Prentki Blog Motoryzacyjny - TDI, SDI, FSI, FBI, KGB, ZUS ITP. - Prentki Blog Motoryzacyjny
245
post-template-default,single,single-post,postid-245,single-format-standard,no_animation

TDI, SDI, FSI, FBI, KGB, ZUS ITP.

Wojna pomiędzy właścicielami poczciwych benzyniaków i samochodów z silnikiem diesla ciągnie się równie długo co budowa polskich autostrad, i jest równie burzliwa co Love Parade trwające obecnie pod Pałacem Prezydenckim.

Ale do czego zmierzam – od zawsze jeździłem pojazdami, do których wlewa się benzynę, a nie olej napędowy.

Wyjątkiem może być tutaj fiesta, która na sto kilometrów zużywała mniej więcej tyle samo oleju co benzyny.

Z czego to wynikało? Przede wszystkim z tego, że nie było mnie stać na samochód z porządnym silnikiem TDI nowszej konstrukcji, a wizja jeżdżenia golfem II była dla mnie równie interesująca co między powiatowy turniej gry w chińczyka seniorów organizowany przez sanatorium w Międzyzdrojach.

Drugim czynnikiem, który skłaniał mnie ku silnikom benzynowym była cała „nagonka forumowa”, która od zawsze piętnowała silniki diesla jako opcję dla emerytów kulających się swoim białym mercedesem W123 do kościoła i z powrotem siejąc przy tym śmierć i zniszczenie.

Niemal na każdym forum poruszenie tematu „diesel vs benzyna” kończyło się awanturą i wyśmiewaniem diesli przez „znawców” techniki motoryzacyjnej jeżdżących benzynowymi potworami o pojemności flaszki wódki.

Sam wtedy o budowie silnika wiedziałem równie dużo co mój pies o dobrym wychowaniu (uwielbia lizać się po jajkach kiedy mam gości) i chcąc nie chcąc przejmowałem tę filozofię jako opinię prawdziwych facetów i posiadaczy czarnych pasów w kategorii frezowania gniazd zaworowych. W końcu też posiadam męskie geny i nie chciałem być ciotą jeżdżącą jakimś zniewieściałym dieslem.

U każdego faceta takie myślenie warunkuje gen, który sprawia również, że nie opuszczamy deski w toalecie i rzucamy brudne gacie wszędzie tylko nie do kosza na pranie. To taki wrodzony talent do robienia wszystkiego wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.

Kiedy parę lat temu ktoś mówił do mnie, że TDI ma bardziej korzystny przebieg krzywej momentu obrotowego w dolnym zakresie prędkości obrotowej silnika, patrzyłem się na niego z takim zrozumieniem w oczach jak facet, kiedy kobieta pyta się go, czy lepsza będzie antracytowa garsonka, czy karmazynowy żakiet…

I tak wszystkie kolejne samochody, o których marzyłem musiały być benzynowe. Dzięki temu (a może niestety przez to – kwestia dyskusyjna) uniknąłem zauroczenia tak modnymi modelami jak passat, ibiza, golf czy audi A4, które przez pewien czas były na topie listy marzeń statystycznego młodzieńca w koszuli ze smokiem i włosami na żelu.

Z drugiej strony jednak na placu pojawiły się takie wynalazki jak fiesta Xr2i, bmw e36 coupe, czy choćby escort cabrio.

Ostatnio jednak miałem okazję przez parę dni jeździć nowiutkim samochodem z silnikiem Tdi i muszę przyznać, że zrobił na mnie całkiem pozytywne wrażenie. Silnik ma ciąg jak młoda Ukrainka dostępny już od najniższych obrotów i przyspiesza jak babcia, kiedy zauważy w autobusie wolne miejsce.

Pali niewiele, kultura pracy jest zadziwiająco wysoka i do tego jest dość trwały.

Jest zdecydowanie szybszy od mojego bmw, ale mimo to za cholerę nie chciałbym tego silnika w moim dresowozie. Pali mniej, pracuje równiej, lepiej przyspiesza…

Ale problemem dla mnie jest to w jaki sposób to robi.

To jak z gościem który w hotelowym barze nalewa drinki.

Nawet jeśli gość robi najlepsze cuba libre na całym wybrzeżu to nie będziesz go chciał, jeśli barman nosi różową koszulę i wywijając butelkami macha tyłkiem do rytmu hitów Justina Bimbera.

Będziesz wolał iść do gościa, który wygląda gorzej niż gołota na kacu, a na egzotyczną nazwę drinka skinie tylko głową, po czym naleje ci pół szklanki wódki.

Turbodoładowany diesel pracuje w tym zakresie obrotów, który ja uznaję jedynie za niepotrzebnie długi rozbieg do rozpędzenia się wskazówki obrotomierza.

Czekasz sobie jak zwykle, aż strzałka obrotka minie cztery tysiące i myślisz sobie „no kurwa, w końcu się zacznie”, a tu następuje tylko moooooo i masz wrażenie, że chyba kończy się paliwo. Dopiero po chwili przypominasz sobie, że to diesel i zmieniasz bieg na kolejny.

Cały czas masz wrażenie, że omija Cię najlepsza zabawa, jak w dzieciństwie, kiedy mama kazała Ci iść spać od razu po muminkach.

Benzynówka, choćby miała niższą moc i wykres momentu obrotowego płaski jak Pamela Anderson, to ma jednak te skurywsyńskie, męskie cechy charakteru, które sprawiają, że każde przekręcenie kluczyka zapowiada coś równie przewidywalnego co efekt wyjścia w koszulce „I love TVN” przed Pałac Prezydencki.

Przyszłość – jak wszystko na to wskazuje należy do silników diesla i powiązanych z nimi elektrycznych hybryd – widać to choćby po 24LeMans, gdzie w królewskiej klasie ze świecą szukać konkurencyjnych samochodów z benzynówką pod maską.

Dziwne to czasy, zważywszy, że jeszcze nie tak dawno kopcące na potęgę stare passaty kombi toczyły się pod górkę w ślimaczym tempie omijane ze wszystkich stron przez benzynowe beemki i ople.

Rozkład sił we wszechświecie zmienia się nieubłaganie, i pozostaje tylko czekać aż kobiety zaczną oglądać mecze popijając zimne piwo, a Jerry założy konto w mbanku…


2 Komentarze
  • Bożydar - Marzec 30, 2017

    Chyba zrozumiałem dlaczego pod niektórymi wpisami nie ma w ogóle komentarzy. Po pierwsze jest to blog motoryzacyjny. Z różnymi przemyśleniami ale nadal motoryzacyjny. Więc mało prawdopodobne jest spotykanie tutaj zachowań zawdzięczających swoją genezę użytkowniczkom samosi i innych babskich zwyczajów, które opierają się na komentowaniu tego co tak naprawdę komentarza nie wymaga. A więc po drugie: a) jeśli coś jest napisane wystarczająco wyemancypowanym językiem; b) jest to święta prawda i nie ma się do czego przyj…aniepawlić, c) warunek „Po pierwsze” został spełniony – to jest gwarant że prawdopodobieństwo komentowania wpisu zostanie zredukowane do minimum. Noooo chyba, że znaleźlibyśmy się w wątku ‚tuning optyczny’ na forum dotyczącym forda ka, vw beetle, nissana micry, smarta czy alfy romeo mito gdzie dzielni ludzie przyodziani w zbroje z pomylonych chromosomów walczą z przeciwnościami losu w imię piękna.

    • Tommy - Marzec 30, 2017

      Starsze wpisy nie mają komentarzy, bo zostały przeniesione bez nich ze starej wersji bloga (próbowałem je przetransportować na nowy szablon i domenę, ale niestety jestem na to za głupi ;) ).

      Nowy blog ruszył gdzieś w kwietniu 2015 – komentarze pojawiają się głównie po tej dacie :)

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Prentki na instagramie:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie