Prentki Blog Motoryzacyjny - #postępyRobię od kuchni - Prentki Blog Motoryzacyjny
3913
post-template-default,single,single-post,postid-3913,single-format-standard,no_animation

#postępyRobię od kuchni

Jak wiecie pracuję obecnie nad przygotowaniem mojej części poradnika do akcji #postępyRobię. Swoje poradniki przygotowują też Antymoto, Spalacz, Strefa kulturalnej Jazdy, JustWellDriven i Automotive (kolejność przypadkowa) tak więc zapowiada się całkiem ciekawy projekt.

Nie ukrywam, że praca nad filmem pochłania sporo czasu dlatego też, żeby nie było, że na Prentkim nic się w tym czasie nie dzieje postanowiłem podrzucić Wam kilka zdjęć z planu zdjęciowego – ot tak, żebyście mogli zobaczyć co się tu właściwie u mnie w garażu wyrabia.

Kilka z nich widzieliście już na ryjksiążce, kilka jest świeżych – za wszystkie odpowiada jednak Bio z forum moto-poludnie.pl.

I teraz tak – obecnie nagrywamy najnudniejszą część klipu czyli tę poświęconą przedstawieniu się (z tym mam największy problem – od trzech dni kręcimy powtórki bo ciągle zamiast „Tommy” wychodzi mi „Rowan Atkinson”) oraz przedmiotom, o których powinniśmy pamiętać wybierając się gdzieś nocą – zapasowe żarówki, kamizelka odblaskowa, apteczka (nie jest obowiązkowa ale nigdzie się bez niej nie ruszam) trójkąt ostrzegawczy, gaśnica, jakaś latarka i tak dalej…

Niby to takie oczywiste, a jestem pewien, że połowa osób nie ma pojęcia, które z tych rzeczy tak naprawdę wozi w swoich bagażnikach.

Znam na przykład gościa, który w pudełku po apteczce przez kilka lat woził owinięte w szmatę klucze i zapasowe świece (tak dawno ich nie używał, że aż o tym zapomniał – nawet przekładając tę „apteczkę” do nowo kupionego samochodu żył w przekonaniu, że w środku znajdują się bandaże i zapas przeterminowanej jodyny).

Tak więc kiedy wracając z pracy trafił na leżącego na poboczu rowerzystę z wystającą z uda rurką od siodełka i sterczącym z pleców kawałkiem roztrzaskanego lusterka, jedyną rzeczą którą mógł mu zaoferować był poradziecki klucz do świec oraz słowa otuchy i wsparcia.

Wypadki mają to do siebie, że nigdy nie wiadomo kiedy się wydarzą dlatego jeśli mam kiedyś rozwalić się na jakimś drzewie to wolałbym, żeby ktoś, komu przyjdzie mnie wtedy ratować miał do dyspozycji dobrze wyposażoną apteczkę.

Drugi temat to żarówki – kiedyś kupiłem sobie takie fikuśne pudełeczko pełne kolorowych żarówek w różnych rozmiarach. Wydawało mi się, że jestem więc zabezpieczony ale kiedy na trasie padło mi lewe światło mijania okazało się, że jedyna żarówka w pudełku, która pasuje do mojego samochodu odpowiada za lampkę nad lusterkiem. Od tamtej pory wożę ze sobą osobne pudełeczka z dopasowanymi żarówkami wsadzone w zbiorczy kartonik – wiem przynajmniej, że pasują do moich reflektorów.

Poza tym unikam tanich zamienników i pseudotuningowych wynalazków. Kiedyś wracałem nocą na takich żarówkach z Zakopanego – przez kolejne 3 dni czułem się jakbym mieszkał w wiosce Smefrów bo absolutnie wszystko (nie wyłączając mojego psa) było niebieskie.

W każdym bądź razie – o tym wszystkim będzie na filmie więc nie będę Was tym teraz zanudzał.

Obiecane zdjęcia:

Pozdrawiam,

Tommy


22 Komentarze
  • Mikołaj Ramox - Sierpień 14, 2014

    Zdjęcia jak najbardziej ambitne. Szczególnie"Deal with It ". 
    :) Mógłbyś wrzucić też wersję w kolorze. Byłoby to na pewno także ciekawe :)

  • Roni - Sierpień 15, 2014

    Warto pamiętać o płynie do szyb Tommy !! Przypomina mi się kilka lat wstecz, kiedy to pewnego wieczoru wracaliśmy z Zakopanego przez dawno zapomniane przez ludzkość słowackie wioski zatrzymując się co kilkaset metrów, żeby rzucić trochę śniegu na szybę. Nic ani przyjemnego, ani bezpiecznego :) pozdro

    • Tommy - Sierpień 15, 2014

      Rrrrroland żyje! : D

      Oj długo będę pamiętał ten wyjazd bez płynu… ;}

      • Roni - Sierpień 15, 2014

        Żyje, żyje ma się dobrze i tak po cichaczu podgląda sobie Twojego bloga. Fajne teksty – jak zawsze i dobre zdjęcia. Wrzucaj ich wiecej.

  • Corwin - Sierpień 15, 2014

    Heh, fajne fotki – miło w końcu zobaczyć szeryfa w akcji.

    Co do wożenia – dorzuciłbym do listy olej silnikowy, płyn chłodniczy, płyn hamulcowy, nóż, saperka, koc, paletki do badmintona, foremki do piasku i dmuchany smok do pływania. Nigdy nie wiadomo kiedy się trafi na fajną plażę, a wtedy bez foremek i smoka jakoś tak łyso.

    • Tommy - Sierpień 15, 2014

      I kajak – nie zapominaj o kajaku

      • Corwin - Sierpień 15, 2014

        Pogadamy jak sam będziesz miał 3-letnią córkę :).

        • Tommy - Sierpień 15, 2014

          Obecnie skupiam się na tym, żeby mieć w samochodzie absolutne niezbędne minimum (wiesz, efekt psychologiczny niższej masy i tak dalej). Tak jak mówisz, podejrzewam, za kilka lat będę skupiał się na tym, żeby mieć jak najwięcej potencjalnie przydatnych rzeczy.

          To poniekąd dobre bo będę przynajmniej miał dobry argument na rzecz starego V12.

          W sumie to zawsze chciałem odbudować stary autobus…

          Spoko – jakoś dam sobie radę… ;}

          • Corwin - Sierpień 15, 2014

            Eee, koc, badminton, parę foremek i nadmuchiwany smok (w bagażniku oczywiście bez powietrza) to nie aż taka masa… Całą wiosnę woziłem worek z ziemią który moja żona zapomniała pod kocem w bagażniku – płaski to nie zauważyłem, a to już parę kilo było.

            A samochód mam dość niewielki, wbrew pozorom. 323f BA. Saperkę wożę odkąd się kiedyś na zadupiu zakopałem (też na plaży, dzikiej), a reszta – dość oczywista.

  • Bio - Sierpień 15, 2014

    Ja tak tylko pokrótce – Cieszę się że publiczności fotki się podobają :) Możliwe (jak Tommy zechce) będzie się pojawiać więcej fotek przy okazji jakichś akcji ;) 

  • rafal - Sierpień 18, 2014

    "[..] Kilka z nich widzieliście już na ryjksiążce, kilka jest świeżych […]"

    Po przeczytaniu tego zdania, stwierdziłem, że zobaczę co tam dają na Twoim FB, niestety (a może i stety) nie mam konta na twarzoksiążce, ale moja ładniejsza połóweczka ma, więc loguję się na nią patrzę, a tam 999 polubień, no i … nie wytrzymałem musiałem kliknąć "LUBIE TO",

    a co do zdjęć to widzę, że prentki kubek jest, ale gdzie są chrupki do cholery!!

    • Tommy - Sierpień 18, 2014

      Napisałbym Ci, że jesteś 1000 odwiedzającym czy coś w ten deseń, w związku z czym wygrałeś powiększanie penisa iPhonem i milion dolarów. Niestety jednak nie mam ani iPhona, ani miliona dolarów, ani nawet ciężarków i sznurka… Także ten – gratulacje, niech Ci bozia w dzieciach wynagrodzi i takie tam… ;}

      A odnośnie chrupek – catering był w mojej osobistej, luksusowej garderobie gwiazdora (leżał w reklamówce z biedronki na kanapie w E30)

  • Frycek - Sierpień 18, 2014

    Dobra fotorelacja ;)

  • PaulaCar - Sierpień 18, 2014

    Z tym przedstawianiem to zawsze najgorzej. A apteczkę to regularnie sprawdzam, w razie czego… :)

    • Tommy - Sierpień 19, 2014

      Za apteczkę masz plusa (w sumie nie wiem dlaczego wywalili ją z wymaganego przepisami wyposażenia – jak dla mnie to głupota)

  • radosuaf - Sierpień 26, 2014

    Ten Escort tak serio wyglądał z fabryki, czy przód kupowałeś na Ukrainie? ;)

    No i zmień Automotive na Blogomotive, bo Najbloger strzeli focha ;).

    • Tommy - Sierpień 26, 2014

      Nie powinieneś śmiać się z Escorta tylko dlatego, że gnije i wygląda jak upośledzony peugeot 306 ;D

      Swoją drogą – szkoda, że Rafał się nie podpiął do akcji bo napewno byłoby wesoło :}

  • wypozycztej - Wrzesień 9, 2014

    No tak apteczka to podstawa :) Mimo że jeszcze nigdy jej nie potrzebowałem a jeżdzę już od paru ładnych lat :)

  • Adam - Listopad 18, 2014

    Nie przesadzajmy z tą apteczką… Jest ważna ale moim zdaniem ważniejsza jest znajomość pierwszej pomocy niż para bandaży i nożyczki…

    • Tommy - Listopad 19, 2014

      Adam – w 100% zgadzam się z Tobą, że znajomość pierwszej pomocy to podstawa ale wierz mi, że trochę opatrunków, rękawiczki, koc termiczny czy właśnie znajdująca się w wielu apteczkach instrukcja pierwszej pomocy (spotkałem się z dwoma modelami, które miały specjalną wkładkę z takim obrazkowym "co robić") potrafi cholernie ułatwić działanie i zwyczajnie człowieka uspokoić.

      Kiedy wiesz, że masz pod ręką coś do zatamowania krwawienia, rękawiczki jednorazowe i instrukcję z opisanym miejscem ułożenia rąk i ilością powtórzeń przy resuscytacji to zdecydowanie łatwiej jest skupić się na pomocy rannemu niż kiedy rozpaczliwie próbujesz przypomnieć sobie ile razy miałeś uciskać i czym do cholery masz zatkać tę wielką dziurę w jego nodze.

      W mojej ocenie apteczka to taki swego rodzaju środek uspokajający i atrybut dodający człowiekowi pewności siebie – dlatego warto zawsze mieć ją na pokładzie.

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Prentki na instagramie:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie