Prentki Blog Motoryzacyjny - Dzieło budowlanego analfabety - Prentki Blog Motoryzacyjny
703
post-template-default,single,single-post,postid-703,single-format-standard,no_animation

Dzieło budowlanego analfabety

Nie wiem czy pamiętacie ale niedawno pisałem o tym, że kupiłem sobie ławeczkę, sztangę i trochę innego badziewia mającego uspokoić moje sumienie krzyczące „Odłóż to kurwa!” za każdym razem kiedy próbuję zbliżyć do ust pączka z marmoladą i polewą czekoladową. Patrząc na to ile jedzenia na co dzień pochłaniam dochodzę do wniosku, że moje sumienie już dawno powinno było wpaść z nie nacka do pokoju i dać mi w ryj.

Podejrzewam jednak, że owe sumienie – będące swego rodzaju duchową policją po prostu pomyliło mieszkania i właśnie kopie po głowie sąsiada z dołu, który ze względu na cholesterol zwykł jadać na co dzień humus i kotlety sojowe.

Ale wracając do tematu siłowni – wspominałem wtedy, że pokój na poddaszu przerabiam powoli na własne, prywatne centrum fitness, w którym będę mógł ćwiczyć do woli bez konieczności przebierania się w towarzystwie nadzwyczaj rozwiniętych i aromatycznych gości posiadających włosy na plecach i tatuaże na bicepsach.

I dziś mogę już z czystym sumieniem powiedzieć, że mi się udało. Pokój na poddaszu, w którym obecnie znajdują się te wymyślne narzędzia tortur wreszcie wygląda jak siłownia, a nie zlokalizowany gdzieś w Afryce magazyn pozarządowej organizacji humanitarnej.

Ale może zacznę od początku.

Nie wiem czy kiedykolwiek o tym wspominałem, ale parę lat temu ukończyłem z całkiem niezłym wynikiem pewne technikum o profilu budowlanym. Był to bardziej praktyczny odpowiednik liceum ogólnokształcącego, w którym oprócz czytania Mickiewicza i palenia trawy można było bez większych konsekwencji wysadzić coś w powietrze albo dowiedzieć się jak mieszać cement, żeby nie stracić przy tym nóg i prawa do renty inwalidzkiej.

Szczerze mówiąc jedynym powodem dla którego wybrałem tę szkołę był fakt, że wybrali ją moi koledzy, a do tego przyjmowali tam nawet takich idiotów jak ja.

Ale dlaczego właściwie o tym mówię – chodzi o to, że gdyby dziś ktoś zapytał się mnie o sposób układania zbrojenia albo technologię wykonania posadzki cementowej to mógłbym powiedzieć mu na ten temat mniej więcej tyle co o panujących w tym sezonie trendach w kolorystyce damskich torebek.

Ze szkoły nie pamiętam kompletnie nic.

Choć to nie jest do końca poprawne określenie, bo żeby czegoś nie pamiętać trzeba było wcześniej to wiedzieć. A trudno było mi zdobywać wiedzę skoro większość czasu spędzałem śpiąc na ławce i śliniąc się na swój zeszyt, zajadając się czymś w pobliskiej pizzeri, albo pijąc piwo na kamiennej zaporze otoczonej szumiącymi drzewami i zapachem letniego wiatru.

Jeśli kiedyś moje dzieci dowiedzą się jak wyglądała moja ścieżka edukacyjna to będę skończony.

Moja nauczycielka matematyki uważała mnie za wcielenie zła. Ta od materiałoznastwa miała Wąsy, a anorektyczna kobieta o blond włosach, która uczyła nie pamiętam czego, z powodu problemów ze składaniem liter przedstawiała mnie jako „Pana Minetę”.

Gdyby taki pseudonim nadały mi skąpo odziane dziewczyny z liceum profilowanego to nie miałbym nic przeciwko, ale w ustach 50 letniej nauczycielki przypominającej z wyglądu połączenie wieszaka na pranie oraz plandeki naprawdę nie brzmiało to jak reklama.

Ale wracając do głównego wątku – po ukończeniu tej szkoły wiedziałem więcej o destylowaniu alkoholu niż budowaniu domów, a mimo to udało mi się własnymi rękami (oraz z nieocenioną pomocą mojej ukochanej dziewczyny) przeobrazić mój domowy magazyn rzeczy wszelakich w całkiem przytulną i funkcjonalną siłownię.

Tak wyglądał ten pokój już po wyniesieniu większości mebli i wstępnym przygotowaniu ścian oraz sufitu:

A tak wygląda teraz:

Drzwi wyjściowych pilnuje Clint:

W pobliskiej drukarni chcę jeszcze zamówić duży plakat przedstawiający Van Damme’a w scenie z filmu
„Krwawy sport” (taka mniej poważna alternatywa siłownianych plakatów z ludźmi posiadającymi ręce większe od głowy).

Aaaa – i jeszcze jedno.

Ponieważ ostatnio sporo osób pyta się mnie o to jak idą mi te treningi i czy mogę jeszcze przechodzić przez drzwi przodem, a nie bokiem postanowiłem zaprezentować Wam postępy jakie ostatnimi czasy poczyniłem.

A więc obecnie wyglądam tak:

Dziś wieczorem pracuję intensywnie nad sześciopakiem.
Od rana chłodzi się w lodówce.

 


2 Komentarze
  • Street Workout - Luty 7, 2014

    Super przeróbka. Ja bym gdzies jeszcze wcisna drążek do podciągania, bo bawi się w Street Workout.

    Czy wykładzine kładłeś bezpośrednio na podłogę, czy cos podkładałeś jeszcze?

  • Tommy - Luty 7, 2014

    Od tamtego czasu doszedł drążek z kilkoma uchwytami i poręcze do pompek i ćwiczeń mięśni brzucha. Teraz kombinuję jak wcisnąć tam jeszcze wyciąg.

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Prentki na instagramie:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie