„Inteligentny, elokwentny, przystojny i świetnie ubrany – to cechy, których zdecydowanie mi brakuje.”

Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo zaprezentować się w kilku krótkich zdaniach w ciekawy i błyskotliwy sposób (szczególnie kiedy nie jest się ani ciekawym, ani tym bardziej błyskotliwym). Nie jest łatwo opowiedzieć w kilku pospiesznie ułożonych akapitach o całym swoim życiu, marzeniach, lękach, sukcesach i bardziej bądź mniej spektakularnych (choć w większości całkiem zabawnych) porażkach.

 

Chciałbym jednak, żebyście czytając ten krótki tekst mogli poznać choć trochę szukającego swej drogi gościa, który opisuje tu wszystkie te swoje dziwne i momentami trudne do ogarnięcia przemyślenia czy historie…

 

„Identyfikuję się jako potrafiący obsługiwać migomat labrador z lekkim ADHD.”

 

Jak przystało na labradora jestem niepoprawnym, nastawionym entuzjastycznie do wszystkiego i wszystkich optymistą. Tak jak labrador uwielbiam dobre jedzenie, bieganie bez celu i wszelkiego rodzaju głośne zabawki. Poza tym mam zepsuty na amen instynkt samozachowawczy, niewielki garaż, trochę starych narzędzi, spawarkę i całą masę genialnych pomysłów.

 

I za cholerę nie potrafię usiedzieć na tyłku.

 

 
Mam słabość do ciemnego piwa, niebezpiecznych wypraw, wyścigów samochodowych, burgerów, starych narzędzi, przelotowych układów wydechowych, wspinaczki, czarnego, matowego lakieru, gry Asetto Corsa, chrupek bekonowych, felg z wklęsłym rotorem, nadsterowności, sekwencyjnych skrzyń biegów, oraz Izy w kusych szortach (kolejność zupełnie przypadkowa).

 

 
Całe moje życie kręci się wokół motoryzacji, jednak niespecjalnie interesują mnie supersamochody, nowe modele czy Formuła 1. Zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie ręczne skrzynie biegów, podwójne gaźniki i zagracone garaże, w których budzą się do życia inspirujące projekty.

 

Jestem bezgranicznie zakochany w art-carach od BMW, uwielbiam sfatygowane rajdówki, dźwięk rzędowej szóstki i stare klucze oczkowe.
 
Motoryzacja to dla mnie znacznie więcej niż weekendowe hobby, do którego można przysiąść jak do zakurzonej gitary pobrzdękolić coś od czasu do czasu. To coś, co nadaje kształt całemu mojemu życiu, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

 

 

Motoryzacja to jazda starym kabrioletem przez pachnący wiosną las, narzędzia walające się po stole w jadalni i dźwięk złożonego własnymi rękami silnika budzącego się do życia po półrocznym remoncie.


 
Wciąż próbuję nowych rzeczy i popełniam coraz to nowe nowe błędy – zawsze jednak staram się, żeby mieć uśmiech na ustach i wyciągać z tego jakieś wnioski i doświadczenia, jak bardzo bolesne by one nie były.

 

Witajcie w moim małym, zagraconym świecie – czujcie się jak u siebie w domu.