Prentki Blog Motoryzacyjny - A teraz szybko, zanim zorientujemy się, że jesteśmy już dorośli!
12109
post-template-default,single,single-post,postid-12109,single-format-standard,no_animation

A teraz szybko, zanim zorientujemy się, że jesteśmy już dorośli!

Jeśli spojrzeć na to ile czasu zajęło mi doprowadzenie już nie bordowej do obecnej postaci (czytaj zepsucie całkiem ładnego, klasycznego BMW), można założyć, że do chwili, w której ku uciesze ZUS-u pożegnam się z tym ziemskim padołem, zdążę kupić i zbudować sobie jeszcze zaledwie kilka prentkich samochodów (kiedy tylko zacznę mieć problemy z nietrzymaniem moczu, spierdzielę się po pijaku z klifu w Monte Carlo siedząc za kierownicą skradzionego chwilę wcześniej Ferrari 250 California)

Pomyślcie tylko jakie to demotywujące – na świecie jest w tej chwili przynajmniej kilkaset modeli, na widok których moja kiełbaska reaguje tak, jak wtedy gdy Iza założy te swoje kuse szorty.

Kolejne kilkadziesiąt działających na pana kiełbaskę aut pojawi się jeszcze najpewniej za mojego życia. Tak więc nawet jeśli odrzucę z listy samochody wykraczające daleko poza akceptowalny przeze mnie próg cenowy, to i tak zostanie przynajmniej setka takich, które bardzo, ale to bardzo chciałbym mieć.

Tak bardzo, bardzo.

Peugeot 205 GTI, BMW e12, Honda Prelude, Clio Williams, Mercedes 190E, Alfa Romeo 75, Porsche 944 turbo…

Najchętniej przed śmiercią kupiłbym i objeździł je wszystkie ale gdy uświadomię sobie ile czasu, pracy i pieniędzy wymaga nawet jeden taki wóz, dochodzę do wniosku, że w najlepszym wypadku za swego życia dam radę „ogarnąć” sześć, może siedem z nich.

Siedem z gruuubo ponad setki.

A to i tak wariant mocno optymistyczny – bo widzicie, za każdym razem kiedy przechodzę obok wąskiej, do głowy wpada mi jakiś nowy pomysł. Początkowo planowałem zwykły remont i lakierowanie w czarną perłę, ale potem myślałem jeszcze o lakierze w kolorze kości słoniowej i brązowym wnętrzu, wciśnięciu w nią za dużego silnika i dwóch kubełków, przerobieniu jej na wintydżową wyścigówkę z analogową haldą i niskimi fotelami, albo o zbudowaniu luźnej repliki w klimacie Porsche 911 startujących lata temu w Rajdzie Safari.

Takiej z zamontowaną na masce elektrownią, bagażnikiem dachowym i terenowymi oponami.

Tak więc nawet gdyby jakimś cudem udało mi się w końcu wybrać jeden, konkretny samochód i kliknąć KUP TERAZ, to i tak miałbym cholernie duży dylemat dotyczący tego, w jaki sposób powinienem go potem popsuć. W mojej głowie pojawia się za dużo różnego rodzaju pomysłów, wizji i kombinacji.

I jeszcze ta Iza w kusych szortach – to nie ułatwia sprawy…

Wniosek jest więc taki, że planując kupno każdego kolejnego auta powinienem zachowywać stoicki spokój i naprawdę dobrze przemyśleć wszystkie za i przeciw. Pomyśleć o kosztach, możliwościach, problemach, a potem nakreślić sobie jakąś konkretną wizję i przespać się z nią kilka razy. Tak, żeby upewnić się na sto procent, że to najlepsza z najlepszych opcji. I, że decydując się na nią, nie będę niczego żałował.

Tak, żebym na stare lata nie obudził się z drzemki w trakcie oglądania Familiady i nie pomyślał sobie „kurwa, trzeba było kupić wtedy to Porsche”.

Oczywiście i tak doskonale wiem jak to się skończy – najpierw będę miesiącami porównywał i analizował różne opcje, a potem wpadnę do znajomego, żeby pożyczyć smarownicę do zwrotnic i wrócę z czterdziestoletnim, pomalowanym za pomocą wałka Fiatem 124 Spider.

Zawsze tak robię.

W taki właśnie sposób kupiłem już moje cabrio, BMW E30 i zielone 328i.

Do czego jednak właściwie zmierzam – widzicie, mamy naprawdę cholernie mało czasu. Dziś może wydawać się Wam, że przed nami są jeszcze całe lata świetlne, ale przypomnijcie sobie tylko ile czasu zajęło wam zmotywowanie się do kupna tych felg, o których od dawna myśleliście. Ile czasu myśleliście o tym, szukaliście w internecie zdjęć, odkładaliście pieniądze…  A potem trzeba było jeszcze zająć się ich renowacją, dobrać opony, poskładać to wszystko do kupy, zamontować na samochód i tak dalej.

Podejrzewam, że zajęło Wam to przynajmniej ze dwa-trzy miesiące, a to przecież tylko felgi – gdzie reszta się pytam?

A zegar tyka…

Rodzą się nam dzieci, szef dokłada kolejne tomy papierów do przerzucenia, zaczynają boleć plecy, rynny domagają się wymiany, bo zaczynają przeciekać… Młodsi już nie będziemy, a bez naszej inwencji wszystkie te głupie pomysły nigdy nie nabiorą realnych kształtów. Łatwiej nie będzie dlatego trzeba zebrać się w sobie i zrobić w końcu to wszystko, o czym od dawna myśleliśmy. Podjąć wyzwania.

Dokonać wyborów.

Jakichkolwiek – choćby i najgorszych z możliwych.

Zapewniam was, że stara, poobijana Alfa stojąca na podjeździe da wam znacznie więcej niż idealne Porsche, które pozostało jedynie niespełnionym marzeniem.

Tik, tak, tik, tak…

 


19 Komentarze
  • 0125gd - Lipiec 13, 2017

    Stoję właśnie przed najważniejszym decyzjami w życiu, a Twój artykuł wywołał jeszcze więcej kontrowersji… Królowa Lawet czy Alfa „Bella „…

  • Mieszas - Lipiec 13, 2017

    Ojtam, ojtam. Felgi wybierałem tylko jeden miesiąc, a renowacja poszła w 1 weekend :) Co prawda pozostał do wypolerowania rant, ale…. :D

    • Tommy - Lipiec 13, 2017

      Ze statystyki wynika, że masz jeszcze 3 tygodnie na polerkę ;D

  • Daniel - Lipiec 13, 2017

    No i mam problem :).Od momentu wypadku na motocyklu mam za dużo czasu i wpadają mi do głowy różne dziwne pomysły.Miał być nowszy motocykl za odszkodowanie no cóż …. znajomy dziadka chce się pozbyć szerokiej E30 bo jak twierdzi kocha ją ,ale to już nie jego lata żeby grzebać przy niej bo już mu w plecach strzela jak leży pod nią i próbuje coś majstrować a żadnemu mechanikowi jej nie odda :) (jakby to powiedzieć kiedyś sprzedał mu ją pan który teraz „ma na sumieniu wielu nie winnych ludzi) :) także decyzja podjęta a poza tym auto jest w świetnym stanie. .Zawsze będąc mały chodząc do szkoły przechodziłem obok niej .Delphin metalic i ta dupa za każdym razem wyłaniając sie z za rogu domu i dźwięk typowej bawarskiej rzędowej szóstki mmmmm ile razy to się człowiek spóźnił na autobus :).Ten wpis idealnie opisuje co czuje. Znajomi pewnie zabiją mnie za to że kupię 30 letni samochód i jedyne kiedy mnie będą widzieć to w garażu …bo przecież miał być motor.Czas ucieka i to znacznie szybciej niż myślimy a ja powoli czuje się stary .Dziękuje

    • Tommy - Lipiec 13, 2017

      Wiesz – nie chcę nic mówić, ale w garażu obok e30 jakiś motocykl pewnie też się jeszcze uda wcisnąć ;)

      • Daniel - Lipiec 13, 2017

        Już jest tylko starszy model :) obok niego po prostu lepiej będzie wyglądać e30

  • Piotr - Lipiec 13, 2017

    Czas leci szybko, nawet bardzo :) Często tego nie zauważamy, a podczas tego upływającego czasu możemy dokonać coś wielkiego, np z autem :)

  • sova - Lipiec 13, 2017

    musze dać żonie do przeczytania :-) niech się sama zacznie realizować trochę bo ja już mam za dużo moich hobby :-)

  • maxx304 - Lipiec 13, 2017

    Mądrala. Zbierać 50 tys na Mustanga, czy kupić CRXa za 4-5 tys? Kupić CRXa, czy BMW E46, które się do mnie uśmiecha? Wziąć BMW, czy małego hatcha typu Fiesta i zbudować z niej całkiem własne auto? Zbudować auto, czy zbudować dom z garażem?Budować dom, czy jechać zobaczyć na własne oczy miejsca na świecie zapierające dech w piersiach? A idź Pan w ch…, dylematy jak nastolatki nad pozytywnym testem ciążowym…

    • Trevi - Lipiec 20, 2017

      Łączę się w bólu.. u mnie o tyle gorszym, że jest „presja rodzinna” na pakowne kombi, a serce z żalem tęskni za sprzedaną kiedys E46 Coupe..

  • Łukasz Wulkanista - Lipiec 14, 2017

    Ja uświadomiłem sobie że już jestem dorosły dosyć niedawno. Dziecko, ślub, dom, kredyt, wszystko w dosyć krótkim odstępie czasu. Koniec czasu na głupoty, znaczy się koniec czasu wolnego, dom, praca. Czasami wracam myślami do beztroskich czasów dzieciństwa, a teraz 3 samochody do utrzymania, oczywiście, opony, paliwo i ukochaną honda shadow. Wieczne skarbonki.

  • cha - Lipiec 15, 2017

    Z cyklu „problemy I-go świata”. Tak jak jest kwiata pół świata, tak garaże w naszych głowach są wielopoziomowymi budynkami. Rozwiązanie podstawowe to motoryzacyjna mono ewentualnie duo lub trio gamia, ja Np. Nie chciałbym wszystkich fajnych fur na posiadanie, ale na pewno jest parę takich co na jedną nieprzespaną noc bym zabrał, a i z garażu bym nie wyganiał. Motoryzacja to dla mnie nie chęć posiadania, ale emocje… Oczywiście to brzmi jak wstęp do mdłej reklamy wynajmu długoterminowego suva z gościem, który rzuca korpo i zabiera deskę do surfowania, a nad mostem skaczą wieloryby, ale to taki spaczony obraz aktualnej mody. Bo te drobne emocyjki składające się na kompletny pejzaż autentycznego fana z zajawką są niezliczone i tworzą nam wyobrażenie wolności – tego ze nie wiemy co przyniesie trasa, zakręt czy bramki na autostradzie, albo ze zlapiemy kapcia, zatankujemy, zjemy hot doga i pogadamy o pierdolach z kimś nam nieznajomym, widzianym pierwszy i ostatni raz lub wręcz przeciwnie – brieffreund z taką samą zajawką. Musimy zrobić jakiś zlot, gdzie zainteresowani będą wzajemnie sobie użyczać karniacza… I taki prentki zlot byłby o tyle fajny ze nie polegałby na takiej homogeniczności jak „fani blondynek” alfiarze, hondziarze czy wyznawcy śmigła na nosie, ze we własnym kółku adoracyjnym sie testują kto ma wymyślniejsze ledy, wypaśniejsze fotele czy bardziej napompowane serce. No ale na pewno byłby szeroki przekrój różnorakich niewolnych i nienajnowszych wynalazków.

  • Andreoz - Lipiec 16, 2017

    Masz cos do Fiata Spidera?!:)

    • Tommy - Lipiec 17, 2017

      Mój wujek miał takiego kiedy byłem mały ;) Ciemnozielony z jasnym wnętrzem i drewnem w kolorze orzecha. Tata raz w roku przywoził go do Polski na przegląd. Zwykle był u nas przez kilka dni i tata zabierał nas na wycieczki przez przełęcz przegibek albo salmopol.

      Zakochałem się w tym aucie – i w sumie to chyba właśnie przez niego kupiłem sobie parę lat temu cabrio ;)

  • Lukasz - Lipiec 21, 2017

    Motywujące teksty z przesłaniem to to co lubię najbardziej! Dzięki :)

  • hds katowice - Lipiec 24, 2017

    zgadzam się z Tobą w 100% świetny wpis – ale to nie nowość ;)
    Powodzenia w dążeniu do marzeń

  • Mateusz - Lipiec 24, 2017

    Fajny wpis, dobrze to ująłeś. Też uważam że powinno się kupować starsze auta do których mamy sentyment i robić z nich na prawdę świetne samochody. Coś w co włożymy pracę i serce da większą satysfakcję niż porsche, dokładnie tak jak powiedziałeś :) Powodzenia w spełnianiu marzeń ;)

  • Adrian - Lipiec 25, 2017

    Widzę że nie tylko ja uważam że stare auta mają duszę, mają w sobie to coś co warto dzisiaj odbudować. Zgadzam się z autorem. I życzę mu powodzenia w tym co robi, oby jak najdłużej :)

Dodaj komentarz:

Chrupki sponsoruje:

Archiwum wpisów

#postępyRobię bezpieczeństwo blog bmw cabrio czas wolny e36 escort facet felgi felieton fotorelacja garaż hobby jazda kobieta konkurs lakierowanie maluch marzenia motoryzacja mężczyzna naprawa odbudowa pasja poradnik prentki przepisy radość remont samochody samochód silnik test trening tuning wybór zabawa zdjęcia życie