Prentki Blog Motoryzacyjny - Janusze siłowni - ciemna strona internetu - Prentki Blog Motoryzacyjny
6604
post-template-default,single,single-post,postid-6604,single-format-standard,no_animation

Janusze siłowni – ciemna strona internetu

Wczoraj wieczorem przeglądając internety z kubkiem zimnej kawy w dłoni, trafiłem przypadkiem na filmik przedstawiających dziwnie ubranych ludzi próbujących podnosić sztangę za pomocą nóg (albo też ćwiczących bicepsy na suwnicy smitha). Pewnie go kojarzycie bo natknąłem się na niego chyba w pięciu różnych miejscach więc jak podejrzewam jest on obecnie całkiem popularny.

Nazywało się to chyba „Janusze siłowni” i było w mojej ocenie jednym z najlepszych dowodów na to jak nisko upadliśmy jako społeczeństwo (zaraz po tym jak na symbol postępu, klasy i dobrego smaku wybraliśmy sobie niespecjalnie udany telefon składany w obskurnych warunkach przez kilkuletnie dzieci.).

O co jednak mi chodzi – film o Januszach miał już naprawdę potężną ilość polubień i ponownych udostępnień, a mnie, muszę przyznać chuj strzelał gdy patrzyłem jak masa takich mądrych z pozoru ludzi bezmyślnie piętnuje tych, którzy w mojej ocenie zasługiwali o ile nie na uznanie to przynajmniej na najbardziej podstawowy szacunek – nawet taki w wersji z czarnymi zderzakami i zaślepką w miejscu radia.

Pomyślcie sami – chłopak, który myślał, że sztangę na stojakach najlepiej będzie podnieść stopami w przeciwieństwie do 90% debili, którzy się z niego nabijają wstał tego dnia z łóżka i poszedł na tą zasraną siłownię, żeby zrobić coś ze swoim ciałem i słabościami. Miał plan i pomimo totalnej niewiedzy i braku doświadczenia zaczął go realizować.

Mówcie co chcecie, ale za sam ten fakt już gościa lubię.

Kupił spodnie od dresu. Kupił bidon z chińskiego plastiku, rękawice treningowe i pewnie kosztujący sporo karnet, a potem poświęcił swój czas, żeby zamiast siedzieć w domu i walić konia do filmiku z trzema lesbijkami na rowerze, spróbować powalczyć z sobą samym.

Zrobił to, a mimo to internet potraktował gościa jak ostatnią szmatę piętnując go setkami heheszkowych komentarzy i jakże modną dziś beką.

Druga sprawa to widoczne na filmie osoby, które ćwiczą w tym czasie na stanowiskach obok i patrzą chcąc nie chcąc na te wszystkie januszowe wysiłki – zauważcie, że żaden z tych samców alfa od siedmiu boleści nie wpadł na to, by widząc taką scenkę podejść do chłopaka, złapać go za szmaty i pokazać mu co i jak?

Żaden nie pomyślał, że chłopak próbuje zrobić coś dobrego więc trzeba mu w tym pomóc.

Tacy z nas właśnie superbohaterowie dnia codziennego. Chodzące ideały z pozowanych fotek do fejsbuka.

Robi mi się żal kiedy widzę tego typu kręcone z ukrycia filmiki bo w mojej ocenie świadczą one tylko i wyłącznie o ogromnych kompleksach autora. Nie dość, że musi plusować w internetach kosztem innych ludzi, bo sam jak z tego wynika nie ma światu nic lepszego do zaoferowania, to na dokładkę nie ma nawet dość dużych jaj, żeby stanąć z tym telefonem jak człowiek, a nie chować się po kątach jak przestraszona dziewczynka.

To jest serio przykre.

Odkąd Japończykom udało się wpakować kamerę telewizyjną w telefon o rozmiarach podpaski ludziom totalnie odjebało. Spróbujcie oblać się niechcący colą w McDonaldzie w centrum, a gwarantuję Wam, że zanim w ogóle dojdziecie do łazienki, żeby się trochę powycierać będziecie już na fejsbuku z podpisem „obczajcie jakiś kolo posikał się w maku xDxDxDxD”.

Pięć minut internetowego fejmu i kilkanaście lajków w cholernie krótkim czasie starło na proch całą społeczną empatię.

Nie dajcie się tak łatwo chorym trendom.

Brońcie słabszych.

Jeśli macie możliwość – pomagajcie.

Podpowiedzcie coś, pokażcie, przypilnujcie – od tego nie odpadną Wam nogi.

Pokażcie komuś drogę jeśli ją znacie.

Bo jeśli nie Wy to niby kto ma coś zmienić w tym posranym świecie?


10 Komentarze
  • Bebok - 22 lipca, 2015

    Zgadzam się. Ważne jest żeby mieć tęczowy avatar, bo „wszyscy tak mają” (choć nie wiedzą o co chodzi), i nie wymaga to jakiegokolwiek zaangażowania, ale 2/3 społeczeństwa jesteś „na czasie” i jest fajnie!

    Gamoń w rurkach nawet tak niepoprawnego ćwiczenia by nie wykonał. Jestem ciekaw co pierwsze by puściło. Szwy na rurkach, czy wątłe nóżki w nich ściśnięte.

  • Mowad - 22 lipca, 2015

    Sorry, ale pietnowac to nalezy instruktorow na tych silowniach. Na kazdej MUSI byc na sali choc jeden i jest od tego jak dupa od srania zeby wlasnie taki delikwent nie zrobil sobie krzywdy dzwiganiem sztangi za pomoca miesni gladkich jelit lub jakims innym podobnie zmyslnym cwiczeniem. Co do wspolcwiczacych – fakt ze nagrywanie i jaranie sie tym potem jest slabe, ale w naszym spoleczenswtie doradzanie drugiemu cwiczacemu jak ma to robic bedzie czesciej odebrane negatywnie niz z wdziecznoscia.

    • Tommy - 23 lipca, 2015

      W pełni się zgadzam, że nad takimi aparatami powinien czuwać instruktor.

      Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli ktoś widzi gościa, który zaraz spuści sobie 100 kilo na głowę, albo robi coś źle (a połowa siłowni ma z tego bekę) to zamiast dołączać do szydery powinien raczej podejść i przynajmniej spróbować go naprostować.

      Zwykła przyzwoitość.

      Wiadomo, że zawsze trafi się jakiś buc, który jeszcze na Ciebie naskoczy ale to raczej patologiczne, pojedyncze przypadki, a nie reguła.

  • Dominik - 23 lipca, 2015

    Mógłbyś podać link do tego filmiku? Ja znalazłem takie coś: https://www.youtube.com/watch?v=xolQVL7vCj0

    Warto zaznaczyć, że to są jedynie kilkusekundowe urywki z ćwiczeń, więc nic dziwnego, że nikt nie podszedł do ćwiczącego. Akurat na siłowniach panuje bardzo dobra atmosfera i ludzie pomagają sobie. Sam nie raz pomagałem i nie raz mi pomagali. Ale przyznaje, że jakbym zobaczył takich zawodników jak na filmie powyżej to przez pewien czas nie ogarniałbym co i jak i gapił się na kolesia. I pewnie na tym filmie jest to zlepek właśnie tych pierwszych kilku kilkunastu sekund, w których ludzie próbowali ogarnąć typa.

    Choć to nie usprawiedliwia tych amatorów ukrytej kamery.

  • Robert - 24 lipca, 2015

    Zgadzam się w 100% co piszesz, mi też się zdarzy zobaczyć jak jakiś chłopak robi sobie” krzywdę” na siłowni…to jak mogę to pomagam :)

  • Nielubiediesli - 25 lipca, 2015

    Racja, a poza tym już samo określenie „Janusze” jest tutaj zupełnie chybione. Janusz to nie ten, co nie umie, tylko ten, który w wyniku swojej ignorancji robi wszystko źle, choć jest przekonany o swojej nieomylności.

    Janusz myśli, że wszyscy wkoło to idioci. A tutaj mamy tylko początkujących, zestresowanych ludzi, którzy próbują, choć nie wiedzą jak. I mają tego pecha, że zostali nagrani przez Januszów.

    Tylko się zdenerwowałem.

  • Towar - 30 lipca, 2015

    Ludzie są podli, wiadomo. Tak działa humor, śmiejemy się z rzeczy irracjonalnych, często też średnio śmiesznych po głębszym namyśle. Dla pocieszenia powiem, że większość tych na siłowni prędzej powie kolesiowi, że robi źle lub zignoruje niż zacznie się śmiać lub kręcić filmiki dla sławy i wzrostu poziomu śmieszności wśród znajomych w których łaski chcą się wkupić. Ponieważ Ci którzy chodzą na to siłownie, chodzą po to by coś osiągnąć swoim ciałem, a nie zdobyć rispekt.

  • Amadeusz - 7 sierpnia, 2015

    obejrzałem dwie części i jestem załamany. Ja rozumiem, że ktoś może techniki nie ogarniać, ale niektóre z urządzeń lepiej obsłużyłaby małpa :)

  • Patrycja - 23 listopada, 2015

    Niestety taka jest prawda, ale nie śmiejmy się tylko jako już doświadczeni pomóżmy im :)

  • Grzegorz - 23 stycznia, 2017

    W Internecie można znaleźć mnóstwo porad a często nawet sprzecznych opinii. Niestety osoby mało doświadczone nie mogą skutecznie odfiltrować bzdur od wartościowych informacji.

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie