Prentki Blog Motoryzacyjny - Tak, nadal testuję Helixa Ultra
8314
post-template-default,single,single-post,postid-8314,single-format-standard,no_animation

Tak, nadal testuję Helixa Ultra

Zacznę może od tego, że bordowe 328i wciąż przebywa na długoterminowym L4 czy tam innym tacierzyńskim.

Jakiś czas temu przeszło ono serię dość poważnych zabiegów wymagających użycia spawarki i stąd też całe to zamieszanie. Z powodu remontu musiałem wyjąć z niego całe wnętrze, atrapę, maskę, a nawet błotniki – w związku z tym bardziej niż BMW przypomina obecnie wóz z rodem najnowszej części Mad Max-a (brakuje mu tylko zamontowanego na dachu głośnika estradowego i strzelającego płomieniami Slash’a).

Remont trwa tak długo bo zwyczajnie brakuje mi czasu żeby odpowiednio przygotować wszystko do lakierowania – nie chcę oddawać jej w ręce lakiernika przed położeniem porządnego podkładu i zabezpieczeniem antykorozyjnym wewnętrznych części błotników czy grilla.  Zwyczajnie nie mam zaufania do kogoś, komu na tym wozie nie zależy tak bardzo jak mnie (za kilkadziesiąt lat chcę wozić nim prawnuki do przedszkola więc sami rozumiecie – poprzeczka wisi wysoko ;) ).

Bordowa czeka więc aż znajdę chwilę, żeby w końcu się nią zająć (co mam nadzieję nastąpi już za niedługo).

Do czego jednak zmierzam – jak wiecie od jakiegoś czasu silnik w bordowej jeździ na Helixie Ultra 5w40, który w miarę swoich skromnych możliwości testuję. Podczas wymiany zrzuciłem pokrywę zaworów i porobiłem trochę zdjęć żebym za jakiś czas mógł sprawdzić czy Shell poradził sobie choć z częścią zebranych pod nią na  przestrzeni lat nagarów i szlamu (to jedna z najważniejszych rzeczy jakie chcę sprawdzić).

Co istotne – wedle moich początkowych założeń gdzieś w okolicach nowego roku przebieg na Helixie powinien był wynosić już jakieś 8-10 tysięcy kilometrów. Niestety jednak remont blacharski dość poważnie pokrzyżował mi plany bo jak pewnie się domyślacie bordowa więcej stoi niż jeździ. Kiedy ostatnio zabrałem ją na krótką przejażdżkę po okolicy, żeby rozruszać zastane hamulce, przechodnie patrzyli na nią jak na UFO.

Wydaje mi się, że to z powodu brudnych felg ale może zaintrygował ich też kompletny brak przodu czy tylnej klapy (może niektórzy zwracają uwagę również na takie pierdoły).

Wracając jednak do testu – na nowym oleju zrobiłem dopiero nieco ponad cztery tysiące kilometrów, a  to zdecydowanie za mało, żeby dało się wyciągnąć jakieś obiektywne wnioski.

Póki co mogę stwierdzić, że butelka z Helixem ma fajny kolor i, że odczuwalnie poprawiła się praca silnika przy zimnym rozruchu (choć to może mieć też związek z przejściem z 10w40 na 5w40, który przynajmniej w teorii powinien radzić sobie pod tym względem nieco lepiej).  I teraz tak – wariant optymistyczny zakłada, że bordowa wróci na ulice jeszcze w marcu i od razu zacznie zbierać kolejne testowe kilometry. Na pewno będę używał oleju od Shella przynajmniej przez kolejny rok czy dwa. Raz, bo chcę przetestować go na konkretnym dystansie, a dwa – wszystko wskazuje na to że bordowa go lubi (póki co nie widzę więc powodów, dla których miał zamienić go na coś innego).

Poza tym jestem zwyczajnie ciekaw czy to co można wyczytać o Helixie w kolorowych ulotkach potwierdzi się w normalnym świecie.

Żebyście jednak nie musieli czekać na moje wnioski zbyt długo, postanowiłem włączyć do testu również nasze świeżo zakupione BMW czyli złote 318Ci Izy:

I tak muszę ogarnąć w nim standardowe wymiany płynów i filtrów więc nie widzę powodu, by pod maską również nie znalazł się Helix Ultra. Podobnie jak w wypadku bordowej również i tutaj będę zrzucał pokrywę zaworów żeby ocenić wygląd wnętrza silnika przed i po zmianie oleju, a kolejne „kontrole” będę robił gdy Iza pokona już jakiś konkretniejszy przebieg. Jeśli dobrze pójdzie to w ramach tetstu Helixem zalejemy też ponad 500 konnego Mercedesa CLS63 AMG – o tym jednak będzie za niedługo.

Co jeszcze z ważnych rzeczy – planuję mały konkurs, w którym będę chciał rozdać Wam trochę Helixa w wersji 5w40 (to chyba najbardziej „uniwersalna” lepkość jaką udało mi się wygrzebać na magazynie).

Będziecie więc mogli sami przekonać się jak też spisuje się on w normalnym życiu i ewentualnie skonfrontować swoje wnioski z moimi. Jeśli się uda to oprócz oleju rozdam Wam również trochę gadżetów związanych z teamem Scuderia Ferrari, którego Shell jest partnerem ale tutaj czekam jeszcze na informację od dziewczyn, czy w magazynie zostało jeszcze coś fajnego.

Bądźcie czujni ;)

Pozdrawiam,

Tommy


25 Komentarze
  • Bebok - Luty 22, 2016

    Myślę że co gęstsze rzeczy wyciągnie bez problemu.
    Tak jak pisałem u siebie, w Szkaradzie pierwszą wymianę jaką miałem zrobić, zrobiłem na 5w30. Teoretycznie z 3l które miałem wlać weszło trochę ponad dwa. Stan był nawet po przegazowaniu i potem przez kolejne ~5000km (takie są częstotliwości wymiany).
    Drugi zrzut był gęsty jak ten pierwszy kiedy zlewał się olej mineralny. Ale tym razem bez problemu weszło zalecane 3l! Więc wypłukało z całego silnika litr nagarów, syfu itp! Coś pięknego! :D
    Dopiero trzeci zrzut miał lepkość i gęstość taką jaką powinien mieć taki olej.
    Więc po ponad 10tyś km mogę powiedzieć że u mnie poradził sobie doskonale! :)

    • Tommy - Luty 22, 2016

      Po tych 4k km nie ruszałem jeszcze korka spustowego – chciałbym dobić tak do 10-12k km i wtedy zobaczę co też z nim wypłynie.

      Jakby na to nie patrzeć Helixa wlewałem do całkiem dobrze utrzymanego silnika (nagarów jest niewiele jak na coś, co przejechało prawie 300k km) dlatego zakładam, że efekty nie pojawią się u mnie tak szybko jak miałoby to miejsce w wypadku silnika przypominającego wnętrze kopalni.

      • Bebok - Luty 22, 2016

        Wnętrze kopalni jest sprzątane jako tako :D A ten mały traktorek jeżdżący pewnie na resztka po rafinacji asfaltu, w środku miał złogi niczym 300kg Amerykanin w żyłach. :)
        więc nic dziwnego że kuracja wypłukała conieco :D generalnie poprawa jest ogromna, jestem bardzo zadowolony!

    • Łukasz - Luty 22, 2016

      Zasadniczo to nie rozumiem korelacji między zlaniem za pierwszym razem 2l a później 3l i płukaniem silnika. Za pierwszym razem olej był tak brudny, że nie przeleciał przez dziurę w misce? ;)

      • Tommy - Luty 22, 2016

        Jeśli w misce i na ściankach silnika masz dużo syfu i gluta to zmniejsza Ci się po prostu jej pojemność. To tak jakbyś obkleił wnętrze talerza plasteliną – wysokość talerza (czyli analogicznie poziom max na bagnecie) jest taka sama, ale by go dosięgnąć, płynu wejdzie Ci sporo mniej.

        Poza tym zapchane są kanały olejowe i spływy przez co podczas wymiany sporo starego oleju zostaje w zakamarkach silnika ;)

  • Tomasz - Luty 22, 2016

    ja aktualnie zrobiłem migracje z Mobila na Valvoline (oba wiadomo 5w40), osady takie jak u ciebie, lecz przed Valvolinem wrzuciłem płukankę do silnika z nadzieją że odrobinę przeczyści wszystko.

    Chwilowo dopiero jakiś tysiąc zrobione ale też mi się wydaje że na zimno lepiej jej wystartować.

    Natomiast czy ciszej, na luzie nie słucham silnika bo po co :)

    • Tommy - Luty 23, 2016

      Ja nie chcę używać płukanek, żeby móc lepiej zweryfikować jak Helix poradzi sobie z osadami. NA Valvo jeździłem w IS-ie (Max Life 10w40) i w sumie złego słowa powiedzieć nie mogę (silnik trochę mi go podjadał ale to raczej wina jego, a nie oleju). Wadą była dość wysoka cena i cholernie duża ilość podróbek :/ Nie zaglądałem do wnętrza więc nie wiem czy zostawiał szlam i osady czy nie.

      Póki co po przejściu z Mobila na Shell Helix zauważyłem faktycznie cichszą pracę vanosa i ograniczenie klikania silnika przy rozruchu na dużym mrozie (dotąd kiedy postał sobie parę dni, potrafił klepać szklankami nawet z 5-6 sekund. Na Helixie zaklika ze 2 i od razu się wycisza).

      Jak dotąd jestem bardzo zadowolony, zobaczymy jak będzie na dłuższą metę.

  • pieklonakolach - Luty 22, 2016

    Temat jak na zawołanie, właśnie miałem pytać co z testem… Jak niebo i ziemia nie sprzysięgną się przeciwko mnie to w sobotę zmienię olej i zastanawiam się przy tej okazji czy zostać przy Shellu czy może zafundować gagatkowi Valvoline. W zasadzie jestem zadowolony z Helixa ale wrodzona ciekawość ciągnie żeby sprobować nowego. Myślałem jeszcze o Penrite, ale to już chyba byłoby mocno na wyrost. No nic, jeszcze tydzień na przemyślenia i do dzieła, a na wyniki Twojego testowania czekam nadal niecierpliwie.

    • Tommy - Luty 22, 2016

      Minie jeszcze trochę czasu zanim będę mógł powiedzieć coś mądrego ale pierwsze wrażenia są pozytywne. Zobaczymy jak będzie po tych 10-20 tysiącach bo wtedy powinno już być coś widać ;)

  • Karol - Luty 22, 2016

    My zaś planujemy przejść na Penrite. Tylko jest mały problem, mamy jeszcze 3 bańki Helix’a, także grubo, biorąc pod uwagę, że nie zużywa go silnik, ani nie przepala turbo :/

    Co do brudu, syfu i innej kiły – zalałem Helix’a do diesla, nadal głośny, nadal wolny, ale znikła smoła spod dekla. Pewnie wyciekło już w pizdu.

    • Tommy - Luty 23, 2016

      A skąd pomysł, żeby zmieniać? Coś się działo, czy po prostu czysta ciekawość?

      • Karol - Luty 23, 2016

        W pierwszym wypadku – koniec współpracy z muszelka, możliwa szeroka współpraca z Australijczykami
        W drugim – był jakiś Castrol, a miałem pod ręką Helix’a do kopciucha.

    • radosuaf - Luty 23, 2016

      Do płukania silnika zalej do oleju Archoila 9100. Trzeba na takim miksie przejechać ok. 3 tys. km i zlać.

      • Karol - Luty 23, 2016

        Widzę, że ok opcja. Ktoś opisał to dokładnie z dowodami poza producentem?
        Chociaż i tak jestem pewien, że silnik z mojej Mazdy przeżyje budę :(

  • Dariusz - Luty 22, 2016

    Witam Chciałbym spróbować płukanko zrobić mojej e36 320i M52 to ten helix nada sie? dziwi mnie ze mam Ori przebieg teraz 240k a jak kupywałem miała 183k i dziwne ze był olej 10w40 i taki leje Vavoline Max Life i wymianki co 10k robie. nie zaszkodzi mi zalanie 5w40 na płukanko?

    • Tommy - Luty 23, 2016

      Moje M52B28 ma zrobione chyba około 284 000 km. Z tego co mi wiadomo jeździł dłuższy czas na castrolu 10w40. Około 4 000 -5 000 km temu przeszedłem na Shell Helix Ultra 5w40 i jak dotąd jestem zadowolony.

      Raczej na pewno zostanę już przy tej lepkości bo znacznie lepiej radzi sobie ona przy zimnym rozruchu (olej dużo szybciej dociera tam, gdzie powinien).

      5w40 na pewno nie zaszkodzi. Co więcej – moim zdaniem powinieneś pomyśleć nad przejściem na taką lepkość na stałe.

      • Dariusz - Luty 24, 2016

        tak sie zastanawiam właśnie. Fakt Troche mi Silnik łyka oleju od wymiany do wymiany około 0.5l ale dodam ze latam ostro po autostradach miedzy 160-200 a trasy 1000-1500km więc sądze ze ma prawo (bo jak jest tarcie i smarowanie to olej wypala sie samoczynnie w silniku jak nie łyka coś tam to można sie zastanowić czy to nie dziwne) a co o tym Sądzisz Tommy?

    • radosuaf - Luty 23, 2016

      Do płukania zalej sobie Archoil 9100.

  • Vomit - Luty 22, 2016

    A co sądzicie o 5w40 motula?

    • pieklonakolach - Luty 23, 2016

      Spalacz.pl chyba śmiga na motulu i dosyć wyczerpująco to opisywał.
      Po komentarzach widzę, że Valvoline i Penrite jest w kręgu zinteresowań większej ilości osób, może ktoś się podzieli doświadczeniami.

    • Tommy - Luty 23, 2016

      Nie miałem styczności ale w internetach Motul ma raczej dobrą opinię

      • radosuaf - Luty 23, 2016

        1. Zależy od serii.
        2. W Motulu dość łatwo o wyjebę – kupować TYLKO u autoryzowanych dystrybutorów (lista na ich stronie).
        3. Sam lałem do mojej Belli (najlepsza rekomendacja :D) X-Clean 5W-40, ale to po prostu przyzwoity olej, żaden szał.

  • sebek - Luty 25, 2016

    Ja jestem po 12 tys. kilometrów na tym shelu 5W40 i w zeszłym tygodniu wlałem jeszcze raz to samo. Mazda na świeżych pierścieniach więc nic nie pije. Jak przed założeniem przy „remoncie” pokrywa zaworów była nie do domycia jak i zakamarki w głowicy był mazut nawet po myciu ciśnieniowym tak teraz jest lusterko. Była zalewana wszystkim łącznie z 15W40 z kauflandu bo zużycie oleju miała większe niż dwusów :) Też zauważyłem, że kontrolka gaśnie szybciej niż na jakichś 10W-praktycznie podczas kręcenia rozrusznikiem. Zostaję na dłużej przy tym oleju

  • Bartosz - Luty 26, 2016

    Jak chcesz racjonalnie podejść do testowania olejów silnikowych to proponuję umieścić
    w samochodzie testowym wskaźniki ciśnienia i temperatury oleju.
    Wtedy będziesz mógł przyzwoicie przeprowadzić testy. Pomiary w określonych warunkach, na początku, po środku resursu i na koniec życia oleju.
    To minimum z jakim należy podejść do tematu.
    Testy wzrokowe czy na ucho to dobre, ale nie w tej materii.

    • Tommy - Marzec 1, 2016

      To bardzo dobry pomysł – wstyd się przyznać, ale wcześniej o tym nie pomyślałem. Obecnie skupiam się na tym czy Helix poradzi sobie z nagarami i osadem, który na przestrzeni lat nazbierał się pod pokrywą – wydaje mi się, że to dość obiektywny argument. Do tego monitoruję zużycie oleju, jego wygląd przy wymianach (głównie to czy zabiera ze sobą dużo brudu) i sprawdzam jak szybko gaśnie kontrolka ciśnienia oraz czy zmienia się praca przy zimnym rozruchu (to bardziej pod kątem przejścia z 10w na 5w niż oceny samego oeju).

      Innych organoleptycznych metod nie przewiduję ale chyba faktycznie pomyślę nad wrzuceniem do bordowej dodatkowych wskaźników (i tak zawsze chciałem takie mieć bo to trochę porno)

      Korzystając z dostępu do bazy wiedzy Shella chcę też zrobić serię wpisów poruszających najciekawsze zagadnienia ze świata oleju – czy można bezpiecznie przeskakiwać między lepkościami, dlaczego szlam i nagary są złe, co o oleju (i silniku) mówi jego kolor podczas wymiany i tak dalej – tak, żeby każdy mógł dowiedzieć się czegoś więcej.

      Wydaje mi się to rozsądne.

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Prentki na instagramie:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie