fbpx
Prentki Blog Motoryzacyjny - Jesień - Prentki Blog Motoryzacyjny
257
post-template-default,single,single-post,postid-257,single-format-standard,no_animation

Jesień

Deszcz powoli wpisuje się w krajobraz zagarniając zachłannie kolejne chłodne wieczory pod swe rządy. Mokra aura połyka kolejne godziny i dni narzucając na świat szare prześcieradło. Nieubłaganie zbliża się deszczowa jesień pełna ciemnych dni, które większość ludzi przetrwa tylko dzięki kawie, a nieliczni dzięki ogrzewanemu garażowi…

Jesień z reguły traktujemy jako coś złego. Zabiera nam ciepłe letnie wieczory, okres urlopów i grillowania w obłędnie zielonym ogródku. Większości z nas od zawsze kojarzy się ona z chłodem, deszczem i wyższymi rachunkami za gaz.

A wcale nie musi być tak źle.

Świat od tysięcy lat wygląda niemal tak samo. W naszym pięknym kraju od lat panują cztery pory roku i raczej nie widzę szans na to, aby miało się to szybko zmienić. Wątpię, aby w niedługim czasie każdy mieszkaniec niebieskiego globu kupił starego mercedesa W123 w dieslu i kopcił na potęgę przyspieszając efekt cieplarniany.

Zresztą co to by była za frajda jeździć nad Atlantyk do Wrocławia i zbierać banany na Krupówkach.

Od zawsze towarzyszyły nam cztery pory roku i moim zdaniem mamy cholernie szczęście, że możemy poznać je wszystkie w całej okazałości. Znasz pachnące kwiatami sady pełne drzew jabłoni i wiśni.. Zapach rozgrzanej łąki i chłód wilgotnego lasu w upalny letni dzień… Znasz śliski dotyk jesiennych liści, mokrych od październikowego deszczu i piękno czerwonych koron drzew… I w końcu dotyk zimnego, białego puchu na zmarzniętej twarzy… Chrzęst zmarzniętej, śnieżnej skorupy pod grubymi, zimowymi butami…

Masz cholerne szczęście, że dane Ci jest poczuć to wszystko i powinieneś w końcu to docenić.

Szanujmy jesień, bo oprócz podwyżek cen gazu i pojawienia się na ulicach białych kozaczków sprawia, że innego wymiaru nabiera nasz własny dom. Staje się on przytulniejszy niż zwykle. Zaczynamy myśleć o filiżance gorącej herbaty z miodem po wędrówce w deszczu. O pluszowym kocu, którym możemy owinąć zmarznięte ramiona i ciepłym dotyku ukochanej osoby gdy za oknem pada deszcz…

Posłuchaj kawałka ‚November Rain’ w wykonaniu Gun’s n Rose’s.

Jestem pewien, że zrozumiesz wszystko to co staram Ci się przekazać.

Wsiadam do ciemnego wnętrza i od razu czuję mocny uścisk kubełkowego fotela sportsize. W panującym wokół półmroku dostrzec da się tylko delikatną linię kokpitu i zarys małej sportowej kierownicy. Całą resztę wnętrza spowija nieprzenikniona czerń…Przekręcam kluczyk i po chwili wnętrze rozświetla ciepła, bursztynowa poświata wskaźników. Obrotomierz zapala się ciepłym światłem a wskazówka po chwili wahania zatrzymuje się tuż poniżej pierwszej cyfry cyferblatu.

Cichy gulgot wydechu wyrównuje się przechodząc w równomierny baryton.

Na wyświetlacz starego JVC pojawia się optymistyczne HELLO, a z głośników zaczynają płynąć dźwięki fortepianu i gardłowego głosu Williama Bailey’a. Za to właśnie kocham November Rain…

Dotknięcie przycisku i brama garażowa zaczyna ślimaczym tempem unosić się w górę przy akompaniamencie piszczącego silnika chyba jeszcze radzieckiej produkcji. Światło październikowego poranka powoli zalewa wnętrze garażu wydobywając z mroku rysy przednich foteli i konsoli środkowej. Delikatnie wrzucam jedynkę i powoli odpuszczam sprzęgło…

Basowy klang rozbrzmiewa echem w ogołoconym garażu i stare BMW powoli wytacza się na plac. Pierwsze krople chłodnego deszczu pukają w przednią szybę dając do zrozumienia, że lato już dawno minęło. Blade światło wypełnia całe wnętrze, gdy samochód powoli przetacza się przez brukowany podjazd.

Skręt w prawo i powolny wyjazd na ulicę. Przyciszam nieco muzykę i wrzucam dwójkę. Wciskam mocniej gaz ,a dźwięk sportowego wydechu rozchodzi się po okolicy subtelnym aromatem niutonometrów…

We wnętrzu panuje jednak spokój…

Cicha muzyka usypia nerwową, nadsterowną atmosferę.

Korony drzew przyodziane w jesienne barwy czerwienią się na widok pędzącego BMW, jakby zazdrosne, że nie mogą brać udziału w tej nierozsądnej zabawie.

Jesienny liść, skuszony rykiem silnika pognał z wiatrem w dół próbując musnąć maskę rozpędzonej bavarii. Tańcząc wśród kropli deszczu upadł lekko na pobocze spoglądając w kierunku oddalających się świateł. Leżał tak w zadumie, póki dźwięk silnika nie zginął w szumie październikowego deszczu…

Śliska nawierzchnia zachęca do zabawy z tylnym napędem, a otulone deszczem zakręty kuszą, by posmakować nadsterownej przygody. Kolejne łuki pokonywane tuż poniżej progu przyczepności wywołują na twarzy uśmiech, który ostatnio towarzyszył mi chyba gdzieś w latach dziecięcych. Nieposkromiony, łobuzerski uśmiech mówiący więcej niż setki mądrych książek.

Pokochaj jesień.


Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie