:19

      Podpisuję się! Jako auto miejskie sprawdza się doskonale, jednak tylko masochista jest w stanie jechać nią w dalszą trasę.

  2. Blogomotive 21 stycznia 2016 o 16:58

    Wolę być blogerem modowym niż lajfstajlowym, tak jak ty.
    A propos E46 – kiedyś byłem bardzo na „nie”, ale teraz cholernie mi się kombi podobają – wystarczą większe koła i od razu jakieś takie dobre jest.

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 17:54

      Kurde właśnie najbardziej podoba mi się touring (poza tym z reguły mają większe silniki i lepsze wyposażenie niż sedany) ale Iza coś marudzi, że ona to głównie do miasta, że parkowanie i takie tam babskie dyrdymały.

      Jeśli jednak trafi mi się jakiś ładny touring to pewnie będzie musiała to jakoś przeboleć ;) Na pewno w każdym bądź razie nie chcę coupe. W e30, e36 i e90 jest ładne ale w e46 wygląda jak 90 kilowa laska w leginsach…

      1. GPS 21 stycznia 2016 o 19:09

        A już chciałem pisać żebyś rozważał w140 ale to gabarytów jeszcze gorzej +większość to automaty ale jest i plus sąsiedzi pomyśleliby że masz coś wspólnego z pruszkowem- milsi by byli ;)

        1. GPS 21 stycznia 2016 o 19:13

          BTW tak mi przyszło do głowy pomyśl o Volvo 850 – takie t5-R mogło by być całkiem epoki;)

          1. Tommy 21 stycznia 2016 o 19:44

            Póki co sąsiedzi podejrzewają mnie co najwyżej o związki z okolicznymi zbieraczami złomu ;) A volvo to jednak nie moja bajka – mają klimat ale kurde, to jednak to.

              1. Tommy 22 stycznia 2016 o 07:18

                Wszystko fajnie ale to dość szybko skończyłoby się koniecznością szukania kolejnego auta na daily ;)

      2. Dapo 22 stycznia 2016 o 08:30

        A mi zawsze najbardziej podobała się „90kilowa laska w leginsach”. Widać jestem dziwny i dlatego wybrałem właśnie e46 z oznaczeniem CI. Najbardziej kobieca z wszystkich e46 to wersja Compact, która też występowała z motorem M54B25. Poza tym widziałem kiedyś zdjęcie Compacta ze zmienionymi z przodu lampami od Coupe po lifcie (bo te okrągłe to takie typowo dla kobitek- dlatego od razu odrzuciłem Compacty).

        1. Tommy 26 stycznia 2016 o 07:50

          Coupe też biorę pod uwagę, żeby nie było – to, że sedany i touringi podobają mi się bardziej nie znaczy, że coupe bym nie przeżył ;)

  3. jonas 21 stycznia 2016 o 17:23

    E46 miałem przez cztery lata, w wersji ultimate dziadkowóz, czyli granatowy sedan 318i 2.0. Najlepiej prowadzące się auto jakim jeździłem. Nawet obecna Celica VII kupiona jako pojazd-slave ustępuje, na przykład zachowaniem się w zakrętach albo podsterownością w czasie przyspieszania, chociaż poza tym jest śmiesznie prosta konstrukcyjnie w porównaniu do E46.
    E90 to już telefon na kołach?

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 17:58

      Szukam czegoś z R6 ale nawet i dziadkowe M43 albo N42 bym przebolał (rzadko będę nim jeździł, a zawsze to 2 cylindry mniej do serwisowania) ;)

      1. jonas 21 stycznia 2016 o 18:45

        325i/330i kombi zrobione z wyglądu na dziadkowóz – seryjne felgi R17, nudny kolor, seryjny wydech bez ozdobnych końcówek, żadnych obniżeń ani modów grubszych niż maskotka/różaniec na lusterku i ewentualnie koralikowe maty na siedzeniach.

        1. Tommy 21 stycznia 2016 o 19:47

          Myślałem raczej o czyściutkim e46 w m-pakiecie i nietypowym kolorze posadzonym na 18 calowych grafitowych alpinach – ale w sumie te koraliki… ;)

      2. Flar 21 stycznia 2016 o 21:47

        N42 wbrew pozorom nie jest złe. Od blisko trzech lat takim jeżdżę. Pali to to bardzo przyzwoicie, osiągi jak na mój gust wystarczająco dobre.

        1. Tommy 26 stycznia 2016 o 08:00

          Tylko w wypadku N42/46 to taka trochę loteria – albo lejesz i jeździsz, albo sypie Ci się valvetronic i rozrząd. Trochę się boję takich totolotków bo zwykle we wszystko przegrywam ale pewnie jeśli trafi się coś bardzo ładnego z tym silnikiem to i tak to rozważę ;)

  4. Dominik 21 stycznia 2016 o 17:27

    330d

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 17:55

      Nie chcę d bo d są do d ;)

  5. Shift 21 stycznia 2016 o 17:36

    Jakbym siebie słyszał: „w sumie to bym wywalił kanapę, ale nie mam drugiego auta” :D

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 17:55

      No to podsunąłem Ci rozwiązanie – nie musisz dziękować ;)

      1. Shift 23 stycznia 2016 o 14:59

        rozwiązanie już się w głowie zrodziło jakiś czas temu :P
        Tak samo przemkła mi opcja wrx-a ale znając swoje możliwości to wydech miałby opcję wymiany świec i pakiet: „zmiana miejsca zamieszkania” :D
        Teraz plan ( co prawda taki 2-3 letni) jest na coupe e46 z 2.8 tak żeby to sensownie jechało, a IS wtedy dożyje swapa na b28 i przejdzie w opcję typowo spartańską ;)

  6. Rafak 21 stycznia 2016 o 17:42

    Nie myślałeś nad subaru legacy ? Jak dla mnie legacy to jedyna słuszna opcja rodzinnego wozidła :)

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 17:56

      To w sumie taka sama akcja jak przy Imprezie – dla mnie za dużo nowości i niewiadomych jak na coś, co ma nie zajmować mi zbyt wiele czasu.

  7. Kuba 21 stycznia 2016 o 18:18

    Ale zazdroszczę i nie mogę się już doczekać na grube mody w e36. Just Do It!

  8. Anonim 21 stycznia 2016 o 18:36

    Też oglądałem alfe 3,2 Q4, ale niestety żona nie była zachwycona. Stwierdziła że to samochód do szpanowania, stanęło na Saab 9-5 aero. Szkoda bo alfa ciągnęła na 4 lapy

  9. Łysy1303 21 stycznia 2016 o 18:47

    Po pierwsze jako ze nigdy nie posiadałam kombi, ale zdarzyło mi się kilka samochodem z takim nadwoziem jeździć, nie rozumiem o co kaman z parkowaniem. Przecież kombi do tyłu manewruje sie łatwiej, tam gdzie kończy sie tylna szyba, tam tez kończy sie samochód i nie trzeba sie zastanawiać ile to zostało kufra za tobą.

    Po drugie, ja bym nie wywalał z bordowej całego wnętrza, to jednak tak jakby GT, a żeby zrobić funcara i mieć jakiś rzeczywisty zysk na masie, to trzeba by ją wypruć totalnie. Wtedy totalnie nie nada sie do jazdy na co dzień.

    po trzecie, 6 garowe diesle BMW wg mnie są okej, w zakresie obrotów z których sie korzysta na codzień dają wrazenie nieskończonego ciągu, a tam gdzie juz nie ciągną na górze obrotów, normalnie obrotomierz nie zagląda. No i jak na diesla brzmią wg mnie przyjemnie. Np. podkręcony TDS którym miałem okazje jeździć brzmiał przy ostrzejszych przyspieszeniach jak pidbul po mocnym chwyceniu z jajka. Ja osobiscie nie celował bym w diesla, ale tez i go w przypadku bmw nie wykluczał.

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 19:57

      Ja do kombi nic nie mam więc nie musisz mnie przekonywać ;) Co do wypruwania bordowej – chcę zostawić tapicerkę podłogi boczki, a miejsce pod kanapą otapicerować tak, żeby pasowało do oryginalnego dywanu na przodzie.

      Do tego skręcana klatka na tył i fajne, regulowane kubły na przód (na przykład Bimarco futura). Audio zostaje, klima i reszta wyposażenia również – ma to być po prostu trochę odchudzone gt z kilkoma wyścigowymi dodatkami ;)

  10. Tomasz 21 stycznia 2016 o 18:52

    to celuj w polifty bo ciut ładniejsze a silnikowo chyba gorzej, w przedliftach masz fajne m52, w poliftach masz mniej fajne m54 ale one lubią olej :) wiec albo dolewasz albo remontujesz. m54b30 mało pali, dość dobrze jeździ. Dorzucasz LPG i taniocha. Za to pije olej i nie trzyma mocy :(

    a jakby tak przedlifta zadbanego z 2.8 pod maską ? silnik prawie to samo, jeden vanos dochodzi tylko. Znasz na wylot, niczym nie zaskoczy, cenowo też nie zabija.

    ja tylko kombi uznaje :P miałem e46 sedana, potem japońskiego sedana i teraz e36 kombi i rewelacja jest kombi, na lato bagażnik na hak na rowery i jazda, na zime narty wrzucam do środka i jazda, na jakieś dziwne plażowe wakacje też wszystko wejdzie. E46 kombi nie jest duże, może kilka centymetrów dłuższe niż sedan, na dobrym kole dobrze wygląda.

    1. Tommy 21 stycznia 2016 o 19:59

      Myślę, że nie będę jakoś strasznie wybrzydzał – co się trafi to będę rozważał :) Początkowo szukałem 2.0, teraz coraz poważniej myślę o 2.5 albo właśnie 2.8. Minus jest taki, że trudniej o egzemplarze, które nie są zamęczone – zobaczymy, póki co cały czas skanuję rynek ;)

  11. radosuaf 21 stycznia 2016 o 19:38

    Cóż, za każdym razem, jak ktoś kupuje niemiecki samochód, ginie mała foczka… Zrobisz jak zechcesz, uważam jednak, że posiadając już 2 bety, a do tego umiejętności w rękach, będziesz do końca życia żałował, że nie kupiłeś sobie włoskiego samochodu.
    Jak dla mnie, każdy petrolhead powinien mieć w życiu: Alfę, Citroena, Subaru i Volvo :). Nie pytajcie dlaczego, po prostu. Citroena i tak nie będziesz chciał, Subaru jeśli będziesz chciał, to obojętnie w sumie jakie, bo wszystkie są brzydkie jak Miss Niemiec, a na Volvo się nie znam, więc kto inny doradzi. Ja mogę tylko zasugerować – Alfę 155 Q4 :).
    1. Alfa? CHECK
    2. tablica na środku zderzaka? CHECK
    3. tylna oś pędna? CHECK
    4. fabryczny spojler na tylnej klapie? CHECK
    5. turbo? CHECK
    Tak naprawdę mówimy tutaj o LANCII DELCIE INTEGRALE w innej budzie. LANCIA. DELTA. INTEGRALE. Chyba nic więcej nie muszę pisać. Porno na kołach.
    W komplecie pojemny bagażnik, klimatyzacja, 4 drzwi i inne duperele. Może nie jest to cud włoskiego designu, ale przy Escorcie na pewno nie będzie głupio wyglądać :).

    1. radosuaf 21 stycznia 2016 o 19:43

      A, i jeszcze jedno… Na BMW raczej nie zarobisz, a Q4-ka w dobrym stanie tanieć już nie będzie.

      1. Tommy 22 stycznia 2016 o 07:23

        Miałem kiedyś Alfasuda z 1.3 litrowym boxerem ;) Poza tym szukam czegoś w miarę bezobsługowego, a 155 Q4 jednak dość słabo wpisuje się w ten model. Dlatego właśnie myślałem o 159 – z tego co słyszałem są dość solidne i fajnie się nimi jeździ.

        No ale ta ramka na tablicę – tego nie przeskoczysz ;D

        1. radosuaf 22 stycznia 2016 o 08:25

          Alfasuda?! +50 pkt. do fajności! -20 za sprzedaż, ale i tak jesteś na plus :). Tak serio, to ja bym patrzył za GT. Bardzo ładny samochód, poza tym praktyczny, bo dość łatwo dostępna tylna kanapa i spory kufer. No i włoskie V6 (w 159 jest silnik z Opla) – najlepiej brzmiące w historii:
          http://www.sportsmaserati.co.uk/showthread.php/5274-Best-sounding-V6-engine-ever-made-(EVO)
          Zorganizujesz sobie hurtowy zakup wahaczy i eksploatacja nie będzie taka straszna. Nawet jeśli Izie na zdjęciach z zewnątrz się średnio podoba, znajdź jakąś w okolicy i posadź za kierownicą. To powinno rozwiązać problem, ja się w 147 zakochałem z miejsca (a GT jest ciut ładniejsze w środku). Jeśli znajdziesz wersję Q2 (fabryczna szpera, którą też jednak zawsze można dołożyć, do „zwykłej” wersji), to FWD nie będzie Ci tak bardzo przeszkadzać.

          1. Tommy 22 stycznia 2016 o 08:29

            A powiedz mi – jak spisują się 147?

            1. radosuaf 22 stycznia 2016 o 11:26

              Aaaa, no i raczej nie polecam Selespeeda – tylko manual.

        2. radosuaf 22 stycznia 2016 o 08:31

          BTW, mam koleżankę, która przy wyborze samochodu zwiedziła z 10 salonów, aż wsiadła za kierownicę 147 i… podjęła decyzję w 2 minuty :).

          1. Tommy 22 stycznia 2016 o 08:34

            Mnie osobiście 147 bardzo się podobają (szczególnie czarne w kombinacji z jasnym wnętrzem). To chyba jedyny w miarę współczesny kompakt, którego byłbym w stanie przygarnąć i pokochać jak własne auto ;)

            Nie mam jednak pojęcia jak sprawują się w nich silniki czy zawieszenia, a to trochę odstrasza bo jak wspominałem zależy mi przede wszystkim na czymś co będzie jeździć.

            1. radosuaf 22 stycznia 2016 o 08:42

              Silnik Busso V6 jest generalnie nie do zarypania, więc tutaj zero stresu. Zawieszenie jest delikatne (wielowahacz z przodu i z tyłu) – prowadzi się genialnie, ale co jakiś czas trzeba wymienić ten, czy inny wahacz, nieszczególnie się to różni od Passata B5, gdzie też jest wielowahacz – no belka skrętna jest wytrzymalsza, ale też samochód tak się nie trzyma drogi.
              Silniki TS (4 cylindrówki) są takie sobie, a JTS-y w GT mają dodatkowo bezpośredni wtrysk paliwa, więc notoryczne problemy z nagarem. Poza tym nie ma większych problemów, nadwozie w ocynku, więc nie bite nie ma co gnić.
              Jeśli znajdziesz zadbany egzemplarz, to V6 nie powinno być szczególnie problematyczne. Może jeszcze coś tam z bezramkowymi drzwiami działo, ale to pewnie przerabiałeś przy E36.

              1. Sobieski 22 stycznia 2016 o 19:23

                Robiłem zawias w 147 w pojedynkę i nawet miło mi się to robiło.

                BTW a QUATTRO ? :D

  12. minor 21 stycznia 2016 o 19:57

    Tommy, a Lexus IS200? Ma napęd po bożemu, r6 i szperę w opcji. Może w końcu pora na odmianę od BMW?:p

    1. radosuaf 21 stycznia 2016 o 19:59

      O, nawet całkiem opcja.

      1. Tommy 21 stycznia 2016 o 20:00

        Nie mam zegarka z wielką tarczą ani rakiety do squasha więc nie wiem czy mogę ;)

        1. minor 21 stycznia 2016 o 20:04

          No panie, ja też nie mam, ale mam IS300 i sobie chwalę :)

          1. Tommy 21 stycznia 2016 o 20:31

            Śmieję się ;) A powiedz mi – jak jest z dostępnością i cenami części do IS’a? Wiesz – takie standardowe, eksploatacyjne?

            1. minor 21 stycznia 2016 o 21:15

              W zasadzie to mam go od maja 2015 i za dużo przy nim nie robiłem. Do tej pory raz zmieniałem olej i żarniki ksenonowe (250zł za sztukę jakoś). Hamulce na razie nie wymagały ingerencji, więc jeszcze się tym tematem nie interesowałem. Na lexus-forum.pl znalazłem takie ceny:
              TRW Tarcze Przod: 372,-
              TRW Tarcze Tyl: 298,-
              TRW Klocki przod: 142,-
              TRW Klocki tyl: 130,-

              W IS300 na Europę dostępny był tylko automat, więc sprzęgło mi odpada (w IS200 w manualu jest dwumas). Zbliżam się do wymiany rozrządu i z tego co się dowiadywałem ceny:

              zestaw w jakości oryginału OEM – 435zł/kpl, zawiera:
              – pasek rozrządu GATES PowerGrip
              – rolka napinająca z dźwignią KOYO Japonia
              – napinacz hydrauliczny NTN Japonia

              Pompa wody GMB Japonia – 215zł (jest poza rozrządem)

              Wydaje mi się, że nie ma tragedii.

    2. YatzeK 22 stycznia 2016 o 09:49

      Dopóki Lexus nie przeprosi całego świata za wymyślenie tylnych świateł „lexus look”, żaden benzynogłowy nie powinien go nawet kijem tknąć!

      1. minor 22 stycznia 2016 o 10:07

        Prawda, światła są trochę kontrowersyjne, ale to chyba nie powód żeby skreślać od razu samochód?:P Zawsze można użyć folii np. tak: http://farm9.staticflickr.com/8080/8293242124_b491acaf0d_o.jpg

        Ja się już przyzwyczaiłem. Chyba większy problem dla ‚benzynogłowych’ to wszechobecność automatów w Lexusie. Mało który model można kupić z manualem (IS200 mk1, IS220d i IS250 mk2).

        Ja mimo wszystko zdecydowałem się na IS300 SportCross i jest to świetny samochód na co dzień – 214KM, fabryczna szpera i w razie czego guziki do zmiany biegów na kierownicy. Nadwozie trochę bardziej funkcjonalne niż sedan, aczkolwiek nie powiedziałbym że to kombi, bardziej przerośnięty hatchback.

      2. minor 22 stycznia 2016 o 10:11

        Oczywiście złe zdjęcie wkleiłem :P Chodziło o to:

        </