Szukając jakiejś ciekawej biografii do poczytania przez weekend, zajrzałem nie wiedzieć czemu do działu „bestsellery” na stronie empiku.

I przyznam, że empik po raz kolejny nieźle mnie zaskoczył bo w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się książek, tuż obok kilku części tego szarego harlequina dla kobiet, które marzą o wtykaniu sobie w tyłek różnych przedmiotów codziennego użytku znalazła się książka o niezwykle intrygującym tytule.

Brzmi on „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała” i jest to obecnie mój faworyt na liście zakupów gwiazdkowych na rok 2015.

Jestem pewien, że zgodnie z opisem ta książka na pewno odmieni czyjeś życie.

Na przykład moje – bo jeśli kupię ją Izie pod choinkę to będę mógł na własnej skórze przekonać się co kryje się pod terminem „przemoc w rodzinie” albo też zaznać beztroskiego życia bez dachu nad głową, za to z przetrąconym karkiem i umieszczoną w tyłku patelnią.

A teraz już z innej beczki.

Na pewno słyszeliście o tym, że BBC zawiesiło Jeremy’ego za to, że jak wieść niesie dał w twarz jakiemuś producentowi, który nie zorganizował dla ekipy kanapek z pasztetową pomimo, że ta o pustym żołądku kręciła przez kilka godzin jakiś jeżdżący w kółko samochód. Choć, co ciekawe jak na razie nikt do końca nie potwierdził co właściwie tam zaszło.

O co jednak chodzi – z tego co mi wiadomo w nomenklaturze BBC określenie „producent” nie oznacza wcale gościa w marynarce pilnującego, żeby scenarzysta dobrze wydawał jego pieniądze. Producent to po prostu gość z ekipy obsługującej produkcję odcinków. Jeden z ludzi podających koperty w białych fartuchach, dbających o scenografię, przygotowanie samochodów albo coś w ten deseń.

Taki szeregowiec niekoniecznie Ryan.

Tak więc idąc normalnym tokiem myślenia podejrzewam, że skoro danemu „producentowi” oberwało się za brak cateringu, oznacza to, że catering ten znajdował się najprawdopodobniej na liście rzeczy, za które był on odpowiedzialny.

Przyznajcie, że to na swój sposób logiczne.

Nie jestem jednak żadnym śledczym ani psychologiem, żeby nie mając wiedzy rozpisywać się o tym czy ktoś kogoś uderzył czy nie, kto miał tu rację i kto tu właściwie zachował się jak frajer… Przykładowo gdybym to ja dostał w twarz za to, że zapomniałem wrzucić skarpetki do kosza z brudami (choć należałoby to do moich obowiązków) to pewnie też bym się na tego kogoś wkurzył.

Nawet gdyby była to Megan Fox.

Dlatego nie mam zamiaru piętnować reakcji BBC za to zawieszenie bo przyznam szczerze, że jeśli ktoś, komu płacą oni grube pieniądze zupełnie nie chce się ich słuchać to co niby innego mogli zrobić. Mają przecież swoje zobowiązania i reguły i jeśli będą przymykali oko na wszystko to za chwilę pożrą ich żywcem wszelkiej maści chore organizacje pilnujące porządku, równouprawnienia, jakości mediów i innej współczesnej groteski.

I tu właśnie tkwi moim zdaniem problem – o tym szerzej jednak za chwilę.

Bo pomyślcie z resztą sami – co innego poza zawieszeniem mogliby zrobić Clarksonowi, żeby ten realnie to odczuł? Postawić go do kąta? Kazać pisać mu na tablicy „byłem bardzo, bardzo niedobrym prezenterem”? Dać mu mniejsze biurko? Albo regulaminowy tysiąc funtów kary?

Podejrzewam, że dla Clarksona największą karą jest właśnie to, że przez jakiś czas nie może on pracować nad swoim ukochanym dzieckiem. Co więcej – jestem pewien, że dostaje teraz przez to pospolitego pierdolca.

Ja bym dostał.

Wydaje się to więc chyba jedynym mogącym postawić go do pionu działaniem.

Co jednak moim zdaniem jest w tym wszystkim najsmutniejsze – podejrzewam, że większość z Was zauważyła, że Clarkson, będąc nie tylko prezenterem ale w zasadzie twórcą całego Top Gear bardzo często wzoruje się na najlepszych elementach z twórczości samego Monty Pythona. Wszystkie te gagi z pojawiającymi się po otwarciu drzwi napisami, sposób przedstawiania dialogów, naśmiewanie się ze wzrostu Hammonda, absurdalne przeróbki i trwanie przy pełnej powadze podczas ich „testowania” – to najlepsze przykłady momentami absurdalnego, angielskiego humoru wykreowanego przez Chapmana, Cleese’a i spółkę.

Nawet Stig gdyby się chwilę nad tym zastanowić ma swój „cyrkowy” rodowód.

Z resztą Clarkson w żaden sposób swojego źródła inspiracji nie ukrywa – w wielu wywiadach i felietonach chwali się nawet „Wielką Czerwoną Księgą” (która jak przystało na Monty Pythona jest mała i niebieska) podpisaną przez wszystkich członków grupy i która to stoi na półce w jego salonie. I teraz zwróćcie uwagę na to co z tymi uwspółcześnionymi przez Clarksona skeczami zrobiła równie współczesna, chora poprawność kulturowa.

Nie wiem jak Wy ale za tekst promujący nowego Volkswagena Sirocco dałbym Clarksonowi medal.

„Volkswagen Sirocco TDI – Berlin to Warsaw in one tank.”

Jestem Polakiem, rozumiem okrucieństwa wojny i mam ogromny szacunek do obrońców naszej ojczyzny, ale ponieważ był to po prostu genialny żart słowny, a nie dajmy na to – oddawanie moczu na pomnik, to kiedy tylko usłyszałem ten slogan, omal nie posikałem się ze śmiechu. To było nic więcej ponad genialny dowcip a mimo to cała masa ludzi zaczęła pisać skargi do BBC żądając wyciągnięcia w stosunku Clarksona jakichś poważnych konsekwencji.

Wybaczcie, ale to jest chore.

Oburzenie za to, że ktoś dostał w twarz rozumiem, ale takie coś? Litości… Idąc tym tropem okaże się, że za niedługo nie będzie można się odezwać, żeby przypadkiem kogoś nie urazić.

TG będzie wyglądał jak czuwanie przy grobie – obowiązkowo czarnoskóry, homoseksualny prezenter usiądzie w fotelu Toyoty Corolli, przejedzie z przepisową prędkością trzy okrążenia toru nie otwierając ust, a potem kamera pokaże go siedzącego przez 40 minut na kanapie w studio i patrzącego przed siebie.

Choć i tak nie ma pewności, że jakiś Irlandczyk nie przypierdoli się do tego, że kanapa w studio jest zielona co w zderzeniu z tablicą rejestracyjną na Toyocie zawierającą litery „UDA” (niekoniecznie w tej kolejności ale zawsze!) jest w jego ocenie niczym innym jak tylko „obrzydliwą , zamierzoną prowokacją”.

Więc murzyna zawieszą, a jego miejsce zajmie jakiś weganin z Algierii.

Przecież to jest chore…

Tak samo było z resztą z wyliczanką „eeny meeny miny moe”, w której od 1888 roku pojawiało się słowo „nigger” , i które nikomu przez wiele, wiele lat nie przeszkadzało. Dzieci śpiewały ją na ulicach. Później jacyś ludzie w imię tolerancji zamienili „nigger” na „tigger” ale kiedy Clarkson recytując ją w programie zamiast użyć „nigger” wymruczał „mmm-m-mmm-m” ludzie zwyczajnie dostali pierdolca.

BBC musiało postawić Clarksonowi groźnie brzmiące ultimatum bo banda urażonych pojebów nie dawała im żyć.

Gdyby Monty Python rozpoczynał swoją działalność dziś, po dwóch tygodniach grupa rozpadłaby się, bo połowa składu siedziałaby już w pierdlu za obrazę czyichś uczuć. Skecz z grubasem? Wyobrażacie to sobie dzisiaj? W erze „to przez moje geny!”?

Gdyby poszli dziś do BBC z pomysłem na skecz z matką i domem pogrzebowym, dyrektor zamiast podstawić dla złagodzenia przekazu niezadowoloną publiczność jak miało to miejsce w 1970, z miejsca wywaliłby ich na zbity pysk i zawiadomił prokuraturę.

Nie mam pojęcia co zaszło między Clarksonem, a tym gościem od kanapek. Mogę podejrzewać tylko, że konflikt miał podłoże starsze i głębsze niż kurczak w curry. Czy raczej jego brak, bo podobno o to poszło.

Jestem jednak pewien, że jeśli Top Gear zniknie z anteny BBC albo zmieni swą formę to będzie to ogromna katastrofa. Moim zdaniem TG już dawno przestał być tylko programem rozrywkowym – to jeden z ostatnich głosów zdrowego rozsądku w tej posranej do reszty telewizji…

16 Komentarzy

  1. Dominik 13 marca 2015 o 16:59

    Niech Clarkson i ten gość od kanapek wyjaśnią sobie co do siebie mają poza sceną i mediami, a Top Gear niech wraca na antenę. Bo tak, to ani Clarkson nie zarabia, ani ten gość, bo komu będzie robił kanapki? Wszyscy tracą, a ja nie mam co oglądać.
    Zgadzam się, że Top Gear to taki współczesny głos normalności i rozsądku. Wiem, że nie raz „obraził” Polaków, ale nigdy nie miałem mu tego za złe i sam się z tego śmiałem. Podejrzewam, że tylko osoby, które nie oglądają programu obrażają się na niego, bo nie ogarniają jaki ma styl.

    1. Tommy 13 marca 2015 o 17:11

      Widzisz – kiedyś pewnie skończyłoby się to dwoma dniami wyzywania się od palantów, podaniem sobie ręki i ewentualnie wycięciem Clarksonowi w formie rewanżu jakiegoś numeru z pierdzącą poduszką, ale niestety dziś mamy prawników, organizacje związkowe, BHP, pojęcie osoby publicznej, twittera i bandę donosicieli, którzy uznali, że trzeba o tym incydencie natychmiast powiadomić dyrekcję bo ich zdaniem stanowił on coś na skalę holocaustu.

      W efekcie ze zwyczajnej sprzeczki dwóch dorosłych ludzi zrobiła się ogólnoświatowa dyskusja, w której ludzie piszą petycje, premier udziela poparcia, a telewizja koczuje pod domem James’a May’a.

      Serio – nie ogarniam tej współczesności…

  2. radosuaf 13 marca 2015 o 18:26

    Hmmm… Nie wiem, o co cała afera… Ktoś to jeszcze ogląda? :)

  3. beatles 13 marca 2015 o 18:28

    Top Gear to jedyny program jaki znam w którym można posłuchać o motoryzacji od serca, o czymś więcej niż spasowaniu elementów, materiałów w środku, spalaniu, pojemności bagażnika i innych elementach które nie mają dla mnie kompletnie znaczenia.

    Co prawda ostatnie sezony jak dla mnie poszły za bardzo w stronę typowego show i motoryzacji w nich jest jakby coraz mniej, ale i tak szkoda będzie.

    Brakuje żeby Tobie ktoś Tommy kanapki nie przyniósł i będzie po blogu :/

    :P

    1. Tommy 13 marca 2015 o 19:02

      Lepiej żeby nikt nie przynosił, bo znając Tadeusza to pewnie by do niej nasrał dla draki.

  4. Mowad 13 marca 2015 o 21:18

    Najdziwniejsza jest hipokryzja w tej calej poprawnosci. Nie mozna uzyc slowa pedal, ale kurde wielki, tlusty i brzydki facet moze sie przebrac za kobiete i pokazywac publicznie twierdzac ze nazywa sie anna, raniac tym samym poczucie estetyki 90% populacji i to jest OK. Juz w ogolnodostepnej telewizji pokazuja teledski gdzie caluja sie dwa ped…, znaczy geje (czy to tez jest obrazliwe okreslenie?), chce sie od tego rzygac ale to jest jakos politycznie poprawne. A jak Clarkson powie cos w programie rozywkowym o klimacie humorystycznym to jest z tego wielka afera. Ja jebie, co za czasy…

  5. Marcin 14 marca 2015 o 08:31

    Takie czasy nastały,że głupszy przodem idzie mości panowie,Clarkson zawsze był postacią kontrowersyjną bo jako jeden z nielicznych głosi prawdę bez względu na to jak zmieniają się czasy,polityka i inne sfery życia codziennego.Czasy są coraz gorsze ludzie coraz bardziej dziczeją to i taka kontrowersyjna osoba jak Clarkson będzie miała coraz gorzej i coraz więcej problemów tylko z tego powodu że jest po prostu sobą.

  6. Camel 14 marca 2015 o 13:48

    Tommy, gdyby to poszło o kanapki, nie byłoby problemu. Sprawa jest poważna bo dotyczy steku…

    ;)

    1. Tommy 17 marca 2015 o 09:03

      Cholera – w takim wypadku szczęście, że nikt nie zginął.

  7. MichałM 14 marca 2015 o 15:58

    Istnieje również podejrzenie (szansa?), że całe to „rozdmuchane” zdarzenie to może być zwykły hoax dla jeszcze większego podniesienia popularności. Czas pokaże…

    P. S. W nawiązaniu do mojego ostatniego komentarza o ćwiczeniach i motywacji – jestem tym „czytaczem” z czasów onetowych, tylko zapomniałem się ostatnio podpisać ;-)

  8. Bożena 14 marca 2015 o 21:56

    Czy tylko ja mam wrażenie, że ta cała afera to marketing wirusowy programu „TOP GEAR”

  9. Sobieski 14 marca 2015 o 23:41

    Poczucie humoru jest jak para nóg.
    Nie każdy je ma … :D

    A co do całej sprawy.
    To Clarkson wątpię by dał w pysk czy też próbował dać za byle pierdołę więc jakieś konkretne powody miał.
    Jak coś między nim a producentem zgrzytało powinni sobie to wyjaśnić bez późniejszego uciekania do mamusi(BBC) i płakania.
    To jest problem naszych czasów gdzie ludzie często sobie grabią i jak w końcu oberwą to zaraz płacz, policja itd.
    Biłeś się, przegrałeś pogódź się z tym ew poćwicz i bij się znów ale bez policji czy wracania w pięciu.

    Co do samego Clarksona jak tekst o tdi mnie bawi tak teks o hydraulikach trochę wkurzył.

    A z poprawnością polityczną to często przeginają bo jak pedał powie jestem homo i jestem z tego dumny ludzie powiedzą tak trzymaj, nie bój się itd. Ale jak ktoś powie jestem hetero i jestem z tego dumny to zaraz krzyk że obraza uczuć innych, że jestem uprzedzony ograniczony i inne tego typu teksty.
    I szczerze powiedziawszy nie obchodzi mnie do kogo ktoś się modli jeśli się modli czy co robi w sypialni jeśli nie odnosi się z tym i nie narzuca mi sowich poglądów. Ja nigdy nie pytam o to jakiego ktoś jest wyznania czy poglądów politycznych bo mnie to zwyczajnie nie interesuje i to jest tej osoby prywatna sprawa.

    A samego TG nie udało mi się obejrzeć ostatniego sezonu ale widziałem test skody chyba yeti(już nie pamiętam) i jak dla mnie był za grzeczny nawet strażacy którzy przez niego przechodzili byli zbyt delikatni po porostu nie w stylu Top Gear. Ten test pasowałby mi do „wspaniałego” polskiego Automaniaka. Tak waliło w oczy propagandą że aż bolało. Nawet ZSRR miało subtelniejsze propagandy…

  10. banita 15 marca 2015 o 15:42

    tommy, sCirocco ;P

    1. Tommy 17 marca 2015 o 09:02

      Wybacz, słabo znam się na Wolksvagenach ;)

  11. krzyszp 29 marca 2015 o 14:54

    To chyba jednak nie o kanapki i stek poszło, a o kasę… BBC już dawno miało pretensje do Clarksona, że sobie „dorabia” na garbie TG i dawało mu kilka „chińskich” ostrzeżeń. Nie pomogło mu równierz to, że wielu „współpracowników” (a właściwie osób zawodowo mu podległych) od dawna wypowiada się o nim używając słów popularnie uważanych za wulgrane (po prostu nazywają go aroganckim dupkiem – w mocniejszych slowach).

    Do osoby piszącej o urażonym poczuciu estetyki przez niejaką Annę – mi p. Pawłowska obraża poczucie inteligencji, a jakoś nikt nie chce jej odstrzelić, a o tych dwóch gejach – radzę sobie przetłumaczyć słowa piosenki… (zastrzegam, gejem nie jestem)…

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *