Ponieważ od kilku dni możemy znów walić niezwykle irytujące błędy w dacie, postanowiłem wykorzystać ten okres noworocznej motywacji do zaprezentowania Wam kilu nowych pomysłów, które chodzą mi po glowie, a na realizację których mam w tym roku spore nadzieje.

Po pierwsze – garaż.

Ale o tym już wiecie więc póki co nie będę tematu rozwijał bo zapewniam Was – jeśli to wypali to jeszcze ten temat znienawidzicie.

Najprawdopodobniej kiedy tylko sezon rozpędzi się na tyle by móc wyjąć z garażu mojego bezdasznika zostanie on polakierowany, a następnie zacznie szukać sobie nowego właściciela. Uzyskane w ten sposób eurogąbki chcę przeznaczyć na poszukiwania wymarzonego E12/E28 więc nie marudźcie tylko zbierajcie drobne bo byle komu go nie oddam.

Rozważam też poważnie kupno jakiejś starej Alfy jeśli tylko Beddie i Radosuaf nadal będą mnie nękać tą swoją włoską pornografią.

Chciałbym też mocno rozwinąć swoje plany treningowe i wystartować przynajmniej w kilku biegach wymagających od zawodników zaangażowania większego niż kupno fluorescencyjnych butów i kilku batonów z atomowymi proteinami. Po tym jak w ubiegłym roku przeżyłem bieg fiata jestem przekonany, że dam radę wykrzesać z siebie jeszcze trochę opalanych czekoladą i chrupkami niutonometrów.

Co jeszcze?

Z pewnością czeka mnie zakrojony na szeroką skalę remont blacharski w moim coupe. Po tym jak spędziłem pół życia pod Escortem, odwlekam ten moment jak tylko mogę – nie jestem jednak w stanie już dłużej ignorować istnienia osłabionych mocowań podnośnika i wżerów na tylnych nadkolach. Po cichu liczę na to, że może zbiorę się w sobie i wymianę blacharki połączę z redukcją wagi i montażem oklatkowania ale póki co nastawiam się głównie na pozbycie się wszędobylskiej korozji i wgniotów pozostałych zwiedzaniu przydrożnych zasp.

Poza tym idąc w ślady Rafała chciałbym zostać jutjuberem dlatego poluję na kamerę gopro i w wolnym czasie piszę scenariusz filmu sensacyjnego, w którym główną rolę zagrałby Tadeusz, trzy półnagie nastolatki (będzie casting), chrupki bekonowe i generowany przez opony dym koloru biało-siwego (będzie też trochę wybuchów i sceny łóżkowe ale póki co cicho sza).

Ze spraw mniej istotnych – ponieważ spora grupa osób zagląda na prentkiego gdyż ich znajomi napisali o nim coś na swojej ryjksiążce, chciałbym zwiększyć również moją obecność na tej niedocenianej przeze mnie platformie socjalnej. Tak więc możecie liczyć na więcej głupich wpisów i co istotne – zdjęć. Bo tego chyba najbardziej brakuje na prentkim (zauważyłem, że wpisy, na których widać moje owłosione kończyny i kanapki z szynką cieszą się większym powodzeniem niż suche, choć momentami bardzo kwieciste opisy).

Kolejna sprawa – ponieważ każdy szanujący się blog motoryzacyjny sprzedaje ludziom badziewne kubki i smyczy do kluczy, których nikt nie chce, chciałbym w końcu ogarnąć temat prentkich gadżetów i stworzyć blogowy mini stragan o charakterze monopolowo-ogrodniczym.

Za niedługo będzie na ten temat ankieta bo mam dylemat czy przygotować garażowe kalendarze z gołym Tadeuszem (każdy szanujący się mechanik musi mieć w garażu plakat z gołą babą z ramówki 1998 więc sami rozumiecie) czy może zainteresować się prentkimi młotkami, za pomocą których można by w niezwykle kreatywny sposób robić sobie krzywdę w domowym zaciszu.

Oczywiście nie zwalniamy również z różnego rodzaju akcjami terenowymi – już w przyszłym tygodniu jedziemy do Skoczowa na WOŚP, na pewno znów robimy dzień dziecka i kilka innych imprez, o których wkrótce dowiecie się z prentkiego.

Co fajne – ostatnimi czasy dostaję coraz więcej propozycji współpracy od firm, które nie zajmują się udzielaniem pożyczek egzekwowanych później przez dwóch niezwykle wyrośniętych Ukraińców. Ponieważ jednak zależy mi na tym żebyście na takiej współpracy skorzystali także Wy, możecie liczyć na kilka ciekawych konkursów, w których będziecie mogli wygrać trochę fajnych rzeczy.

I na koniec trochę się pochwalę – choć Prentki ma charakter bardzo osobisty (a momentami wręcz aspołeczny), w samym listopadzie odwiedziło go sporo ponad 15 000 osób. Odsłon zebrało się ponad dwa razy tyle więc istnieje szansa na to, że goglowe reklamy zasponsorują mi w końcu wymarzone szelki od schrotha.

Dzięki!

Aaa – i bym zapomniał. Ponieważ obecnie sporo czasu spędzam na naciskaniu różnych guzików w moim aparacie fotograficznym istnieje spora szansa na to, że już wkrótce na prentkiego zagości sekcja DIY oraz nieco męskich poradników kulinarnych.

Pozdrawiam,

Tommy

28 Komentarzy

  1. Beddie 3 stycznia 2014 o 15:36

    Mam dla Ciebie tanią, zdrową i estetyczną Alfę 164 za małe piniondze :) 3.0V6 12v, wymaga trochę miłości, patrząc na Twój sposób działania to jeden weekend bez przemęczania się :)

    1. radosuaf 7 stycznia 2014 o 14:19

      No ja się tutaj z kolegą Beddie zgadzam – w tej chwili Ceny 164 osiągnęły śmieszny wręcz poziom, więc jeśli nie razi Cię wielka krowa FWD, to jest to zdecydowanie model (3.0 V6), który oferuje absolutnie nieosiągalny dla innych aut stosunek cena/zabawa. Jeśli ma być RWD, to trzeba uzbierać większe pieniądze.

      Bardzo chętnię będę nękać włoską pornografią :):

      http://s21.postimg.org/x0q4wrvvb/DSC01399_q.jpg

        1. Tommy 8 stycznia 2014 o 08:28

          Ale Wy mnie wkurwiacie :}

        2. radosuaf 8 stycznia 2014 o 09:14

          No fajna jest, ale mnie ta klatka przeszkadza. A RSR za QV w stanie "stock" (zmieniony tylko zawias na ichni) chciał 5.500 EUR – trochę za dużo, jak na moje możliwości. Ładna ta felga, ale gleba jest pewnie problematyczna – tam strasznie nisko idzie środkowy tłumik, można wsadzić przelotówkę i zyskać kilka cm, ale wtedy jest jak dla mnie za głośno. 75 V6 kiedyś będę miał :).

          Tommy – wpadnij na jakiś TPTD, to się dam przejechać :D.

          1. Tommy 8 stycznia 2014 o 10:21

            A powiedzcie mi chłopaki, w jakich pieniondzach da się kupić sensowną, seryjną siedemdziesiątkę piątkę?

            1. radosuaf 8 stycznia 2014 o 12:14

              Temat jest trochę skomplikowany – generalnie są 3 poziomy: silniki 1.6 i 1.8 i (chyba) 2.0 na gaźniku – "bieda edyszyn", główna różnica to brak szpery na tylnej osi i poszerzeń nadwozia, mniejsze tarcze itp. itd. Próg drugi to Twin Spark i Turbo, czyli jeszcze R4, ale już z wszystkimi bajerami, oraz V6 czyli najdroższe egzemplarze.

              Jak 1.6, 1.8 da się wyrwać już za 1.500 EUR w dobrym stanie, tak na TS, Turbo trzeba liczyć ok. 2.500 EUR i wzwyż, a za V6 z grubsza od 4.500 EUR w górę. Jeśli lubisz dłubać, trzeba szukać (raczej poza Polską) – trafiają się lekko zajechane egzemplarze w niższych cenach. Ja swoją kupiłem w Czechach za 1.000 EUR i wróciłem nią na kołach do Polski (ale trochę pieniędzy w nią idzie teraz). Podaj, jaki miałbyś budżet, to będziemy kombinować.

              1. radosuaf 8 stycznia 2014 o 12:29

                Tutaj np.:

                http://www.ebay.de/itm/Alfa-75-1-8-iE-/221347120459?pt=Automobile&hash=item338951054b

                Idzie licytacja 1.8 na wtrysku – to jest już całkiem przyzwoite auto (122 KM), pewnie trzeba by wieźć na lawecie, ale jak blacha jest ogarnięta (a wygląda), to masz największy problem z głowy – a w tej chwili jest za 251 EUR. Generalnie części do 4-cylindrówek są dużo tańsze, więc w V6 celuj, jeśli Cię na to stać :).

                  1. Beddie 8 stycznia 2014 o 12:50

                    Tommy, masz blisko. Jak chcesz to z przyjemnością też się wybiore ją obadać. Silnikowi najlepiej byłoby zrobić to co Jasiu Małgosi. Zalać, wypie*dolić i zostawić gdzieś w kącie ;) Wpakować tam TSa i jeździć, jak Cie kiedyś najdzie na ori to pakujesz tam znowu zetora.

  2. Beddie 3 stycznia 2014 o 15:38

    Ooo i jak będziesz po nią przyjeżdżał to przywieź mi kubek :D Przy okazji pomożesz odpalić starego Range Rovera, sprzedam Ci jeszcze Malczaka z którego zrobisz sobie rajdówkę i odkryjesz wreszcie, że powinieneś sobie kupić motocykl. Nakeda konkretnie. Najlepiej Kawasaki :)

    1. Tommy 3 stycznia 2014 o 15:39

      O, masz jakiegoś ładnego malucha na stanie bo akurat się rozglądam? :}

      1. Beddie 3 stycznia 2014 o 16:45

        Mam taniego i dobrego, ale umiarkowanie ładnego ;) 89 na wąskim plastiku, czarne blachy, od pierwszego ołnera, w kolorze betonu, zdrowy, tylko ma kilka purchloz do wyczyszczenia, zabezpieczenia i podmalowania. Odpala, jeździ, pali spoko, jak trzeba to jeździ nadsterownie, kpl młodych kormoranów z dużą ilością mięsa, poleca nawet żanetkaleta ;) Jak coś to albo mail albo sześć-sześć-zero cztery-zero-trzy pięć-dwa-dziewięć. Za koszt paliw mogę Ci go przywieźć ;)

        1. Tommy 3 stycznia 2014 o 17:03

          możesz wysłać mi kilka ogólnych zdjęć na maila? (najbardziej interesuje mnie wygląd z zewnątrz + wnętrze) :}

           

          1. Beddie 4 stycznia 2014 o 00:00

            A mogą być zrobione kotletem czy mają być ładne? ;)

            1. Tommy 7 stycznia 2014 o 08:53

              Takie, na którym będzie dało się rozpoznać co jest fotelem, a co silnikiem w zupełności mi wystarczy :}

  3. Regis 3 stycznia 2014 o 17:48

    Ciekawi mnie za ile będziesz planował opylić bezdasznika :) 

  4. Baju 3 stycznia 2014 o 19:47

    Już zaczynałem kontemplować nad jakimś Concerto lub Syfikiem IV, a tu masz! Jedyny taki bezrdzy Fort. Tommy, zmieści się za kółkiem dwumetrowa osoba?

    1. Regis 3 stycznia 2014 o 21:54

      Ej no… Wypraszam sobie… Mój Fort też nie ma rudej :P Chyba… Bo blacharkę robiłem 4 miechy temu :P

    2. Tommy 7 stycznia 2014 o 08:54

      Jak zdejmiesz dach to wejdzie i żyrafa :}

  5. Adam 3 stycznia 2014 o 23:35

    Ja w tym roku chcę dokończyć swap Nissana i udowodnić Tobie, że z dachowca bedzie mały tygrys:)

  6. Szczypior 4 stycznia 2014 o 00:35

    Tommy, poczekaj aż mnie wyrzucą ze studiów i pójdę do pracy, to go przygarnę :] Martwi mnie tylko, że będzie go trza rozebrać na części i poskładać z powrotem, w imię zasady "built, not bought"… 

     

    Niiieeeee, chyba jednak poczekam na słodkie tylnonapędowe E30 :]

    1. Szczypior 18 stycznia 2014 o 12:02

      Ale tak sobie pomyślałem, jakbyś miał jeszcze Mangelsy, to jak kupię E30 to chętnie je przygarnę, dystanse z konwersją się podepnie i będzie gitara :]

      1. Tommy 20 stycznia 2014 o 15:37

        Mam je ale wszystko wskazuje na to, że po uzupełnieniu ich o opony z białym paskiem wrócą na pokład cabrio :}

        1. Szczypior 20 stycznia 2014 o 17:08

          Oższszszsz. Szkoda. Chociaż rozumiem decyzję, Mangelsy są przekozak.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *