Prentki Blog Motoryzacyjny - Zrób to sam - Prentki Blog Motoryzacyjny
359
post-template-default,single,single-post,postid-359,single-format-standard,no_animation

Zrób to sam

Zacząłem się zastanawiać, czy instrukcje znajdujące się w paczkach z meblami do samodzielnego montażu są drukowane jako rzeczywista forma wsparcia, czy może goście siedzący w fabryce dorzucają je tam dla jaj.

Wyobraźcie sobie – siedzą sobie na fajce schowani gdzieś w krzakach za ścianą hali, ukrywając się przed kierownikiem, a jeden z nich wpada na pomysł „ej, chłopaki, dorzućmy do paczki jakieś zwłoki! Będą niezłe jaja” albo „włóżmy do tej paczki z komodą instrukcję od lodówki”.

Kiedyś, gdy kupowałeś komodę, to dostawałeś komodę. Miała kształt prostopadłościanu, drzwiczki, szuflady, nóżki i inne elementy, które zwykle mają komody. Przywoził ją spocony gość z elegancką tabliczką „Mietek” na klacie śmierdzący piwem i tanimi fajkami bez filtra. Nikomu to jednak nie przeszkadzało. Byłeś szczęśliwy, bo dostawałeś komodę, którą stawiałeś pod ścianą i od razu mogłeś wrzucić do niej wszystkie te graty, o których istnieniu zapomnisz do czasu kolejnej wymiany mebli.

Teraz z kolei dostajesz zestaw miliona paczek ważących więcej niż cała Albania.

Ostatnio kupiłem zestaw szafek do salonu. Taki prosty komplet składający się z dwóch szklanych witrynek, półki pod telewizor i małej komody. Na pytanie kobiety z pomarańczową apaszką o to czy chciałbym dokupić opcję montażu uśmiechnąłem się tylko szyderczo zastanawiając się po jaką cholerę miałbym płacić x złotych za banalną usługę, którą sam wykonam w 20 minut.

To był błąd.

Samo rozpakowanie zajęło mi dobre trzy godziny. Posegregowanie części kolejny tydzień, a zanim skręciłem pierwszy element znowu zaczęli puszczać w telewizji Kevina. Co ciekawe w instrukcji montażu napisali, że złożenie tej szafki zajmuje 25 minut. Było to równie realne co przejechanie północnej pętli Nurburgringu matizem w czasie poniżej ośmiu minut. Gdybym wiedział na co się porywam przygotowałbym sobie zapas wody pitnej i suchego prowiantu.

Ale nie to było najgorsze.

Za pierwszym razem gdy zabrałem się za składanie bez instrukcji zamiast szafki wyszedł mi przedmiot przypominający połączenie piekarnika z atrapą jamnika.

Druga próba wydawała się być lepsza – wszystko wykonywałem wedle poleceń zawartych w bogatej, jednostronnej instrukcji przypominającej schemat instalacji elektrycznej promu kosmicznego NASA narysowany przez inżyniera z zespołem Tourette’a. Jednak tym razem również nie udało mi się złożyć szafki.

Zapewne było to po części spowodowane tym, że podczas wkręcania ostatnich śrub zorientowałem się, iż trzymam w dłoniach instrukcję nie z tego pudełka.

Nie poddałem się jednak i po upływie jakiegoś miliona lat udało mi się w końcu złożyć tę cholerną szafkę. Moja radość nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ wtedy zorientowałem się, że to najprostszy z zakupionych mebli, a czekają na mnie jeszcze gabloty i komoda, która (o zgrozo) miała jakieś szuflady.

Zapewne wszyscy wiedzą, że powodem dla którego producenci mebli sprzedają je w paczkach jest cena. Oszczędzają kupę kasy na montażu, transporcie i magazynowaniu. Dzięki temu Ty możesz kupić szafkę pod telewizor za jedyne 499zł, a Szwed w beżowych spodniach i sandałach i tak zarobi na tym na paliwo do swojego Priusa.

W niektórych wypadkach takie upraszczanie posuwa się jednak zbyt daleko.

Jak tak dalej pójdzie, to kupując w Ikei kanapę dostaniecie młotek, krowę z której będziecie musieli zedrzeć skórę oraz mapę lasu z instrukcją gdzie znaleźć sosnę, z której macie zrobić nogi i stelaż.

To samo można odnieść do samochodów. Mój znajomy kupił sobie niedawno skodę octavię.
Na moje argumenty, że lepiej było dołożyć trochę pieniędzy i kupić Passata odparł, że skoda To też passat, tylko z innym znaczkiem. Nie uwzględnił jednak jednej cholernie istotnej rzeczy:

Złożyli go Czesi.

To tak jakbyście kupili kuchenkę gazową marki BOSCH złożoną przeze mnie. Istnieje szansa, że wyglądałaby jak normalna kuchenka gazowa marki BOSCH, ale przy pierwszej próbie upieczenia indyka odleciałaby w kierunku Jowisza zostawiając za sobą dziurę w suficie i sterty gruzu.

Dlatego też zdecydowanie bardziej wolę stare BMW niż nowego Hyundaia.

Może i Niemcy nie znają dobrych dowcipów i mają okropne kobiety, ale za to samochody składają bardzo dobrze…


Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie